Oglądasz posty znalezione dla zapytania: Bankowego Rejestru Klientów Niesolidnych

Krajowego Rejestru Długów

Hmmm, wydaje mi się ,że wpisano  Cię do bankowej bazy danych klientów
niesolidnych,wypis nastąpi po pięciu latach od dnia spłaty zadłużenia
Pozdrawiam

Mam takie pytanie:
Zalegalem ze splata kredytu i wpisano mnie na liste KRD (Krajowego
Rejestru
Długów), kredyt zostal splacony. Ale zastanawiam sie po jakim czasie
zdejma
mnie z listy dluznikow, i czy bedzie mozna w przyszlosci kiedys zobaczyc
czy
zalegalem ze splata okreslonej kwoty

Dzieki


 » 

Krajowego Rejestru Długów

czy to znaczy ze trafiaja tam ludzie ktorzy np opoznia sie z wplata rachunku
za telefon kom. 20 dni?
to rowniez znaczy ze taka osoba nie ma szans na zaden bankowy kredyt przez 5
lat?

Hmmm, wydaje mi się ,że wpisano  Cię do bankowej bazy danych klientów
niesolidnych,wypis nastąpi po pięciu latach od dnia spłaty zadłużenia
Pozdrawiam

| Mam takie pytanie:
| Zalegalem ze splata kredytu i wpisano mnie na liste KRD (Krajowego
| Rejestru
| Długów), kredyt zostal splacony. Ale zastanawiam sie po jakim czasie
| zdejma
| mnie z listy dluznikow, i czy bedzie mozna w przyszlosci kiedys zobaczyc
| czy
| zalegalem ze splata okreslonej kwoty

| Dzieki


Związek Banków Polskich i tzw.Czarna Lista

| Gdzie szary czlowiek moze sie dowiedziec w jaki sposob
| sie z takiej listy wykreslic lub tez ewnetualnie ile czasu
| jeszcze tam posiedzi.

na czarnej liscie bedziesz przez 2 lata od splaty zadluzenia. potem cie
wykresla, tak wiec zostalo ci 0,5 roku:) dokladnie informacje masz prawo
uzyskac, piszac do nich list polecony - dostaniesz dokladne info, do kiedy
bedziesz na tej liscie i jakie twoje dane osobowe maja. sluzy do tego
specjalny formularz, ktory bik mi przyslal, gdy ich o to mailem
poprosilam.
zgloszenie wysylasz na adres: Związek Banków Polskich, ul. Smolna 10a,
00-375 Warszawa

Rena, czy ty piszesz o BIK, czy o rejestrze niesolidnych klientow (tzw.
czarna lista)?
Mam wrazenie, ze o tym pierwszym...

Związek Banków Polskich i tzw.Czarna Lista

czarna lista w zbp - jesli nie splaciles jakiegos zobowiazania i jest juz
postepowanie windykacyjne. wtedy bank, wobec ktorego nie wywiazales sie z
zobowiazan, umieszcza cie na takiej liscie, zeby przestrzec inne banki, ze
jestes niesolidnych. ale kara trwa 2 lata, potem cie usuwaja z tego
rejestru. zanim bank cie tam umiesci, to wysyla ci monity itp, wiec nie
mozna tego przeoczyc zwykle...


 Po pierwsze to żadnego postępowania windykacyjnego nie trzeba a by tam sie
znależć (RNK ZBP), wystarczy spóźnienie w płatności raty.
Po drugie mam doświadcenia, że nawet 3,5 roku od całkowitej spłaty kredytu
(potwierdzonej przez bank na piśmie), klient istnieje w rejestrze.

Dobrze jakbyśmy na liście pisali o faktycznych doświadczeniach a nie o
teorii, bo ta w tym kraju to zwykłe science fiction.
Jarek

 » 

dwa kredyty...komercyjny i hipoteczny-czy sprawdzaja?


dzieki za info....jak mozna sprawdzic, ktore banki podpisaly umowe z BIK?-na
ich stronie nie zauwazylem takiej informacji


Powiem ci tak. Wystarczy troszke popracowac przy udzielaniu
jakichkolwiek kredytow, zeby przekonac sie, ze zatajanie we wnioskach
zobowiazan nie poplaca.
BIK dziala o dziwo calkiem skutecznie. Co wiecej ląduja tam takze
informacje o zapytanaich wiec bank moze latwo sie zorientowac, ze ktos
tylko szuka "frajera" probujac w kazdy mozliwym banku.
Nie wiem czy akurat te banki ktore wymieniles w pelni juz wspolpracuja
z BIKiem ale pewne jest ze niedlugo prawie wszytkie beda w tym
uczestniczyc.
Czasy "zapominalskich" klientow wypelniajacych wnioski sie juz
skonczyly, chodziaz wiekszosc ludzi sobie z tego nie zdaje sprawy.

Oczywiscie oprocz BIKu funkcjonuje jeszcze bankowy rejestr
niesolidnych dluznikow i tez ma istotne  praktyczne zastosowanie.

odmowa udzielenia kredytu na towar


| Tam mam kredyt hipoteczny, sądzisz, że dadzą mi KK? ;-)
Tyle masz kredytow i sie dziwisz ze nie dostales nastepnego, przy dochodach
1k?


To zalezy, nie wszystkie banki biora pod uwage kredyty hipoteczne...

| I po drugie: po co mi karta Lukasa w BPH?
Huh?


;-P

Ale naprawde odradzam przenoszenie KK - tylko sobie narobisz klopotu i
kosztow, a potem beda nowe nieoczekiwane klopoty.


Koszta przeniesienia karty nie sa chyba az tak straszne? To jakies
kilkadziesiat zl...

Nawet opcja "przeniesienie karty" nic Ci nie da, bo wylicza Ci, ze nie masz
zdolnosci kredytowej.


Przy przenoszeniu KK do BPH-PBK nie sprawdzaja Twojej zdolnosci (tak
mi bynajmniej tlumaczono), nie obowiazuje nawet minimalny wiek 25 lat
(jakbys chcial _normalnie_ zlozyc wniosek), po prostu pokazujesz
wyciagi, sprawdzaja Cie w bazie niesolidnych klientow (Bankowy
Rejestr) i jak jest ok, dostajesz karte (w teorii ;)

bankowy rejestr niesolidnych klientow???

mam do was pytanie: jaka jest pelna nazwa i gdzie miesci sie bankowy
centralny rejestr niesolidnych klientow?

a moze wiecei jakie sa zasady, tzn. w jakim momencie umieszczaja kogos na
takim rejestrze, ile czasu on widnieje w nim?

czy mozna wystapic do tego rejestru z prosba o informacje, czy sie w nim
widnieje?

rozumiem, ze jesli kredytobiorca nie splaca kredytu, to zyranta pakuja do
tego rejestru bez zadnych ulg?...

rena

bankowy rejestr niesolidnych klientow???

mam do was pytanie: jaka jest pelna nazwa i gdzie miesci sie bankowy
centralny rejestr niesolidnych klientow?
czy mozna wystapic do tego rejestru z prosba o informacje, czy sie w nim
widnieje?
rozumiem, ze jesli kredytobiorca nie splaca kredytu, to zyranta pakuja do
tego rejestru bez zadnych ulg?...


Istnieje cos takiego jak ZWIĄZEK BANKÓW POLSKICH
www.zbp.pl
ul. Smolna 10a
00-375 Warszawa
tel.(0-22) 828 14 09; 826 34 17; 826 34 19
fax. (0-22) 828 14 06

dzialaja na podst. ustawy prawo bankowe
prowadza tzw RNK (rejestr niesolidnych kredytobiorców) jako czesc Systemu
Miedzybankowej Informacji Gospodarczej.

teoretycznie mozna OD NICH zadac informacji o zakresie przetwarzania
danych, sprostowania itd.
jednak nie mozesz, wg GIODO, zadac zaprzestania przetwarzania Twoich
danych w systemie (pro publico bono, szerzej
 http://www.giodo.gov.pl/prasa/media/med_GP_7_90700.htm )

w praktyce najlepiej pomyslec, z jakimi bankami mialo sie do czynienia,
ewentualnie jakis kredycik czy debecik- i pisac do
nich z zadaniem wykreslenia danych z RNK. Jesli to np. Bank Slaski (ponoc
baaaardzo czeste pomylki w tym zakresie)- to na 80% trafiony-zatopiony.

Co do zyranta- glowy nie dam, ale AFAIR pakuja go do rejestru jak nie placi
za nieplacacego kredytobiorce...
Pozdrowienia

---------Wiesława Zaleska---------------------------------------

ubezpieczenia, kredyty, doradztwo- fachowo, rzetelnie, konkretnie
----------------------------------------------------------------

problemy z kredytem hipot.

kredytowa i inne dokumenty)ale jest problem-kiedyś żona nie spłacała
kredytu kosumpcyjnego(1300zł)była windykacja i komornik i jest
zarejestrowana w BIK-u jako niesolidny klient, a to była mała kwota i
jednorazowa sytuacja 4 lata temu. Co poradzić? Są banki które "przymykają
oko" że ktoś jest zarejestrowany w tym cholernym bik-u?


Hmmm... zarejestrowana w BIK jako niesolidny klient? BIK nie rejestruje
klienta jako solidny/niesolidny - odzwierciedla tylko historię kredytów.
Jeżeli kredyt został spłacony a w BIKu pozostaje jedynie ślad o statusie
windykacyjnym kredytu to powinieneś kredyt uzyskać. Banki zazwyczaj
sprawdzają uważnie historię z ostatnich 12 miesięcy. Dlasza (zła) historia
może a nie musi mieć wpływu  na udzielenie kredytu tzw. "widzimisie
analityka". Spróbuj w np. BPH - odrzucają wniosek jak jes źle w ciagu
ostatniego pół roku. Jeżeli był tylko jeden kredyt i to dawno i spłacony -
powinno przejść.

Moze zona zarejestrowana jest z ZBP tzw. MIG-BR? Wtedy jest źle i zostaja
"egzotyczne oferty". Aczkolwiek wpis w MIG-BR powinien być wykreślony po 2
latach od spłaty całkowitej kredytu. Wtedy trzeba sprawdzić i ewentualnie
zarządać od banku wykreślenia z rejestru.

Darek

Rejestr niesolidnych klientów.

Jak to jest z tą wymianą danych pomiędzy bankami? Czy jest jakiś centralny
rejestr do którego wprowadza się każdy mój kredycik / linię kred., czy nie?
Czy banki mają dostęp tylko do wspólnej bazy danych z "niesolidnymi
klientami"?

Pytam, bo starałem się nie tak dawno o drugą KK, ale  we wniosku nie
wspomniałem o fakcie, że mam także KK w moim pierwszym banku (ale wyszło to
z historii rachunku ;-)) W każdym bądź razie, gdybym starał się na podstawie
wpływów, ewentualnie zaświadczenia o zarobkach to nikt by się do tego nie
doczepił i dostałbym większy limit! Dlatego też pytanie, czy warto być do
końca szczerym wypełniając wniosek i paragrafy "kredyty winnych bankach"?

...A jeszcze jak by policzyć linię kredytową w 2 bankach + limity na 2 KK to
mam pewny "brak zdolności" ;-))

Pozdrawiam
marcin

BIK

Tylko banki i NBP
dotyczy niespłacanych kredytów a nie faktór


BIK dotyczy wszystkich rachunkow kredytowych w bankach dzieki czemu bedzie
mozliwosc uzyskania informacji takze o dobtych klientach.
Dane o niesolidnych klientach (niesplacone kredyty) sa w Bankowym Rejestrze
Klientow Niesolidnych ktory istnieje co najmniej od 1996 roku.

BIK

Mam 2 miesięczne opóźnienie w spłacie kredytu w Kredyt Banku. Czy w takim
przypadku informacja o mnie znajduje się w BIK.


BIK jeszcze nie dziala u nas wiec napewno nie taka jest przyczyna.
Jest jeszcze Baza Niesolidnych Klientow. Znajduja sie tam wylacznie osoby
ktore naruszyly jakies warunki umowy z bankiem. Jednak umieszczenie osoby w
tej bazie  musi byc zgodne z ustawa o ochronie danych osobowych. W zwiazku z
tym Bank ktory Cie wpisuje do tej bazy  ma obowiazek zawiadomic Cie o tym
fakcie.
Jezeli nie dostales informacji ze Kredyt Bank Cie zglosil do tego rejestru
to sie tam nie znajdujesz. Jedynym wyjatkiem jest sytuacja kiedy "delikwent"
zostal wpisany do bazy przed wejsciem ustawy.

PKO BP a BIK

Czy PKO BP jest juz w BIKu, a jeśli tak to czy wszystkie oddziały??


**************
O ile sie orientuje to pobieraja i przekazuja informacje z/do BIK

Ze swojej strony mogę poinformować, że na pewno GE Capital Bank oraz PKO
SA nie
są (jeszcze) w BIKu.


***************
No to bzdury pleciesz kolego...
Zarówno jeden jak idrugi  z ww banków wspólpracują ściśle z BIK.
Jestem właśnie na etapie wyjasniania w jaki sposób i z jakiego powodu PEKAO
SA zgłosiło mnie w 1999 r do Rejestru Klientów Niesolidnych - już mi
powiedzieli ze najprawdopodobniej zaszla pomyłka ale czekam na konkrety.
Ten drugi Bank nie chcial kiedyś udzielic mi kredytu z powodu wpisu do
wspomnianego wczesniej rejestru zatem tez korzysta z BIK

pozdr
ts.

PKO BP a BIK




[...]

No to bzdury pleciesz kolego...
Zarówno jeden jak idrugi  z ww banków wspólpracują ściśle z BIK.
Jestem właśnie na etapie wyjasniania w jaki sposób i z jakiego powodu PEKAO
SA zgłosiło mnie w 1999 r do Rejestru Klientów Niesolidnych - już mi
powiedzieli ze najprawdopodobniej zaszla pomyłka ale czekam na konkrety.
Ten drugi Bank nie chcial kiedyś udzielic mi kredytu z powodu wpisu do
wspomnianego wczesniej rejestru zatem tez korzysta z BIK


BIK a Rejestr Niesolidnych Klientów to nie to samo.
KJ

PKO BP a BIK

| Czy PKO BP jest juz w BIKu, a jeśli tak to czy wszystkie oddziały??
**************
O ile sie orientuje to pobieraja i przekazuja informacje z/do BIK

| Ze swojej strony mogę poinformować, że na pewno GE Capital Bank oraz PKO
SA nie
| są (jeszcze) w BIKu.
***************
No to bzdury pleciesz kolego...
Zarówno jeden jak idrugi  z ww banków wspólpracują ściśle z BIK.
Jestem właśnie na etapie wyjasniania w jaki sposób i z jakiego powodu PEKAO
SA zgłosiło mnie w 1999 r do Rejestru Klientów Niesolidnych - już mi
powiedzieli ze najprawdopodobniej zaszla pomyłka ale czekam na konkrety.
Ten drugi Bank nie chcial kiedyś udzielic mi kredytu z powodu wpisu do
wspomnianego wczesniej rejestru zatem tez korzysta z BIK


He, he... Prawda wygląda jednak inaczej - a jeśli jakieś bzdury ktoś pisze,
to... nie ja a Kolega.
Rejestr Niesolidnych Klientów a BIK to zupełnie co innego! BIK to oddzielna
instytucja (stosunkowo nowa), a Rejestr działa przy ZBP, do którego KAŻDY chyba
bank należy i zawsze tam sprawdza Klientów, ale tylko pod kątem właśnie
niesolidnych dłużników.
Natomiast dopóki w miarę terminowo wywiązujesz się ze zobowiązań kredytowych -
to Cię tam nie ma (chyba że jakaś pomyłka albo coś takiego) i nie ma również
wysokości i ilości zobowiązań.
Także Kolego... bzdury pleciesz :))))

KK w BPH a wpis do BIKu

czy ktos sie orientuje czy w tym momencie mam pozamiatane (mialem wlasnie
za
miesiac ubiegac sie o kredyt hipoteczny) i bede widnial teraz w BIKU z
adnotacja o tej egzekucji, czy tez bank BPH nie wpisuje w ogole kart


Mojej karty od lat nie ma w BIKu ale wypowiadaly się osoby na forum że
ichnia karta była

kredytowych do BIKu , albo moze czy wpisuje "trudne przypadki" chciaz ja


Powinny być wszystkie bez wyjątku. Ale jak widać zdarzają sie przypadki nie
uwzględnieniu rachunku.
Dodam ze inne moje kredyty w BPH widniały w BIKu

Myślę jednak że masz bardziej pozamiatane - bank być może wpisał Cię do
Bankowego Rejestru Niesolidnych Klientów (MIG-BR)

Na Twoim miejscu poszedłbym np. do PKO BP i zlożył wniosek o pożyczkę
gotówkową (np. 100zł). Jak Ci odmówią to wypytaj dlaczego jest odmowa. Jak
Ci przyznają to zrezygnujesz z kredytu.

Darek

Egzekucja naleznosci przez bank

Nie zebym mial ich w d... bo to nieprawda, ale co oni moga mi na dzis
zrobic? Jak wyglada egzekucja naleznosci w takich przypadkach? Jak dlugo
trwa? Czy i kiedy moglby wkroczyc komornik? Moze ktos mial juz podobny
problem albo wie jak banki dzialaja w takich przypadkach? Prosze o porade.
Przeciez kuzwa nie wyludzilem tego kredytu jak jakis zlodziej....


Tak tylko ze oni tego nie wiedza oni Cie traktuja jak zwyklego takiego
delikwenta a ty sie tak
zachowujesz. Jak popatrzysz na to z boku to dla banku jest to jedna
kategoria klientow (nie placa)
no moze z ta roznica ze zlodziej nie ma zamiaru oddac a Ty jak mowisz masz
taki zqmiar.
Pierwsza sprawa jak mysle bedzie wpisanie Twojej osoby do Rejestru
Niesolidnych Klientow.
Jak juz sie tam znajdziesz to bedziez mial spore problemy przy zalatwianiu
czegokolwiek w
 przyszlosci w jakimkolwiek banku. I tu co ciekawe splata kredytu nie
spowoduje ze zostaniesz a
utomatycznie z tego rejestru usuniety - ale to juz inna bajka. Co do
egzekucji to nie wiem co robi
Kredytbank ale najsenowniejsze ( zpunktu widzenia banku) wydaje sie
sprzedanie takiego dlugu
 firmie "windykujacej". W takim przypadku tez raczej nie przyjedzie komornik
tylko kilku karkow
nowym modelem BMW :)

PS Dlaczego to poszlo na pl.regionalne.warszawa ?

pozdrawiam
ciuSma

chamstwo w Multibanku

Witam
czytam i czytam i nie moge wyjsc z podziwu....
Skad w Was przekonanie o magicznych "2 latach" na wykreslenie z BIK?
BIK jest instytucja, ktora tylko gromadzi dane przekazywane im przez banki.
i to bank decyduje jakie dane przekazac i kiedy (oraz w jaki sposob) je
skorygowac, ew. usunac...
A 2 lata... 2 lata (od daty zgloszenia) przechowywane sa dane w BANKOWYM
REJESTRZE - autonomicznej instytucji działajacej przy Zwiazku Bankow
Polskich. I tam tez przekazywane sa dane o NIESOLIDNYCH kredytobiorcach i
posiadaczach ror... m.in. wtedy gdy nie splaci sie 2 kolejnych rat kredytu
lub - uwaga - nie splaca sie poreczanego kredytu.
A kolego ktory chcial wziac kredyt powinien (wg mnie):
1. zrobic rachunek sumienia - tzn. zastanowic sie czy aby na pewno nie nie
poreczal nikomu kredytu lub np. nie mial sytuacji gdy wydawalo mu sie ze
zamknal ror - a konto sobie zylo, pobieraly sie oplaty za prowadzenie, rosl
debet... i w koncu bank wpisywal (najczesciej nieswiadomego klienta) do
Bankowego Rejestru (ulubiona zabawa PKO S.A.),
2. dowiedziec sie dokladnie w banku z jakiej instytucji pochodza informacje
na jego temat.
3. jesli z BIK wystapic na pismie o sprostowanie.
pozdrawiam
Konrad

chamstwo w Multibanku



ze pisze o Biku, podobno multi nie wie, kto umiescil
Klienta w bazie, moja odp. brzmiala ze wie, bo ma dostep
do takich danych, podobnie jak kazdy inny bank w Polsce
ktory prowadzi sprzedaz kredytow.
Po drugie: przeczytaj dokladnie posty W.F. W jednym z postow pisze
"zapewne" - popraw  mnie jesli sie myle, ale czy nie oznacza to ze to sa
przypuszczenia i domysly?


OK, napisza jasniej skoro tak trzeba.
W danych z Biura Informacji Kredytowej, do ktorych banki maja dostep
nie ma NA PEWNO  infomacji o banku, ktory dokonal wpisu (z wyjatkiem
wpisow dokonanych przez ten sam bank, z ktorego wychodzi zapytanie).
W BIKu znajduje sie sporo informacji o wszytkich kredytach (takze tych
obslugiwanych prawidlowo)
Natomiast w infomacjach uzyskiwanych przez banki z Bankowego Rejestru
Niesolidnych Dluznikow prowadzonego przez Zwiazek Bankow Polskich,
banki uzyskuja infomacje kto i kiedy dokonal wpisu (i nic wiecej,
zadnych innych szczegolow).
Czy teraz wszystko jasne ?

BIK, KRD, BRND... czym się różnią ???

Nie wiem, czym jest to trzecie, ale pierwsze dwa mają na swojej stronie taką zakładkę "Misja", która wszystko wyjaśnia:

KRD: Misją Krajowego Rejestru Długów BIG SA jest ochrona polskich przedsiębiorców przed niesolidnymi kontrahentami oraz świadczenie usług w oparciu o światowe standardy.
BIK: Biuro Informacji Kredytowej S.A. wspomaga podejmowanie decyzji kredytowych przez banki, powiązane z nimi organizacje sektora usług finansowych, jak również podmioty kredytujące w innych sektorach gospodarki, tworząc i rozwijając efektywne narzędzia oceny kondycji finansowej ich klientów.

Związek Banków Polskich i tzw.Czarna Lista

| czarna lista w zbp - jesli nie splaciles jakiegos zobowiazania i jest juz
| postepowanie windykacyjne. wtedy bank, wobec ktorego nie wywiazales sie z
| zobowiazan, umieszcza cie na takiej liscie, zeby przestrzec inne banki, ze
| jestes niesolidnych. ale kara trwa 2 lata, potem cie usuwaja z tego
| rejestru. zanim bank cie tam umiesci, to wysyla ci monity itp, wiec nie
| mozna tego przeoczyc zwykle...

 Po pierwsze to żadnego postępowania windykacyjnego nie trzeba a by tam sie
znależć (RNK ZBP), wystarczy spóźnienie w płatności raty.
Po drugie mam doświadcenia, że nawet 3,5 roku od całkowitej spłaty kredytu
(potwierdzonej przez bank na piśmie), klient istnieje w rejestrze.

Dobrze jakbyśmy na liście pisali o faktycznych doświadczeniach a nie o
teorii, bo ta w tym kraju to zwykłe science fiction.
Jarek


Jeśli tak byłoby faktycznie, to ZBP nie wyrobiłby ze zbieraniem danych -
mńostwie ludzi zdarza się spóźnić z płatnością raty np. kilka dni, a tutaj
dotykamy m.in. problemu Poczty Polskie, przez którą duża część dłużników dalej
spłaca raty i nie zwraca uwagi na zapisy, że za dzień spłaty raty uważa się
dzień wpłytu do Banku. Tacy płacą 10-go, jeśli rata jest płatna do 10-go -a
Poczta ma legalnie 14 dni na przekazanie kasy do Banku.
Więc wystarczyłoby raz w ten sposób zapłacić ratę przez Pocztę - i od razu na
Czarną Listę - Nawet na czystą logikę, sorki, to bzdura!
Poza tym samemu zdarzyło mi się na czas nie spłacić czegoś tam - i nawet w BIKu
nie było o tym śladu! Mówię tu o opóźnieniu rzędu kilku, kilkunastu dni.
Pozdrawiam!

bankowy rejestr niesolidnych klientow???

mam do was pytanie: jaka jest pelna nazwa i gdzie miesci sie bankowy
centralny rejestr niesolidnych klientow?


umiejscowiony jest w Zwiazku Banków Polskich

pzdr.
Tomek D

bankowy rejestr niesolidnych klientow???


mam do was pytanie: jaka jest pelna nazwa i gdzie miesci sie bankowy
centralny rejestr niesolidnych klientow?


www.bik.pl

Pozdrawiam Grzegorz

bankowy rejestr niesolidnych klientow???


| mam do was pytanie: jaka jest pelna nazwa i gdzie miesci sie bankowy
| centralny rejestr niesolidnych klientow?

www.bik.pl


nie - BIK a bankowy rejestr to są 2 całkiem odrębne sprawy.

Tomek D

ktore banki wpołpracuja z BIK ?

| Nie jestem też pewien Lukasa, KredytBanku i Invest Banku.
| lukas mojej kk nie zapodal do biku, o nic tez nie pytal

Mam konto w Lukasie i w umowie konta taki zapis:


Umowy, umowami, a co na to sam BIK i banki? ;)

Maciej

Banki mogą uzyskać dane klientów z ostatnich kilku lat
20.01.2003   08:26   /PAP/

Biuro Informacji Kredytowej przechowuje przez 5-7 lat informacje dostarczone
przez banki o wiarygodności kredytowej klientów. W przypadku niewiarygodnych
informacji, jedynie bank może zmienić te dane na wniosek klienta -
poinformował PAP wiceprezes Biura, Mariusz Wyżycki.

"Biuro Informacji Kredytowej przez pięć lat przechowuje dane o klientach,
jeśli spłacali zaciągnięte kredyty. Natomiast przez siedem lat przechowuje
informacje o klientach, którzy nie wywiązywali się ze spłat" - powiedział
Wyżycki.

"Klient może bezpłatnie sprawdzić, raz na 6 miesięcy, jakie jego dane
osobowe znajdują się bazie danych Biura. W razie stwierdzenia
nieprawidłowości, może żądać sprostowania, ale tylko od banku, ponieważ to
bank jest właścicielem bazy danych" - powiedział Wyżycki.

Banki, które podpisały umowę z Biurem Informacji Kredytowej, mają obowiązek
aktualizowania danych o klientach co miesiąc.

Banki mogą przekazywać dane osobowe do BIK bez zgody klienta. Zgody tej nie
wymaga również udostępnianie tych danych. Raport Biura zawiera m.in.
aktualne wysokości zobowiązań kredytowych klienta, zmiany stanu tych
zobowiązań w przeszłości, próby uzyskania kredytów w przeszłości, informacje
o obrotach i stanach rachunków bankowych w zakresie, w jakim informacje te
są potrzebne w związku z udzielaniem kredytów.

Wyżycki podkreślił, że biuro nie podejmuje za banki decyzji o udzieleniu
kredytu. Banki udzielają kredytów na podstawie swoich kryteriów. Jednak
wszczęty w przeszłości proces windykacyjny może utrudniać uzyskanie kredytu.

Według Wyżyckiego, w bazie danych BIK znajdują się też informacje, że klient
spłacił kredyt w terminie, ale opóźnił się o miesiąc ze spłatą jednej z rat.

Również w Związku Banków Polskich działa Rejestr Bankowy obejmujący dane o
osobach fizycznych. Dane do rejestru wprowadzają banki i one też decydują o
czasie, w którym informacje się tam znajdują. Banki stosują swoje kryteria
uznania klienta za nierzetelnego.

"W rejestrze nie ma jednak szczegółowych danych, a jedynie w rubryce o
rzetelności znajduje się informacja pozytywna lub negatywna" - poinformowała
Elżbieta Oleszczuk, doradca prezesa Związku Banków.

"Bank Śląski wysyła pełną dokumentację o wszystkich klientach do Rejestru
Bankowego przy ZBP. Bank zasięga również w rejestrze informacji w każdym
przypadku udzielania kredytu" - poinformowała Tatiana Kuwak z Banku
Śląskiego.

Kuwak nie mogła jednak podać, na podstawie jakich kryteriów Bank Śląski
wysyła do bazy danych informację, że klient nie jest godny zaufania,
ponieważ dane te są objęte tajemnicą bankową. Klient ma natomiast prawo
złożenia reklamacji w banku, jeśli nie zgadza się z wystawioną opinią.

"Na opinię niesolidnego klienta zasługuje ten klient, który nie spłaca
kredytu w terminie i unika kontaktu z bankiem. Taka opinia o nim trafia do
bazy danych Biura Informacji Kredytowej" - powiedziała PAP rzeczniczka banku
Raiffeisen, Aleksandra Kwiatkowska.

Kwiatkowska podkreśliła jednak, że bank jest otwarty na rozmowy z klientem i
woli uniknąć postępowania egzekucyjnego. Jeśli klient ma gorszą sytuację
materialną, powinien jak najszybciej skontaktować się z bankiem, aby uzyskać
rozłożenie spłaty kredytu na inne raty.

"Każdego raportujemy, ale nie o każdego pytamy w Biurze Informacji
Kredytowej" - powiedziała PAP Ewa Krawczyk z biura prasowego Kredyt Banku.
http://biznes.interia.pl/main/info.html?nid=346521

[poradnik] Co zrobić, gdy masz nagły wydatek

Kredyt dostaniesz w kwadrans. Potem jednak musisz go spłacać miesiącami. Zastanów się więc, czy z niego korzystać.

Święta, wydłużone weekendy, wakacje to dla wielu z nas spory finansowy problem. Zwykle nie dysponujemy wolną gotówką, którą możemy przeznaczyć na takie wydatki. Gdy głowimy się, skąd wziąć pieniądze, na horyzoncie pojawia się bank, który kusi szybkimi pożyczkami dostępnymi „w 15 minut”, i tylko „na dowód”. Czy można się dziwić, że wiele z nas daje się złapać na ten bankowy haczyk? Jednak, jak mówi stare porzekadło, nie wszystko złoto, co się świeci. Dlatego warto dobrze przeanalizować wszystkie za i przeciw, zanim zdecydujesz się na wzięcie szybkiego kredytu.

Kredyt od zaraz

Tak zwana szybka pożyczka, którą oferują banki, to inaczej kredyt konsumencki. Jest on przyznawany rzeczywiście na bardzo dogodnych warunkach. Cechuje go:

* Dostępność. Aby dostać kredyt, musisz mieć stałe zatrudnienie albo pobierać rentę bądź emeryturę. Granica dochodu jest niska – wystarczy kilkaset (500–600) złotych miesięcznie, by ubiegać się o niezbyt dużą pożyczkę (przy takich zarobkach można dostać kilka tysięcy kredytu).

* Bez zbędnych formalności. To prawda, że do uzyskania pożyczki wystarczy okazanie dowodu osobistego (niektó-re banki żądają dodatkowo drugiego dokumentu tożsamości). Ale tylko w banku, w którym masz konto. Każdy- inny, do którego zwrócisz się z prośbą o szybki kredyt, poprosi cię o dostarcze-nie, oprócz dowodu, także zaświadczenia o zarobkach (na specjalnym bankowym druku, który możesz pobrać ze strony internetowej banku). Jeśli masz firmę, będziesz musiała przedstawić wpis do ewidencji gospodarczej oraz zaświadczenie z ZUS (że nie zalegasz ze składkami) i z urzędu skarbowego.

* Brak żyrantów. Minęły czasy, gdy starając się o taki kredyt, musiałaś namawiać znajomych, by poręczyli za ciebie w banku. Teraz żyranci nie są już potrzebni, ale banki znalazły inne sposoby, by zabezpieczyć się przed niesolidnymi dłużnikami. Licz się zatem z tym, że bank, który poprosisz o pożyczkę, może zażądać, abyś np. wykupiła polisę ubezpieczeniową jako gwarancję zwrotu długu.

* Szybka decyzja kredytowa. Reklamowane „15 minut” na przyznanie pożyczki nie jest przesadzone. Tyle bowiem wystarczy, by bank sprawdził cię w Biurze Informacji Kredytowej i Bankowym Rejestrze Niesolidnych Klientów. Jeśli nie zalegasz z opłatami, nie masz prywatnych długów, kredyt powinnaś dostać bez problemu.

Zanim weźmiesz, dobrze policz

Nie wierz bankowej reklamie, która głosi, że oprocentowanie kredytu jest jednocyfrowe.
W rzeczywistości niskie oprocentowanie dotyczy krótkich (rocznych kredytów). Jeśli spłata pożyczki jest rozłożona na dłużej (okres spłat może sięgać nawet sześciu lat), oprocentowanie rośnie. Musisz też wiedzieć, że banki podają oprocentowanie nominalne (czyli w skali rocznej, naliczane od kwoty przyznanego kredytu). Oprocentowanie to nie jedyny koszt, który przyjdzie ci ponieść. Do tego dochodzi prowizja za przyznanie kredytu (1–3 proc.) i opłata za przygotowanie umowy.

Uwaga! Te koszty nie mogą przekraczać 5 proc. wartości przyznanego kredytu.

Do tego trzeba doliczyć koszt ubezpieczenia. Dopiero te wszystkie opłaty stanowią rzeczywiste oprocentowanie kredytu (tzw. RRSO), które okazuje się znacznie wyższe od reklamowanego (wynosi co najmniej kilkanaście procent). Co za tym idzie, kredyt wcale nie jest taki tani, jak wydawało się na początku. Dlatego przed ostateczną decyzją poproś bank o konkretne wyliczenie, ile ta pożyczka będzie cię kosztowała. Informacja o wysokości rzeczywistego oprocentowania musi się znaleźć w umowie kredytowej. Zanim złożysz wniosek o pożyczkę, przejrzyj oferty kilku banków i porównaj warunki, jakie ci proponują. Zwykle najkorzystniej jest wziąć kredyt w banku, w którym masz konto, bo ten cię zna (tzn. zna twoją zdolność kredytową) i może ci pójść na rękę.

Uwaga! Pamiętaj, że zgodnie z prawem możesz wypowiedzieć umowę w ciągu 10 dni (bank dołącza do umowy specjalny formularz, który musisz wypełnić). Jeżeli to zrobisz, bank zwróci ci wyłożone pieniądze z wyjątkiem kosztów ubezpieczenia kredytu.

Zamiast kredytu, wykorzystaj konto

Nie zawsze, kiedy brakuje ci gotówki, musisz brać kredyt. To obciążenie na wiele miesięcy, a nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Jeżeli w portfelu brakuje ci niewiele, lepiej poszukaj innych rozwiązań. Możliwości uzyskania pieniędzy znajdziesz we własnym koncie.

* Możesz zrobić debet. Wcześniej jednak musisz poprosić bank o przyznanie ci salda debetowego. Zwykle dostajesz zgodę na dług w wysokości jednomiesięcznych zarobków, ale bank może ustanowić wyższy limit. Na spłatę debetu masz miesiąc. Oczywiście bank potrąci za tę pożyczkę odsetki, ale będą one niższe niż przy szybkim kredycie. Pamiętaj! Pilnuj terminu spłaty długu – jeśli to zaniedbasz, zostaniesz obciążona karnymi odsetkami, a możesz nawet w ogóle stracić możliwość robienia debetu.

* Weź tzw. kredyt odnawialny. Warunkiem jego przyznania są regularne wpływy na twoje konto. Kredyt odnawialny polega na tym, że bank „dodaje” do twojego rachunku pewną kwotę i pozwala ci z niej korzystać. Wysokość tego zasilenia zależy od twoich zarobków i wynosi ich wielokrotność (np. w PKO BP sześciokrotność wpływów). W niektórych bankach limit kredytu odnawialnego jest ustalany kwotowo (np. w Citi Handlowy wynosi on 100 tys. zł). Oprocentowanie wynosi od kilku do kilkunastu procent w stosunku rocznym (zależy od rodzaju konta, kwoty limitu). Odsetki są naliczane tylko od wykorzystanej przez ciebie kwoty (np. masz na koncie 3 tys. bankowych pieniędzy, ale potrzebujesz podjąć 1 tys. i od tego tysiąca bank naliczy odsetki). Na spłatę kredytu bank daje ci rok. Po tym okresie z reguły automatycznie przedłuża umowę o kredyt liniowy. Opłata za odnowienie linii kredytowej zależy od wysokości kredytu.

Na mały wydatek dobra karta

Jeśli masz pilny wydatek, np. musisz kupić nowy odkurzacz, a brak ci gotówki, możesz skorzystać z karty kredytowej. Aby ją otrzymać, nie musisz otwierać rachunku w banku. Jedynym warunkiem jej uzyskania jest posiadanie odpowiedniej zdolności kredytowej, czyli dochodów. Obecnie możesz dostać kartę, zarabiając kilkaset złotych miesięcznie.

* Limit kredytowy, czyli maksymalną kwotę zadłużenia, do wysokości której możesz dokonywać transakcji swoją kartą, ustala bank.

* Karty są często wydawane bezpłatnie (w ramach promocji), ale już za ich wznowienie zostanie pobrana opłata.

* Transakcje bezgotówkowe (czyli płatności kartą) są bezpłatne. Jeśli jednak zechcesz wypłacić gotówkę z bankomatu przy użyciu karty kredytowej, bank pobierze za to wysoką prowizję (do 4 proc.).

* Oprocentowanie kredytu na karcie wynosi, w zależności od banku, od 12,5 do 22 proc. Niektóre banki oferują promocyjne warunki i oprocentowanie od 0 do 9,9 proc., ale dotyczy ono zwykle pierwszych 6 miesięcy od dnia podpisania umowy. Bank nalicza odsetki dopiero po pewnym okresie, który wynosi od 46 do 61 dni. Nie zawsze jednak jest to okres nieoprocentowanego kredytu. Większość banków nalicza odsetki, gdy spłacona zostanie tylko wymagana kwota minimalna (5–10 proc.). Kredyt nieoprocentowany dotyczy więc sytuacji, kiedy spłacisz całe zadłużenie w wyznaczonym przez bank terminie (znajdziesz go na przesłanej ci przez bank informacji o stanie zadłużenia). Pilnuj terminu spłaty, bo inaczej bank naliczy karne odsetki.

WARTO WIEDZIEĆ

Uważaj na pośredników!
Sporo różnych firm zajmuje się pożyczaniem pieniędzy. Ogłoszenia o tego rodzaju kredytach znajdziesz w prasie, telewizji, na słupach ogłoszeniowych. Zanim jednak zdecydujesz się skorzystać z takiej oferty, sprawdź, na jakich warunkach jest udzielany kredyt, bo może się okazać, że nie opłaca się go brać.

Informacje uzyskasz pod numerami:
- Provident: www.provident.pl, 0 801 300 500
- CitiFinancial: www.citifinancial.pl, 0 801 300 500
- Mandarynka: www.pozyczka-mandarynka.pl, 0 801 777 444
- Rapida: www.rapida.pl, 0 801 222 801
Unikaj natomiast ogłoszeń w rodzaju „raty 0%“. Bywa, że warunkiem udzielenia takiej pożyczki jest uprzednie wpłacenie pewnej kwoty jako prowizji dla tego, kto ją oferuje. Naciągaczy nie brakuje i nieraz zdarza się, że po zainkasowaniu pieniędzy pożyczający znika.

Źródło: Przyjaciółka

Ciekawy arykuł :-)

Ciemna strona Mocy, czyli rynek OTC od kuchni

[03.11.2007] Z uwagi na rosnącą popularność platform elektronicznych, dzięki którym inwestorzy detaliczni próbują podejmować aktywność na globalnym, nieregulowanym rynku hurtowej wymiany instrumentów finansowych, zwanym popularnie rynkiem Over-the-Counter ("rynek OTC"), warto jest pokusić się o systematyczny opis ryzyk prawnych, które mogą wiązać się z taką działalnością.

Jest to tym bardziej istotne, że panująca obecnie fascynacja możliwościami, jakie oferuje rynek OTC w połączeniu z brakiem rzetelnej wiedzy na temat zasad funkcjonowania tego rynku stanowi wyjątkowo podatne środowisko dla różnego rodzaju nadużyć. Ich praktycznymi przykładami na polskim rynku kapitałowym mogą być choćby afery Kuvera Capital Management, WGI Domu Maklerskiego S.A., Intebrok Investment sp. j. albo Finansowego Serwisu Netforex sp. z o.o.

Poniżej zamieszczam krótką charakterystykę rynku OTC i dokonywanych na nim transakcji, a następnie opis "ciemnej strony" tego rynku, czyli ryzyk prawnych, widzianych przez pryzmat interesów detalicznych uczestników transakcji na rynku OTC. Jak szczegółowo wyjaśniam w poniższej publikacji, w wielu wypadkach reguły gry pomiędzy podmiotami zarządzającymi elektronicznymi platformami do detalicznej wymiany na rynku OTC ("brokerami"), a ich klientami są ułożone w sposób wyjątkowo nieekwiwalentny, jednoznacznie faworyzując brokerów kosztem ich klientów. Detaliczni uczestnicy rynku OTC są więc zazwyczaj w znacznie gorszej sytuacji niż ich profesjonalni odpowiednicy, których sukcesy tak rozpalają wyobraźnię drobnych inwestorów.

Czym jest rynek OTC?

Rynek OTC to nieregulowany, spontanicznie powstały system wymiany hurtowych ilości walut i instrumentów finansowych poza zorganizowanymi systemami obrotu takimi jak giełdy papierów wartościowych. Używając tego terminu należy jednak pamiętać, że nie pojęcie "rynek OTC" nie posiada konkretnego desygnatu i w pewnym sensie używanie go ma charakter konwencji językowej. W rzeczywistości, wymiana hurtowych ilości walut oraz instrumentów finansowych, dokonywana pomiędzy instytucjami finansowymi poza rynkami regulowanymi, nie posiada jednolitej, zorganizowanej postaci, którą można by nazwać "rynkiem" w takim sensie jak rynkiem jest np. London Stock Exchange albo NewConnect. Pomimo pewnych wspólnych zwyczajów, poszczególne kontrakty będące w obrocie na OTC, jak i transakcje dokonywane na tych kontraktach, podlegają różnym systemom prawa oraz jurysdykcjom sądów położonych w różnych państwach, w zależności od standardów tych kontraktów, bądź indywidualnych umów miedzy stronami transakcji. Nie istnieją też żadne instytucje nadzorujące rynek OTC jako całość, ani wiążące kursy po których strony dokonywałyby transakcji. Duża część transakcji dokonywana jest w drodze dwustronnych umów, których treść nie musi być znana innym uczestnikom rynku, a zlecenia realizacji takich transakcji nie przechodzą przez żadną z elektronicznych platform o których mowa poniżej.

W ramach rynku OTC można wyróżnić kilka segmentów. Najlepiej znany inwestorom detalicznym jest rynek walutowy (Forex, OTCFX), na którym instytucje finansowe wymieniają się hurtowymi ilościami walut. Wedle definicji Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) na rynek walutowy składają się: kasowe transakcje walutowe (spot transactions), swapy walutowe (fx swaps) oraz walutowe transakcje terminowe (outright-forwards). Kolejny, blisko związany z Forexem segment rynku OTC, to rynek walutowych instrumentów pochodnych, do którego zalicza się: dwuwalutowe transakcje wymiany płatności odsetkowych (cross currency interest rate swaps - CIRS) oraz opcje walutowe (FX options). Oprócz tego istnieje m.in. segment rynku instrumentów pochodnych stopy procentowej, do którego, zgodnie z metodologią BIS, należą kontrakty przyszłej stopy procentowej (forward rate agreements - FRA), transakcje wymiany płatności odsetkowych (interest rate swaps - IRS), w tym transakcje swap, dla których stawką referencyjną jest stopa oprocentowania depozytów jednodniowych O/N (OIS - overnight index swaps) oraz opcje stopy procentowej (interest rate options).

Ponadto, w obrocie na rynku OTC bardzo popularne są instrumenty pochodne w postaci kontraktów różnic kursowych (CFD - contracts for difference), których wartość zależy od różnicy między kursami określonych instrumentów bazowych (np. walut, akcji).

Jeszcze inny segment stanowią instrumenty pochodne oparte na kursach instrumentów bazowych jakimi są surowce i towary. W praktyce bardzo popularne są kontrakty na metale szlachetne, płody rolne czy nośniki energii.

Jakie dokładnie są rozmiary rynku OTC?

W praktyce najlepszym źródłem informacji na temat rynku OTC są wykonywane co trzy lata badania Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Ostatnie, wstępne wyniki takiego badania, sporządzonego na podstawie danych uzyskanych z 54 banków centralnych i organów nadzoru na całym świecie, zostały opublikowane we wrześniu tego roku, pod tytułem "Triennial Central Bank Survey of Foreign Exchange and Derivatives Market Activity in April 2007".

W ocenie BIS, wyniki badania wskazują na bezprecedensowy rozwój rynku OTC. W stosunku do wyników badania z 2004 r. wzrost obrotów w segmencie foreksowym wyniósł 71 proc. (liczone według aktualnych kursów wymiany), do kwoty 3,2 biliona dolarów dzienne. Także o 71 proc. wzrósł obrót na foreksowych instrumentach pochodnych, osiągając w kwietniu 2007 r. poziom 2,1 biliona dolarów dziennie.

Wejście inwestorów detalicznych na rynek OTC i ekspansja platform elektronicznych

Do niedawna OTC był takim obszarem globalnego rynku finansowego, który prawie w całości zagospodarowywały wielkie konglomeraty finansowe, do których z trudem dołączały banki inwestycyjne i inwestorzy korporacyjni. Oczywiście, indywidualni konsumenci również w jakiś sposób ten rynek współtworzyli: można przecież powiedzieć, że wśród twórców rynku Forex znaleźć możemy np. turystów, którzy usiłują zakupić dinary tunezyjskie oraz colony kostarykańskie albo np. drobnych przedsiębiorców, którzy wymieniają rupie pakistańskie na funty libańskie albo peso argentyńskie na izraelskie szekle. Jednakże ich udział w wymianie na rynku OTC (w tym na Forex) miał jak dotąd charakter głównie pośredni, ponieważ nie posiadali oni dostępu do wymiany międzybankowej, ale raczej pełnili funkcję jej docelowych beneficjentów.

Pod koniec XX wieku sytuacja uległa zmianie, ponieważ rozpoczął się dynamiczny rozwój elektronicznych platform wymiany walutowej, co wydatnie obniżyło koszty wejścia na rynek i rozpoczęło gwałtowny rozwój fenomenu gry na Forexie przez inwestorów indywidualnych. Piszemy tu o "grze", gdyż inwestorzy używający platform forexowych nie wymieniają waluty A na walutę B ponieważ potrzebują waluty B, ale dlatego że chcą zarobić na zmianie kursów walut albo zabezpieczyć się przed ryzykiem kursowym. W ten sposób doszło do wyodrębnienia się na rynku Forex nowego segmentu, jaki tworzą indywidualni nabywcy walut oraz kontraktów terminowych, którzy podejmują działania w celach spekulacyjnych albo z zamiarem uniknięcia ryzyka kursowego. Jest to segment niebankowy, w którym miejsce dzielą fundusze hedgingowe, firmy asset management oraz drobni gracze indywidualni, a wymiana jest dokonywane za pomocą platform elektronicznych.

Poniższe uwagi dotyczą przede wszystkim platform elektronicznych, których oferta jest adresowana do drobnych inwestorów indywidualnych (których nazywam tutaj "inwestorami detalicznymi").

Czym są platformy elektroniczne? Technicznie rzecz biorąc platforma elektroniczna to przede wszystkim elektroniczny system przekazywania zleceń od klienta do brokera działającego na rynku OTC, połączony z rachunkiem pieniężnym. Wszystkie środki jakie wpłacamy na taki rachunek stanowią tzw. free margin, czyli możemy je użyć do nabycia dowolnych, dostępnych na danej platformie instrumentów finansowych. Kiedy dokonamy dowolnego zakupu część środków zostanie zablokowana jako depozyt zabezpieczający pod taką transakcję (tzw. margin; procentowy udział margin w ogólnej wartości naszych środków to margin level). Jeśli dokonujemy zakupu za posiadane środki, to depozyt będzie wynosił dokładnie tyle, co wartość instrumentu w chwili zakupu (z zastrzeżeniem spreadu - pojęcie wyjaśnione poniżej). Możliwe jest jednak również zastosowanie tzw. lewara, czyli uzyskanie pożyczki od brokera, co powoduje, że wartość naszego depozytu stanowi tylko pewną część wartości transakcji.

Czym platformy elektroniczne na rynku OTC różnią się od rynków regulowanych?

Większość detalicznych uczestników rynku OTC, to osoby które najpierw zaznajomiły się z zasadami obrotu na tzw. rynkach regulowanych, takich jak choćby Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Często popełniają one duży błąd, przenosząc na OTC wyobrażanie ukształtowane przez ich wiedzę o funkcjonowaniu rynków regulowanych. W szczególności wydaje im się, że platforma elektroniczna stanowi rodzaj "giełdy" na której nabywcy i zbywcy instrumentów wymieniają się ofertami kupna i sprzedaży, co prowadzi do ukształtowania się pewnego kursu danego instrumentu.

Choć "prawdziwy" rynek OTC działa mniej więcej w taki sposób, to kwoty którymi posługuje się inwestor detaliczny są zbyt małe, aby był on w stanie włączyć się bezpośrednio w rynek OTC. Dlatego, w ramach platform adresowanych do inwestorów detalicznych broker występuje nie tylko w roli dostawcy infrastruktury technicznej do handlu na platformie, ale także częstokroć pełni rolę kontrahenta - drugiej strony transakcji z klientem (o czym klient nie musi nawet wiedzieć). Następnie broker kompensuje wszelkie transakcje dokonane na danym instrumencie w ramach swojej platformy i dokonuje transakcji zabezpieczających w odniesieniu do nieskompensowanej reszty na "prawdziwym" rynku OTC.

Poszczególni brokerzy, którzy zajmują się dostarczaniem rozwiązań dla inwestorów detalicznych organizują więc pewnego rodzaju rynki zamknięte (takie swoiste, OTC Lite), które działają w sposób odmienny nie tylko od rynków regulowanych, ale także inaczej niż prawdziwy rynek OTC na którym poruszają się inwestorzy instytucjonalni. Kluczowa różnica polega na tym, że cena instrumentu finansowego, jaką widzimy na platformie elektronicznej nie jest prostym efektem gry sił popytu i podaży, ale de facto stanowi jednostronne oświadczenie brokera organizującego daną platformę (tzw. market maker). Broker, będąc drugą stroną transakcji, wskazuje inwestorom, po jakiej cenie gotów jest zawierać z klientem transakcje (tzw. kwotowanie), a klient może się zgodzić albo nie, ale nie przysługuje mu roszczenie o otwarcie albo zamknięcie pozycji po cenie którą klient uważa za "właściwą". Broker może więc zarabiać na różnicy między ceną jaką wskazuje na swojej platformie a ceną, którą sam jest w stanie uzyskać na "prawdziwym" rynku OTC (to, na ile brokerzy potrafią efektywnie korzystać z tej możliwości, stanowi już odrębny temat). Teoretycznie występowanie tzw. "off-market pricing" (cen nierynkowych) na platformach elektronicznych daje pewne możliwości zarabiania na arbitrażu, ale w rzeczywistości brokerzy skrupulatnie wyłapują tzw. "pickers", którzy usiłują zarabiać na tych różnicach i w miarę swoich możliwości utrudniają taką działalność.

Należy podkreślić, że cena po której market maker gotów jest zawierać transakcję z nami nie musi być identyczna z ceną podawaną w tej samej chwili przez innych market makerów, ani nawet identyczna z ceną którą ten sam market maker proponuje innym osobom. Co do zasady rozwiązanie to wydaje się rzetelne (trudno zmuszać brokera do zawierania transakcji), ale należy pamiętać, że przy kwotowaniu broker może brać pod uwagę nie tylko popyt i podaż, ale szereg innych czynników np. swoje zyski. Aby osłodzić klientowi związane z tym ryzyko, market makerzy często zobowiązują się, że ceny które będą proponować swoim klientom będą racjonalnie powiązane z cenami stosowanymi powszechnie na rynku, ale nawet wtedy zastrzegają sobie możliwość wprowadzania rozbieżności np. z uwagi na wolumen transakcji, zmienność sytuacji rynkowej albo opóźnienia w komunikacji. Nawet jeśli market maker zobowiązuje się stosować ceny "obowiązujące na rynku OTC", to należy pamiętać, że takiemu zobowiązaniu trudno przypisać precyzyjną treść, albowiem - jak pisałem powyżej - rynek OTC składa się z dużej liczby indywidualnych transakcji w których ceny mogą się od siebie różnić. Zazwyczaj można z tych transakcji wyciągnąć pewną średnią cenę, w której podawaniu specjalizują się niektóre serwisy informacyjne (np. Reuters), ale markter makerzy nie zobowiązują się stosować dokładnie takich samych cen, a co najwyżej obligują się dołożyć starań, aby ich ceny nie odbiegały bardzo od cen z podawanych przez uznane serwisy.

Z opisanej powyżej różnicy pomiędzy prawdziwym rynkiem OTC a "OTC Lite" z którym stykają się inwestorzy indywidualni na platformach elektronicznych, wynika bardzo istotny wniosek: z uwagi na ingerencję brokera w proces kształtowania ceny na "OTC Lite" trudniej jest stosować narzędzia analizy technicznej i popularne "sygnały Forex", które stanowią rekomendacje zakupu albo sprzedaży instrumentów w zależności od wskaźników analizy technicznej.

O innym aspekcie zjawiska, ryzyku nadużywania przez brokera pozycji market makera w celu zarabiania kosztem klienta, piszę poniżej, w punkcie "Zawirowania w działaniu platform elektronicznych".

Spread

Kolejne potencjalne źródło zarobku dla brokera stanowi różnica pomiędzy ceną po jakiej broker gotów jest nam odsprzedać instrument finansowy oraz go od nas kupić, zwana spreadem. Korzystanie ze spreadu stanowi jedno z głównych źródeł nadużyć, jakie mogą popełniać instytucje zarządzające aktywami inwestorów detalicznych na rynku OTC. Dzieje się tak w przypadku zastosowania tzw. churningu, czyli generowaniu przez zarządzającego rachunkiem nadmiernej liczby transakcji kupna i sprzedaży instrumentów finansowych w celu pobierania prowizji od każdej z nich (pojęcie to wyjaśniałem bliżej w innym opracowaniu "Biblioteczki inwestora" Portalu Skarbiec.Biz).

Typowa jest sytuacja, kiedy podmiot oferujący nam zarządzanie środkami na rynku OTC jest jednocześnie brokerem wprowadzającym dla market makera, który zarządza platformą elektroniczną. Broker wprowadzający to mówiąc wprost "naganiacz" - osoba, która otrzymuje od organizatora platformy pewien udział od obrotów generowanych przez klientów, których pozyskał. Dzięki statusowi brokera wprowadzającego makler może więc zarabiać na zarządzaniu naszym rachunkiem bez względu na to, czy klient zyskuje czy traci. Często klienci nie są nawet świadomi faktu, że podmiot zobowiązujący się zarządzać ich środkami jest jednocześnie brokerem wprowadzającym i pobiera z tego tytułu prowizję od market maker'a.

Ogromna większość oszustw na foreksie polega na tym, że makler generuje dużą liczbą transakcji na rachunku klienta i uzyskuje pieniądze dzięki udziałowi w zyskach brokera ze spreadu, jednocześnie trwoniąc pieniądze swoich klientów.

Czym jest, a czym nie jest lewar?

Zanim przejdziemy w naszym rozumowaniu dalej warto jest precyzyjnie wyjaśnić, czym jest, a czym nie jest lewar, ponieważ należy on do najbardziej zmitologizowanych instytucji rynku OTC.

Ponieważ rynek OTC powstał wokół bardzo dużych transakcji, to najmniejsze wartości transakcyjne, z jakimi można wejść na ten rynek (zwane lotami) wynoszą zazwyczaj sto tysięcy jednostek danego instrumentu (np. sto tysięcy jednostek waluty). Aby umożliwić inwestorom detalicznym wejście na ten rynek brokerzy kredytują ich transakcje. Różnica między kwotą depozytu zabezpieczającego użytego do transakcji, a wartością dokonanej transakcji to ów "lewar". Jeśli więc minimalny depozyt zabezpieczający stosowany przez danego brokera wynosi 0,05 lota, a minimalna jednostka transakcji wynosi jeden lot, to znaczy, że broker pożycza nam równowartość 0,95 lota.

Dlaczego brokerzy są skłonni pożyczać pieniądze ludziom, których wiarygodności kredytowej nawet nie badają? Hipoteza pierwsza mówi, że wszyscy brokerzy na świecie są po cichu kontrolowani Zgromadzenie Misjonarek Miłości, które za pomocą lewarowania transakcji swoich klientów prowadzą dzieło miłosierdzia wśród inwestorów całego świata. Natomiast zgodnie z drugą hipotezą brokerzy pożyczają swoim klientom tak chętnie pieniądze, ponieważ umieją liczyć lepiej niż oni.

Skupmy na hipotezie drugiej, rozważając bardzo prosty przykład:
- załóżmy, że dla pary PLN/EUR cena bid wynosi 3.6779, a cena ask 3.6839. Przyjmujmy, że nasz kapitał wynosi cztery złote i wykonamy na nim prostą transakcję zakupu jednego euro i jego natychmiastowej sprzedaży (w praktyce na platformie nie wykonalibyśmy transakcji na tak małą skalę). Jedno euro kupimy za 3,6839, a sprzedamy za 3,6779, co oznacza, ze na takiej transakcji "zniknie" nam około jeden grosz (nawet mniej, bo 0,6 grosza, ale z braku odpowiednio małej jednostki rozliczeniowej zaokrąglimy to rozliczenie do jednego grosza);
- a teraz zastosujmy do tej transakcji stukrotny lewar. Zakupimy więc sto euro za łączną kwotę 368,39 złotych (z tego 4 zł to nasze pieniądze, a 364,39 to pożyczka), a sprzedamy je za 367,79. W tym wypadku koszt naszej transakcji wynosi 0,60 zł (z łącznej kwoty depozytu wynoszącej 4 zł).

Przy stukrotnym lewarze jesteśmy więc w stanie "wykrwawić na śmierć" nasz rachunek w kilku transakcjach i to przy założeniu, że wszystkie te transakcje będą - teoretycznie - neutralne finansowo. Zjawisko to nie wystąpi tylko wtedy, gdy rynek wykona ruch zgodny z zajętą przez nas pozycją.

O ile nie jesteśmy twórcami genialnego systemu transakcyjnego, na stosowaniu przez nas lewaru zarabia głównie broker. Jednocześnie, jego ryzyko jest stosunkowo niewielkie, albowiem, gdy wartość naszego depozytu zejdzie poniżej pewnej wartości progowej (stop-out level), to broker zażąda od nas dopłaty do rachunku (Margin Call), a w razie jej braku - zamknie wszystkie albo niektóre pozycje na naszym rachunku. Dlatego - pomimo faktu, że pożyczka, jaką stanowi lewar może pozostawać z wartością naszych środków nawet w stosunku 1:100, 1:200 albo 1:400 - przy sprawnym egzekwowaniu stop-out level, ryzyko brokera nie powinno przekraczać wartości środków, jakie może pobrać z naszego rachunku.

Warto także zwrócić uwagę na jeszcze jedno niebezpieczeństwo, jakie wiąże się z lewarem. Otóż może się zdarzyć tak, że na skutek lewarowania transakcji wartość naszego depozytu nie ulegnie wyzerowaniu, ale stanie się ujemna. W takiej sytuacji broker zażąda od nas dopłaty różnicy, co oznacza, że w przypadku zastosowania lewaru ryzyko inwestora przekracza wartość środków złożonych na depozycie. Stanie się tak, kiedy praktyczne wyegzekwowanie stop-out level nie będzie możliwe np. nastąpi gwałtowna zmiana wartości instrumentu bazowego pomiędzy zamknięciem handlu w piątek, a jego otwarciem w poniedziałek. Wtedy broker zamknie pozycje nie na poziomie minimalnego depozytu, ale po "ujemnej" wycenie poniedziałkowej i zażąda od nas wyrównania różnicy.

Istnieją jednak też platformy gwarantujące, że klient nie będzie zobowiązany do dopłat. Ostatnimi czasy, w ramach "OTC Lite" pojawiły się również mniejsze od lotów jednostki transakcyjne: mini-loty (0,1 lota, czyli 10.000 jednostek danego instrumentu), a nawet mikro-loty (0,01 lota, czyli 1.000 jednostek danego instrumentu), dzięki którym można wejść na rynek przy zastosowaniu mniejszego lewara.

Zawirowania w działaniu platform elektronicznych

Opisany powyżej mechanizm działania market makerów powoduje, że w pewnych okolicznościach może powstać sytuacja, kiedy zysk klienta jest stratą brokera i vice versa: broker zarabia na stratach swojego klienta. Biorąc pod uwagę, że broker kontroluje system informatyczny, w którym dokonywane są transakcje tworzy to dużą pokusę do nadużyć. Powyżej opisane ryzyko nie występuje, kiedy nasz broker nie jest market makerem, ale działa jako tzw. Electronic Communications Network Broker (ECN Broker). W tym wypadku zajmuje się on tylko dostarczaniem infrastruktury technicznej, na której uczestnicy swobodnie wymieniają się zleceniami i pobiera opłatę od zawartej transakcji (w ten sposób powstaje więc rynek podobny do rynków regulowanych, takich jak Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie). Problem polega jednak na tym, że działania brokerów ECN są trudniej dostępne dla klientów detalicznych, albowiem zazwyczaj kierują oni swoją ofertę do hurtowych uczestników rynku OTC.

Do żelaznego kanonu "urban myths" inwestorów foreksowych wchodzi opowieść o tym, że systemy informatyczne, na których postawiono platformy dla "detalistów" są skonstruowane w taki sposób, aby uniemożliwiać bądź utrudnić klientowi zarabianie kosztem brokera, np. zawieszają się w podbramkowych sytuacjach. Opowieści takie trudno zweryfikować, tym niemniej pozostaje faktem, że brokerzy zazwyczaj wyłączają w umowach odpowiedzialność za "błędy w transmisji danych", a z poziomu klienta praktycznie niemożliwa jest weryfikacja, czy nastąpił błąd czy też transmisja została intencjonalnie wstrzymana.

Dużo lepiej udokumentowanym zjawiskiem są tzw. "bad ticki", czyli sytuacje kiedy na skutek błędów w strumieniu danych transmitowanych przez platformę klient uzyskuje możliwość zawarcia transakcji po cenie sprzecznej z racjonalnym rachunkiem ekonomicznym brokera. Zazwyczaj brokerzy zastrzegają sobie prawo do zablokowania realizacji zleceń będących efektem wykorzystania przez klienta "bad ticków" oraz cofnięcia transakcji, które zostały zrealizowane w ten sposób. Problem polega na tym, że nie istnieje intersubiektywnie weryfikowalna definicja "bad ticku", co powoduje ryzyko, że broker będzie nadużywał tej procedury do odmowy realizacji niekorzystnych zleceń. Warto też zauważyć, że regulaminy platform nie przewidują klienckiego "bad ticku", czyli możliwości cofnięcia przez klienta transakcji sprzecznej z jego rachunkiem ekonomicznym, co jest kolejnym przykładem mało rzetelnego różnicowania sytuacji brokera i jego klienta.

Nie ulega również wątpliwości, że niektóre platformy penalizują tzw. "skalpowanie" transakcji, czyli szybkie zamykanie zyskownych pozycji. Przy zastosowaniu dużego lewara nawet minimalny ruch instrumentu w korzystnym kierunku może przynosić duże zyski. Zamiast naiwnie czekać, aż zyski duże zamienią się w olbrzymie można więc zamknąć pozycję już po kilku minutach od jej otwarcia (to jedna z bardzo nielicznych korzyści ze stosowania wysokiego lewaru). Na taktyce takiej traci jednak broker, który nie jest w stanie zabezpieczyć na prawdziwym rynku OTC transakcji, jakie dokonuje z brokerem szybko skalpujący klient. Dlatego klienta czeka "kara" polegająca na spowolnieniu realizowania jego transakcji, co uniemożliwia błyskawiczne zamykanie pozycji. Tego rodzaju działania brokerów stanowią klasyczny przykład tego, w jaki sposób nadużywają oni kontroli nad platformą elektroniczną, aby uniemożliwić klientom zarabianie.

Trudności z wiarygodnym ustaleniem wyników transakcji

Kolejna trudność z jaką musi się zmagać inwestor indywidualny na rynku OTC, to problem dowodowy, co do wiążącego ustalenia, jakich transakcji dokonaliśmy i jaki jest stan naszego rachunku. Wiele platform ogranicza się do wysłania swoim klientom elektronicznych wyciągów ze stanem rachunku. Jednakże, aby wyciąg ze stanu rachunku został uznany przez sąd za dokument niezbędne jest podpisanie go przez brokera, albowiem dokument prywatny stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie (art. 245 kodeksu postępowania cywilnego). Podpis ten nie może pochodzić od kogokolwiek ze strony brokera (np. pracownika działu obsługi klienta), ale osoby, która zgodnie z rejestrem handlowym jest upoważniona do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych brokera (np. członek zarządu, dyrektor generalny). Jeśli chce on cedować ten obowiązek na pracowników niższego szczebla, to pracownicy ci muszą się legitymować odpowiednim pełnomocnictwem (albo całym ciągiem pełnomocnictw).

Praktyczna różnica między saldem nie będącym dokumentem (niepodpisanym) a saldem mającym status dokumentu (podpisanym) jest zasadnicza: w sytuacji, gdy podpis na dokumencie pochodzi od brokera, a zaprzecza on prawdziwości złożonego na tym dokumencie oświadczenia, ciężar dowodu nieprawdziwości obciąża - stosownie do art. 253 k.p.c. - brokera. Jeśli natomiast nie dysponujemy dokumentem określającym stan naszego salda, to ciężar dowodu odnośnie stanu naszego rachunku ciążyć będzie na nas. Ponieważ wszystkie operacje na platformie dokonywane są w pamięci komputerów, to w razie sporu z brokerem i braku prawidłowo podpisanych sald będziemy mieli bardzo duże trudności z udowodnieniem czegokolwiek, może poza samym faktem wpłaty środków na rachunek brokera.

Jedyny wyjątek stanowią brokerzy będący bankami, którzy sald nie muszą podpisywać, albowiem oświadczenia woli związane z dokonywaniem czynności bankowych mogą być składane w postaci elektronicznej.

Powyższe uwagi dotyczą sytuacji, w której umowa z brokerem podlega weryfikacji na gruncie prawa polskiego, co - jak wyjaśniam poniżej - nie jest jednak pewne i oczywiste.

Jakie prawo rządzi zawartą umową i jakie sądy będą rozstrzygać ewentualne spory?

Wielu inwestorów nie zdaje sobie sprawy z tego, jak duże ograniczenie praktyczne w dochodzeniu ich praw może stanowić wybór sądów albo prawa, który broker narzuca swoim klientom. W umowach z brokerami zagranicznymi standardem będzie wybór prawa amerykańskiego albo angielskiego, ale np. dwóch znanych brokerów narzuca swoim klientom prawo Belize (dawny Honduras Brytyjski). Belize to oczywiście wyjątkowo atrakcyjne miejsce, jeśli interesuje nas np. scuba diving (nurkowanie ze sprzętem) albo zwiedzanie ruin piramid Majów. Gorzej, jeśli zamierzamy tam ulokować duże pieniądze - Belize należy do najsłabiej zaludnionych państw na świecie, jedna trzecia ludności żyje w ubóstwie, a kraj słynie z możliwości dyskretnego zakładania spółek, których stan majątkowy (jak i struktura właścicielska) nie muszą być precyzyjnie ujawniane w publicznych rejestrach.

Inny, podobny problem dotyczy wyboru sądów. Większość kontraktów zawiera nieodwołalne klauzule poddające spory prawu obcemu. Zazwyczaj są to sądy Stanów Zjednoczonych albo Anglii i Walii, ale zdarzają się wyjątki (Belize po raz wtóry !). Dla polskiego konsumenta koszty sporów przed takimi sądami mogą być bardzo wysokie i może się okazać, że nie warto dochodzić nawet słusznych roszczeń.

Ryzyko niewypłacalności brokera i status prawny wpłaconych środków

Ryzyko niewypłacalności brokera, któremu wpłaciliśmy środki stanowi jeden z najbardziej złożonych problemów, którego nie sposób dokładnie przedstawić bez wiedzy, w jakiej jurysdykcji znajduje się siedziba brokera, jakiemu prawu poddana jest umowa z brokerem. Warto jednak pamiętać, że takie zjawisko może wystąpić nawet w warunkach zachowani przez brokera pełen rzetelności.

Wśród firm działających na rynku OTC, obok takich gigantów jak jak UBS Securities LLC (aktywa netto w sierpniu 2007 r. na poziomie 11,5 mld dolarów) czy Credit Suisse Securities (USA) LLC (6,5 mld) znajdują się także firmy które nie mają aktywów netto nawet na poziomie jednego miliona dolarów albo wręcz powinny ogłosić upadłość z uwagi na brak środków na pokrycie zobowiązań (w sierpniu pod kreska znajdowała się American National Trading Corp). Efektem niedokapitalizowania wielu brokerów jest to, że organizowane przez nich rynki zamknięte są "płytkie" i ich płynność jest ograniczona. Ponadto, powstaje ryzyko niewypłacalności brokera, któremu wpłaciliśmy środki.

W przypadku typowego brokera środki te mają jednolity status z innych pieniędzmi brokera, zaś inwestorzy detaliczni nie są chronieni w toku procedur upadłościowych tak jak inwestorzy domów maklerskich (inaczej, bardziej korzystnie dla inwestorów może wyglądać sytuacja jeśli konkretny broker jest domem maklerskim albo bankiem). Wielu brokerów wprost zastrzega w swoich umowach, ze mogą dowolnie używać środków z depozytu zabezpieczającego na swoje potrzeby, w tym także ustanawiać na nich zabezpieczenia, inwestować je albo pożyczać.

W Polsce różnica ta ma jednak charakter czysto psychologiczny, albowiem zarządzany przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych S.A. (KDPW) system rekomepensat, które mają jakoby chronić inwestycje klientów domów maklerskich, jak dotąd nie zadziałał w przypadku upadłości WGI Domu Maklerskiego S.A. Zamożniejsi klienci wiedzą jednak, że w tej sytuacji lepiej jest lokować środki w zagranicznych firmach inwestycyjnych, położonych w krajach, gdzie systemy ochrony inwestorów funkcjonują nie tylko na papierze, ale również w praktyce (warto w tym miejscu polecić raport Komisji Europejskiej "Description and assessment of the national investor compensation schemes established in accordance with Directive 97/9/EC"). Pod względem bezpieczeństwa klientów, firmy te mają więc zdecydowaną przewagę nad polskimi domami maklerskimi i brokerami na rynku OTC.

Podsumowanie - kasyno zawsze wygrywa

Większość powyższych uwag ma charakter abstrakcyjnych generalizacji. Nie stanowią one podsumowania modus operandi jakiejkolwiek konkretnej platformy elektronicznej, ale wskazanie pewnych generalnych trendów obserwowanych na niektórych platformach.

Choć od każdej reguły istnieją chwalebne wyjątki, tym niemniej daje się zauważyć ogólne dążenie, aby relacje między brokerami a ich klientami kształtować w sposób mało rzetelny. Klienci detaliczni, skazani na wysokie lewarowanie transakcji, wykrwawianie rachunków przez spread i poddawanie sporów jurysdykcji obcych sądów, częściej tracą pieniądze niż je zarabiają. Jednocześnie, wchodząc na rynek OTC nie rozumieją, że firmy inwestycyjne, które świetnie zarabiają na OTC, zazwyczaj obracają się w zupełnie innym, hurtowym segmencie tego rynku, który rządzi się nieco innymi prawami.

Jakie rozwiązanie powinni stosować klienci detaliczni, aby minimalizować swoją ekspozycję na ryzyko? Po pierwsze, jeśli tylko pozwalają na to warunki finansowe, warto jest korzystać z usług brokerów ECN, a nie zwykłych market makerów (aczkolwiek i wśród brokerów ECN istnieją oferty różnej jakości). Jeśli zawartość portfela inwestycyjnego jest na to zbyt szczupła, to warto korzystać z usług największych market makerów, najlepiej takich, którzy muszą się liczyć ze swoimi organami nadzoru (banki, domy maklerskie). Po drugie, należy asertywnie dochodzić swoich roszczeń i niedopuszczać do nadużywania przez brokerów dominującej pozycji. Po trzecie, należy uważnie czytać dokumentację przedkładaną przez brokerów i dostosowywać rozmiary swojej inwestycji do ryzyk z nią związanych.

Wreszcie, najważniejsze: należy konsekwentnie żądać od brokerów ujawniania konfliktów interesów pomiędzy nimi, a ich klientami oraz weryfikować, czy "nasi" brokerzy posiadają spisaną i przestrzeganą politykę zarządzania konfliktami interesów w taki sposób, aby ich klienci na tym nie tracili. To samo dotyczy instytucji zarządzających aktywami na rynku Forex - one również powinny wyjawiać klientom istnienie konfliktów interesów, w tym w szczególności sytuacji, w których działają jako brokerzy wprowadzający, zarabiając na rachunkach klientów bez względu na efekt operacji.

Siłą napędową wszelkich nadużyć na rynku kapitałowym jest ignorancja klientów, dlatego warto również włączać się we wszelkie inicjatywy mające na celu badanie jakości usług poszczególnych brokerów.