Zali trza Waszmość Panny i Waszmościowie znamienici peregrynacje uczynić w terminie akuratnym a jesiennym, coby wszelakie nadobne wdzięki a i tajemnice takowe obnażyć wyspy Sobieskiego zwanej drzewiej Bonsack, tajemnej a niezwyczajnej. Takoż instrumenta niezbędne w apanaże składajcie i podwody szykujcie co koń mechaniczny wyskoczy. Hej!
A zali także imaginujcie sobie Państwo coby pochodnie jakoweś przysposobić także, bo po lochach sprawy mieć będą przebieg...
Aby Was przeto w klimat wprowadzić takoż artykuła powszechne a dostępne w temacie powyższym przytoczone poniżej zostały...
--------------------------------------------------------------------------------------------
,,Tajemnice Forsterówki,,
Wyspa Sobieszewska to fragment Mierzei Wiślanej przeciętej dwoma ujściami Wisły, położona na wschód od aglomeracji miasta Gdańska. Z uwagi na piękne plaże i walory przyrodniczo - krajobrazowe terenów leśno - wydmowych w północnej części i malowniczych łąk i pól w części południowej, zyskała już w XVII wieku sławę wśród gdańskiego patrycjatu budującego tu swoje rezydencje letnie i urządzającego w tutejszych lasach polowania. Ta wyspa skrywa wiele ciekawostek przeszłości.
To nie tylko unikalne budowle hydrotechniczne w Przegalinie, relikty drewnianej zabudowy podmiejskiej w Górkach Wschodnich czy Åšwibnie. To także fortyfikacje z okresu ostatniej wojny lub jedne z najstarszych barokowych nagrobków menonickich w Sobieszewie. Lasy kryjÄ… też nie jednÄ… tajemnicÄ™ jak chociażby opuszczone instalacje podziemne i schrony bazy rakietowej z lat 60/70-tych XX wieku (dawna „JW1110"), wybudowanej na terenie dawnego poligonu i strzelnicy Kriegsmarine z 1941 roku - jednostki rakietowej otoczonej do niedawna kilkoma rzÄ™dami drutu kolczastego pod napiÄ™ciem !
Na tym terenie okopały się w desperackiej obronie w ostatnich miesiącach wojny po zajęciu portu gdanskiego przez Armię Czerwoną, resztki 2 Armii generała Weissa. Kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy i uchodźców z Prus Wschodnich i Pomorza koczowało, od marca do maja 1945 roku, oczekując pod ostrzałem na nieuchronną kapitulację. Do dnia dzisiejszego widać w lasach ślady po tym dramacie w postaci licznych pozostałości po ziemiankach, okopach i przypadkowo znajdowanym wyposażeniu wojskowym, amunicji i szczątkach ludzkich.
Te nadmorskie lasy skrywajÄ… także maÅ‚o znanÄ… przez mieszkaÅ„ców Pomorza tajemnicÄ™. W ich zaciszu z dala od zabudowy miejskiej zapadaÅ‚y najbardziej zbrodnicze rozkazy w historii Ziemi GdaÅ„skiej. To wÅ‚aÅ›nie tu w prawie nietkniÄ™tym zÄ™bem czasu i wojny modrzewiowym dworku myÅ›liwskim rezydowaÅ‚ hitlerowski „Kat Pomorza" - gaulaiter i SS - obergruppenführer Albert Forster.
Działkę pod budowę tzw. dworu myśliwskiego w Wordell (Orliki) k/Sobieszewa przekazał zimą 1932 jeden z urzędników Senatu WMG - członek NSDAP. Budowę budynków rezydencji rozpoczęto wiosną 1933 roku. Autor projektu obecnie jeszcze nie został ustalony. Pewne wskazówki w postaci projektu plastycznego stylizowanych swastyk wyrzeźbionych następnie na belkach stropowych sali kominkowej wniósł osobiście Adolf Hitler na prośbę swojego ulubionego gauleitera. Motyw swastyk przewija się w elementach krat i bramy wjazdowej na teren ośrodka rekrutacyjno - szkoleniowego rozbudowywanego w sąsiedztwie rezydencji Forstera w latach 1935-38. Istnieją przesłanki źródłowe wskazujące na zaprojektowanie modrzewiowego dworku Forstera przez monachijskiego architekta Otto Neumayera, który wcześniej wybudował rezydencję Hitlera w Obersalzbergu. Projekt dworku jest połączeniem niemieckiego modernizmu i elementów zaczerpniętych z tyrolskiego folkloru.
Za zasługi położone w zdobyciu władzy w Gdańsku przez NSDAP, Senat Wolnego Miasta Gdańska na wniosek partyjnych kolegów nadał Forsterowi honorowe obywatelstwo Gdańska, a 26 lipca 1933 roku z okazji swoich 31 urodzin, otrzymuje od swojej partii oraz fuhrera prezent w postaci modrzewiowego domku myśliwskiego z zapleczem kuchenno - jadalnym. Albert Forster z wielką pasją oddawał się łowiectwu. Posiadał pokaźną kolekcję broni myśliwskiej i trofeów łowieckich.
Od tej pory rezydencja peÅ‚ni funkcjÄ™ także głównego miejsca poufnych spotkaÅ„ i narad dla wysokich funkcjonariuszy NSDAP i SS z terenu WMG. Albert Forster przebywaÅ‚ okresowo w swojej rezydencji od 26.07.1933 do 27.03.1945 roku. Rezydencja peÅ‚niÅ‚a również funkcjÄ™ tajnego magazynu dużych iloÅ›ci broni zwÅ‚aszcza maszynowej, przemycanej na teren WMG barkami od strony morza, w celu uzbrojenia szkolonych potajemnie czÅ‚onków S.A. i SS. BroÅ„ przechowywano w piwnicy „Forsterówki" oraz w wybudowanych w późniejszym okresie barakach magazynowych na terenie osrodka „rekreacyjnego" NSDAP.
Szczególnymi gośćmi na terenie „leÅ›nej kwatery gauleitera" byli m.in. Wysoki Komisarz Ligi Narodów w WMG - Carl.J. Burckhardt (kilkukrotnie w 1937 roku), Reichsführer SS Heinrich Himmler (kilkukrotnie w 1939 roku i w listopadzie 1941 roku), dowódca okrÄ™tu liniowego „Schleswig-Holstein" komandor Gustav Kleikampf (28.08.1939 roku).
Stałymi bywalcami narad byli: SS - Oberführer dr Aleksander Reiner (jeden z organizatorów gdanskiej SS), SS-Gruppenführer Erach von dem Bach - Zelensky (późniejszy dowódca wojsk pacyfikujacych Powstanie Warszawskie), dr Rudolf Troeger (szef gdanskiej policji kryminalnej przysłany z berlinskiego Gestapo), dowódca SS - Heimwehr Danzig Friedman Goetze, SS-Oberführer Walter Stein (szef gdańskiej policji politycznej), SS-Brigadeführer Johannes Schafer (dowódca okregu SSwGdansku), SS-Sturmbannführer Max Pauly (komendant KL Stutthof), SS-Obersturmbannführer Kurt Eimann (szef Einsatzkommando - realizujący od jesieni 1939 do wiosny 1940 program masowej eksterminacji działaczy polskich na Pomorzu i Poloni gdańskiej. Tu też omawiano szczegóły i zapadały najbardziej zbrodnicze decyzje w historii Pomorza!
W czerwcu 1939 roku w obecnoÅ›ci Heinricha Himmlera przygotowywano tu szczegóły operacji „Tannenberg". W trakcie jednej z poufnych wizyt reichsführera SS, Forster otrzymaÅ‚ szpadÄ™ honorowÄ… z napisami: „Mój honor to wierność" oraz "Mojemu kochanemu Albertowi Forsterowi. H.Himmler wódz SS na Rzesze"! To Å›wiadczyÅ‚o o wyjatkowej pozycji Forstera w strukturach SS i zaufaniu, jakim darzyli go najwyżsi dygnitarze III Rzeszy.
W rezydencji gauleitera przygotowywano w ramach operacji „Tannenberg" listy aresztowaÅ„ i likwidacji Polaków z terenu WMG i Pomorza (tzw „Sonderfahndüngsbuch Polen"). Tutaj także zapadÅ‚a w lipcu 1939 roku decyzja oraz wybrano lokalizacje dla utworzenia obozu koncentracyjnego w Sztutowie (KL Stutthof).
W okresie lata 1939 roku prowadzono na polowej strzelnicy osrodka szkolenie specjalne dla wydzielonych grup SS-Waehsturmbann Eimann w zakresie przygotowania i prowadzenia masowych egzekucji lesnych. „Kursanci" mogli wykazać siÄ™ nastÄ™pnie w praktyce w lasach okolic Szpegawska k/Stargardu GdaÅ„skiego i Piasnicy k/Wejherowa gdzie wymordowano kilkanaÅ›cie tysiÄ™cy pomorskich Polaków.
W sąsiedztwie rezydencji gauleitera, od 1935 roku rozbudowywano ośrodek rekrutacyjno - szkoleniowy NSDAP. Wybudowano budynek koszarowy z zapleczem socjalno - technicznym i własnym ujęciem wody oraz dom dla oficerów -instruktorów wojskowych. W latach 1936-39 pod osłoną lasów i ... policji gdańskiej prowadzono intensywne szkolenie dla formacji S.A. i SS z terenu WMG. Wybudowano także 2 baraki magazynowe dla składowanej z przemytu broni. Wybudowano też dużą strzelnicę polową. Teren był w tym okresie otoczony płotem z drutu kolczastego oraz silnie strzeżony. Zlokalizowano tu równie. jedną z nowo tworzonych jednostek wartowniczych gdanskiej SS-Haimwehry z której rekrutowano następnie załogę wartowniczą obozu koncentracyjnego w Stutthofie.
W listopadzie 1941 po wizytacji KL Stutthof przez Himmlera (po drodze urzÄ…dzono wystawny obiad na cześć goÅ›cia w wielkiej jadalni „Forsterówki", w uznaniu za sprawnÄ… organizacjÄ™ i zasÅ‚ugi dla SS, Albert Forster otrzymuje awans na SS-Obergruppenfuhrera.
W latach 1941-1944 oÅ›rodek peÅ‚ni funkcjÄ™ szpitala i sanatorium dla rannych na froncie wschodnim żoÅ‚nierzy miÄ™dzy innymi elitarnej Waffen SS. „...W tym miejscu mogÄ… przebywać jedynie najlepsi i najdzielniejsi synowie narodu niemieckiego. Tu mogÄ… leczyć swe chwalebne rany odniesione za naszÄ… ojczyznÄ™..." jak scharakteryzowaÅ‚ ten „oÅ›rodek rekonwalescencyjny " sam Forster.
Teren rezydencji gauleitera był też od listopada 1944 do stycznia 1945 roku miejscem zwożenia zagrożonych nalotami dzieł sztuki i archiwów partyjnych NSDAP z terenu Gdańska. To najmniej poznana karta historii tego obiektu. Część archiwum zostało zdeponowane w jednym ze schronów przeciwlotniczych wybudowanych na tym terenie w 1941r. Do dnia dzisiejszego nie zlokalizowano schronu dla personelu i pacjentów przebywających w obiektach dawnego wojskowego ośrodka szkoleniowego NSDAP.
Ze wspomnieÅ„ biorÄ…cych udziaÅ‚ w poczÄ…tkowym zagospodarowywaniu obiektu po wojnie jak i relacji odwiedzajÄ…cych niedawno oÅ›rodek byÅ‚ych żoÅ‚nierzy niemieckich wynika iż, wybudowano tam w 1941 roku duży schron na ok. 150 osób. ZnajdowaÅ‚ siÄ™ on w części wschodniej terenu oÅ›rodka pod masywnÄ… zalesionÄ… obecnie wydmÄ…, o wysokoÅ›ci ponad 30 m npm o nazwie „Mewia Góra" (Möwe Berg). Schron zostaÅ‚ po wojnie prawdopodobnie wysadzony przez Rosjan i zasypany. PeÅ‚niÅ‚ on także funkcje magazynu tranzytowego dla wywożonych w okresie poczÄ…tku marca 1945 roku z GdaÅ„ska cenniejszych dokumentów urzÄ™dów niemieckich i części depozytów muzealnych.
SkÅ‚adnica tranzytowa w „Forsterówce" zostaÅ‚a zlikwidowana w obliczu bezpoÅ›redniego zagrożenia dziaÅ‚aniami frontowymi. Depozyty muzealne przewożono ciężarówkami do pobliskiego portu w Swibnie, gdzie barkami i kutrami przewożono je wraz z ewakuowanÄ… ludnoÅ›ciÄ… na Hel i dalej statkami na zachód.
Pod koniec działań wojennych na początku kwietnia 1945 roku na terenie rezydencji A. Forstera rozlokował się sztab 4 dywizji pancernej gen. Betela. Na drodze dojazdowej pod osłoną sosnowego lasu i wysokich wydm (dzisiejsza ul. Lazurowa) stała duża kolumna pojazdów pancernych wycofanych z Gdańska. Pojazdy (w tym kilka czołgów) zostały tuż przed kapitulacją zniszczone przez własne załogi. Poległego w walce generała pochowano w pobliżu domku myśliwskiego A. Forstera. Ekshumacje szczątków przeprowadzono kilka lat temu w ramach niezwykłej akcji ekshumacyjnej odsłaniającej mroczne tajemnice okresu końca wojny.
W 2000 roku na terenie tym zlokalizowano w wyniku prac poszukiwawczych niezwykłą masowÄ… mogiłę ponad 220 osób. Poszukiwania byÅ‚y prowadzone przez pasjonata lokalnej historii Mariusza Jaskulskiego z gdaÅ„skiej Straży Miejskiej przy współpracy z FundacjÄ… „Pamięć" (Niemiecka Fundacja Opieki nad Grobami Wojennymi) pod nadzorem antropologa Andreasa Hintze. Masowy grób zlokalizowany kilkadziesiÄ…t metrów od „Forsterówki" w kierunku SE, zawieraÅ‚ szczÄ…tki ludzkie z częściowo zachowanymi mundurami: SS, grenadierów pancernych i policji gdaÅ„skiej. Biegli rozpoznali w trakcie ekshumacji również szczÄ…tki jednej kobiety. To tajemnicza sprawa zważywszy na fakt, iż wiÄ™kszość czaszek w mogile posiadaÅ‚o Å›lady postrzałów w potylice. Historycy snujÄ… domysÅ‚y na ten temat - akcji „komisji weryfikacyjnej" Armii Czerwonej, której jeden ze sztabów jednostki specjalnej kwaterowaÅ‚ po zajÄ™ciu terenu wÅ‚aÅ›nie w „Forsterówce" Obiekt sÅ‚użyÅ‚ wojskowej ekipie tropiÄ…cej m.in. ukryte dzieÅ‚a sztuki i ...czÅ‚onków zaÅ‚ogi KL Stuthoff. SzczÄ…tki rozstrzelanych Niemców przeniesiono w 2001 roku do wspólnej kwatery na cmentarzu garnizonowym w GdaÅ„sku.
Po wojnie dawny oÅ›rodek szkoleniowo - rekrutacyjny NSDAP peÅ‚niÅ‚ przez kilka lat funkcjÄ™ poczÄ…tkowo rzÄ…dowego oÅ›rodka wypoczynkowego PZPR, a nastÄ™pnie oÅ›rodka Funduszu Wczasów Pracowniczych. Beztroscy kuracjusze przez lata nieÅ›wiadomie wypoczywali na masowej mogile w cieniu „Forsterówki", Å›wiadka ponurej historii wpisanej w tragiczne losy tego regionu...
Obecnie od 2003 roku zespół obiektów dawnej rezydencji gauleitera Pomorza Gdańskiego i ośrodka szkoleniowego gdańskiego NSDAP nie posiada użytkownika. Obiekty bez należytego dozoru i konserwacji mogą szybko popaść w ruinę lub spłonąć!
Gmina GdaÅ„sk planowaÅ‚a utworzenie Muzeum Wyspy Sobieszewskiej, w ramach filii Muzeum Historycznego Miasta GdaÅ„ska, w którego skÅ‚ad wchodziÅ‚by kompleks dawnej rezydencji gauleiter (łącznie ze schronem, także udostÄ™pnionym do zwiedzania). Jednak z uwagi na brak funduszy gminnych na adaptacje i utrzymanie obiektu projekt zarzucono. Miasto planuje wystawić na przetarg obiekty „Forsterówki" wraz z okolicznym terenem. Z uwagi na brak peÅ‚nej ochrony prawnej (procedura wpisu zespoÅ‚u do centralnego rejestru zabytków PSOZ jest jeszcze w toku), historyczny obiekt może kupić każdy i nie koniecznie umożliwić jego zwiedzanie. Również ryzyko ewentualnych rozbiórek czy przebudowy wisi nad obiektem pozbawionym statusu zabytku.
Obecnie teren przeżywa najazd turystów pragnÄ…cych z bliska przyjrzeć siÄ™ obiektom, w których dziaÅ‚a siÄ™ tragiczna dla mieszkaÅ„ców Pomorza historia. Teren dawnego FWP „Mewa" na którym zlokalizowany jest zespół dawnej rezydencji i osrodka rekrutacyjno - szkoleniowego S.A. i SS jest opuszczony i dozorowany przez firmÄ™ ochroniarskÄ… z Warszawy.
Zespół dawnej Rezydencji Gauleitera składał się z:
1. Domku myśliwskiego
2. Budynku Kuchenno - Jadalnego (późniejsza restauracja FWP)
3. Schronu przeciwlotniczego
Zespół dawnego Ośrodka Rekrutacyjno - Szkoleniowego gdańskiej NSDAP składał się z:
1. Budynku Koszar (późniejszy lazaret)
2. Domu Oficerów - instruktorów wojskowych
3. Schronu przeciwlotniczego (obecnie niedostępny - zasypany)
4. Baraków magazynowych na sprzęt wojskowy (fundamenty)
5. Strzelnicy polowej (teren na północ od Góry Mew)
Jednym z ciekawych obiektów fortyfikacyjnych na tym terenie jest osobisty schron gauleitera. WejÅ›cie do niego jest nawet obecnie trudne do zlokalizowania mimo, że oddalone kilkadziesiÄ…t metrów od samej „Forsterówki". Dopiero od niedawna zaistniaÅ‚a możliwość przeprowadzenia gruntownej inwentaryzacji obiektu. ByÅ‚ on dotychczas niedostÄ™pny bez sprzÄ™tu nurkowego z uwagi na wykorzystywanie jego kubatury przez wiele lat jako podziemnego zbiornika przeciwpożarowego w okresie funkcjonowania FWP.
Schron przeciwlotniczy wybudowany w wiosną 1941 roku, modernizowany (instalacje łączności i drzwi gazoszczelne typ 19P7), w 1944 roku. Odporność obiektu wg nomenklatury niemieckiej B1 - strop i ściany żelbetonowe o grubości 100 cm. Przewidziany dla kilkunastu osób. Zagłębiony na ponad 6 metrów w piaszczystej wydmie porośniętej sosnowym lasem. Wyposażenie techniczne i socjalne obiektu zdewastowane, wnętrze mocno zawilgocone. Powierzchnia schronu ok. 50 m2, wysokość w pomieszczeniach 2-2,5 m.
Pomorska Komisja Opieki nad Zabytkami PTTK z Gdańska, która przeprowadzała pod nadzorem Państwowej Służby Ochrony Zabytków inwentaryzację obiektu oraz od lat uzupełniała informacje o jego historii, złożyła już wniosek do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku dotyczący wpisu zespołu do centralnego rejestru zabytków. Obiekt zostanie początkowo zarejestrowany w gminnym rejestrze obiektów objętych ochroną Miejskiego Konserwatora Zabytków oraz uwzględniony przy zmianie planów zagospodarowania przestrzennego gminy na najbliższe lata tego historycznego miejsca.
To miejsce posiada jeszcze wiele białych plam i w miarę dalszych poszukiwać archiwalnych i terenowych być może będą one powoli zanikać...
W jednej z najnowszych książek przygodowych dla mÅ‚odzieży z serii „Pana Samochodzika” w części 85 pt. „Pan Samochodzik i Wyspa Sobieszewska” przedstawiono inne niezwykÅ‚e atrakcje tego skrawka Mierzei WiÅ›lanej...oraz zawiłą intrygÄ™ siÄ™gajÄ…cÄ… czasów i tajemnic ostatniej wojny...
żródło:http://www.polskieszlaki.pl/rezydencja-kata-pomorza---forsterowka-na-wyspie-sobieszewskiej.htm
tudziesz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Forster%C3%B3wka
autor -ibidem ;))
zaczne od tego że podział prywatne-dobre, państwowe-złe jest bardzo mylny.
proponuje zrobić gruntowną analize dlaczego dana szkoła ma wysoki poziom a inna niski zarówno gdy właścicielem jest państwo oraz osoba prywatna.
należy wymienić plusy,minusy,zagrożenia itd itp
pozatym proponuje na zasadzie analogii przyjżeć się również mediom które kiedyś głównie były państwowe a dzisiaj prywatne i również nalezałoby zrobić analize
PS jak będe miał czas to sam to zrobie ale to dopiero za kilka dni a tymczasem macie do przeczytania ciekawy artykuł
miłego czytania
-----------------------------------------------------------------------------
Profesor Jarosz skazany na śmierć
Napisał Piotr Korycki
Saturday, 19 August 2006
Wszystko zaczęło siÄ™ 1 wrzeÅ›nia 1998 roku. To wtedy wÅ‚aÅ›nie, prof. zw. dr hab. inż. Antoni Jarosz otworzyÅ‚ dla studentów podwoje PaÅ„stwowej Wyższej SzkoÅ‚y Zawodowej w JarosÅ‚awiu. W ciÄ…gu zaledwie 5 lat uczelnia rozrosÅ‚a siÄ™ do jednej z najwiÄ™kszych w Polsce. NaukÄ™ w niej podjęło ponad 11 tysiÄ™cy studentów. Uczelnia nie miaÅ‚a jednak szczęścia. WÅ›ród jej zaÅ‚ożycieli byÅ‚ zarówno patriota i katolik – Antoni Jarosz, jak i dziaÅ‚acz Rotary Club (organizacji masoÅ„skiej), parlamentarzysta AWS-u Andrzej Mazurkiewicz. Walka tych dwóch osobowoÅ›ci nie wróżyÅ‚a nic dobrego. Po poczÄ…tkowych sukcesach Jarosza, szala przechyliÅ‚a siÄ™ zdecydowanie w przeciwnÄ… stronÄ™. Przeciwko Rektorowi zmobilizowano media, polityków, urzÄ™dników a nawet wymiar sprawiedliwoÅ›ci. DziÅ› majÄ…tek uczelni jest wyprzedawany lub oddawany w obce rÄ™ce, a Jarosz, czÅ‚owiek starszy wiekiem i z poważnÄ… chorobÄ… serca, od blisko roku przetrzymywany bez wyroku w wiÄ™zieniu. – Oni czekajÄ… aby umarÅ‚ przed rozprawÄ… sÄ…dowÄ… – mówiÄ… dobrze poinformowani.
W roku 2000 w artykule dla amerykańskiej Gwiazdy Polarnej pisałem:
„Przez polskie media co pewien czas przewala siÄ™ fala dyskusji na temat masonerii i jej wpÅ‚ywu na życie polityczne. Część mediów, zwÅ‚aszcza liberalnych, czy też liberalno-lewicowych, porusza ten temat naturalnie w celu dyskredytacji i oÅ›mieszenia tzw. „Ciemnogrodu”, czyli ludzi ujawniajÄ…cych troskÄ™ o istotÄ™ ducha narodowego. Nieliczni, jak na przykÅ‚ad „Nasz Dziennik”, starajÄ… siÄ™ systematycznie demaskować wszelkie przejawy aktywnoÅ›ci wolnomul-arstwa. ZwiÄ…zane z tym publikacja za każdym razem spotykajÄ… siÄ™ z alergicznÄ… reakcjÄ… „postÄ™powej” części spoÅ‚eczeÅ„stwa. O cóż ten krzyk, wszak, masoneria, to coÅ› takiego, jak bajka o Kopciuszku, a w najgorszym razie niegroźne towarzystwo wzajemnej adoracji. Tymczasem...
PaÅ„stwowa Wyższa SzkoÅ‚a Zawodowa w JarosÅ‚awiu ma zostać filiÄ… nieistniejÄ…cej jeszcze uczelni przemyskiej. Decyzja taka, jaka ponoć zapadÅ‚a już w Ministerstwie Edukacji Narodowej, ma być panaceum na toczÄ…cy siÄ™ w JarosÅ‚awiu ostry konflikt miÄ™dzy J.M. Rektorem prof. zw. dr hab. inż. Antonim Jaroszem a miejscowym senatorem Andrzejem Mazurkiewiczem. Jego podÅ‚ożem jest ponoć walka o wpÅ‚ywy na finanse i Å›wiatopoglÄ…dowy ksztaÅ‚t szkoÅ‚y. Rektor w ciÄ…gu dwóch lat istnienia PWSZ zmierzaÅ‚ do nadania jej chrzeÅ›cijaÅ„skiego oblicza, zaÅ› senator... W JarosÅ‚awiu mówi siÄ™ także o prawdziwej inwazji Rotarian. Nie bez znaczenia jest też coraz wiÄ™ksza aktywność Fundacji Batorego. W tych krÄ™gach sÅ‚ychać wprost: „Rektor musi odejść”.
Wyższa Szkoła Zawodowa w Jarosławiu, jak wynika ze zgodnych wspomnień miejscowych działaczy, powstała dzięki staraniom senatora Andrzeja Mazurkiewicza. Senator przyjął na siebie ciężar formalnego organizowania uczelni, potrzebował jednak osoby odpowiedzialnej za stronę dydaktyczną. Wybór padł na profesora Jarosza, który skierowaną do niego ofertę przyjął bez wahania. W 1997 roku PWSZ została wpisania do rejestru państwowych szkół wyższych. Dzięki poparciu Mazurkiewicza, jej pierwszym rektorem, z nominacji ministra Handkiego, został prof. Jarosz, którego kandydaturę potwierdził wybrany później senat uczelni.
DziÅ› kadra naukowo-dydaktyczna liczy 72 pracowników, w tym piÄ™tnastu samodzielnych pracowników naukowych i piÄ™ciu profesorów zwyczajnych. ReprezentujÄ… oni liczne, szanowane Å›rodowiska naukowe, takie jak Katolicki Uniwersytet Lubelski, Uniwersytet JagielloÅ„ski, PolskÄ… AkademiÄ™ Nauk, Uniwersytet Lwowski, PolitechnikÄ™ RzeszowskÄ… i kilka innych. W minionym roku akademickim, w KUL, Akademii Ekonomicznej w Katowicach i Uniwersytecie ÅšlÄ…skim zamkniÄ™tych zostaÅ‚o pięć przewodów doktorskich, w tym trzy z wyróżnieniem. Przewody doktorskie otworzyÅ‚o już kolejnych siedmiu mÅ‚odych pracowników naukowo – dydaktycznych.
Studia odbywajÄ… siÄ™ w czterech specjalnoÅ›ciach: ekonomia i organizacja gospodarki żywnoÅ›ciowej, gospodarka turystyczna i hotelarstwo, rachunkowość i finanse przedsiÄ™biorstw oraz handlowo – celna. Nauka trwa siedem semestrów i koÅ„czy siÄ™ uzyskaniem tytuÅ‚u licencjata. WychodzÄ…c naprzeciw oczekiwaniom studentów, PWSZ podpisuje bezpoÅ›rednie umowy z uczelniami posiadajÄ…cymi prawo nadawania tytuÅ‚u magistra ekonomii. W przygotowaniu sÄ… kolejne kierunki studiów: - pielÄ™gniarstwo, geodezja i ochrona Å›rodowiska, filologia angielska oraz muzyka sakralna. W bieżącym roku rektor szkoÅ‚y otrzymaÅ‚ wyróżnienie w czasie Wyborów Najlepszego Nauczyciela Akademickiego Roku
Przez dÅ‚uższy czas współpraca dwóch filarów nowej szkoÅ‚y, a wiÄ™c rektora i senatora, ukÅ‚ada siÄ™ wrÄ™cz wzorcowo. Jak mówiÄ… dziÅ› w JarosÅ‚awiu, profesor zajmowaÅ‚ siÄ™ swoimi sprawami, zaÅ› Mazurkiewicz zarzÄ…dzaÅ‚ całą administracjÄ…. Rektor bezkrytycznie akceptowaÅ‚ wszystkie decyzje swego przyjaciela, w tym również personalne. ZdawaÅ‚ sobie sprawÄ™ z popeÅ‚nianych czasem błędów. ZwalniaÅ‚ wtedy powoÅ‚ane osoby, by przyjąć nastÄ™pne, również rekomendowane przez Mazurkiewicza. Idylla trwaÅ‚a stosunkowo dÅ‚ugo. ZmieniÅ‚o siÄ™ to, gdy Jarosz zaczÄ…Å‚ mieć poważne zastrzeżenia do decyzji finansowych podejmowanych przez zatrudnianych pracowników. Pewnego dnia rektor powiedziaÅ‚ wprost: „Nie bÄ™dÄ™ wyko-nywaÅ‚ paÅ„skich poleceÅ„”. – Nie mogÄ…c pogodzić siÄ™ z utratÄ… wpÅ‚ywu na wiele ważnych wydarzeÅ„, senator zaczÄ…Å‚ otaczać siÄ™ ludźmi, którzy robiÄ… wiele zÅ‚ego, ale w ich mniemaniu to ma być ich szkoÅ‚a – mówi jeden z wykÅ‚adowców.
O jarosÅ‚awskiej uczelni zrobiÅ‚o siÄ™ gÅ‚oÅ›no, gdy do ataku przystÄ…piÅ‚a lokalna prasa. „Folwark rektora Jarosza”, „Wszystko możliwe”, „Akademickie przekleÅ„stwa”, to tylko nieliczne tytuÅ‚y z lokalnych czy brukowych gazet atakujÄ…cych wÅ‚adze uczelni. Jak dotychczas racje drugiej strony nigdzie nie zostaÅ‚y wiarygodnie przedstawione.
Na PWSZ powstaÅ‚a też Komisja ZakÅ‚adowa NSZZ „Solidarność”, na czele której stanÄ…Å‚ blisko zwiÄ…zany z senatorem PrzemysÅ‚aw Pietrzyk. ZwiÄ…zkowcy od pewnego czasu gÅ‚oÅ›no nazywajÄ… postÄ™powanie profesora Jarosza „stalinowskim” i nawoÅ‚ujÄ… do jego odwoÅ‚ania. Pretekstem staÅ‚o siÄ™ zwolnienie z pracy jednego z czÅ‚onków „S”, Andrzeja Żółtka, który oskarżany byÅ‚ o pijaÅ„stwo, rozpijanie mÅ‚odzieży i „nagabywanie” studentek. Żółtkowi komisja dyscyplinarna uczelni wytoczyÅ‚a proces, który Pietrzyk nazywa „pokazowym”. Twierdzi jednak, iż nigdy nie upominaÅ‚ siÄ™ o kolegÄ™, a jedynie o poszanowanie prawa. – JedynÄ… osobÄ…, która szkodzi szkole jest sam rektor – powiedziaÅ‚ nam szef istniejÄ…cego od października zwiÄ…zku, który od chwili jego powstania przebywaÅ‚ wiele miesiÄ™cy na zwolnieniu lekarskim, a obecnie wykorzystuje zalegÅ‚y urlop wypoczynkowy. Przeciwnicy zarzucajÄ… mu Å›wiadome unikanie pracy, lecz z analizy zdobytych kopii zwolnieÅ„ lekarskich wynika, iż poczÄ…tkowo, w sposób ciÄ…gÅ‚y, wystawiane byÅ‚y one przez lekarza ortopedÄ™, później zaÅ› przez Specjalistyczny Psychiatryczny ZakÅ‚ad Opieki Zdrowotnej, a na koÅ„cu przez lekarza prowadzÄ…cego prywatnÄ… praktykÄ™ lekarskÄ…. Pietrzyk zaprzecza, jakoby jedynym celem dziaÅ‚alnoÅ›ci jego organizacji byÅ‚a obrona niektórych pracowników. – ZorganizowaliÅ›my siÄ™ nie po to, by bronić swoich czÅ‚onków, lecz prawa na uczelni. – To jakieÅ› nieporozumienie – usÅ‚yszeliÅ›my w Biurze Prasowym Regionu Mazowsze NSZZ „S”. Innego zdania jest Region Przemyski. Jego wiceprzewodniczÄ…cy mówi, że interesuje go jedynie to, że Komisja ZakÅ‚adowa dziaÅ‚a i czÄ™sto siÄ™ zbiera.
Sam PrzemysÅ‚aw Pietrzyk, w rozmowie z nami, twierdzi, że żadnego konfliktu personalnego miÄ™dzy rektorem a senatorem nie ma. W trakcie dÅ‚ugiej rozmowy stara siÄ™ raczej pouczać dziennikarza o wÅ‚aÅ›ciwych metodach zbierania „wiarygodnych” informacji, niż ustosunkowuje siÄ™ do zadawanych pytaÅ„.
Rektor Jarosz części osób zwiÄ…zanych z uczelniÄ… podpadÅ‚ z innych jeszcze powodów, o których mówi siÄ™ powszechnie, aczkolwiek po cichu. Otóż w PWSZ dwaj księża wykÅ‚adajÄ… etykÄ™ ekonomii i KatolickÄ… NaukÄ™ SpoÅ‚ecznÄ…. Ponadto senat poparÅ‚ inicjatywÄ™ prof. Jarosza, by uczelni nadać imiÄ™ SÅ‚ugi Bożego, Ks. BronisÅ‚awa Markiewicza. – Jego Magnificencja, prof. Antoni Jarosz promuje w JarosÅ‚awiu wartoÅ›ci chrzeÅ›cijaÅ„skie i stara siÄ™ wpajać je studiujÄ…cej mÅ‚odzieży. Tymczasem grupa osób dobro uczelni wykorzystuje dla wÅ‚asnych celów – mówi duszpasterz PWSZ i wykÅ‚adowca etyki biznesu, ksiÄ…dz Andrzej Chmura. Nie chce mówić wiÄ™cej, gdyż uważa, iż autorytet KoÅ›cioÅ‚a nie pozwala mu na bezpoÅ›rednie angażowanie siÄ™ w toczÄ…cy siÄ™ spór personalny. Dużo wiÄ™cej, chociaż proszÄ…c o zachowanie anonimowoÅ›ci, mówi inny z wykÅ‚adowców: - JarosÅ‚aw jest miastem, gdzie od pewnego czasu swÄ… dziaÅ‚alność rozwija Rotary Klub i Fundacja Batorego. Nie chcÄ™ wnikać w zasadność obaw rektora, ale on jest przekonany, iż jego szkołą chce zawÅ‚adnąć masoneria, która ma tu grupÄ™ aktywnych dziaÅ‚aczy. O wpÅ‚ywie rotarian i przedstawicieli Fundacji na uczelnianÄ… atmosferÄ™ mówi też jeden z posłów ziemi przemyskiej: - Trudno udowodnić rzeczywistÄ… dziaÅ‚alność tych krÄ™gów, niemniej prawdÄ… oczywistÄ… sÄ… przynajmniej towarzyskie kontakty części przeciwników Jarosza z FundacjÄ…. ProszÄ™ jednak nie liczyć na to, że ktoÅ› zgodzi siÄ™ otwarcie mówić o tej sprawie. Konflikt, jaki toczy siÄ™ w szkole, może bardzo szybko przenieść siÄ™ na szersze forum. Wszak niemal wszystkie zaangażowane w niego osoby sÄ… z krÄ™gu AWS. Nikt wiÄ™c nie chce, by w obecnej sytuacji politycznej doszÅ‚o do rozÅ‚amów. Lepiej milczeć. Już dawno senator Mazurkiewicz „poleciÅ‚” kilku politykom opowiedzenie siÄ™ po jego stronie, a on ma wielkie wpÅ‚ywy – twierdzi parlamentarzysta. W podobnym duchu wypowiedziaÅ‚ siÄ™ poseÅ‚ Krzysztof KÅ‚ak, wedÅ‚ug którego PWSZ w JarosÅ‚awiu rozwija siÄ™ lepiej niż inne podobne jej szkoÅ‚y. Obawia siÄ™ jednak wpÅ‚ywu toczÄ…cego siÄ™ sporu na dalsze losy uczelni. – Tam obie strony zwalczajÄ… siÄ™ wszelkimi dostÄ™pnymi jej sposobami. OsobiÅ›cie spotkaÅ‚em siÄ™ z naciskami, aby opowiedzieć po stronie jednej z grup – twierdzi parlamentarzysta.
Przed kilkoma miesiÄ…cami jednogÅ‚oÅ›nie senat szkolny i powoÅ‚any w tym celu spoÅ‚eczny komitet, który zebraÅ‚ 16 tys. podpisów mieszkaÅ„ców powiatu, zwróciÅ‚ siÄ™ do ministra MirosÅ‚awa Handkego z wnioskiem o nadanie uczelni imienia Ks. BronisÅ‚awa Markiewicza. Pod odpowiednim wnioskiem do resortu oÅ›wiaty podpisali siÄ™ również liczni parlamentarzyÅ›ci, Metropolita Przemyski i wÅ‚adze kilku powiatów. WidniejÄ… tam miÄ™dzy innymi podpisy prof. StanisÅ‚awa Bieli, Haliny Nowiny – Konopki, ZdzisÅ‚awa Pupy, Piotra Krutula, StanisÅ‚awa Misztala, Witolda Kowalskiego, Andrzeja ZapaÅ‚owskiego, Krzysztofa KÅ‚aka, Leszka Szewca, Ryszarda Matusiaka i ... Andrzeja Mazurkiewicza. Stosowny apel o wsparcie inicjatywy zostaÅ‚ za zgodÄ… wÅ‚adz koÅ›cielnych odczytany we wszystkich okolicznych parafiach. – ByÅ‚ to niezwykle aktywny na naszym terenie kapÅ‚an – opowiada Zofia Kukla, pracownik odpowiedzialny za marketing. – DziaÅ‚aÅ‚ na przeÅ‚omie wieków, w czasie, gdy panowaÅ‚a tu straszna bieda. ZajmowaÅ‚ siÄ™ wtedy opiekÄ… nad dziećmi z rodzin, które nie miaÅ‚y pieniÄ™dzy nie tylko na ksztaÅ‚cenie wÅ‚asnych dzieci, ale czÄ™sto nawet na ich wyżywienie. To ten ksiÄ…dz wÅ‚aÅ›nie stworzyÅ‚ dla nich system szkolnictwa – mówi Kukla. Ku zdziwieniu tysiÄ™cy osób okreÅ›lone krÄ™gi rozpÄ™taÅ‚y prawdziwÄ… histeriÄ™. Jeden z pracowników tak opisujÄ™ powstałą wówczas sytuacjÄ™: - Rozpoczęły siÄ™ niesamowite naciski nawet na MEN, by zatrzymać tÄ™ inicjatywÄ™. Resort oÅ›wiaty stawiaÅ‚ nam absurdalne wymagania, by na koÅ„cu stwierdzić, iż szkoÅ‚a jest za mÅ‚oda na wÅ‚asne imiÄ™. Jego zdaniem szef MEN miaÅ‚ wÄ…tpliwoÅ›ci czy na takÄ… decyzjÄ™ wyrażajÄ… zgodÄ™ krewni kapÅ‚ana. Handke zwracaÅ‚ też uwagÄ™, iż „zgodnie z obowiÄ…zujÄ…cym prawem, nadanie uczelni imienia osoby fizycznej wymaga zgody osoby uprawnionej, a do przedstawionego pisma takiej zgody nie dołączono”.
W tej kuriozalnej sytuacji dziaÅ‚acze komitetu spoÅ‚ecznego zwrócili siÄ™ o wydanie takiej zgody do GeneraÅ‚a Zgromadzenia Åšw. MichaÅ‚a ArchanioÅ‚a, do którego należaÅ‚ zmarÅ‚y ksiÄ…dz. W odpowiedzi Ks. Kazimierz Tomaszewski napisaÅ‚: „Szanowny Panie Rektorze, z radoÅ›ciÄ… pragnÄ™ poinformować, iż wyrażam zgodÄ™ na nadanie PWSZ w JarosÅ‚awiu imienia ks. BronisÅ‚awa Markiewicza. RównoczeÅ›nie zaÅ›wiadczam, iż najbliżsi krewni Ks. BronisÅ‚awa już nie żyjÄ…”. Pismo to dołączone zostaÅ‚o do kolejnej korespondencji z szefem resortu. Mimo to, 15 maja do rektora trafiÅ‚o pismo podpisane wÅ‚asnorÄ™cznie przez ministra, w których tenże informuje, że nie może pozytywnie „rozpatrzyć PaÅ„skiej proÅ›by miÄ™dzy innymi z powodu wystÄ™pujÄ…cych braków formalnych”. W Å›ród tych braków formalnych wymienia... brak zgody osoby uprawnionej!!! W dokumencie pojawia siÄ™ jednak nowy element. Minister napisaÅ‚ o utraceniu swego zaufania do rektora. WymieniÅ‚ nawet jego powód. ByÅ‚o nim uczestniczenie wÅ‚adz uczelni w organizowaniu spoÅ‚ecznego poparcia dla idei nadania szkole imienia.
Rektor, który utracił zaufanie swego ministra stał się już łatwym celem dla wrogów na każdym poziomie. Ci mali niszczyli jego mienie, grozili pobiciem, ci więksi nadal obrzucali błotem, a ci najbardziej wpływowi starali się na przykład usunąć go ze składu Rady Nadzorczej Cukrowni.
RozpÄ™tano także podjazdowÄ… wojnÄ™ na pomówienia. „Rektor jest czerwony” – gÅ‚osi jedna z plotek. – To bulwersujÄ…ce – odpowiada Jarosz. – Nigdy nie miaÅ‚em żadnej legitymacji partyjnej. PochodzÄ™ z chÅ‚opskiej rodziny, której wiele czÅ‚onków byÅ‚o przeÅ›ladowanych przez wÅ‚adze komunistyczne. ChcÄ…c skoÅ„czyć studia, musiaÅ‚em wyjechać aż do Szczecina, poważne represje dotknęły mnie również w stanie wojennym. Kto siÄ™ chwyta takich insynuacji – pyta retorycznie zdenerwowany rektor. W obronie swego szefa stanÄ™li pracownicy PWSZ. Do ministerstwa i marszaÅ‚ka Senatu wpÅ‚ynęło pismo podpisane przez blisko 70 osób, w którym czytamy: „W zwiÄ…zku z licznymi skargami pracowników SzkoÅ‚y skierowanymi do pracy przez Pana Senatora mgr Andrzeja Mazurkiewicza i nadal blisko z nim współpracujÄ…cych, nauczyciele akademiccy oÅ›wiadczajÄ…, że odcinajÄ… siÄ™ od dziaÅ‚aÅ„, które godzÄ… w dobre imiÄ™ J.M. Rektora Prof. zw. dr hab. Antoniego Jarosza.” Autorzy zapewniajÄ…, iż rozliczne pisma adresowane do ministra, prokuratury, sÄ…du, Inspekcji Pracy, KK „Solidarność” sÄ… niezgodne z prawdÄ…, dziaÅ‚ajÄ… destrukcyjnie i szkodzÄ… Uczelni. PrzeciwstawiajÄ… siÄ™ oÅ›mieszaniu i kompromitowaniu rektora Jarosza. Kilkoma przykÅ‚adami ataków na rektora zajmuje siÄ™ obecnie prokuratura i sÄ…d. W ostatnim czasie biegÅ‚y sÄ…dowy zaÅ›wiadczyÅ‚, iż jeden z podpisów, zÅ‚ożony na pieczÄ…tce rektora, widniejÄ…cej na spornym dokumencie, zostaÅ‚ sfaÅ‚szowany.
Od udziału w zmowie na władze uczelni odcina się senator Mazurkiewicz. W rozmowie z nami zaprzecza, jakoby żywił osobistą niechęć do dawnego przyjaciela. Twierdzi, iż stanowczo sprzeciwia się jedynie łamaniu prawa. Jego szczególnymi przykładami ma być niezgodne z prawem mianowanie kanclerza i dyrektora biblioteki. Na pytanie o kontakty z rotarianami i Fundacją Batorego odpowiada śmiechem. Na koniec dodaje słowa Tymińskiego: - Jestem w posiadaniu stosownych dokumentów, które ujawnię w swoim czasie. One udowodnią kto miał rację i to, że stosuje się wobec mnie szereg kłamstw, oszczerstw i pomówień.
Minister Handke znalazÅ‚ jedno rozwiÄ…zanie, które ma pozbawić go kÅ‚opotu – zlikwidować szkołę poprzez włączenie jej w skÅ‚ad nieistniejÄ…cej jeszcze uczelni przemyskiej. Biuro prasowe MEN w odpowiedzi na zadane przez nas proste pytanie w sprawie jarosÅ‚awskiej szkoÅ‚y odpowiedziaÅ‚o po licznych monitach po upÅ‚ywie dwóch tygodni. Jego treść jest na tyle lapidarna, iż staje siÄ™ niegodnÄ… uwagi. Tymczasem zgodnie z przysÅ‚owiem o szczekajÄ…cych psach i karawanie, senat PWSZ w JarosÅ‚awiu ma już plany dalszego rozwoju szkoÅ‚y. MajÄ… powstać nowe kierunki stadiów, nowi studenci przygotowujÄ… siÄ™ do zdobywania nowych stopni naukowych, a tablica informujÄ…ca o nadaniu uczelni imienia sÅ‚awnego duchownego, jaka ma być wmurowana obok wejÅ›cia do jej gmachu, jest już gotowa.”
Psy szczekały, karawana jechała jednak dalej. Oto krótka historia uczelni:
Na początku jej jedyną siedziba był budynek byłej, opuszczonej synagogi. Budynek, szczególnie zniszczony, wymagający gruntownego remontu Uczelnia otrzymała na podstawie umowy użyczenia. W ramach prac naprawiono elewację, dach i odrestaurowano wnętrze. Zainstalowano także nowoczesną klimatyzację. W chwili obecnej znajdują się tam cztery pracownie komputerowe na 80 komputerów (w przygotowaniu kolejnych 40), sale wykładowe i barek dla studentów.
Marzec 1999: PWSZ zakupiła "Gwiazdę", zabytkowy budynek w centrum miasta przy ulicy Franciszkańskiej 2. Po generalnym remoncie zlokalizowano tam dwie sale wykładowe i pięć ćwiczeniowe.
Wrzesień 1999: PWSZ wydzierżawiła od Urzędu Miasta budynek przy ul. Kasprowicza 1 z przeznaczeniem na Rektorat. Niezbędny remont i adaptacje przeprowadzono z własnych środków. Przy ul. Kasprowicza znajdują się pomieszczenia Rektora, Prorektora, księgowości i administracji Uczelni.
Wrzesień 1999: PWSZ zakupiła biurowiec po byłych Zakładach Przetwórstwa Zbożowego. Budynek ten, po przeprowadzonych pracach remontowo-adaptacyjnych przeznaczono na Dom Studencki. W 2,3 i 4 osobowych pokojach mieszka około 150 studentów.
Styczeń 2000: Z uwagi na duże potrzeby i prężny rozwój Uczelni, zakupiono zabudowaną działkę po Jarosławskich Zakładach Meblarskich o pow. 1,2 ha. Kompleks wymagał modernizacji i generalnego remontu.
Styczeń 2000: Zakupiono nowy budynek mieszkalny, przeznaczony na mieszkania dla kadry naukowej
Marzec 2000: PWSZ zakupiła lokal przy ul. Pasieka (220 m. kw.) z przeznaczeniem na mieszkania dla profesorów i wykładowców. Remont wykonana ze środków własnych.
Wrzesień 2001: Zakupiono 8,5 ha. działkę po byłej Jednostce Wojskowej ze znajdującymi się tam 16 budynkami. Po niezbędnych pracach remontowo-adaptacyjnych będą służyć rozwijającej się Uczelni. Już od 15 listopada 2001 znajduje się tam studencka stołówka.
W ostatnim okresie władzy Rektora Jarosza zainicjowano budowę kaplicy, wyremontowano zakupione wcześniej koszary, stworzono miasteczko studenckie z prawdziwego zdarzenia. Doszły kolejne kierunki kształcenia, między innymi tak potrzebne w regionie pielęgniarstwo. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że PWSZ w Jarosławiu stała się największym w słynącym z bezrobocia regionie pracodawcą.
Pod koniec 2004 roku do pracy zaprzÄ™gniÄ™to stacje telewizyjne. W oczernianiu uczelni i samego rektora prym wiodÅ‚a TVN. Jej „dziennikarze” chodzili za Jaroszem, podsÅ‚uchiwali jego rozmowy, przepytywali pracowników i znajomych. Na porzÄ…dku dziennym byÅ‚y nagrania ukrytÄ… kamerÄ…. Preparowany nastÄ™pnie materiaÅ‚ emitowano dyskredytujÄ…c Rektora.
Na przygotowany w ten sposób grunt poszedł atak po linii politycznej. Przeciwnicy Jarosza, na podstawie pomówień telewizyjnych nakłonili SLD-owski rząd do zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym i na tej podstawie odsunięcia od urzędu prof. Antoniego Jarosza. Misję swą poczuła także rzeszowska prokuratura, która dała wiarę absurdalnym zeznaniom świadków. Niczyich wątpliwości nie wzbudza na przykład świadectwo jednego z pracowników oskarżających rektora o przyjęcie od niego 30 tysięcy złotych łapówki za przyjęcie do pracy. Nikt nie sprawdził, że świadek ten w gabinecie rektora pojawił się w porwanych adidasach i trzydziestu tys. zł. nigdy na oczy nawet nie widział, zatem nie mógł tez dać nikomu takiej łapówki. Nikt tez nie wycenił obrazu, który został podarowany Rektorowi, ponoć też w celu jego przekupienia. Obraz taki na byle straganie można kupić za kilkadziesiąt złotych. Nikt nie zastanowił się, że Antoni Jarosz zbudował i systematycznie rozbudowywał uczelnię w sytuacji, gdy zewsząd słychać biadolenie na tragiczny stan finansowy polskiej oświaty. Nikomu nie wydało się dziwne, że człowiek tak łakomy na pieniądze, że połaszczył się na byle ochłap, zawsze miał pieniądze na inwestowanie w państwową uczelnię. Nikt nie sprawdza dzisiaj, jakie stanowiska obsadzają z nadania nowej władzy uczelnianej osoby zeznające przeciw byłemu rektorowi. Nikt nie sprawdza, co dzieje się z majątkiem państwowym przez lata gromadzonym przez Jarosza.
Od 2004 roku w Polsce zmieniło się wiele. Przede wszystkim nastąpiła radykalna zmiana w polityce i obowiązujących zasadach. Tak przynajmniej głoszą przedstawiciele największej partii w Parlamencie. Nic się nie zmieniło tylko w sprawie schorowanego człowieka, który miast cieszyć się zasłużoną emeryturą i leczyć w najlepszych klinikach, gnije w więzieniu. Dziwne? Nie. Otóż główny antagonista Jarosza, senator Mazurkiewicz jest dziś działaczem Prawa i Sprawiedliwości na Podkarpaciu.
Piotr Korycki
Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski w marcu 2006 roku pisało do Ministra Edukacji:
Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski z niepokojem śledzi wydarzenia związane z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową im. Bł. Ks. Bronisława Markiewicza w Jarosławiu. Wieloletni wysiłek kadry Szkoły, a zwłaszcza jej założyciela i rektora - są w krótkim czasie, w sposób porażający, niwelowane. Opisane tu zaszłości rodzą podejrzenie, że wszystko odbywa się w sposób ściśle przemyślany, zaplanowany i dokładnie realizowany, zaś niektóre z działań mogą nosić znamiona przestępstwa. Poniżej pozwalamy sobie przedłożyć dokonania tych, którzy budowali i tych, którzy burzą.
PaÅ„stwowa Wyższa SzkoÅ‚a Zawodowa im. BÅ‚. Ks. BronisÅ‚awa Markiewicza – historia dziaÅ‚alnoÅ›ci dwóch rektorów
PWSZ w JarosÅ‚awiu powstaÅ‚a w 1998 r., jako jedna z pierwszych wyższych uczelni zawodowych na Podkarpaciu. PoczÄ…tkowo siedziba uczelni mieÅ›ciÅ‚a siÄ™ w Zespole Szkół Ekonomicznych w JarosÅ‚awiu. DziÄ™ki staraniom pierwszego rektora uczelni prof. zw. dr hab. Antoniego Jarosza i dr. BogusÅ‚awa Piotrkowskiego, na potrzeby uczelni zaadoptowano zdewastowany budynek dawnej Synagogi. NastÄ™pnym krokiem prof. A. Jarosza w pozyskaniu bazy dydaktycznej byÅ‚ zakup 5. obiektów na ul. Pruchnickiej, wÅ‚asnoÅ›ci byÅ‚ych zakÅ‚adów meblarskich „KoÅ‚odziej”, od Syndykatu Masy UpadÅ‚oÅ›ciowej, a w nastÄ™pnym etapie - terenu wraz z 16. zdewastowanymi budynkami po zlikwidowanej jednostce wojskowej przy ul. Czarnieckiego, budynku od ZakÅ‚adów Zbożowych na potrzeby pierwszego akademika, budynku (domu jednorodzinnego), gdzie umiejscowiono pierwszy rektorat, budynku socjalnego przy ul. Pasieka, budynku dydaktycznego przy ul. Opolskiej, oraz przy głównej ulicy JarosÅ‚awia – Grunwaldzkiej, mieszkania dla dojeżdżajÄ…cej kadry przy ul. Chopina, budynki od Agencji Mienia Wojskowego przy ul. Poniatowskiego, oraz szereg innych jeszcze budynków i pomieszczeÅ„ stanowiÄ…cych obecnie masÄ™ majÄ…tkowÄ… Uczelni. Obecnie SzkoÅ‚a posiada bardzo dobrze rozwiniÄ™tÄ… infrastrukturÄ™ z okoÅ‚o 30 ha gruntów, 28 budynkami dydaktycznymi, których łączna powierzchnia użytkowa wynosi 30. 000 m2. Oprócz pomieszczeÅ„ dydaktycznych prof. A. Jarosz zorganizowaÅ‚ także warunki do fizycznego rozwoju mÅ‚odzieży, budujÄ…c halÄ™ sportowÄ…, siÅ‚owniÄ™, boisko sportowe. Na lata 2006-2007 prof. Jarosz zaplanowaÅ‚ także budowÄ™ krytej pÅ‚ywalni, kortów tenisowych, bieżni i caÅ‚ej infrastruktury sportowo-rekreacyjnej. Dla potrzeb mÅ‚odzieży studiujÄ…cej zorganizowano także przychodniÄ™ lekarskÄ… wraz z caÅ‚ym otoczeniem medycznym.
Przez 7 lat pełnienia funkcji rektora, prof. A. Jarosz zgromadził majątek przekraczający 300 mln. zł. Należy zaznaczyć, że większość inwestycji zrealizowana została ze środków wypracowanych przez Uczelnię, niewielka tylko część funduszy pochodziła ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Oprócz bazy dydaktyczno – socjalnej i sportowej prof. Jarosz doceniaÅ‚ także rolÄ™ ksztaÅ‚cenia i wychowania mÅ‚odzieży oraz zapewnienia możliwoÅ›ci ksztaÅ‚cenia na rozwojowych kierunkach studiów. PoczÄ…tkowo Uczelnia ksztaÅ‚ciÅ‚a mÅ‚odzież na dwóch specjalnoÅ›ciach, aby w ciÄ…gu nastÄ™pnych lat uruchomić łączniÄ™ 5 specjalnoÅ›ci, a do 6-tej – biotechnologii, uzyskano akredytacjÄ™ PaÅ„stwowej Komisji Akredytacyjnej. W planach byÅ‚o uruchomienie nowych kierunków studiów: Wychowania Fizycznego i Socjologii. Tego również nowe wÅ‚adze zaniechaÅ‚y.
Dla funkcjonowania i uruchomienia nowych kierunków studiów Rektor Jarosz pozyskał znaczną kadrę profesorską i doktorską, która decydowała o poziomie naukowym Uczelni. Nieustanne zabiegi prof. Jarosza doprowadziły do stworzenia krajowej i międzynarodowej kadry profesorskiej, która reprezentowała takie ośrodki naukowe jak Lublin, Warszawa, Kraków, Wrocław, Szczecin, Lwów, Kijów, oraz uczelnie wyższe z Chorwacji. Istotną rolę w zapewnieniu procesu kształcenia odgrywała ponad 80 osobowa kadra doktorów, w tym 19 osób uzyskało stopień doktora pod promotorstwem prof. Jarosza.
Prof. A. Jarosz, jako czÅ‚owiek wierzÄ…cy, dostrzegaÅ‚ także rolÄ™ wychowujÄ…cÄ… i formacyjnÄ… religii katolickiej w życiu mÅ‚odzieży. MajÄ…c to na uwadze rektor prof. A. Jarosz przeznaczyÅ‚ wiÄ™kszość powierzchni jednego z budynków dydaktycznych na potrzeby kaplicy akademickiej, w której odprawiano coniedzielne i inne, okolicznoÅ›ciowe, Msze Åšw. W celu wÅ‚aÅ›ciwego formowania sumieÅ„ mÅ‚odzieży rektor prof. A. Jarosz zatrudniaÅ‚ wielu duchownych – profesorów, którzy prowadzili zajÄ™cia z Katolickiej Nauki SpoÅ‚ecznej, Etyki
i Filozofii Chrześcijańskiej.
Marzeniem rektora Jarosza byÅ‚a budowa Å›wiÄ…tyni ekumenicznej (grecko i rzymsko-katolickiej). DziÄ™ki poparciu ks. abpa Józefa Michalika dokonano poÅ›wiÄ™cenia gruntów pod budowÄ™ koÅ›cioÅ‚a i bardzo dynamicznie rozpoczÄ™to budowÄ™ ÅšwiÄ…tyni pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej, którÄ… w stanie „surowym” wzniesiono pod koniec 2005 roku.
Prof. A. Jarosz przykładał także znaczną uwagę do rozwoju intelektualnego młodzieży i kadry dydaktycznej, będąc organizatorem międzynarodowych sympozjów i konferencji cyklicznie organizowanych w maju i listopadzie każdego roku akademickiego. Powołał także do życia - przy współpracy lwowskiego środowiska naukowego - Instytut Badań Regionalnych i Transgranicznych oraz podpisał współpracę z Lwowskim Instytutem Narodowego Banku Ukrainy, Uniwersytetem im. I. Franko ze Lwowa oraz innymi ośrodkami naukowymi Ukrainy i Chorwacji.
Szczytem marzeÅ„ i ambicji prof. Jarosza byÅ‚o powoÅ‚anie do życia – a dokÅ‚adniej: przeksztaÅ‚cenie Uczelni zawodowej w AkademiÄ™ Polsko – UkraiÅ„skÄ…. Za czasów kadencji rektora Jarosza podpisano już miÄ™dzy stronami wzajemne listy intencyjne i doprowadzono do spotkania zainteresowanych stron z czynnikami rzÄ…dowymi na Ukrainie – obecny rektor dr hab. R. Fedan, jak wiÄ™kszość projektów rozwoju uczelni, i ten zaniechaÅ‚.
WÅ›ród mieszkaÅ„ców JarosÅ‚awia panuje przekonanie, że prof. A. Jarosz byÅ‚ typem naukowca, który zbudowaÅ‚ „coÅ›, z niczego”. Przekonanie to staÅ‚o siÄ™ faktem. Prof. Antoni Jarosz:
w przeciągu 7 lat zbudował jeden z najpiękniejszych i największych ośrodków akademickich na Podkarpaciu, a może i w Polsce,
zakupił na rzecz uczelni blisko 30 budynków, które ze stanu niemalże całkowitej ruiny przekształcił w piękne i budzące powszechny podziw budynki akademickie i socjalne dla studentów (3 domy studenckie, stołówka akademicka, klub studencki).
przy współpracy części wypromowanych przez siebie doktorów zorganizował Instytuty, dziekanaty, całe zaplecze gospodarcze i administracyjne Uczelni,
zorganizowaÅ‚ dla mÅ‚odzieży Euroregionu „Podkarpacie”, w którego skÅ‚ad wchodzÄ… BiaÅ‚oruÅ›, SÅ‚owacja, Polska i Ukraina, wyjÄ…tkowe warunki dydaktyczne, socjalne i bytowe. W roku akademickim 2004/2005 na piÄ™ciu kierunkach ksztaÅ‚ciÅ‚ ponad 12 tys. studentów,
zakoÅ„czyÅ‚ budowÄ™ w stanie „surowym” koÅ›cioÅ‚a pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej. To ewenement, pierwszy, i jak dotÄ…d jedyny koÅ›ciół wyznania rzymsko i greckokatolickiego w Polsce na terenie paÅ„stwowego oÅ›rodka akademickiego,
oraz, co najważniejsze, zostawił Uczelnię w bardzo dobrej kondycji finansowej i materialnej.
Szkoła cieszyła się olbrzymią popularnością na terenie całej Polski, o czym świadczy nabór studentów z wielu miast.
To całe dobrodziejstwo inwentarza przejął Jego następca dr hab. Roman Fedain w sposób uzurpatorski uzyskując władzę na uczelni przy poparciu byłego ministra edukacji M. Sawickiego.
Wybory II. rektora PWSZ im. bł. ks. Bronisława Markiewicza
- dr hab. Romana Fedana
W dniu 3. października 2005 r., ustÄ™pujÄ…cy już Minister Edukacji Narodowej i Sportu Pan MirosÅ‚aw Sawicki, po odwoÅ‚aniu wedÅ‚ug zapisów nowej ustawy – prawo o szkolnictwie wyższym z dnia 27. lipca 2005 r. - rektora PWSZ w JarosÅ‚awiu prof. zw. dr hab. Antoniego Jarosza, zarzÄ…dziÅ‚ przeprowadzenie przez Senat Uczelni nowego wyborów rektora.
Przygotowania do tak ważnego wydarzenia w Szkole podjęto zaraz po odwołaniu rektora, toteż w jej łonie miały miejsce gorączkowe spotkania władz miasta i samorządu oraz polityków Platformy Obywatelskiej z osobami, które istotnie przyczyniły się na Uczelni do odwołania rektora Jarosza.
PrzystÄ…piono wówczas do pozyskiwania gÅ‚osów w skÅ‚adzie Senatu, aby zostaÅ‚ wybrany na to stanowisko - już wczeÅ›niej „namaszczony” przez Å›rodowisko wÅ‚adz JarosÅ‚awia – dr hab. Roman Fedan, także nauczyciel akademicki, bÄ™dÄ…cy w permanentnym konflikcie z prof. Jaroszem. Pozyskiwanie gÅ‚osów od niektórych czÅ‚onków Senatu wymuszano manipulacjÄ…, zastraszaniem, lub ewentualnymi korzyÅ›ciami (wybór na stanowisko Dyrektora Instytutu, zwiÄ™kszenie wynagrodzenia, gwarancjÄ… dalszego zatrudnienia), obiecanymi po elekcji nowego rektora. W stosunku do byÅ‚ych prorektorów stosowano bardziej stanowcze dziaÅ‚ania – rozmowa Ministra, Pana M. Sawickiego z Prorektorem Prof. CzumÄ… (kontrkandydatem dr hab. R. Fedana), połączone z gwarancjÄ… dalszego zatrudnienia i uzyskania innych, bliżej nie sformuÅ‚owanych, korzyÅ›ci. Jeszcze bardziej restrykcyjne dziaÅ‚ania podjÄ™to w stosunku do Prorektora dr Marii Laska, którÄ… zastraszano lub stawiano ultimatum, co do dalszego jej zatrudnienia na Uczelni. Takie same dziaÅ‚ania zorganizowano także w stosunku do czÅ‚onków Senatu z ramienia SamorzÄ…du Studenckiego, którzy zostali wczeÅ›niej „zwerbowani” przez pracowników Uczelni i Ministerstwa Edukacji do poparcia kandydatury R. Fedana.
SprawujÄ…cy jeszcze funkcjÄ™ prorektorzy podjÄ™li dziaÅ‚ania zmierzajÄ…ce do uzyskania z Ministerstwa informacji o procedurze wyborów nowego rektora, bowiem jeszcze przed odwoÅ‚aniem rektora Jarosza, Senat akademicki nie dziaÅ‚aÅ‚ w peÅ‚nym skÅ‚adzie – 6 wakujÄ…cych mandatów. Wypada tu podnieść, że na dzieÅ„ wyboru rektora, tj. 6.10.2005 roku, trzy osoby nie byÅ‚y czÅ‚onkami Senatu, a braÅ‚y udziaÅ‚ w gÅ‚osowaniu. Odnosi siÄ™ to do: prof. dra hab. Dionizego Niezgoda, dr. K. Zahradniczek, mgr Ireny Wójtowicz. WczeÅ›niejsze, telefoniczne rozmowy z ministrem Sawickim odnoÅ›nie powyższej sprawy byÅ‚y peÅ‚ne enigmatycznych i niejasnych sformuÅ‚owaÅ„, poczÄ…wszy od wyboru nowego rektora w aktualnym, niepeÅ‚nym skÅ‚adzie Senatu do przeÅ‚ożenia wyborów rektora, aż do czasu przeprowadzenia uzupeÅ‚niajÄ…cych wyborów Senatu. W konsekwencji poproszono ministra Sawickiego o sformuÅ‚owanie powyższych zasad i zaleceÅ„ na piÅ›mie. Minister Sawicki nigdy nie udzieliÅ‚ odpowiedzi. JednoczeÅ›nie kanclerz uczelni, mgr Mariusz Jucha, bez konsultacji z aktualnymi prorektorami dziaÅ‚aÅ‚ na wÅ‚asnÄ… rÄ™kÄ™ prowadzÄ…c rozmowy ze wspomnianym ministrem.
Ostatecznie, kanclerz w porozumieniu z ministrem Sawickim zdecydowaÅ‚, że stosowne wybory nowego rektora nastÄ…piÄ… bez koniecznoÅ›ci dokooptowania do skÅ‚adu Senatu wakujÄ…cych senatorów. RównoczeÅ›nie w stosunku do prorektora prof. Czumy – kandydata ubiegajÄ…cego siÄ™ o stanowisko rektora – podjÄ™to manipulacjÄ™ informacjami, rozmowy zmierzajÄ…ce do wycofania wÅ‚asnej kandydatury, obiecaniem zachowania stanowiska Prorektora itp. SzczególnÄ… rolÄ™ w tym kontekÅ›cie odegraÅ‚ kanclerz Mariusz Jucha, poseÅ‚ PO Tomasz Kulesza i PrzewodniczÄ…cy Rady Miasta JarosÅ‚awia, Marian Janusz – polityk i także pracownik dydaktyczny Uczelni, jednoczeÅ›nie z ugrupowania PO. Należy tu jeszcze przytoczyć odczucia osób, dla których SzkoÅ‚a przedstawia wielkÄ… wartość, a osoba usuniÄ™tego rektora – kimÅ› bardzo zasÅ‚użonym. PiszÄ… oni: „Przedstawione zarzuty w oparciu o które Rektor zostaÅ‚ aresztowany, w opinii spoÅ‚ecznoÅ›ci akademickiej i studentów dobrze znajÄ…cych Rektora Jarosza, sÄ… spreparowane i oparte w głównej mierze na zeznaniach niewiarygodnych Å›wiadków, którzy ze wzglÄ™du na spodziewane korzyÅ›ci (funkcje i stanowiska na Uczelni) – donieÅ›li do prokuratury zeznajÄ…c na szkodÄ™ rektora Jarosza, (aktualny rektor dr hab. Roman Fedan, dr Krzysztof Rejman, dr hab. Zbigniew MakieÅ‚a oraz – wspomniany tu już, kanclerz mgr Mariusz Jucha).
Nowe wÅ‚adze uczelni majÄ… silne poparcie aktualnego posÅ‚a PO Tomasza Kuleszy, komendanta policji w JarosÅ‚awiu – J. Dymek, prokuratora rejonowego w JarosÅ‚awiu M. HaÅ›ko oraz Starostwa Powiatowego w JarosÅ‚awiu, którzy kolegialnym dziaÅ‚aniem, przy aprobacie byÅ‚ego ministra edukacji MirosÅ‚awa Sawickiego, doprowadzili do odwoÅ‚ania i zatrzymania w sposób skandaliczny Profesora Antoniego Jarosza”.
W konsekwencji, w atmosferze poÅ›piechu, manipulacji i przy udziale pracowników Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu dokonano wyboru nowego rektora – dr hab. Romana Fedana.
NastÄ™pnie, wybór rektora – elekta zostaÅ‚ zatwierdzony przez Pana Ministra Sawickiego, który dziaÅ‚ajÄ…c przez delegowanych pracowników resortu edukacji nie stwierdziÅ‚ ewidentnego naruszenia prawa w postaci:
Prowadzenia agitacji i manipulacji w stosunku do senatorów uczelni,
Działania senatu w trakcie wyborów w niepełnym składzie, bez konieczności przeprowadzenia wyborów uzupełniających, których do dzisiaj nie przeprowadzono,
Braku pisemnego ustosunkowania się Pana Ministra do sposobu przeprowadzenia elekcji nowego rektora, mimo kilkakrotnych starań ze strony prorektorów,
Działalności polityków, noszącej znamię agitacji, głównie ze strony Platformy Obywatelskiej będących członkami senatu i konwentu Uczelni,
Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony organu kolegialnego Uczelni, Konwentu, na występujące nieprawidłowości i niepodjęcie działań zmierzających do zaprzestania agitacji i manipulacji oraz wywierania presji na członków Senatu Uczelni.
Nowy rektor odziedziczył Uczelnię bardzo dobrze zorganizowaną i właściwie przygotowaną do rozpoczęcia nowego roku akademickiego 2005/2006.
Trudno jest ocenić kadencję nowego rektora w ciągu półrocznego okresu jej sprawowania, ale bazując na obserwacjach, a także na doświadczeniach pracowników Uczelni można dokonać podsumowania tej działalności.
Pierwszym przejawem maÅ‚o twórczej dziaÅ‚alnoÅ›ci nowego rektora byÅ‚o wynagrodzenie ludzi, którzy aktywnie przyczynili siÄ™ do odwoÅ‚ania rektora Jarosza. Jeszcze przed powoÅ‚aniem ich na dyrektorów Instytutów i ich zastÄ™pców, prorektorów; przyznano im nieuzasadnione, wysokie nagrody w wysokoÅ›ci oscylujÄ…cej w granicach 1000 – 4000 zÅ‚ (rzekomo za pracÄ™ na rzecz Uczelni), zakupiono wszystkim sÅ‚użbowe telefony komórkowe, zatrudniono ponad potrzeby pracowników administracji (głównie osoby wedÅ‚ug klucza znajomoÅ›ci), zakupiono samochód sÅ‚użbowy za kwotÄ™ 90. 000 tys. zÅ‚otych. To, wedÅ‚ug opinii obecnych wÅ‚adz uczelni – inwestycje.
Kolejnym dziaÅ‚aniem nowego rektora PWSZ dra hab. R. Fedana jest usuwanie ze swojego najbliższego otoczenia, ale także z uczelni - osób zwiÄ…zanych (lub zatrudnionych) z odwoÅ‚anym rektorem Jaroszem. Od listopada do grudnia trwaÅ‚y nieustanne rozmowy z w/w pracownikami, stosowano upomnienia, niewygodnych pracowników dydaktycznych - pod pozorem niezgodnoÅ›ci wyksztaÅ‚cenia z nauczanym przedmiotem - zwalniano lub przenoszono na stanowiska administracyjne. Takie dziaÅ‚ania dotyczyÅ‚y generalnie osób, które byÅ‚y zatrudnione na czas nieokreÅ›lony i w charakterze nauczyciela akademickiego – wbrew regulacjom ustawowym prawo o szkolnictwie wyższym. Obecnie osoby z otoczenia prof. Jarosza sÄ… wzywane do nowego rektora i zastraszane zwolnieniem z pracy, inwigilowane (Å›ledzone, nieustannie sprawdzane w trakcie zajęć dydaktycznych) i pouczane, co do zachowania. Rektor Fedan zakazaÅ‚ także spotkaÅ„ z osobami objÄ™tymi „infamiÄ…” w ten sposób je dyskryminujÄ…c. Szczególnie takie dziaÅ‚ania nasilono w stosunku do byÅ‚ych prorektorów, którzy znajdujÄ… siÄ™ na „nieoficjalnej liÅ›cie do zwolnienia.”
W trakcie postępowania karnego prowadzonego w stosunku do rektora prof. A. Jarosza, nowy rektor Fedan poinformował wszystkich pracowników uczelni, że udostępni organom policji i prokuraturze odpowiednie pomieszczenia uczelni w celu przeprowadzenia przesłuchania. Takie deklaracje rektora Fedana wywołały poczucie zastraszania i wywołały negatywną atmosferę wśród pracowników, szerząc lęk i strach przed utratą pracy w przypadku zeznań niezgodnych z oczekiwaniami przesłuchujących.
Kolejnym przejawem destrukcyjnej dziaÅ‚alnoÅ›ci nowego rektora jest masowe skreÅ›lanie studentów i zmniejszanie ich liczebnoÅ›ci do docelowej liczby 3tys. oraz odstÄ…pienie i użyczanie budynków znajdujÄ…cych siÄ™ w posiadaniu Uczelni – posÅ‚owi Platformy Obywatelskiej – Tomaszowi Kuleszy na potrzeby prywatnej wyższej szkoÅ‚y – konkurencyjnej wobec PWSZ.
Na jarosÅ‚awskiej Uczelni majÄ… miejsce regularne spotkania o charakterze politycznym i werbunkowym posłów i samorzÄ…dowców Platformy Obywatelskiej z wÅ‚adzami uczelni. Sam rektor jest czÅ‚onkiem Rotary Club i Platformy Obywatelskiej w JarosÅ‚awiu, a jego bliski współpracownik – PrzewodniczÄ…cy Rady Miasta, również czÅ‚onek Platformy Obywatelskiej – mgr Marian Janusz, na uczelni zatrudniony na dwóch etatach, jako nauczyciel akademicki oraz na nowym stanowisku administracyjnym, jako Dyrektor Biura Rektora. Takie spotkania i relacje sÄ… publikowane na stronach internetowych uczelni. DziaÅ‚anie tego gremium doprowadziÅ‚o do zaprzestania budowy koÅ›cioÅ‚a i zmiany profilu jego przeznaczenia na potrzeby oÅ›rodka rozrywkowego – ma to być sala dyskotekowa.
Innym przejawem niszczÄ…cym historiÄ™ SzkoÅ‚y, a szczególnie jej pierwszego rektora jest zacieranie wszelkich Å›ladów istnienia prof. Jarosza na uczelni, poprzez usuwanie obrazów z jego portretem z Sali senackiej, zmiany w ksiÄ™dze pamiÄ…tkowej Uczelni. To niesamowite! Obecnie nowe wÅ‚adze uczelni zaniechaÅ‚y budowy wszystkich obiektów bÄ™dÄ…cych już w fazie projektowej – krytego basenu, kortów i boiska, tÅ‚umaczÄ…c to brakiem funduszy, które przecież zgromadziÅ‚ prof. A. Jarosz.
Istnieją jeszcze inne skandaliczne zachowania nowych władz uczelni, które sprawiają, że wypracowany majątek uczelni przez rektora Jarosza jest roztrwaniany, lub przekazywany jako darowizna dla osób, które aktywnie przyczyniły się do obalenia rektora Jarosza, chociażby pobieranie pożyczek z Zakładowego Funduszu socjalnego w wysokości 60 000 tys. złotych, a odmowa przyznania innym niezasłużonym - w opinii nowych władz.
Opisane wyżej fakty pochodzÄ… z przekazu pracowników PaÅ„stwowej Wyższej SzkoÅ‚y Zawodowej im. BÅ‚. Ks. BronisÅ‚awa Markiewicza w JarosÅ‚awiu. Od osób, do których kierownictwo Stowarzyszenia Obrony i Rozwoju Polski ma zaufanie, którzy swojÄ… postawÄ… wielokrotnie potwierdzili, że sÄ… nie tylko dobrymi fachowcami, ale patriotami i katolikami. Uprzejmie prosimy Szanownego Pana Ministra o spowodowanie podjÄ™cia stosownych kroków, majÄ…cych na celu wyjaÅ›nienie przedstawionych zaszÅ‚oÅ›ci, przywrócenie prawa w Szkole, naprawienia poczynionych szkód i – ewentualnego – ukarania winnych. W gruncie rzeczy chodzi bowiem o olbrzymie dobro, jakim jest Uczelnia i jej studenci.
PAMIETNIK ZNALEZIONY W KIELISZKU
ponizszy tekst odnalazl przypadkiem gremlinek w karczmie Pod Zdechlym Smokiem.
autor nie podpisal sie pod rekopisem, ale zaloga Latajacej Holery chyba wie, o kogo chodzi...
- Życie jest podłe! - i co z tego? Nawet ten wyświechtany truizm powodował u niego przypływ irytacji.
Czasami wydaje się, ze los uparł sie by wywiercić komuś drugą dziurę w *beep*, i to przy pomocy zardzewiałego widelca. A perspektywa dalszego życia jest tak samo porywająca jak wyrywanie sobie włosów z nosa.
- Po prostu mam dość!
Pierwszy, na tej latającej ( choć obecnie zaiste groteskowym kaprysem bogów wszechświata, zakopanym głęboko w błocie jakiejś zapomnianej przez owych bogów planety) kupie złomu, miał paskudny nastrój.
Tak paskudny, że momentami zupełnie serio rozważał możliwość wsadzenia głowy w turbinę jednego z agregatów w sekcji zasilania.
I jeszcze na dodatek komunikator milczy akurat wtedy gdy jest najbardziej potrzebny!
Niby masz możliwość komunikacji z każdym zakątkiem galaktyki. A w praktyce wtedy gdy rozmawiasz w wiązkę wchodzi jakiś kwazar, pulsar lub inne cholerstwo. Albo co lepsze masz możliwość posłuchać rozmówek szyprów kursujących na lokalnej trasie i klnących na tłok w przestrzeni.
Cóż! Takie są uroki komunikacji między peryferiami a centrum naszej wspanialej galaktyki.
I jakby nie było dość tych wszystkich, atakujących ze wszystkich stron udręczona załogę uczciwych piratów, nieszczęść, to jeszcze jakieś ( tu seria wyjątkowo plugawych, choć barwnych obelg ) indywiduum wprowadziło totalna prohibicję! Wiec nie na nawet kropelki rumu dla ukojenia skołatanej duszy!
Rodion wiedział, że nie może sie poddawać takiemu nastrojowi, ponieważ donikąd on nie prowadzi. No może oprócz spaceru na pokład agregatów.
Na szczęście ostatnia przygoda, jak i wcześniejsze perturbacje, pozostawiły na Latającej Holerze dość śladów by było czym się zajmować. Intensywnie i przez wiele lat!
Jak dobrze wiadomo na poprawę humoru nie ma nic lepszego niż coś wrednego. Jakieś potępieńcze krzyki, tryskająca na ściany krew i walające się na podłodze flaki!
Czyli czas rozmrozić nastÄ™pna porcje gollumów i posÅ‚ać ich do roboty. Na przykÅ‚ad do przepchania systemów kanalizacyjnych w sekcji podtrzymywania życia. W tym wypadku potÄ™pieÅ„cze krzyki zapewniÅ‚y by panie, w momencie gdy przekonaÅ‚yby siÄ™, że nie ma ciepÅ‚ej wody a ustÄ™py sÄ… totalnie zapchane czymÅ› cuchnÄ…cym i brÄ…zowym. A krew i flaki pozostaÅ‚yby juz w gestii nieszczÄ™snych majtków, skazanych bezwzglÄ™dnym rozkazem na styczność z florÄ… i faunÄ… kanalizacji “Maupiliusa”.
Ten plan miał tylko jedna wadę. Co prawda o ile program budzący wybrana porcje gollumów można było uruchomić stąd, z mostka, to zachodziła jeszcze konieczność wydania tej bandzie szlamowatych ameb, często nie potrafiących obiema rękami znaleźć własnego tyłka i gubiących sie na prostym korytarzu, wyraźnych i zrozumiałych nawet dla troglodyty i instrukcji. Najlepiej osobiście. A potem, po kilkukrotnym powtórzeniu tychże, najlepiej jeszcze sie upewnić, ze nie wsadzili sobie na przykład szczotki do nosa!
No, ale nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Z sekcji gdzie wystąpiła awaria jest niedaleko do modułu łączności.
- Taaaaa... - na twarzy Rodiona zagoÅ›ciÅ‚ dawno nie widziany tam uÅ›miech. - Komu w drogÄ™ temu buty – wymamrotaÅ‚ opuszczajÄ…c sterownie, gdzie reszta zaÅ‚ogi zażarcie i zapewne jak zwykle zupeÅ‚nie bezproduktywnie, dyskutowaÅ‚a o ostatnich wydarzeniach i obecnej sytuacji.
Czekała go niezbyt przyjemna przechadzka nieuczęszczanymi przez resztę załogi korytarzami. Wydaje się, że większość tej radosnej pirackiej gromadki nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak mroczne i pełne niespodzianek, najczęściej bardzo nieprzyjemnych niespodzianek, są zakamarki tej latającej puszki która nazywają domem.
“Maupilius” nie byÅ‚ zwykÅ‚ym statkiem. ByÅ‚ efektem szalonego programu zaproponowanego przez kilku inżynierów, którzy zapewne po niezÅ‚ej balandze i do tego pod wpÅ‚ywem, nielegalnych w wiÄ™kszej części cywilizowanego Å›wiata, prochów, stwierdzili, że warto by byÅ‚o Å›ciÄ…gnÄ…Å‚ z różnych zÅ‚omowisk części wraków, należących do tuzina różnych cywilizacji. A potem te części połączyć przy pomocy sznurka i modlitwy.
Modlitwy chyba zostały wysłuchane bo statek trzymał sie jakiś cudem kupy i nawet sprawował sie w miarę nie źle, mimo, że nikt na dobrą sprawę nie wiedział czemu tak sie dzieje?
Ot, taki technologiczny dowód na istnienie Boga.
Rodion w przypływie czarnego humoru i pod wpływem paru piw, czasami żartował na temat tego, że spodziewa sie natknąć niebawem na sekcje zbudowaną wokół kapsuły ze szkieletem Ruskiego kosmonauty, lub spotkania zdziczałych potomków jakiejś zapomnianej wyprawy kolonizacyjnej.
Załoga, pałaszując sałatki przygotowane z hodowanych przez Martvą warzywek, nie zastanawiała się nad tym, ze pod sekcją hydroponiczną kryje sie prawdziwy labirynt przypominający mroczna dżungle ze snu schizofrenika, pełną kolczastych pnączy i ślizuchów spadających zewsząd na śmiałka który miał czelność się tam zapuścić. Bo jakie to ma znaczenie gdy przed tobą stoi miseczka świeżych truskawek z bita śmietanką. Problem zaczyna się gdy tych truskawek zabraknie. Zgadnijcie kto wtedy słyszy zarzut, że sie opierdala? Hymmm?
- Zadźgać! Zarżnąć! Zarąbać! Wypatroszyć i pochlastać!... - mamrotał do siebie idąc korytarzem.
Mamrotanie niebawem zamieniło się w gardłowe warczenie, w oczach zapaliły sie ogniki berserkerskiego szału, a w kącikach wykrzywionych grymasem ust pojawiła sie ślina...
I szybki ruch wiernego Niuńka wyrysował na szocie ekspresyjny wzór rozbryźniętej krwi.
- Troll! - Rodion z trudem powstrzymał sie od splunięcia na leżące u jego stóp cielsko.
Trolle wystÄ™powaÅ‚y ponoć dość powszechnie, ale na pokÅ‚ad “Holery” dostawaÅ‚y sie wraz z kolejnymi partiami gollumów. Niewykryte dość wczeÅ›nie i nieprzepuszczone, bez biletu powrotnego, przez Å›luzÄ™ powietrznÄ…, potrafiÅ‚y ukryć siÄ™ w zakamarkach okrÄ™tu i niespodziewanie wyskakiwać, w najmniej spodziewanych momentach, by siać zamÄ™t i niepokój. Co ciekawe, ostatnio w zaÅ‚odze podniosÅ‚y siÄ™ gÅ‚osy przeciwników tradycyjnego strzelania trollami ze Å›luzy! Z jakiegoÅ› powodu twierdzili oni, że trolle jako stworzenia rzadkie powinny być chronione, a odpowiednio wytresowane mogÅ‚yby być caÅ‚kiem użyteczne.
- Hej! Takiego jeszcze nie widziaÅ‚em! - Rodion zaciekawiony przyglÄ…daÅ‚ siÄ™ martwemu okazowi – To chyba troll w wersji 2.0? CoÅ› takiego powinno chyba zainteresować Tomcicha? - stwierdziÅ‚ wprowadzajÄ…c kod komunikacji wewnÄ™trznej.
- Tomcich?
- ...
- Tak, tak ! To ja...
- ...
- Jak to gdzie?! Ktoś tu musi tu pracować, żeby było czym latać!
- ...
- Jasne! Nie unoś sie tak bo jeszcze Ci coś pęknie!
- ...
- Ja do Ciebie z sercem na dłoni! A Ty mi tu takie?...
- ...
- No, dobra! Mam tu coś co powinno cie jak sądzę zainteresować?
- ...
- Tak na moje niewprawne oko, to mam tu trolla w wersji 2.0. Takiego chyba jeszcze nie masz w swej kolekcji? - Tomcich z zapaÅ‚em kolekcjonowaÅ‚ okazy różnych paskudztw, znalezionych nie tylko na pokÅ‚adzie “Holery”, i przeprowadzaÅ‚ na nich przedziwne doÅ›wiadczenia. Czasami wyniki tych doÅ›wiadczeÅ„ byÅ‚y naprawdÄ™ niewiarygodne! Tak jak destylacja z jakiejÅ› koszmarnej paskudy tego niezwykÅ‚ego szamponu dla Gremlinka. Plotka gÅ‚osiÅ‚a, że użyÅ‚ do tego celu wydzieliny z gruczołów rodnych wzmiankowanej paskudy. Ale tÄ… wersje rozpowszechniaÅ‚y dziewczyny zazdrosne o lÅ›niÄ…ce futerko Gremlina.
- ...
- I co jeszcze?! Może mam za ciebie zjeść kaszkę i podetrzeć ci potem tyłeczek?! Sam sie tu pofatyguj! Rusz tu na dół, te swoje szanowne cztery litery, może dzięki temu stracisz parę kilo?
- ...
- Taaa! Jasne! Korytarz C 48/5. I pośpiesz sie zanim ścierwniki i pasztetnice przerobią ci ten okaz na pulpę!
- ...
- Dobra, wiem! Zostawię ci znacznik. - Mały metalowy krążek plusnął w rozszerzająca sie kałuże krwi.
- ...
- Masz? No to cześć! Mam co robić!
Åšcierwniki i pasztetnice. Kolejne endemiczne dziwo “ Maupiliusa”, nie wystÄ™pujÄ…ce nigdzie indziej w caÅ‚ym znanym wszechÅ›wiecie. Ich niszÄ… ekologiczna byÅ‚y korytarze inspekcyjne i instalacyjne na niższych pokÅ‚adach, gdzie zajmowaÅ‚y sie pożeraniem wszelkiej materii organicznej, jaka znajdzie sie w ich zasiÄ™gu i nie bÄ™dzie dość szybka by uciec.
OsobiÅ›cie Rodion uważaÅ‚, że za obecność tych miÅ‚ych stworzonek na pokÅ‚adzie odpowiedzialny byÅ‚, ukryty gdzieÅ› w przepastnych trzewiach “Holery” element, pozyskany ze statku rasy bazujÄ…cej na biotechnologii. A stworzonka te byÅ‚y pierwotnie jakimÅ› systemem oczyszczania, czy czymÅ› podobnym?
Ale w tym momencie musiaÅ‚ on przerwać swoje dywagacje nad zagadkami “ Maupiliusa”, ponieważ wÅ‚aÅ›nie zbliżaÅ‚ siÄ™ do podestu przed w zÅ‚azem systemu kanalizacyjnego, który to podest wyznaczyÅ‚ jako miejsce zbiórki dla Å›wieżo rozmrożonych gollumów.
Taki “bieg na orientacje” byÅ‚ tradycyjnym już, i trzeba przyznać caÅ‚kiem efektywnym sposobem na selekcje materiaÅ‚u ludzkiego który trafiaÅ‚ na pokÅ‚ad “LatajÄ…cej Holery”.
- Ciekawe ilu udało sie tym razem dotrzeć na miejsce? - zapytał sam siebie.
I tu czekała go mała niespodzianka, ponieważ na podeście przed włazem stało czworo zziajanych i spoconych gollumow.
Conanopodobny osiłek, pozbawiony co prawda czoła ale za to o imponujących barach, wisząca u jego ramienia mająca czym oddychać i na czym chodzić blondynka, która cały czas wykonywała prawdopodobnie zupełnie mimowolnie prowokacyjne ruchy całym swoim kształtnym ciałem, rozglądający sie ciekawie przystojniaczek i kurdupel w staroświeckich okularach.
- No! CaÅ‚kiem niezÅ‚y wynik, jak na dwudziestu rozmrożonych – skomentowaÅ‚ pod nosem. Reszta pewnie stanowi już pokarm dla pasztetnic. W koÅ„cu nikt nie obiecywaÅ‚, że życie na pokÅ‚adzie bÄ™dzie lekkie.
Rodion, ukryty za zakrętem korytarza, przez chwilę przyglądał sie nowym załogantom. Myśląc o tym, że są oni już ostatnia partią jaka była dostępna. Co prawda z ostatnimi uzupełnieniami zapasów dotarły na pokład dwa kontenery, ale nie wiadomo dla czego ( choć i w tym względzie miał swoje podejrzenia ) jeden z nich był pełen kiszonych ogórków, a drugi zawierał ładunek damskich majteczek!
Jeszcze dziÅ› wywoÅ‚ywaÅ‚o u niego uÅ›miech wspomnienie Starego który z furia w oczach, sterczÄ…cymi na wszystkie strony wÅ‚osami na gÅ‚owie i brodzie, dymem bijÄ…cym z uszu i piana na ustach, wpatrywaÅ‚ sie w trzymane w reku różowe stringi z nadrukowanym niebieskim delfinkiem. Od ataku nagÅ‚ej i nieodwoÅ‚alnej apopleksji uratowaÅ‚y kapitana kolejne puszki piwa “PerÅ‚a”, podawane mu z szybkoÅ›ciÄ… karabinu maszynowego przez drżącego o swoje cybernetyczne Å›linianki Studnie.
Ale czas juz było odegnać wspomnienia i zetrzeć z twarzy uśmiech, bo czekało go niewdzięczne zadanie powitania nowych załogantów i wyjaśnienia im ich pierwszego zadania na pokładzie.
- Baczność! - Wydana ochrypłym rykiem komenda, podziałała jak uderzenie elektrycznym biczem. Cztery postacie zastygły w pozach od biedy przypominających postawę zasadniczą.
- Witam was na pokÅ‚adzie tej parszywej latajÄ…cej trumny, która to od teraz jest caÅ‚ym waszym Å›wiatem! Jestem tu pierwszym oficerem i z powodu, zupeÅ‚nie nie uzasadnionej, nienawiÅ›ci któregoÅ› z bogów waszym przeÅ‚ożonym. A wy jesteÅ›cie tylko bezmózgimi szlamowatymi larwami, którym jakimÅ› niewyjaÅ›nionym zbiegiem okolicznoÅ›ci udaÅ‚o sie zaliczyć pierwszy na pokÅ‚adzie test i tym samym awansować na majtków kategorii “zero”.
- Teraz macie możliwość wykazania sie umiejętnościami w prawdziwym zadaniu, po wypełnieniu którego awansujecie do poziomu majtka kategorii czwartej, co będzie uprawniało was do starania sie o udział w kursie nauki obsługiwania śrubokrętu prostego, co z kolei otworzy wam drogę do dalszej kariery na pokładzie tego najwspanialszego z okrętów!
- Ze stopniem kapitana włącznie? - pytanie zadane przez małego pryszczatego okularnika zawisło w nagłej ciszy.
Rodion z najwyższym trudem oderwał dłoń od rękojeści miotacza. Nie mógł niestety wykonać na miejscu egzekucji profana który odważył się zadać takie pytanie, bo miał za mało ludzi do wykonywania wszystkich niezbędnych prac i napraw. Spopielił go więc jedynie wzrokiem, po czym pochylił sie i wysyczał mu prosto w twarz:
- Jeśli jeszcze raz ktoś z was odezwie sie nie pytany, to jedynym co uzyska, będzie unikalna możliwość pocałowania śluzy powietrznej od zewnątrz! Zrozumiano?!
Odpowiedzią był odgłos przełykanej z trudem śliny.
- Pytałem czy zrozumiano?! - ryknął Pierwszy.
Tym razem odpowiedzią było wyskandowane prawie unisono:
- YES, SIR! !
- To dobrze, ze sie zrozumieliÅ›my! A teraz odpowiadajÄ…c na twoje pytanie, Pryszczaty. Masz peÅ‚ne prawo startować do konkursu na kapitana tej Å‚ajby. To jest nawet dziecinnie proste, wystarczy rzucić obecnemu kapitanowi wyzwanie. Kryterium zwyciÄ™stwa też jest proste. Trzeba wypić wiÄ™cej od niego. - tu Rodion uÅ›miechnÄ…Å‚ sie paskudnie – Ale musze cie uprzedzić, że Stary dbajÄ…c o odpowiedni poziom krwi w alkoholu, przyjmuje codziennie rano zastrzyk ze Å›miertelnej dawki spirytusu a potem wypija pierwsze tego dnia piwo. I co? Nadal jesteÅ› chÄ™tny do pojedynku o ten stoÅ‚ek?
W Ciszy która zapadła, słychać było odgłos kropel wody kapiącej dwa pokłady wyżej.
- Skoro tak, to chyba nadszedł czas byśmy poznali sie lepiej.
- Na poczÄ…tek ty Conan!
Wezwanie bez echa odbiło sie od szczątkowego czoła stojącego w bezruchu mięśniaka.
Atrofia poczucia humoru, albo znajomość literatury pozwalajÄ…ca odróżnić napis “latryna” od “kantyna”, a i to pewnie nie zawsze. Albo najprawdopodobniej i jedno i drugie. - pomyÅ›laÅ‚ skonsternowany Pierwszy – Trzeba wiÄ™c proÅ›ciej.
- Ty! Duży! Za co tu jesteś?
Ku jego zaskoczeniu odpowiedzią był ryk, podobny do bawolego, w którym dało sie odcyfrować z trudem artykułowane
- Yyyyeeeessss sssssiiiiirrrrreeeeee !!!
- No tak! Czego ja się spodziewałem? Może nie od razu elokwencji, ale choć podstawowej zdolności do ludzkiej mowy?
Stwierdził sięgając do kieszeni po pad z danymi osobowymi tego do niedawna jeszcze ładunku. A następnie wpisał w wyszukiwarkę numer identyczny z tym na kombinezonie osiłka i zagłębił sie w lekturze jego danych osobowych.
- I co my tu mamy? Zniszczenie mienia wojskowego. Na ogólna sumę... Uuuuu!! Nieźle! Widze ze udało ci się rozwalić nawet jeden z tych promów desantowych, które uchodzą za niezniszczalne?
- Yyyeeessss sssiiirrreeee !!!
- Aha! I pewnie jesteÅ› z tego cholernie dumny, co?
- Yyyyyeeeeesssss sssiiiirrreee !!! - tym razem ryk buhaja niósł ze soma wyraźną nutę usprawiedliwionej dumy.
- Co jeszcze? Przyczynienie sie do wypadków ze skutkiem śmiertelnym, spowodowane niewłaściwym ( co za eufemizm w tym kontekście ) użyciem broni, spowodowanie licznych uszkodzeń ciała i okaleczeń, w tym ciężkich. Żołnierz trudny do opanowania i nie budzący zaufania przełożonych.
- Yyyeeessss ssssiiiirrrreeee !!! - ociekające wręcz dumą.
Widocznie ten wydawałoby sie idealny żołnierz był zbyt idealny nawet dla piechoty kosmicznej, która najwyraźniej z ulga się go pozbyła upychając tutaj.
Cóż. Za chwile przekonamy sie jak to testosteronowe“cudo” sprawdzi siÄ™ na pierwszej linii “ batalii kanaÅ‚owej” - pomyÅ›laÅ‚ Rodion, przenoszÄ…c swoja uwagÄ™ na nastÄ™pna osobÄ™ w szeregu.
- Teraz ty blondyna!
Widocznie musiał wypowiedzieć hasło uruchamiające jakiś program w uproszczonym mózgu dziewczyny, bo ta utkwiła w nim wzrok w którym czaiła sie jak wygłodniały tygrys obietnica wyuzdanych rozkoszy i lubieżnie falując, (co do prawdy nie było łatwe w workowatym kombinezonie majtka, choć ten wydawał się na niej dziwnie opięty), swoim wcale apetycznym wyposażeniem, ruszyła w jego stronę.
- Stop! Do szeregu, wróć! - kategoryczne polecenie wywołało na twarzy blond hurysy wyraz zawodu i niezrozumienia.
- Taaaa! Chyba wiem o co chodzi. - stwierdziÅ‚ wpisujÄ…c kolejny numer do wyszukiwarki pada – Ostry przypadek nimfomanii. Tylko czemu z takimi predyspozycjami trafiÅ‚a do nas?
Ponownie odpowiedzi udzieliły dane osobowe.
- Spowodowanie dezorganizacji i rozprężenia wÅ›ród personelu oÅ›rodka wypoczynkowego “ ZÅ‚ote gniazdo” na planecie Daneb III. ProwadzÄ…ce w konsekwencji do zakłócenia prawidÅ‚owego funkcjonowania wspomnianego oÅ›rodka jak i kilka ofiar w tym Å›miertelnych.
- “ ZÅ‚ote gniazdko”? Na Danebie? - zapytaÅ‚ z niedowierzaniem - To przecież najwiÄ™kszy burdel floty!
Uśmiech jakim go obdarzyła jak i entuzjastycznie potakiwanie głową, rozwiały jego wątpliwości.
- Byłam najlepsza! - wyszeptała uwodzicielsko.
- Nie wÄ…tpiÄ™!
Powiadają, że najlepiej jest lubić to co sie robi, ale widocznie nie dobrze jest lubić to za bardzo.
- Teraz ty, przystojniaczku. Za co tu trafiłeś?
- Melduję posłusznie, Panie pierwszy sir, ze za intymne obcowanie z córką komendanta Akademii!
- Ty jakiÅ› zboczeniec jesteÅ›, czy co?!
- Nie, sir! - chłopak panicznie wybałuszył oczy.
- Co nie?
- Melduję posłusznie że nie jestem zboczeńcem, sir!
- To powiedz mi koguciku czemu, mając do czynienia z młodą i zapewne atrakcyjną dziewczyna, zamiast ją porządnie i po bożemu zerżnąć, uprawiałeś z nią jakieś obcowanie?
Tym razem nie zawiódł sie na wstępnej ocenie inteligencji nowego nabytku w załodze, bo chłopak prawie natychmiast i zgodnie z wpojonym mu drylem wyskandował.
- Kadet Kolcinski, melduje posłusznie, że wielokrotnie i za jej wyraźnym przyzwoleniem, zerżnął córkę komendanta Akademii floty, co nie spodobało sie temu ostatniemu. Konsekwencją tego oraz wspomnianego wcześniej rżnięcia, był przydział do załogi tego wspaniałego okrętu. Na którym mam nadzieje służyć z podobnym zaangażowaniem! Panie pierwszy, sir!
- Znaczy, macie zamiar kogoś zwyobracać?
Odpowiedz padła bez chwili wahania.
- Melduje posłusznie, ze jak tylko będzie po temu okazja! Panie pierwszy, sir!
- Brawo, byÅ‚y kadecie Kolcinski, a obecnie majtku “Kogucik”! Jestem z was dumny! Jeszcze bÄ™dÄ… z was ludzie, jeÅ›li tylko przeżyjecie i nie bÄ™dziecie obcować z nieodpowiednimi osobami!
Chłopak wypiął dumnie pierś.
- Ku chwale “Holery”!!! Panie pierwszy, sir!
- Dobra! A teraz dalej. Ty pryszczaty. Z jakiego powodu musze oglądać twoja paskudna gębę?
- Za hakowanie.
Pierwszy groźnie nachylił sie nad okularnikiem, który z jakiegoś powodu wyjątkowo go drażnił. A ten swoim szczurzym instynktem wyczuł, ze lepiej nie przeginać i pospiesznie uzupełnił swoja wypowiedź.
- Melduje, ze trafiÅ‚em tu za zhakowanie bazy danych banku “ First Nacional Bank”.
- To chyba nie wszystko, co? Bo za samo hakowanie to trafiłbyś co najwyżej do jakiegoś pierdla na parę lat. Więc co to było?
- W tej bazie były też informacje prywatne. Miedzy innymi adres kochanki prezesa banku.
- A ty wysłałeś ten adres do żony prezesa?
- Niezupełnie. Wysłałem jej, to znaczy do kochanki nie żony, namiętnego maila.
- I ten prezes zobaczył to twoje wyznanie.
- Eeee... NiezupeÅ‚nie. On zobaczyÅ‚ jej odpowiedz która wzbogaciÅ‚a swoimi – tu pryszczaty uÅ›miechnÄ…Å‚ sie obleÅ›nie – Powiedzmy materiaÅ‚ami promocyjnymi.
- Jesteś małym, obleśnym gnomem, pryszczaty.
- Wiem o tym. Panie pierwszy sir.
- No i starczy tego Wersalu! Teraz dowiecie sie jakie zadanie was czeka.
- Luk który tu widzicie prowadzi do jednego z podstawowych systemów tej jednostki. Z jakiegoś powodu system jest w tej chwili niedrożny, co zagraża prawidłowemu funkcjonowaniu jednostki, częścią załogi której właśnie sie staliście. Toteż zadaniem jakie na was spoczywa jest zlokalizowanie i usuniecie niedrożności systemu, oraz w miarę możliwości określenie jej przyczyny. Zrozumiano?
- Yes, sir!
- To dobrze. A teraz podział zadań!
- Conan – miotacz pÅ‚omieni.
- Nimfa bagienna – szufla i wiadro.
- Ropuch – kilof
- Kogucik – karabin plazmowy
- Sprzęt pobierzecie z tego schowka. Wykonać!
Po chwili zamieszania i przepychanek, poczÄ…tkujÄ…cy majtkowie ustawili sie w szeregu ale juz odpowiednio wyekwipowani.
- NaprawdÄ™ piÄ™kny widok – tak naprawdÄ™ to tylko Conan wyglÄ…daÅ‚ jakby po prostu paliÅ‚ sie do wypróbowania swojej zabawki, reszta miaÅ‚a dość minorowe miny – Dowodzi majtek Kogucik!
- Kogucik do mnie!
- Majtek Kogucik melduję gotowość do zadań!
- Bardzo mnie to cieszy. A teraz słuchaj uważnie. Ustawisz Conana naprzeciw luku i dopiero wtedy uruchomisz jego miotacz, rozumiesz?
- Tak jest, sir!
- To dobrze. Plan jest taki. Conan idzie na przedzie oczyszczając wam drogę. Za nim idą Nimfa z Ropuchem. Ty idziesz na końcu osłaniając całość i dobijając to co umknęło Conanowi.
Kogucik wyglądał na zdrowo wystraszonego.
- Nic sie nie bój młody. Zadanie jest proste. Kiedy juz dotrzecie do zatoru, zajmą się nim Nimfa z Ropuchem. Po wszystkim wracacie tutaj, czyścicie i odkładacie na miejsce sprzęt. Idziecie tym korytarzem do sekcji 5. Pamiętaj 5! W żadnym przypadku nie 6! Zrozumiałeś?
Do dziś wzdragał się na wspomnienie jednego z majtków, który omyłkowo skorzystał z prysznica w sekcji 6. Prawdopodobnie służyły one kiedyś do złuszczania naskórka jakiejś rasie wyposażonej w organiczny pancerz. Widok majtka pozbawionego skóry, który pyta czy jest dość czysty na to by iść wreszcie do kantyny, mógł wstrząsnąć najodporniejszymi.
- Tak jest, sir!
- To w drogÄ™ powodzenia.
Rodion zostawił za plecami młodego dowódce ustawiającego swój oddział straceńców do pierwszej bitwy. I ruszył do swojej ustroni w module łączności.
Nieraz dziękował już za kaprys nieznanego projektanta, który kazał mu umieścić wypreparowany z jakiegoś pasażerskiego liniowca, barek stylizowany na żeglarska tawernę, pomiędzy wielkimi blokami wzmacniaczy sygnału. Dzięki temu nikt tu nie zachodził, a pajęczyny i kurz dodawały temu miejscu jeszcze dodatkowego kolorytu.
Oprócz tego miejsce to miało jeszcze jeden ważny atut. Schowek wyposażony w solidne pancerne drzwi z szyfrowym zamkiem, za którymi krył sie prawdziwy skarb.
Równo ustawione szeregi lÅ›niÄ…cych czerniÄ…, jak oksydowane pociski, puszek piwa “Specjal”. ZamrażarkÄ™ z zapasem butelek wódki. I kilka butelek rumu.
To właśnie na rum miał dzisiaj ochotę.
Nalał więc sobie zdrowa porcje tego nektaru. Którego pierwszy łyk rozjaśnił jego oblicze. Drugi odegnał precz troski i nadał światu weselsze barwy. Trzeci wyrwał z ust pieśń:
Kiedy forsy nie masz, kiedy głowa cie boli.
Kiedy żona hetera...Ostatnia fraza sprawiła, że jego usta wykrzywił grymas, więc czym prędzej wlał w nie solidną porcje rumu. Uzupełnił poziom płynu w szklance, po namyśle zabrał też cala butelkę i usiadł w swoim ulubionym miejscu.
Westchnął z ulgą, a następnie zabrał sie za dalsze pisanie opowiadania nad którym pracował od jakiegoś czasu dla odprężenia.
... Przez polankę, w kierunku stojącej nad brzegiem leśnego jeziorka chatki Wiedźmy, zbliżał sie młody człowiek. Wiedźma doskonale wiedziała kim on jest i z czym do niej przychodzi.
Młodym człowiekiem był Pako, chudy jak narzędzie jego pracy, pomocnik grabarza. A przychodził z tym, z czym zazwyczaj przychodzą młodzi ludzie do wiedźm i wróżek.
Wiedźma westchnęła z rezygnacja, przestała wpatrywać sie w kryształowa kulę i ruszyła do drzwi, na progu których młody grabarczyk złożył już zapewne zwyczajowe dary, w postaci ciasta i bukietu polnych zapewne kwiatów.
- DziÄ™kuje ci Pako za odwiedziny i przyniesione dary – powiedziaÅ‚a stajÄ…c w drzwiach – Te kwiaty sÄ… NaprawdÄ™ Å›liczne, a twoja mama piecze najlepsze miodowe ciastka po tej stronie lasu. A ty nie powinieneÅ› ich podkradać, Prawda?
- Pani, ja ...
- Tak wiem Pako. I wiem także z czym do mnie przychodzisz. Pamiętaj o tym,że ja wiem wszystko.
Młodzieniec ponownie pochylił sie w głębokim ukłonie i wymamrotał:
- Ona ..
- Ona nie jest dla ciebie! - przerwała mu.
Pako gwałtownie się poderwał wyraźnie zesztywniał. Rozpacz w jego obliczu była wręcz namacalna.
- Ale ...
- Ale niebawem spotkasz ta która jest ci przeznaczona przez gwiazdy i która uczyni cie szczęśliwym. - Wiedźma nie miaÅ‚a ochoty na zwyczajny w takich sytuacjach potok rozpaczliwej przemowy, zapewnienia o miÅ‚oÅ›ci, Å›mierci i caÅ‚ej tej reszcie melodramatycznych bzdur – A teraz wracaj do swojego mistrza i usiÄ…dź do ksiÄ…g, bo przez te swoje amory masz zalegÅ‚oÅ›ci, a wiesz , że wyrozumiaÅ‚ość nie jest cnotÄ… tego siwego kopidoÅ‚a. I nie zapomnij podziÄ™kować mamie za placek!
To ostatnie wykrzyczała juz w kierunku pleców umykającego co sił w nogach młodzika.
- Ach! Ci mÅ‚odzi! Zawsze tacy sami – powiedziaÅ‚a niosÄ…c placek do kredensu a kwiaty do wazonu na stole.
- My też byłyśmy kiedyś młode. Pamiętasz?
Pytanie to zadała siedząca przy kuchennym stole i czyszcząca z ziemi korzeń mandragory Dracena.
- Tak. Pamiętam - odpowiedziała Wiedźma, najwyraźniej myśląc o czymś innym.
Widok Draceny czyszczącej wyhodowaną w ogródku mandragorę, przypomniał jej o sprawie którą chciała się dziś zająć. Podeszła więc do ściany i zakręciła korbka wiszącego na niej telefonu.
- Halo!
- ...
- Tak to ja.
- ...
- Nie! Nie zdecydowałam sie na oddanie ci mojej duszy i przejście na stronę chaosu.
- ...
- Wiem, że musiałeś o to spytać.
- ...
- Bo mam do ciebie taka jedna sprawÄ™.
- ...
- A co byś chciał? - spytała kokieteryjnie.
- ...
- Ha! Na to kochaniutki to akurat nie masz co liczyć! Zbereźniku!
- ...
- Tak wiem, że taka jest twoja natura.
- ...
- A może być zaproszenie na herbatkę i ciastka? Powiedzmy w czwartek?
- ...
- To świetnie! Bo sprawa w której możesz mi pomóc to dla ciebie drobnostka!
- ...
- Pamiętasz Tomcicha? To mój ogrodnik.
- ...
- Wyobraź sobie,że mam z nim kłopot.
- ...
- Nie, to nie to!
- ...
- Po prostu z jakiegoś powodu stwierdził ostatnio, ze sam ogródek to za mało by zadowolić jego ukochana i musi dla niej dokonać jakiegoś heroicznego czynu!
- ...
- To samo mu powiedziałam, ale on sie uparł i teraz ciągle marudzi o tym, że musi jak jakiś rycerz w lśniącej zbroi pokonać straszliwego potwora. I tu wlanie widzę role dla ciebie.
- ...
- Nie! Tego od ciebie nie wymagam! Widzisz? Tu w okolicy najbardziej do potwora podobna jest córka młynarza ze Strugi, choć ona sama twierdzi coś innego.
- ...
- Znasz ja i myślisz tak samo? No zobacz! I teraz pytanie do ciebie. Czy masz na zbyciu jakiegoś starego wybrakowanego smoka czy innego potwora którego chciałbyś się pozbyć?
- ...
- To fantastycznie!
- ...
- I jeszcze zieje ogniem?! Åšwietnie!
- ...
- Nie nie musisz sie o to bać! Zadbam o to by Tomcichowi nic się nie stało. Kiedy możesz podesłać tego potwora?
- ...
- W poniedziałek? To dobrze.
- ...
- Tak myślę, ze to powinno załatwić sprawę.
- ...
- No to widzimy sie w czwartek?
- ...
- Papa.
- I załatwione. - powiedziała do Draceny, odwieszając słuchawkę na widełki.
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł?
- A masz jakiś lepszy? No i widzisz? Po prostu nie powiemy mu, że walka była ustawiona i wszyscy będą szczęśliwi.
- Teraz możemy zająć siÄ™ czymÅ› NaprawdÄ™ Poważnym – powiedziaÅ‚a Wiedźma podchodzÄ…c do regaÅ‚u z książkami. Gdy niespodziewanie z kÄ…ta wyskoczyÅ‚ jakis kosmaty diabeÅ‚ ...
- Tu jesteÅ›!
Okrzyk dobiegający od drzwi zdekoncentrował Rodiona, a wystrzał z poderwanego odruchowo miotacza powstrzymał tylko wyraz malujący się na mordce puszystego i obwieszonego niewiarygodna wprost ilością koralików stworzonka.
- No i jakie to apokaliptyczne zagrożenie Cie do mnie sprowadza mała siostrzyczko?
- Jak dobrze,że cie w koÅ„cu znalazÅ‚am – wysapaÅ‚a nosicielka koralików – jesteÅ› potrzebny na górze! Z Miria jest bardzo źle!