Oglądasz posty znalezione dla zapytania: Barka pieśń religijna

Msza na Pl. Pi³sudskiego - wra¿enia

Wczorajsza msza w intencji zmarłego Papieża na Pl. Piłsudskiego zgromadziła
tysiące Warszawiaków (i nie tylko), którzy chcieli wspólnie modlić się i w
ten sposób oddać cześć Janowi Pawłowi Wielkiemu. Atmosfera była podniosła i
pełna skupienia.
Ale... żal mi, że kazanie Prymasa było tak nieadekwatne do tego wielkiego i
pełnego zadumy wydarzenia. Zdominowało je tłumaczenie opóźnionego powrotu z
Argentyny, podziękowania dla dygnitarzy, którzy tak licznie przybyli na
maszę, promocja budowanej Świątyni Opatrzności Bożej... a słowa poświęcone
Papieżowi były dla tego wszystkiego jakby tylko tłem. A czyż to nie dla
Niego właśnie wszyscy sie tam zgromadziliśmy?
Zaskoczyła mnie też organizacja ceremonii; podczas gdy tysiące przybyłych
ludzi pragnęło aktywnie uczestniczyć we mszy, wspólnie śpiewać na cześć
swojego Papieża oprawę muzyczną zdominowały jakieś 'pieśni
orkiestralno-chóralne'... A gdzie tak bliska sercu Papieża "Barka"? A gdzie
"Boże coś Polskę.." i inne, powszechnie znane pieśni religijne?

Przyznaję, że spodziewałem się czegoś innego...

Pozdrawiam,
Marcin

 » 

Msza na Pl. Pi³sudskiego - wra¿enia


Ale... żal mi, że kazanie Prymasa było tak nieadekwatne do tego wielkiego i
pełnego zadumy wydarzenia. Zdominowało je tłumaczenie opóźnionego powrotu z


W pelni sie zgadzam, ale Jego przemowienia nigdy nie mialy polotu moim
zdaniem. Wielce znaczace byly oklski jakie zebral na zakonczenie
Michalik ...

Zaskoczyła mnie też organizacja ceremonii; podczas gdy tysiące przybyłych
ludzi pragnęło aktywnie uczestniczyć we mszy, wspólnie śpiewać na cześć
swojego Papieża oprawę muzyczną zdominowały jakieś 'pieśni
orkiestralno-chóralne'... A gdzie tak bliska sercu Papieża "Barka"? A gdzie
"Boże coś Polskę.." i inne, powszechnie znane pieśni religijne?


Zgodzam sie.

I dwa grosze ode mnie.

Przed modlitwa za zmarlego ksiadz wytlumaczyl co nalezy odpowiadac ("za
Niego"), oczywiscie wszyscy kolo mnie jednomyslnei krzyczeli "za nas" ...

I jeszcze wrazenie na wejsciu, jakis czlowiek sprzedawal flagi
papieskie, ale bez patyczkow. Co zrobili "madrzy innaczej"? Polamali
pobliski krzaczek i juz mieli patyczki ...

Msza na Pl. Pi³sudskiego - wra¿enia

Ale... żal mi, że kazanie Prymasa było tak nieadekwatne do tego wielkiego
i pełnego zadumy wydarzenia. Zdominowało je tłumaczenie opóźnionego
powrotu z Argentyny, podziękowania dla dygnitarzy, którzy tak licznie
przybyli na


To nic moim zdaniem w porownaniu z tekstem, ze za granica ludzie sa lepszymi
Polakami niz ci w Polsce... i przez cos takiego ludzie odchodza od Kosciola.
I dobrze, ze Plac Pilsudskiego odpowiedzial na gadanie Glempa cisza.

Zaskoczyła mnie też organizacja ceremonii; podczas gdy tysiące przybyłych
ludzi pragnęło aktywnie uczestniczyć we mszy, wspólnie śpiewać na cześć
swojego Papieża oprawę muzyczną zdominowały jakieś 'pieśni
orkiestralno-chóralne'... A gdzie tak bliska sercu Papieża "Barka"? A
gdzie "Boże coś Polskę.." i inne, powszechnie znane pieśni religijne?


tylko zauwaz, ze jak bylo "spiewanie tlumu", to i tak ludzie mowili to, co
im sie chcialo, a nie to, co powinni.. moherowe berety nie widza roznicy
miedzy "mu" a "nam" (bo miala byc modlitwa za papieza, a wyszla ze to niby
za tlum). Wg mnie to lepiej, ze byl ten chor. Poza tym IMHO uczestnictwo
wojska (i komendy zamiast "dzwonkow") dodalo tej uroczystosci wymiar nie
tylko religijny, ale i troche panstwowy.

Msza na Pl. Pi³sudskiego - wra¿enia


Zaskoczyła mnie też organizacja ceremonii; podczas gdy tysiące przybyłych
ludzi pragnęło aktywnie uczestniczyć we mszy, wspólnie śpiewać na cześć
swojego Papieża oprawę muzyczną zdominowały jakieś 'pieśni
orkiestralno-chóralne'... A gdzie tak bliska sercu Papieża "Barka"? A gdzie
"Boże coś Polskę.." i inne, powszechnie znane pieśni religijne?


"Barka" i "Boże coś Polskę" i owszem, ale całkiem ładnie to "Requiem"
śpiewali. A już ks. Wiesława Kądzielę chwaliłem, ale nie zaszkodzi
jeszcze parę razy (wszak to mój dawny dyrygent ze scholi ;-)). Jak
zaśpiewał psalm na wejście, to mi dreszcze po plecach latały...

Pozdrawiam

 » 

Msza na Pl. Pi³sudskiego - wra¿enia



| Zaskoczyła mnie też organizacja ceremonii; podczas gdy tysiące przybyłych
| ludzi pragnęło aktywnie uczestniczyć we mszy, wspólnie śpiewać na cześć
| swojego Papieża oprawę muzyczną zdominowały jakieś 'pieśni
| orkiestralno-chóralne'... A gdzie tak bliska sercu Papieża "Barka"? A gdzie
| "Boże coś Polskę.." i inne, powszechnie znane pieśni religijne?

"Barka" i "Boże coś Polskę" i owszem, ale całkiem ładnie to "Requiem"
śpiewali. A już ks. Wiesława Kądzielę


o to nie ten sam co lata temu prowadzil kursy dla lektorow ?
Gosc mial niesamowity glos i poczucie humoru

maciek

Pieśni religijne - która podoba wam się najbardziej?

voska!!!!!!!!!!!!!!!!!!! mareszce jakas osoba ktora wie co to jest profan song:) sam jetsem oragnista ktory wykonuje i meczy ludzi :0 bachem i takimi tam wytlumacz ludowi co to sa piosenki religijne!!! BO JUZ NIE WIEM i co tu zrobic zeby we koncu dotarlo ze takie rzeczy sie spiewa ewentualnie!!!!!!!!!!!!!! po mszy a ne w czasie niej W czasie mszy nalezy wykonywac piesni mowiace o historii zbawienie , o przemieneniu w chleb o .............!!!!1 no walsnei! a nie np o .............jakies grajek kiedys spiewal w kosciele UJRZALEM CI PANIE W TECHNIKOLORZE CY CUS TAKIEGO ( dla niezorientowanych to taka marka telewizoru!!!! Boze spusc noge i kopnij jak mwiala jedna moja nauczycielka!)niesttsty jest mi przykro jak jakies m,eczyrura ( bo nieststy nie mozan czasem takich panow [pan tezx czasem-nierzadko] nazwac organistami) mecza i cuduja rozne dzienwe kawalki tego typu albo religijne disco polo (przyklad 12 kkm od sulechiowa by nie mowic nic wiecej-zainteresowani i tak wioedza gdzie:)hihihihhi pozdraiwiam:)no i jakos nic nie poradze ze taka muzyka bardziej do mnie przmawia SZANUJE WSZELKIE SCHOLKI DO MOMENTU KIRDY NIE MA PROFANACJI PIESNI MOZNA WYJKONAC Z GITARA I MOZNA TO ZROBIC DOBRZE:):) ALE NIE PIOSENKI -------NP BARKA W CZASEI MSZY ! GGGRRRRRRRRRRRRR AZ MNIE SKRECA NA SAMA MYSL:) POZADRAWIAM

Pieśń liturgiczna, a piosenka religijna

"Ty wskazałeś drogę do miłości" - tego nie znam ale Barka to nie jest pieśń tylko piosenka religijna do użytku poza liturgią. Ot co



Ty wskazałeś drogę do miłości to również piosenka i nie śpiewamy jej w liturgii. To samo jest np. z Warto dla jednej miłości żyć co jest śpiewane podczas liturgii sakramentu małżeństwa czego również nie powinno się robić.

szukam piosenek

I może jednak lepiej żeby to nie były piosenki...

Ja ostatnio grałem z chórem na prymicjach kolegi, i śpiewaliśmy normalne pieśni liturgiczne, tyle że nieco bardziej uroczyście (część na 4 głosy, akompaniament organowy itp) - w końcu to msza i należy zastosować zwykłe kryteria dobierania pieśni na nią - nie powinno się z niej robić koncertu piosenek religijnych - wszystko jedno z jakiej okazji.

Wiem że w niektórych parafiach jest zwyczaj, że na prymicjach śpiewa się pioseneczki, przy których krytykowana czasem "Barka" to istne arcydzieło (jakieś 'Sutanny' i inne takie... a fe... ) ale uważam to za bardzo szkodliwe i niegodne wspierania. Więc podaj więcej szczegółów - kto ma śpiewać, ile osób, co umieją, czy chodzi o śpiewanie na mszy czy później, itp.

BO PIOSENEK PASUJĄCYCH NA MSZĘ PRYMICYJNĄ NIE MA!!

Śpiew w kościele

No daj mi przyklad jakiejs radosnej piesni ktora chociaz troche moze przypominac gospel, nie jest na spokojna nute i nie polega na "zawodzeniu" tylko na naprawde wesolym spiewaniu?

Prawda jest taka, ze polski koscil nadal gnije w sredniowieczu. Jedyna zmiana jaka zaszla to ta, ze juz nie musimy sie modlic po lacinie...

Tylko nie mow mi, ze np "Barka" jest wesola...

Jedyne co moge uznac, za wesole to religijne piesni goralow i ich sposob odprawiania mszy w ich gwarze... ale to zostalo oczywiscie zabronione...

Barka do ściągnięcia! - pomóżmy lubelskiemu hospicjium!!!!

Faktycznie elektronika i pieśni religijne to chyba nie jest ta droga....



A co Bossa myślisz o płycie Dzisiaj z Betleyem? Tam z kolędami zrobiono dokładnie to samo, co tutaj z Barką. Dodano fajny beat (jakby Mino grał na jednym ze swoich bębenków) kilka instrumentów perkusyjnych (dzwoneczki i inne) i świetne wielokrotnie nakładane (co uwielbiam!) chórki. Jak dla mnie Barka wkońcu brzmi jakoś ciekawiej, oryginalniej i rzekłabym tak Aniowo. I nie jest taka smętna jak co niektórzy mają w zwyczaju ją śpiewać.

Dzień Papieski

Rozdział Kościoła od państwa, niestety - jak widać - to w naszym kraju czysta fikcja. Ja osobiście na twoim miejscu ubrałbym się tak, jak normalnie. Może zwróci to czyjąś uwagę? Może ktoś zapyta, czemu tak? Byłaby okazja powiedzieć co myślisz, dać świadectwo, dać ludziom do myślenia... Myślę, że - jeśli nie chcesz - możesz też nie uczestniczyć w żadnej oficjalnej uroczystości. Nie mają prawa cię do tego zmuszać. Odśpiewanie "Barki" jest OK, bo to naprawdę piękna pieśń, oparta na Biblii. Gorzej z modlitwami, bo jak znam życie, to się pewnie będą modlić o rychłe wsiupanie JP2 na ołtarze.

Kucze! czemu właściwie szkoły są podporządkowane katolicyzmowi i związanemu z nim kultowi religijnemu? To jest normalnie TRAGEDIA! Mówię tu też o mszach na początek i koniec roku szkolnego, o rekolekcjach... Słyszy się o przypadkach, gdzie szkoła wręcz WYMUSZA uczestnictwo w nich. Hmmm... A może zorganizować w szkołach jakiś mały Ruch Oporu zwalczający "katolicką okupację" w publicznej oświacie?

TVN24: Migawki z życia Papieża [muzyka]

Barka:

    lNajwieksze Przeboje Piosenki religijnej - Barka, 6.28MB, 1745 ÂżródeÂłllPapieÂż - barka(ToruĂą 7 VI 1999), 2.50MB, 1299 ÂźródeÂłllbarka, 3.80MB, 909 ÂźródeÂłllBarka - Zygi Szymanski - Piesni Religijne - 01, 4.07MB, 690 ÂźródeÂłl


Jak Ty to zrobiÂłeÂś...? U mnie aÂż tylu ÂźródeÂł nie znalazÂło, "zaledwie" kilkadziesiÂąt, a siedzĂż na Razorback2 i pod³ÂączyÂłem siĂż do Kad-a, a przycisk "More" mi nie zadziaÂłaÂł [byÂł nieaktywny caÂły czas]...?

Mój dzisiejszy prześladowca...

a mnie dzisiaj gnębi- pieśń religijna -coś w stylu barki

Po gali. Na poziomie, czy rodem z PRL-u?

Bardzo źle, bardzo źle, kancelaria prezydenta zrealizowała bal źle i już ! Jest to święto wesołe, narodowe, wiec na początku balu, natychmiast po obowiązkowej mszy świętej jak przystało, pan prezydent z pierwsza damą, zgodnie ze staropolską tradycją powinni odtańczyć solowo, najstarszy narodowy taniec polski oberek z tupokami i przysiadami. Po tym występie zaprosić wszystkich obecnych z Afganistanu i innych honorowych gości do poloneza(na stole po tańcach). Po tej jakże radosnej części balu, uczta z dogryzaniem po polsku goleni z sarny i popijaniem miodu Zagłoby. Punktualnie o 00:00 obowiązkowo wszyscy zaproszeni goście powinni odśpiewać hymn narodowy, pod przewodnictwem pani Górniak akapella. Oczywiście aby tradycji polskiej stało się zadość, obowiązkowy taniec z szablami, tym razem pod kierunkiem pana pierwszej polskiej szabli pana Olbrychskiego. Po burzliwej części zabawy z szablami, powinna nastąpić dalsza część artystyczna, mianowicie występ pani Rodowicz - koniecznie kolorowe jarmarki- następnie wodzirej obowiązkowa zaprasza wszystkie pary do odtańczenia naszego kochanego mazura z hołpcami i kręceniem swoim partnerek w powietrzu we wspólnym kole. Do rana spijanie resztek miodu Zagłoby i innych miodów, tradycyjnym zwyczajem na koniec ucztowania zbieranie niedojedzonych straw w obrusy, załadowanie ich na barki osób towarzyszących i odjazd furami marki Mercedes do chałup z wykonaniem pożegnalnym pani Rodowicz ludowej pieśni pt. jadą wozy kolorowe taborami... Zapewne taka inscenizacja balu nie byłaby sztuczna i byłoby o czym wspominać przez lata, zaproszonym gościom z odległych krajów. Może wówczas wprowadzili by jakieś zmiany kulturowo-narodowe do swoich nudnych znękanych wojnami i religijnymi zacofaniami krajach. Polecam swoje usługi kancelarii prezydenta w przyszłym roku. Na zakończenie moich refleksji muszę stanowczo sprzeciwić się kreacją zupełnie nie pasującym do tego święta. Były one w stylu Alkapone, jakby to pan Giertych powiedział, powinny obowiązywać stroje narodowe, np. pan prezydent do wyboru; strój kaszubski, góralski z kierpcami i ciupagą, lub krakowski też z kierpcami, pani prezydentowa również w tym stylu, koniecznie z czerwonymi koralami wianuszkiem na głowie serdaczek z cekinkami i plecione kierpce ze skóry baraniej.

Pieśni religijne - która podoba wam się najbardziej?

Tego się trzeba pytać Muzykalnego,on jest organistą, mnie trochę zdziwiło jego stwierdzenie odnośnie Barki. Nie rozumiem tego, dla mnie to jest pieśń religijna.

Pozdrawiam

Pieśń liturgiczna, a piosenka religijna

"Ty wskazałeś drogę do miłości" - tego nie znam ale Barka to nie jest pieśń tylko piosenka religijna do użytku poza liturgią. Ot co

Warsztaty Muzyczne

Wakacyjne warsztaty gitarowe - zakończone

W Młodzieżowym Domu Kultury w Lubinie zakończyły się wakacyjne warsztaty gitarowe, które odbywały się w dniach od 22 czerwca do 10 lipca 2009 r.

Łącznie w kolejnych – tym razem 3-tygodniowych - warsztatach udział wzięło 19 osób w wieku od 9 do 19 lat.

Zupełnie początkujący gitarzyści codziennie zapoznawali się z podstawami gry na gitarze klasycznej i elektrycznej - z postawą przy instrumencie, ułożeniem obu rąk i wydobywaniem dźwięków podstawowymi sposobami (tirando, apoyando, arpeggio) oraz za pomocą kostkowania. Poznawali nazwy strun, ich numerację, nazwy literowe i zapis nutowy. Zaznajamiali się również z innymi podstawowymi oznaczeniami pisma nutowego i notacji gitarowej. Ćwiczyli podstawowe rytmy mające zastosowanie w grze akompaniamentowej na gitarze, poznawali podstawowe/łatwe chwyty akordowe.

Trochę bardziej zaawansowani systematycznie ćwiczyli również sposoby strojenia gitary z wykorzystaniem interwałów oktawy oraz podstawowych chwytów akordów durowych (G, D, A C, E).

Uczestnicy warsztatów z najdłuższym stażem gitarowym zgłębiali techniki gry solowej i akompaniamentowej na gitarze akustycznej w oparciu o zgłoszone własne i sugerowane propozycje repertuarowe (The Islander – Nightwish; Nothing else matters – Metallica; La Bamba – Los Lobos; Desperado – Los Lobos, mel. popularne: Barka/Kurki/Pieski małe dwa; pieśni religijne – akomp.).

Równolegle uczestnicy grający na gitarze elektrycznej poznawali podstawowe techniki gry solowej – bending (bend), slide (sl.), kostkowanie w pochodach gamowych (szereg dźwięków diatonicznych w I i XII poz.); ćwiczenia skali pentatonicznej e-molowej w I superpozycji; standardowe ćwiczenia rozgrzewkowe; artykulację legato (hammer, pull-off).

troche radosci....

Proboszcz budzi pieśniami

Mieszkańcy rzeszowskiego osiedla Zalesie nie muszą nastawiać budzików, żeby wcześnie wstawać. Proboszcz miejscowej parafii zafundował im budzenie... pieśniami religijnymi
- Nie idzie wytrzymać. O godz. 6.30 od poniedziałku do niedzieli staję na baczność. Nie ma szans się wyspać - wścieka się pan Stanisław z Zalesia. Nazwiska nie poda: - Bo mnie potem wyczytają na ambonie - tłumaczy.
(...)
- Ależ skąd! Podpisuję się pod tym pomysłem dwiema rękami. Przynajmniej wiadomo, która jest godzina, jak pieśni lecą. A przecież o godz. 6.30 to nikt nie śpi. Ci, co narzekają to pewnie do kościoła nie chodzą - stawia sprawę jasno pan Edward. Niedaleko kościoła mieszka Stanisława Cyrek. - Słucha się pięknie. Och, proszę pana.... Takie życie jest wtedy inne. Nie trzeba się smucić - uważa kobieta.
(...)
"Barka" o godz. 21.37 przypomina nam o papieżu - dopowiada inna kobieta.
(...)
Z ks. Stanisławem Płazą spotykam się na korytarzu w Szkole Podstawowej w Zalesiu, gdzie uczy religii. Na początku rozmawia się nie klei. - Jesteście gazetą świecką, a ja z takimi nie rozmawiam - mówi. Potem już jest lepiej. Proboszcz mówi o idei puszczania pieśni. - One nadają rytm pracy - tłumaczy. - Głosów przeciwnych nie było zbyt wiele. Była ostatnio u mnie pewna pani, ale ona to do kościoła nie chodzi. Słyszałem też opinię zielonoświątkowca. Jak pieśni przyciszyłem, to od razu rozdzwoniły się telefony z pretensjami. Poza tym cisza nocna jest od godz. 6 do 22, więc pieśniami jej nie zakłócamy - mówi ks. Płaza.



[ http://wiadomosci.gazeta....69,4222897.html ]

Pieśni nadają rytm pracy... od 6.30 do 21.37... w XXI wieku...
Radio węzeł osiedlowe normalnie
Ksiądz pozazdrościł muezzinom... ogólnie paranoja

Kongres Myzyki Liturgicznej...

bo wątpię w to, że młodym ludziom podobała by się zamiana np "Barki" na chorały gregoriańskie

........ jak komu, ja uwielbiam gregoriane.... "Msza nie może zamienić się w religijny koncert. Liturgia wymaga powagi, szacunku i ceremoniału. Czy Kościół ma stać się tylko miejscem towarzyskich spotkań?" "Abp Damian Zimoń,(...) Wezwał do rzetelnego przygotowania osób odpowiedzialnych za oprawę liturgii. - W ten sposób celebracje nie przerodzą się w koncert religijny - wyjaśnił. " Z tymi wypowiedziami (zaczerpnietymi z podanej wyżej- przez autora tematu- strony www) jak najbardziej sie zgadzam. Od 15 lat zajmowałam sie oprawą muzyczną liturgii i wiem jak to wygląda. Bardzo często ustalaliśmy coś z zespołem (piesni na Mszę sw.) które nijak mi nie pasowały do liturgii. Nie raz sie buntowałam, bo nie chciałam by liturgia stała sie koncertem choćby nawet ładnym i przyjemnym dla ucha. Choć i to ostatnie nie zawsze się zdarza. Bo często występuje u "muzyków" tak zwany brak krytycyzmu,który owocuje tym,że jak tylko zacznie się Masza sw. to "aż chce sie wyjść" po wysłuchaniu kilku dźwieków "nowoczesnego" zespoliku młodzieżowego. Nie dajmy sie porwać emocjom. Myśle że takie zakazy i popozycje jakie mozna było wyczytać z relacji Kongresu Muzyki Liturgicznej w Katowicach nie bedą wprowadzone w życie w stopniu dosłownym, ale na pewno dadzą dużo do myślenia tym duszpasterzom którzy sie z niniejszym tekstem zapoznają. Mysle że w wielu parafiach trzeba byłoby troche zmian wprowadzić, choćby sprawdzanie repertuaru przez któregoś z duszpasterzy,a nawet uczestnictwo w próbach zespołu muzycznego i "temperowanie" niepokojących tendencji muzycznych.---- M A M A F A S O L K I ---- www.ala-fasolka.webpark.pl http://hania_wawrzyniak.w.interia.pl

o "Barce" i Oazie... przeczytajcie!

O "Barce"
„Dziękuję ci, pieśni oazowa...”

Wojciech Jędrzejewski OP

Papież wzruszony piosenką, która dla mnie jest synonimem kiczu...

Tyle wysiłku wkładałem w utrzymanie poziomu naszych liturgicznych śpiewów, szukałem wraz z innymi nowych form muzycznych dla liturgii. Kpiłem z religijnego kiczu. Kręciłem nosem nad różnymi duchowościami i formacjami, które moim zdaniem zbyt sentymentalnie kształtują religijne postawy młodzieży.

Oaza – to określenie stało się dla mnie słowem-kluczem, a raczej wytrychem interpretacyjnym. Oaza – symbol duchowości odrealnionej, nawiedzonej. Na przeciwnym biegunie – formacja dominikańska... Polifoniczne śpiewy, promocja trzeźwego teologicznego myślenia, dojrzałych wyborów, wyszukanej estetyki liturgicznej.

Tyle razy surowo diagnozowałem czyjąś płytkość, mieliznę, niedojrzałość wiary: a to za bardzo maryjne, a to za bardzo nawiedzone; za mało biblijne, zbyt uduchowione; za mało modlitwy, za dużo pobożności; zbyt mało przemyślane, przeintelektualizowane itd...

Swoim prostym wyznaniem Papież przypomniał mi, że drogi Bożego działania w sercu człowieka są naprawdę najprzeróżniejsze. Przypomniał, jak bardzo potrzebna jest pokora w ocenie tego, co jest kiczowate (czytaj – deformujące), a co z tak zwaną „klasą”.

Z pewnością ogromną wartością jest wierność swojej drodze. Nie bez znaczenia jest również zwracanie uwagi na to, co należałoby zmieniać w Kościele, aby stawał się jak najczytelniejszym znakiem Bożego Piękna, Mądrości i Miłości. Nie warto jednak robić tego w poczuciu wyższości: z przekonaniem, że czyjś kiepski gust należy zastąpić bardziej wyszukanym i wznioślejszym. Jeśli będziemy reformować liturgię i wspólnoty chrześcijańskie kierując się pychą, łatwo staniemy się szkodnikami. Coś, co skłonni bylibyśmy nazwać kiczem, może być dla jakiegoś człowieka drogą do świętości. Oto lekcja, jaką otrzymałem od Papieża wzruszonego śpiewem „Barki”.

Autor jest duszpasterzem młodzieży szkół średnich w Warszawie, publikuje w „Więzi” i „Tygodniku Powszechnym”.

nowa zwrotka Barki

Ludzie obudźcie się Barka nie jest pięśnią tylko piosenką religijną, której nie można wykonywać podczas mszy świętej Wszystkie dodane zwrotki są beznadziejne i nic po za tym.

<Edit by Ellunia - dbaj o ortografię i interpunkcję!>

Kultur(w)a w Polsce kwitnie...

Dyskoteka ojca Rydzyka

Sacro polo lansowane przez Radio Maryja i telewizję Trwam zastąpiło disco polo.

Trendy na polskim muzycznym rynku wyznaczają teraz Radio Maryja i TV Trwam. Stacje ojca Rydzyka lansują sacro disco, gatunek będący prostą kontynuacją disco polo. Sacro disco jest towarem przeznaczonym dokładnie dla tego samego odbiorcy co ponad dekadę temu disco polo. Oba nurty wywodzą się ze społeczności wiejskiej lub małomiasteczkowej, której rytm życia wybija msza w kościele i zabawa w remizie. Estetyka odpustu, charakterystyczna zarówno dla disco polo, jak i kościelnego disco, trafia w gusta tych samych słuchaczy. Disco polo z chodnika wślizgnęło się na salony w sprzyjającym klimacie politycznym. Tę modę zainicjowali Aleksander Kwaśniewski i PSL. Ten pierwszy w swej kampanii wykorzystał zespół Top One, zaś PSL wylansowało grupę Bayer Full.

Lista przebojów ojca dyrektora

"Błękitne rozwińmy sztandary" to ulubiona pieśń Tadeusza Rydzyka, która inauguruje rozmaite uroczystości w szkole medialnej ojca dyrektora w Toruniu. Jak on sam mówi, muzyka powinna podtrzymywać ducha w narodzie i odwoływać się do tradycji, wartości oraz historii. A do tego odwołuje się sacro polo w wykonaniu na przykład Moniki Grajewskiej. Grajewska jest gwiazdą telewizji Trwam, tak jak kiedyś była gwiazdą przeglądów piosenki radzieckiej. Jak inni wykonawcy z tego kręgu, ma ona swoją stronę internetową ze sklepikiem oferującym m.in. DVD z teledyskami. Pojawia się w toruńskiej telewizji na tyle często, że na internetowym forum "Gazety Wyborczej" znalazł się poświęcony jej wątek - "radiomaryjna laseczka" - Nie ukrywam, że dzięki TV Trwam istnieję, bo ta telewizja robi mi piękne teledyski. Przez ostatnie trzy lata zrobiliśmy ich ponad 30. Dzięki ojcu Rydzykowi taki wykonawca jak ja mógł zaistnieć. Ojciec wie, że miałam problemy z dostaniem się nawet do redakcji katolickiej w telewizji publicznej - mówi "Wprost" Grajewska.

Od pięciu lat jedną z najintensywniej wspieranych przez ojca Rydzyka gwiazd jest zespół Trim. Zaczynali na początku lat 80. w Szczecinku, gdzie działali jako chór De Profundis, prowadzony przez samego Rydzyka. - W 2001 r. wystąpiliśmy w Dąbkach z koncertem w kościele. Zobaczyliśmy, że jest szał na taką muzykę i postanowiliśmy to wykorzystać - mówi "Wprost" Wojciech Ratajczak, lider zespołu. Trim tworzą soliści Opery Novej w Bydgoszczy. Wykształceni muzycznie wokaliści lansują swą dość tandetną twórczość jako "nowatorskie połączenie popowego brzmienia z operowymi głosami". Wystarczy posłuchać hitu "Pozwól mi, Panie", by się przekonać, że to, co Trim oferuje, to "chodnikowy Bocelli".

Przeboje sacro polo lansuje emitowana w soboty w Radiu Maryja lista przebojów "Piosenka Tygodnia". Hity wykonują głównie księża: Janusz Jezusek, Paweł Szerlowski czy Stefan Ceberek. Mają oni już po kilka wydanych płyt na koncie. Supergwiazdą jest w tym gronie ksiądz Ceberek, prowadzący sztandarowy program Radia Maryja "Rozmowy niedokończone". Ksiądz śpiewał już jako nastolatek i jak zapewnia, w szkole Średniej miał nawet propozycje ze strony znanych zespołów. Obecnie dzieli obowiązki duszpasterza, dziennikarza i piosenkarza - dużo koncertuje. Jego przebój "Ojczyzna" od 2003 r. należy do najczęściej granych na antenie Radia Maryja.

Gwiazdą szlachetniejszej odmiany sacro polo jest Magda Anioł, niegdyś popularna wykonawczyni country. W 2002 r. jej utwór "Zaufaj" stał się piosenką roku Radia Maryja. Po śmierci papieża Anioł nagrała "Barkę" - ta wersja była jedną z najczęściej prezentowanych w mediach. Anioł nagrała też "Lolka" - hiphopowy bryk z życia Jana Pawła II. Jej zespół swobodnie czerpie z jazzu czy muzyki kubańskiej.

Rosiewicz wiecznie żywy

Media ojca dyrektora stały się też przytuliskiem dla wczorajszych gwiazd, które przestały już funkcjonować w komercyjnych stacjach. Do nich należy przede wszystkim Eleni, która coraz częściej śpiewa pieśni religijne. Obecne są też Czerwone Gitary (oczywiście bez Seweryna Krajewskiego, który odszedł z zespołu w 1997 r.). W telewizji Trwam często występują oni z gitarową wersją "Ave Maria". Ojciec Rydzyk ma też szczególny sentyment do Andrzeja Rosiewicza. Jego piosenki często komentują aktualne wydarzenia ("Miller wam da" czy "Mamo, ja chcę do Iraku).

http://wiadomosci.wp.pl/w...14&ticaid=1132e

Polskie absurdy

Polska tolerancja, hehe

http://wiadomosci.gazeta....69,4222897.html

Mieszkańcy rzeszowskiego osiedla Zalesie nie muszą nastawiać budzików, żeby wcześnie wstawać. Proboszcz miejscowej parafii zafundował im budzenie... pieśniami religijnymi
- Nie idzie wytrzymać. O godz. 6.30 od poniedziałku do niedzieli staję na baczność. Nie ma szans się wyspać - wścieka się pan Stanisław z Zalesia. Nazwiska nie poda: - Bo mnie potem wyczytają na ambonie - tłumaczy. Do domów mieszkańców rzeszowskiego osiedla od niedawna codziennie rano dociera pieśń "Kiedy ranne wstają zorze". - Mieszkamy 500 m od kościoła i wszystko słychać. Żeby to chociaż była jedna zwrotka, ale nie. Czasem są dwie, a nawet trzy. Po jednej bym usnęła, ale po kolejnych nie ma szans. Przykrywanie się poduszką, kołdrą nie pomaga. Moja córka siedzi w pokoju z zamkniętym oknem, bo nie może wytrzymać - mówi Jolanta Mróz, która z mężem Krzysztofem na ul. Goździkowej mieszka od 3 lat.

Ks. Stanisław Płaza, proboszcz kościoła na Zalesiu wpadł na nowatorski pomysł - poranne budzenie pieśnią religijną, która płynie z zainstalowanych na wieży kościoła dwóch głośników. Ale proboszcz na budzeniu nie skończył. Kolejne pieśni płyną z głośników o godz. 9, 12, 15, 18, 21 i 21.37 (godzina śmierci Jana Pawła II). W środę o godz. 12 z głośników słychać było melodię "Maryjo Królowo Polski". - Nie chcę wojny z kościołem, chodzę na msze, ale nie do tej parafii. Ale mogą być ludzie niewierzący, którzy nie życzą sobie tych pieśni - uważa pani Jolanta, która osobiście w tej sprawie dwa dni temu rozmawiała z proboszczem.

- Ja mu mówię kulturalnie, że jest głośno, że dobrze by było ściszyć pieśni, a on do mnie, że nie widzi mnie w kościele na mszach. Jedno z drugim przecież nie ma nic wspólnego - irytuje się pani Jolanta. - Wytargowałam, bo inaczej tego nie potrafię nazwać, że pieśni w sobotę i niedzielę będą się puszczane o godz. 8. W zamian ksiądz chce mnie zobaczyć w swoim kościele. Pójdę raz, ale tylko raz - dodaje. Sąsiad Mrozów 60-letni Edward Ślemp uśmiecha się, gdy go pytamy, czy pieśni mu nie przeszkadzają.

- Ależ skąd! Podpisuję się pod tym pomysłem dwiema rękami. Przynajmniej wiadomo, która jest godzina, jak pieśni lecą. A przecież o godz. 6.30 to nikt nie śpi. Ci, co narzekają to pewnie do kościoła nie chodzą - stawia sprawę jasno pan Edward. Niedaleko kościoła mieszka Stanisława Cyrek. - Słucha się pięknie. Och, proszę pana.... Takie życie jest wtedy inne. Nie trzeba się smucić - uważa kobieta. Inna mieszkanka Zalesia, której dom sąsiaduje z kościołem. Nazwiska nie zdradza. - Ja już się przyzwyczaiłam, ale wiadomo, że pieśni mogą denerwować, jak są puszczane przez cały dzień, ale nie mam nic przeciwko temu - mówi. - Nieoficjalnie to powiem panu, że denerwują - odzywa się mąż kobiety. - Nie mów, że nieoficjalnie, bo to i tak w gazecie będzie - strofuje męża kobieta, po czym dodaje: - Ksiądz nas nie pytał, czy chcemy tych pieśni.

Spotykam dwie młode dziewczyny obok kościoła: - Młodzi ludzie o niczym teraz nie mówią, tylko o pieśniach. Proboszcz z Zalesia zrobił codzienny "Przystanek Jezus". Gdzie my żyjemy, w jakich czasach, żeby tak z modlitwą wchodzić z butami w czyjeś życie - nie może się nadziwić 24-letnia Agnieszka. Ale pomysł proboszcza ma tyle samo przeciwników, co zwolenników. - Nie ma co się obruszać. Nikomu to nie powinno przeszkadzać - mówi Joanna Miąsik. - "Barka" o godz. 21.37 przypomina nam o papieżu - dopowiada inna kobieta.

Z ks. Stanisławem Płazą spotykam się na korytarzu w Szkole Podstawowej w Zalesiu, gdzie uczy religii. Na początku rozmawia się nie klei. - Jesteście gazetą świecką, a ja z takimi nie rozmawiam - mówi. Potem już jest lepiej. Proboszcz mówi o idei puszczania pieśni. - One nadają rytm pracy - tłumaczy. - Głosów przeciwnych nie było zbyt wiele. Była ostatnio u mnie pewna pani, ale ona to do kościoła nie chodzi. Słyszałem też opinię zielonoświątkowca. Jak pieśni przyciszyłem, to od razu rozdzwoniły się telefony z pretensjami. Poza tym cisza nocna jest od godz. 6 do 22, więc pieśniami jej nie zakłócamy - mówi ks. Płaza.

- A osoby, które nie chodzą do kościoła, to nie mają prawa do spokoju? - pytam. - Mają, mają, ale tu ludzie chodzą na msze - odpowiada proboszcz. Wyjaśnia technikę puszczania pieśni. - Jest zaprogramowany komputer. Na wakacjach będziemy układać nowy repertuar pieśni. To wtedy w sobotę i niedzielę poranną pieśń przesuniemy na godz. 8 - obiecuje ks. Płaza. Na krytyczne głosy ma odpowiedź: - Jak są wesela i jest głośno to nie protestuję. Wsadzam watę w ucho.

- Ksiądz to mi jeszcze powiedział, że ludzi z ul. Goździkowej w ogóle nie widzi w kościele. Może własnie dlatego te głośniki tak ustawiono, żeby nas pieśni nawróciły? - zastanawia się Jolanta Mróz

Na prośbe niektórych naszych rozmówców zmienilismy ich personalia

Spinakery

Witam:))
Mój pierwszy kontakt z zespołem "Spinakery" miał miejsce latem 2003 roku.
I nie było to spotkanie z muzykami tego Zespołu, ale z piosenką Michała "Lucjusza" Kowalczyka. W Mikołajkach pierwszy raz usłyszałem "Białą Sukienkę", którą w festiwalowych kuluarach (ach, ta słynna barka:)) śpiewał i grał na gitarze Kazik Bębenek z zespołu "Kazik i Przyjaciele" (pozdrowienia, Kaziu:)).
Postanowiłem wtedy przyjrzeć się bliżej dokonaniom "Spinakerów" i oczywiście osobie lidera Zespołu.
Kiedy rok później miałem przyjemność wystąpić na VIII Warszawskim Festiwalu Szantowym, doszło do spotkania "na żywo" z Zespołem "Lucka". Podanie ręki i od razu taka rozmowa:

- "Lucjusz", za dwie minuty wychodzimy na scenę. Jako pierwszy numer zagramy Twoją piosenkę. Zapowiesz nas? - spytałem.
- "Grzywa", a jaka to piosenka?
- "Na Mazury" - odrzekłem.
- OK, nie ma sprawy, idziemy na scenę - odparł "Lucjusz".

I zapowiedział! I to jak zapowiedział! Zrobił to nie wiedząc jak zagramy!
Zagraliśmy "Na Mazury". Na twarzy Mistrza pojawił się uśmiech aprobaty. Fajnie.

Potem odbyło się kilka prywatnych spotkań. "Lucjusz" to wspaniały, otwarty i skromny człowiek. Pisze piękne piosenki. Ma duszę rockmana. Tak, nie przesadzam.
Oglądam okładkę kasety pt. "Spinakery 2" i co czytam?
Realizacja dźwięku: Jarosław Smak "Smok" ( muzyk z zespołu "Post Regiment" i "Falarek Band"). Mój kolega! Pracowaliśmy razem kilka lat w warszawskim klubie "Riviera-Remont". :))
Czytam dalej...Robert Brylewski (studio "Złota Skała", zespoły: "Izrael", "Armia", Brygada Kryzys").
Słucham muzyki "z kasety Spinakery 2". Odważnie zagrany materiał. Bardzo odważnie, jak na tamte czasy.
Hej, "Lucjusz", zagrajmy kiedyś razem rock`n`rolla!!!

Poznałem potem załogę z zespołu "Latający Holender". Mili ludzie, lubimy się i szanujemy.
I co się okazuje?
Michał Danielewicz, Ania Kocyła, Jacek Kocyła, czyli 3/4 składu "Latającego Holendra" to muzycy, którzy grali w "Spinakerach"!
Jacek Kocyła puścił mi kiedyś u siebie w domu zapis wideo z występu "Spinakerów" na Festiwalu "Shanties" w Krakowie. Pełna sala, atmosfera jak na koncercie "Rolling Stones", muzycy ubrani jak rasowa, rockowa kapela... Nie powiem, zrobiło to na mnie wrażenie.

A gdzie są "Spinakery" dzisiaj?
Dziwię się bardzo, że nie ma Ich w warszawskich tawernach. Może inaczej: Ich muzyka rozbrzmiewa wszędzie, ale samego Zespołu nie widać. Czy to nie jest dziwne?
"To Był Sztorm", "Białej Sukienki", "Na Mazury", "Ostatniego Żagla" i wielu, wielu innych żeglarskich przebojów nie można posłuchać w Warszawie "na żywo", w oryginale!
Dlaczego? Nie rozumiem, dlaczego?
Wielu mówi o Nich: "szantowe disco polo". Bzdura.
Każdemu można przypiąć łatę.
Mam przypinać? Proszę bardzo. Zacznę od siebie.
"S.M.W." - rockowcy. Do Jarocina z nimi!!!
Jerzy Porębski - jazzowe zadęcie, niech lepiej występuje na festiwalu jazzu tradycyjnego.
Andrzej Korycki i Dominika Żukowska - na festiwal pieśni rosyjskiej lub poezji śpiewanej!
"Zejman i Garkumpel" - z tym czardaszem to na Dni Kultury Cygańskiej.
"EKT Gdynia" - piosenka rajdowa i turystyczna, jakie szanty?
"Perły i Łotry" - na Festiwale Pieśni Religijnych!
"ODN" - żywiołowy fok-rock, ale szanty? I jeszcze ten skrzypek z "Huntera"...
Wystarczy?
Oczywiście nie bierzcie sobie tych haseł do serca. Żartowałem.
Ale niektórzy nie żartują...lub na żartach się nie znają.

Na koniec: ja chcę więcej "Spinakerów"!
W Warszawie, na Mazurach i wszędzie tam, gdzie rozbrzmiewa żeglarska pieśń.
Szanujmy tych, którzy są żywą LEGENDĄ.

Pozdrawiam, "Grzywa".

PS. Czy "Spinakery" mają stronę internetową? Jakoś nie mogę się jej doszukać.
Jeśli nie mają, to moim zdaniem powinni się o takową postarać.

Jedna pieśń- wiele melodii

Weźmy np. tzw. wydanie jubileuszowe Siedleckiego z roku 1928, które przyjmuje się za wzorcowe do badań nad pieśniami kościelnymi (wzorcowe nie znaczy oczywiście idealne). Wszystkie opublikowane w nim śpiewy można ze względu na genezę - w uproszczeniu - podzielić na dwie grupy: pieśni autorskie profesjonalnych (choć różnie bywało z tym profesjonalizmem:)) twórców oraz pieśni starsze, tradycyjne, śpiewane niekiedy już w XV wieku (i dawniej), ale głównie datowane na XVI-XVIII wiek. Oczywiste jest, że w pierwszej grupie pieśni wariantywne odchylenia są raczej niedopuszczalne, bo wynikają ze zbędnej ingerencji ludu w formę lub melodykę materiału - albo z błędnego przyswojenia melodii. Ale - tu rzecz ciekawa! - w tej grupie pieśni wariabilność jest zjawiskiem marginalnym (częściej zdarza się raczej występowanie tekstów z innymi melodiami, ale to już jest inne zagadnienie). Czy słyszeli Państwo pieśń Pod Twą obronę, Ojcze na niebie w wariancie (pomijając nieistotne zmiany i uproszczenia jej melodii wynikające rzeczywiście z „niechlujstwa” wykonawczego)?

Główny wątek tej dyskusji dotyczy drugiej grupy śpiewów. Ich normatywy, które ustalano najczęściej na podstawie zbiorów Mioduszewskiego lub Klonowskiego, weszły do Śpiewnika Jubileuszowego jako „kanoniczne”. I tu docieramy do sedna sprawy: w wypadku kilkunastu (do kilkudziesięciu) pieśni, podane wersje odbiegały znacznie od tych, które już funkcjonowały w polskich parafiach. Dokonano tak wielkich uproszczeń linii melodycznej, że tak zmienione pieśni były przez śpiewający lud identyfikowane jako zupełnie inne melodie. I zaczęło się. „Walka” organistów z ludem, czyli starcie wersji oficjalnej z dawnymi (niekiedy była tylko jedna dawna wersja!), doprowadziła w wielu wypadkach do zaniku pieśni. Kilka utworów zniknęło niemal zupełnie z repertuaru parafialnego. Na przykład te utwory, śpiewane niegdyś w Wielkim Poście: Do Ciebie, Panie, pokornie wołamy; Ojcze, Boże wszechmogący; O duszo wszelka nabożna; Pozwól mi Twe męki śpiewać; Ty, któryś gorzko na krzyżu umierał. Ile jest parafii w Polsce, w których te pieśni są w stałym repertuarze (nie mówię o solowym repertuarze organisty czy wykonaniach chóru bądź scholi, ale o zbiorowym śpiewie ludu)? W latach trzydziestych ubiegłego wieku były to utwory tak znane jak dziś - przepraszam za zestawienie - Barka czy Czarna Madonna. Ujednolicenie melodii akurat dla nich okazało się zabójcze.
Innym efektem wspomnianych napięć między nowym normatywem a wieloletnią tradycją były - i są - kontaminacje: hybrydy będące „wypadkową” wersji śpiewnikowej z oryginałem - np. pierwsza część melodii wg śpiewnika, druga - wg dawnej melodyki.
Temat wydaje się być nie do wyczerpania Z pewnością jednak niesłuszne jest traktowanie wersji lokalnych czy dawnych wyłącznie jako wynik niedouczenia czy niechlujstwa (a już na pewno nie było to „olewactwo” - śpiewy religijne były dla ludu Sacrum, spuścizną ojców, esencją „lepszej” strony życia). Literatura przedmiotu rozprawiła się dawno z takim stereotypem, więc i nam nie wypada już go szerzyć. Cytowana melodia Gorzkich żalów z Poznania, jakakolwiek by nie była, jest prawdopodobnie bliższa oryginałowi niż wersja z Siedleckiego. W tym stereotypie znamienne jest też niedocenianie wiejskich parafii. Owszem, wiele nawyków jest błędnych i niewłaściwych, także nawyków wykonawczych, ale... Społeczności lokalne charakteryzują się wyjątkowym przywiązaniem do wyuczonych i przyswojonych schematów. Badania dowiodły, że właśnie na prowincji zachowało się najwięcej wytworów kultury tradycyjnej w niezmienionej od wieków formie! To prawda, że styl wykonania takich zabytków często przenoszony jest do pieśni nowych czy śpiewów mszalnych. I to można traktować jak błąd. Nieszczęsny „oddech” i przedłużenia niektórych nut w mszalnym Ojcze nasz, „plaga” na Podkarpaciu, to nic innego jak analogia do rytmiki ludowego śpiewu Ojcze nasz ze śpiewanego Różańca niedzielnego. Przedłużanie niektórych sylab w Litanii loretańskiej to analogia do rytmiki tzw. dawnej melodii litanijnej (kto ciekawy, odsyłam do mojej nowej książki, której jeszcze nie ma, ale jak będzie, to dam znać , albo na priva po przykłady). Nic nie bierze się „z powietrza”, wykonawcy ludowi nie mnożą błędów ot tak, z niefrasobliwości i głupoty. Co nie zmienia faktu, że są to błędy. Choć genezę większości z nich da się wytłumaczyć, nie znaczy to, że mamy je tolerować.
Jednak nie należy i nie wolno mylić błędnych nawyków z pozostałościami (lub reliktami) dawnej kultury. One są równie cenne jak te utrwalone w drukowanych źródłach. Czasem (jak pisałem w poprzednim poście) trudno jest odróżnić, co jest błędem i „wykoślawieniem”, a co wartościowym wariantem. Dobre rozwiązanie proponuje powyżej O. Dyrektor - jeśli wariant jest zakorzeniony i utrwalony, a przy tym melodycznie wartościowy - nie powinniśmy z nim walczyć. Zawsze warto być ostrożnym, by w imię własnej ambicji czy innych motywacji („żeby mi się łatwiej grało”, „żeby było tak jak jest w nutach”) nie zniszczyć bezpowrotnie czegoś wartościowego.

uwaga, może skoczyć ciśnienie- przemyślenia nowego-polaka

Dawno mnie żaden tekst tak nie ruszył. Kolejny patafian, który ma mentalność euro-niewolnika wstydzący się na samą myśl, że ktoś go może rozszyfrować i stwierdzić, że jest polaczkiem.

http://www.matka-kurka.net/post/?p=679

Pilnie sprzedam 2h Polski w pewne ręce! Tylko poważne oferty z Niemiec !
Hymmm, naprawa Polski powiadasz Janie. Dam ci jedną wskazówkę, naprwa Polski jest możliwa nie przez 8 punktó, któy Polak to spamięta, naprwa tylko poprzez rozbiór, z tym że żadnej rusyfikacji, ta powiodła się w pełni, pora na germanizację. Tak sobie obserwuje od czasu do czasu Polaka patriotę, który to patriota odwołuje się do prawa, sprawiedliwości, Boga, Honoru, Ojczyzny. I może ja bym uwierzył Polakowi patriocie, że on jest uczciwy, gdyby nie pisał swoich deklaracji korzystając z pirackiego `Łindołsa', słuchając przy tym disco polo z pirackich MP3, jadąc w niemieckim Kadacie, którego wartość zaniżył na fakturze, żebrząc u Niemca na szrocie o parę Euro, by w Polsce okraść własne państwo. Może bym uwierzył, w jego sprawiedliwość, gdyby nie to, że on siebie złodzieja od pirackich `Łindowesów' nazywa Polakiem uczciwym, a tych co wskoczyli uczciwą pracą w próg podatkowy 30% liberalnymi złodziejami. Dałbym wiarę Polakowi, który odwołuje się do Boga, gdyby ten Polak nie wpadał pod stół na chrzcie swojego dziecka, gdyby urżnięta żona tego Polaka nie przetaczała jajka po nogawkach oczepinowych amantów, w ramach polskiej tradycji weselnej, gdyby po pogrzebie matki Polak nie wsadził łba w bigos sącząc ostatnia setkę. Wierzyłbym w jego wiarę, gdyby w kościele zamiast wysyłania SMS-ów i wskazywania palcem tej co się w norki ubrała, złożył ręce w modlitwie, gdyby zamiast prowadzać się po wsi ze świętym obrazem, zawodząc nieludzko 70 letnim vibrato, w zaciszu domowym odmówił modlitwę za zdrowie sąsiada. Chyba dałbym się przekonać, że Polak Honorowy, gdyby on tego Niemca bił w gębę bezinteresownie, nie za radia powyjmowane z Mercedesów, nie za ściągane z berlińskich drzew BMW, do którego dospawa się drugą połówkę BMW z Hamburga i sprzeda nie Helmutowi we Frankfurcie, a frajerowi Zygmuntowi pod Poznaniem, bo nic tak Polka nie nastraja honorem jak wydymanie innego Polaka niemieckim złomem.

Może ja dałbym się namówić na wysłuchanie patriotycznych wyznań Polaka, robiłoby na mnie wrażenie darcie koszuli, pokazywanie blizn, śpiewanie patriotycznych pieśni, gdyby ten Polak potrafił tak prosto położyć tynk innemu Polakowi jak prosto kładzie Niemcowi i Anglikowi, tak czule opiekować się schorowaną matką, jak wzorcowo obmywa sparaliżowanego Niemca, tak biegle posługiwać się polszczyzną, jak nieludzko ją kaleczy. Jestem również bliski stwierdzenia, że Polak patriota brzydzi się korupcji, gdyby nie to, że złapany na radarze wsadza 50 PLN w dowód rejestracyjny, aby wycięli mu wyrostek, przed tym co kona na raka, idzie z kopertą do ordynatora, żeby wcisnąć niezbyt lotne dziecko do wzorcowego gimnazjum, wiezie dyrektorce półtusze z własnego chowu. Tak niewiele brakuje, żebym uwierzył Polakowi w jego Boga, jego Honor, jego Ojczyznę, jego prawo i jego sprawiedliwość, w zasadzie można powiedzieć, że wystarczy normalne stonowane zachowanie. Gdyby Polak napisał do mnie z legalnego oprogramowania, że właśnie wrócił trzeźwy ze chrztu dziecka sąsiada, ciesząc jego szczęściem i z tej radości pomodlił się za zdrowie całej jego rodziny, gdyby z tego szczęścia zanucił sobie Barkę do skromnie zawieszonego nad łóżkiem wizerunku Najświętszej Panienki, gdyby zasnął nie przeklinając przed snem wszystkich co im się udało, to wystarczyłoby aby umocnić moją wiarę Polaka patriotę. Niestety Polak inną ma religię, inny ma Honor, inną Ojczyznę inne kieruje nim prawo i inna sprawiedliwość. Dlatego ja Polakowi piszącemu na ukradzionym `Łindołsie', nie wierzę, że nie jest złodziejem, ja Polakowi sprzedającemu innemu Polakowi niemieckie szroty, nie wierzę, że jest patriotą, ja Polakowi zawodzącemu po wsi religijne pieśni tak by trzy sąsiednie sioła słyszały jak wielkiej jest wiary, nie wierzę w jego Boga i nie wierzę, w jego honor i sprawiedliwość, bo ten wizerunek przedstawia polską wielowiekową tandetną recydywę. I jeszcze jedno uwierzyłbym, że Polak jest biedny dlatego, że inni byli agentami, gdyby ten Polak za komuny nie truchlał w maminej izbie, uwierzyłbym, że jest biedny, bo inni nieuczciwie się dorobili, gdyby Polak znał choć jedna alternatywę dla wzbogacenia się oprócz skradzenia cementu z komunistycznej fabryki, albo wyrwania bogatemu by dostać zasiłek. Dzisiaj usłyszałem przypadkiem rozmowę w windzie: `sprzedajmy to co mamy i jedźmy stąd, spadajmy z tego ciemnogrodu, póki jeszcze dziecko małe'. Jestem przekonany, że Polak pobłogosławi tych zdesperowanych Polaków jednym, prawym, sprawiedliwym, ojczyźnianym, bogobojnym i honorowym zdaniem: `a jedźcie w... i tu wstawić odpowiednio patriotyczne, honorowe i przepełnione chcrześcijańską miłością słówko, a dalej to już standard, komuchy, lub esbeki'.



i jak tu po mordach nie bić???

Media o Karolu Wojtyle

http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34280,2637713.html

Spontaniczny marsz krakowskiej młodzieży

Ireneusz Dańko, Aneta Cyrnek 04-04-2005, ostatnia aktualizacja 04-04-2005 23:19

Ponad 100 tysięcy młodzieży przeszło wieczorem ulicami Krakowa w intencji zmarłego Jana Pawła II. - To nasza modlitwa. Chcemy być bliżej Ojca Świętego - mówiła Gracjana Szyrska, studentka prawa UJ.

Wiadomość o marszu błyskawicznie rozchodziła się jednak między młodymi ludźmi. z ust do ust, e-mailami, SMS-ami, przez internetowy komunikator gadu-gadu przekazywano sobie informacje: poniedziałek, godz. 19, pl. Inwalidów, stamtąd idziemy na Wawel uczcić Ojca Świętego.

- Rozesłaliśmy pięć tysięcy e-maili z informacją o marszu. Dostali je wszyscy, których mamy w naszej bazie internetowej - mówił Szymon Oleksiuk z samorządu studentów UJ. Podobnie działo się na innych uczelniach i w szkołach. Efekt zaskoczył chyba nawet inicjatorów. O wyznaczonej porze tysiące uczniów i studentów stawiło się na pl. Inwalidów. W rękach trzymali zapalone świece i kwiaty. Tłum rósł z minuty na minutę. W pewnej chwili całkowicie zablokował skrzyżowanie ul. Karmelickiej i Alei Trzech Wieszczów. Gdy nie ujawnił się organizator marszu, policja wzięła na siebie poprowadzenie ludzi.

- Chodźcie z nami! - zawołał policjant z radiowozu, po czym ruszył przodem w kierunku Rynku Głównego.

Po drodze do maszerujących dołączały się tysiące nowych osób. Żywiołowo intonowali pieśni religijne i modlitwy. Powiewały papieskimi i polskimi flagami przepasanymi kirem. Słuchać było "Barkę" oraz "Abba, Ojcze".

- Nie boję się, gdy ciemno jest, Ojciec za rękę prowadzi mnie - śpiewała głośno młodzież pod wawelskim wzgórzem. Gdy zastała zamknięte wejście na zamek, skierowała się na krakowskie Błonia. Wielu nie ukrywało, że pierwszy raz od dawna odmawiało "Zdrowaś Mario". Idąc, uczyli się dopiero słów papieskich pieśni.

- Nikt tak jak Ojciec Święty nie umiał rozmawiać z nami. Szczery, bezpośredni, do końca pozostał młody duchem - mówiła Kasia, uczennica i Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. z kolegami i koleżankami szła na czele pochodu. Cały czas śpiewała i powiewała flagą papieską przepasaną kirem. - Ukradłam ją mamie, ale może się nie pogniewa - dodawała z uśmiechem.

Kiedy pierwsi młodzi ludzie po godzinie docierali na Błonia, inni dopiero okrążali Rynek. O 21.37 mijała druga doba od śmierci Papieża. Ponad 100 tys. młodych osób otaczało głaz upamiętniający papieskie nabożeństwa. Modlitwą dziękowali za niezwykły pontyfikat. Wspominali swoje spotkania z Nim, pielgrzymki, słowa, które zapamiętali.

- Nie trzeba być katolikiem, żeby doceniać to, co zrobił Papież. Uczył nas przecież, jak szanować każdego człowieka bez względu na wyznanie czy kolor skóry. Pokazywał, że wszędzie można znaleźć Boga - dzielił się swoimi przemyśleniami Paweł Piwowar, licealista i miłośnik twórczości Boba Marleya. Do Krakowa specjalnie na marsz przyjechał z uczniami kilku szkół z Oświęcimia. Sam - jak przyznał - nie chodzi do kościoła. - Ale te kilka dni wszystkich odmieniły i przybliżyły do Boga - dodał.

Zniesienie działu

Wystarczy radio maryja posłuchać

Dyskoteka ojca Rydzyka

Sacro polo lansowane przez Radio Maryja i telewizję Trwam zastąpiło disco polo.

Trendy na polskim muzycznym rynku wyznaczają teraz Radio Maryja i TV Trwam. Stacje ojca Rydzyka lansują sacro disco, gatunek będący prostą kontynuacją disco polo. Sacro disco jest towarem przeznaczonym dokładnie dla tego samego odbiorcy co ponad dekadę temu disco polo. Oba nurty wywodzą się ze społeczności wiejskiej lub małomiasteczkowej, której rytm życia wybija msza w kościele i zabawa w remizie. Estetyka odpustu, charakterystyczna zarówno dla disco polo, jak i kościelnego disco, trafia w gusta tych samych słuchaczy. Disco polo z chodnika wślizgnęło się na salony w sprzyjającym klimacie politycznym. Tę modę zainicjowali Aleksander Kwaśniewski i PSL. Ten pierwszy w swej kampanii wykorzystał zespół Top One, zaś PSL wylansowało grupę Bayer Full.

Lista przebojów ojca dyrektora

"Błękitne rozwińmy sztandary" to ulubiona pieśń Tadeusza Rydzyka, która inauguruje rozmaite uroczystości w szkole medialnej ojca dyrektora w Toruniu. Jak on sam mówi, muzyka powinna podtrzymywać ducha w narodzie i odwoływać się do tradycji, wartości oraz historii. A do tego odwołuje się sacro polo w wykonaniu na przykład Moniki Grajewskiej. Grajewska jest gwiazdą telewizji Trwam, tak jak kiedyś była gwiazdą przeglądów piosenki radzieckiej. Jak inni wykonawcy z tego kręgu, ma ona swoją stronę internetową ze sklepikiem oferującym m.in. DVD z teledyskami. Pojawia się w toruńskiej telewizji na tyle często, że na internetowym forum "Gazety Wyborczej" znalazł się poświęcony jej wątek - "radiomaryjna laseczka" - Nie ukrywam, że dzięki TV Trwam istnieję, bo ta telewizja robi mi piękne teledyski. Przez ostatnie trzy lata zrobiliśmy ich ponad 30. Dzięki ojcu Rydzykowi taki wykonawca jak ja mógł zaistnieć. Ojciec wie, że miałam problemy z dostaniem się nawet do redakcji katolickiej w telewizji publicznej - mówi "Wprost" Grajewska.

Od pięciu lat jedną z najintensywniej wspieranych przez ojca Rydzyka gwiazd jest zespół Trim. Zaczynali na początku lat 80. w Szczecinku, gdzie działali jako chór De Profundis, prowadzony przez samego Rydzyka. - W 2001 r. wystąpiliśmy w Dąbkach z koncertem w kościele. Zobaczyliśmy, że jest szał na taką muzykę i postanowiliśmy to wykorzystać - mówi "Wprost" Wojciech Ratajczak, lider zespołu. Trim tworzą soliści Opery Novej w Bydgoszczy. Wykształceni muzycznie wokaliści lansują swą dość tandetną twórczość jako "nowatorskie połączenie popowego brzmienia z operowymi głosami". Wystarczy posłuchać hitu "Pozwól mi, Panie", by się przekonać, że to, co Trim oferuje, to "chodnikowy Bocelli".

Przeboje sacro polo lansuje emitowana w soboty w Radiu Maryja lista przebojów "Piosenka Tygodnia". Hity wykonują głównie księża: Janusz Jezusek, Paweł Szerlowski czy Stefan Ceberek. Mają oni już po kilka wydanych płyt na koncie. Supergwiazdą jest w tym gronie ksiądz Ceberek, prowadzący sztandarowy program Radia Maryja "Rozmowy niedokończone". Ksiądz śpiewał już jako nastolatek i jak zapewnia, w szkole Średniej miał nawet propozycje ze strony znanych zespołów. Obecnie dzieli obowiązki duszpasterza, dziennikarza i piosenkarza - dużo koncertuje. Jego przebój "Ojczyzna" od 2003 r. należy do najczęściej granych na antenie Radia Maryja.

Gwiazdą szlachetniejszej odmiany sacro polo jest Magda Anioł, niegdyś popularna wykonawczyni country. W 2002 r. jej utwór "Zaufaj" stał się piosenką roku Radia Maryja. Po śmierci papieża Anioł nagrała "Barkę" - ta wersja była jedną z najczęściej prezentowanych w mediach. Anioł nagrała też "Lolka" - hiphopowy bryk z życia Jana Pawła II. Jej zespół swobodnie czerpie z jazzu czy muzyki kubańskiej.

Rosiewicz wiecznie żywy

Media ojca dyrektora stały się też przytuliskiem dla wczorajszych gwiazd, które przestały już funkcjonować w komercyjnych stacjach. Do nich należy przede wszystkim Eleni, która coraz częściej śpiewa pieśni religijne. Obecne są też Czerwone Gitary (oczywiście bez Seweryna Krajewskiego, który odszedł z zespołu w 1997 r.). W telewizji Trwam często występują oni z gitarową wersją "Ave Maria". Ojciec Rydzyk ma też szczególny sentyment do Andrzeja Rosiewicza. Jego piosenki często komentują aktualne wydarzenia ("Miller wam da" czy "Mamo, ja chcę do Iraku).

8 punktow rokity

jest smieszne , nam nie potrzeba zadnych punktow ale to co nam potrzeba to pozbyc sie tego wieprza rokity

Hymmm, naprawa Polski powiadasz Janie. Dam ci jedną wskazówkę, naprwa Polski jest możliwa nie przez 8 punktó, któy Polak to spamięta, naprwa tylko poprzez rozbiór, z tym że żadnej rusyfikacji, ta powiodła się w pełni, pora na germanizację. Tak sobie obserwuje od czasu do czasu Polaka patriotę, który to patriota odwołuje się do prawa, sprawiedliwości, Boga, Honoru, Ojczyzny. I może ja bym uwierzył Polakowi patriocie, że on jest uczciwy, gdyby nie pisał swoich deklaracji korzystając z pirackiego `Łindołsa', słuchając przy tym disco polo z pirackich MP3, jadąc w niemieckim Kadacie, którego wartość zaniżył na fakturze, żebrząc u Niemca na szrocie o parę Euro, by w Polsce okraść własne państwo. Może bym uwierzył, w jego sprawiedliwość, gdyby nie to, że on siebie złodzieja od pirackich `Łindowesów' nazywa Polakiem uczciwym, a tych co wskoczyli uczciwą pracą w próg podatkowy 30% liberalnymi złodziejami. Dałbym wiarę Polakowi, który odwołuje się do Boga, gdyby ten Polak nie wpadał pod stół na chrzcie swojego dziecka, gdyby urżnięta żona tego Polaka nie przetaczała jajka po nogawkach oczepinowych amantów, w ramach polskiej tradycji weselnej, gdyby po pogrzebie matki Polak nie wsadził łba w bigos sącząc ostatnia setkę. Wierzyłbym w jego wiarę, gdyby w kościele zamiast wysyłania SMS-ów i wskazywania palcem tej co się w norki ubrała, złożył ręce w modlitwie, gdyby zamiast prowadzać się po wsi ze świętym obrazem, zawodząc nieludzko 70 letnim vibrato, w zaciszu domowym odmówił modlitwę za zdrowie sąsiada. Chyba dałbym się przekonać, że Polak Honorowy, gdyby on tego Niemca bił w gębę bezinteresownie, nie za radia powyjmowane z Mercedesów, nie za ściągane z berlińskich drzew BMW, do którego dospawa się drugą połówkę BMW z Hamburga i sprzeda nie Helmutowi we Frankfurcie, a frajerowi Zygmuntowi pod Poznaniem, bo nic tak Polka nie nastraja honorem jak wydymanie innego Polaka niemieckim złomem.

Może ja dałbym się namówić na wysłuchanie patriotycznych wyznań Polaka, robiłoby na mnie wrażenie darcie koszuli, pokazywanie blizn, śpiewanie patriotycznych pieśni, gdyby ten Polak potrafił tak prosto położyć tynk innemu Polakowi jak prosto kładzie Niemcowi i Anglikowi, tak czule opiekować się schorowaną matką, jak wzorcowo obmywa sparaliżowanego Niemca, tak biegle posługiwać się polszczyzną, jak nieludzko ją kaleczy. Jestem również bliski stwierdzenia, że Polak patriota brzydzi się korupcji, gdyby nie to, że złapany na radarze wsadza 50 PLN w dowód rejestracyjny, aby wycięli mu wyrostek, przed tym co kona na raka, idzie z kopertą do ordynatora, żeby wcisnąć niezbyt lotne dziecko do wzorcowego gimnazjum, wiezie dyrektorce półtusze z własnego chowu. Tak niewiele brakuje, żebym uwierzył Polakowi w jego Boga, jego Honor, jego Ojczyznę, jego prawo i jego sprawiedliwość, w zasadzie można powiedzieć, że wystarczy normalne stonowane zachowanie. Gdyby Polak napisał do mnie z legalnego oprogramowania, że właśnie wrócił trzeźwy ze chrztu dziecka sąsiada, ciesząc jego szczęściem i z tej radości pomodlił się za zdrowie całej jego rodziny, gdyby z tego szczęścia zanucił sobie Barkę do skromnie zawieszonego nad łóżkiem wizerunku Najświętszej Panienki, gdyby zasnął nie przeklinając przed snem wszystkich co im się udało, to wystarczyłoby aby umocnić moją wiarę Polaka patriotę. Niestety Polak inną ma religię, inny ma Honor, inną Ojczyznę inne kieruje nim prawo i inna sprawiedliwość. Dlatego ja Polakowi piszącemu na ukradzionym `Łindołsie', nie wierzę, że nie jest złodziejem, ja Polakowi sprzedającemu innemu Polakowi niemieckie szroty, nie wierzę, że jest patriotą, ja Polakowi zawodzącemu po wsi religijne pieśni tak by trzy sąsiednie sioła słyszały jak wielkiej jest wiary, nie wierzę w jego Boga i nie wierzę, w jego honor i sprawiedliwość, bo ten wizerunek przedstawia polską wielowiekową tandetną recydywę. I jeszcze jedno uwierzyłbym, że Polak jest biedny dlatego, że inni byli agentami, gdyby ten Polak za komuny nie truchlał w maminej izbie, uwierzyłbym, że jest biedny, bo inni nieuczciwie się dorobili, gdyby Polak znał choć jedna alternatywę dla wzbogacenia się oprócz skradzenia cementu z komunistycznej fabryki, albo wyrwania bogatemu by dostać zasiłek. Dzisiaj usłyszałem przypadkiem rozmowę w windzie: `sprzedajmy to co mamy i jedźmy stąd, spadajmy z tego ciemnogrodu, póki jeszcze dziecko małe'. Jestem przekonany, że Polak pobłogosławi tych zdesperowanych Polaków jednym, prawym, sprawiedliwym, ojczyźnianym, bogobojnym i honorowym zdaniem: `a jedźcie w... i tu wstawić odpowiednio patriotyczne, honorowe i przepełnione chcrześcijańską miłością słówko, a dalej to już standard, komuchy, lub esbeki'.

Czuwanie lednickie

ech no to sie podzielimy naszymi tekstami czuwań tylko musze pogonić do dziewczyn z grupy od komentarzy zeby to pozbierały w jedną całość to otrzymasz troche tego bo czuwań lednickich robiliśmy troszku...
poniżej link do opisu/sprawozdania z czuwania na portalu oraz opis czuwania w tym mailu

http://www.lednica.info/f...er=asc&start=60

Na razie czuwanie na rocznicę odejścia JP II plus zdjęcie plakatu:

Czuwanie 2. kwietnia
Rozpoczęcie przy figurce. – ks. Mariusz
Apel Jasnogórski
Wejście do kościoła Abba ojcze
Nagranie „Czuwajcie...”
Litania do Wszystkich Świętych
Różaniec
21:37 chwila ciszy
(Łukasz)
Życie, krótkie czy długie, jest podróżą w kierunku raju: tam jest nasza ojczyzna i nasz prawdziwy dom; to tam wyznaczono nam spotkanie! Chrystus oczekuje nas w raju! Nie zapominajcie nigdy o tej najwyższej i pocieszającej prawdzie.
(Kasia)
Dorastają znienacka przez miłość, i potem tak nagle dorośli
trzymając się za ręce wędrują w wielkim tłumie –
(serca schwytane jak ptaki, profile wrastają w półmrok).
Wiem, że w ich sercach bije tętno całej ludzkości.

Trzymając się za ręce usiedli cicho nad brzegiem.
Pień drzewa i ziemia w księżycu: niedoszeptany tli trójkąt.
Mgły nie dźwignęły się jeszcze. Serca dzieci wyrastają nad rzeką.
Czy zawsze tak będzie – pytam – gdy wstaną stąd i pójdą?

Albo też jeszcze inaczej: kielich światła nachylony wśród roślin
Osłania w każdej z nich jakieś przedtem nie znane dno.
Tego, co w was się zaczęło, czy potraficie nie popsuć,
Czy będziecie zawsze oddzielać dobro i zło?
(Łukasz)
...matkę straciłem jeszcze przed Pierwszą Komunią św. I dlatego mniej ją pamiętam i mniej jestem świadom jej wkładu w moje wychowanie religijne, a był on z pewnością bardzo duży. Po jej śmierci, a następnie po śmierci mojego starszego brata, zostaliśmy we dwójkę z ojcem. Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym. Z zawodu był wojskowym, a kiedy owdowiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem ciągłej modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym. Nigdy nie mówiliśmy z sobą o powołaniu kapłańskim, ale ten przykład mojego ojca był jakimś pierwszym domowym seminarium.
(Sławek)
Jasna Góra jest sanktuarium Narodu. Trzeba przykładać ucho do tego świętego Miejsca, aby czuć, jak bije serce Narodu w Sercu Matki. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia. Ileż razy biło jękiem polskich cierpień dziejowych! Ale również okrzykami radości i zwycięstwa! Można na różne sposoby pisać dzieje polski, zwłaszcza ostatnich stuleci, można je interpretować wedle wielorakiego klucza. Jeśli jednakże chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść tutaj.
Powołanie syna polskiego Narodu na Stolicę Piotrową zawiera w sobie oczywistą więź z tym świętym Miejscem. Z tym sanktuarium wielkiej nadziei – że mogę powtórzyć tylko: Torus Tuus...

Maryjo Matko mojego wezwania

(Ewelina)
Uniwersytet z natury swojej służby przyszłości człowieka i narodu. Jego zadaniem jest stale wywoływać sprawę tej przyszłości w świadomości społecznej. Wywoływać w sposób niestrudzony, nieustępliwy. Mamy tylu młodych, obiecujących ludzi. Nie możemy dopuścić do tego, aby nie widzieli oni dla siebie przyszłości we własnej Ojczyźnie.
(Łukasz)
Miałem za sobą doświadczenie wprawdzie nie „księdza robotnika”, ale „seminarzysty robotnika”. Wiedziałem, co to jest praca fizyczna, gdyż byłem robotnikiem. Spotykałem się na co dzień z ludźmi ciężkiej pracy, poznałem ich środowisko, ich rodziny, ich zainteresowania, ich ludzką wartość i godność. Osobiście doznałem od nich wiele życzliwości. Wiedzieli, że jestem studentem, i wiedzieli, że jeżeli tylko na to okoliczności pozwolą, wrócę do studiów. Nigdy jednak nie doznałem z tego powodu jakiejś nieżyczliwości. Nie drażniło ich to, że do pracy przynosiłem książki. Mówili: „My tu przypilnujemy, a pan niech sobie poczyta”.
(Karolina)
Uwielbiam cię, siano wonne, bo nie znajduję w tobie
dumy dojrzałych kłosów.
Uwielbiam cię, siano wonne, któreś tuliło w sobie
Dziecinę bosą.

Uwielbiam cię, drzewo surowe, bo nie znajduję skargi
w twoich opadłych liściach,
Uwielbiam cię, drzewo surowe, boś kryło Jego barki
w krwawych okiściach.

Uwielbiam cię, blade światło pszennego,
w którym wieczność na chwilę zamieszka,
Podpływając do naszego brzegu
Tajemną ścieżką.
(Łukasz)
Miejscem moich święceń ... była prywatna kaplica Arcybiskupów Krakowskich. Pamiętam, że w czasie okupacji często przychodziłem do tej kaplicy, aby w godzinach porannych służyć jako kleryk do Mszy św. Księdzu Metropolicie
(Dominik)
Wspólnota kapłańska, ożywiona duchem braterstwa sakramentalnego, jest bardzo ważnym środowiskiem formacji duchowej i duszpasterskiej. Jest niezbędnym środowiskiem życia każdego kapłana. Pomaga mu wzrastać w świętości i stanowi niezawodne oparcie w trudnościach. Jakże więc przy okazji tego Złotego Jubileuszu nie wyrazić wdzięczności kapłanom Archidiecezji Krakowskiej za ich wkład w moje kapłaństwo!

Tłumy serc
(Ania)

Po zakończeniu wojny przyszedł długi – prawie pięćdziesięcioletni – okres nowego zagrożenia, tym razem nie wojennego, ale pokojowego. Zwycięska Armia Czerwona przyniosła Polsce nie tylko wyzwolenie od hitlerowskiej okupacji, ale także nowe zniewolenie. Tak jak w czasie okupacji ludzie ginęli na frontach wojennych, w obozach koncentracyjnych, w politycznym i militarnym podziemiu, którego ostatnim krzykiem było powstanie warszawskie, tak pierwsze lata nowej władzy były dalszym ciągiem znęcania się nad wielu Polakami. I to najszlachetniejszymi. Nowi panujący uczynili wszystko, ażeby ujarzmić naród, podporządkować go sobie pod względem politycznym i ideologicznym.
(Łukasz)
...św. piotr miał łódź. Nie miasto Łódź – prawdziwą łódź rybacką. Do tej łodzi zabierał nieraz Pana Jezusa i z tej łodzi Pan Jezus nauczał. Raz też po wyjątkowym, cudownym połowie ryb powiedział Pan Jezus Piotrowi: nie bój się – bo Piotr aż się zląkł takiego wielkiego połowu – powiedział: nie bój się, bo odtąd już będziesz ludzi łowił. Na pewno się bardzo zadziwił Szymon piotr, rybak prosty, który wiedział, na czym polega łowienie ryb, nie ludzi? I potem się wszystko stopniowo wyjaśniło. I wiedział piotr, i wiedzą jego następcy – następcy Apostołów, wszyscy biskupi, kapłani – że łowić dusze, to znaczy dawać tym ludzkim duszom Ciało i Krew Pana Jezusa.
Barka
(Łukasz)
Kraków od najmłodszych lat mojego życia, od lat dziecięcych jeszcze, był dla mnie szczególną syntezą wszystkiego, co polskie i co chrześcijańskie. Zawsze mówił mi o wielkiej przeszłości mojej ojczyzny. Zawsze najpełniej wyrażał jej dzieje.
(Łukasz)
Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej.
I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam, w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen.

(Ewelina)
Kościół potrzebuje słowa, które zdolne będzie świadczyć i przekazywać słowo Boże i które jednocześnie będzie słowem ludzkim, zdolnym wnikać w świat mowy dzisiejszych ludzi, taki, jaki staje przed nami w dzisiejszej sztuce i publicystyce. Tylko w ten sposób Słowo może pozostać żywe i być odczuwane przez człowieka.
Kościół potrzebuje obrazu. Ewangelia wyraża się w wielu obrazach i porównaniach. Ewangelia powinna i może być ukazana w formie obrazów. W Nowym Testamencie Chrystus jest nazywany Obrazem, Ikoną niewidzialnego Boga. Kościół jest nie tylko Kościołem słowa, ale także Kościołem sakramentów, świętych znaków i symboli. Przez długi czas obrazy, obok słów, ukazywały orędzie zbawienia – tak też dzieje się do dzisiaj. To dobrze.

Ave Maria
(Kasia)
W świecie podzielonym ponadnarodowa jedność Kościoła katolickiego pozostaje wielką siłą, którą w swoim czasie dostrzegali jego wrogowie i którą w dalszym ciągu dostrzegają różne instancje światowej polityki i organizacji. Nie dla wszystkich jest to siła wygodna. W wielu kierunkach Kościół powtarza swoje apostolskie non possunus, ale przez to pozostaje sobą, niesie w sobie ów veritatis splendor –blask prawdy.

(Sławek)
Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?
Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego „wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i Narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć „nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez 1000 lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.
Nie można wierzyć w Chrystusa, nie wierząc w Kościół, „Ciało Chrystusa”. Nie można wyznawać wiary katolickiej w Kościół, nie wierząc w jego niezbywalne Magisterium. Wierność Chrystusowi niesie zatem z sobą wierność Kościołowi; wierność zaś kościołowi pociąga za sobą wierność wobec Magisterium

(Łukasz)
Gdy byłem młodzieńcem, ludzkie cierpienie przede wszystkim mnie onieśmielało. Był czas, że doświadczałem lęku, zbliżając się do tych, którzy cierpieli: odczuwałem coś w rodzaju wyrzutów sumienia w obliczu cierpienia, które mnie zostało oszczędzone. Poza tym czułem się zakłopotany, wydawało mi się bowiem, ze wszystko, co mogłem powiedzieć chorym, było „czekiem bez pokrycia”, albo raczej że był to czek wystawiony na ich kapitał, ponieważ to oni cierpieli, a nie ja. Jest coś z prawdy w powiedzeniu: „Zdrowy nie zrozumie chorego”, choć można je też odwrócić, stwierdzając, że również chory nie zawsze rozumie zdrowego, który także cierpi, w inny sposób, wobec jego cierpienia. Posługa duszpasterska sprawiła, że wyzbyłem się tego onieśmielenia. Muszę tu dodać, wyzbyłem się go przede wszystkim dzięki pomocy samych chorych.
(Karolina)
Wobec tajemnicy śmierci człowiek jest bezsilny; zostają zachwiane jego ludzkie pewniki. I właśnie w takiej sytuacji bezsilności wiara chrześcijańska, jeśli została pojęta i przyjęta w całym swym bogactwie, staje się dlań źródłem duchowej pogody i spokoju. Bo w świetle Ewangelii ludzkie życie otrzymuje nowy, nadprzyrodzony wymiar. To, co wydawało się pozbawione znaczenia, nabiera sensu i wartości.

Nagranie „Zanim odejdę...”
Zapada zmrok
Błogosławieństwo – ks. Mariusz



Te krótkie przerywniki np Tłumy serc to pieśni, mamy te wszystkie czuwania w wersji wideo na płytach dvd i przekażemy je na SAL wiec zapraszam do negocjacji z Wiedźma by Wam pozwolila to kopiowac nasze blogoslawienstwo macie