Oglądasz posty znalezione dla zapytania: Baśnie polskie Baśnie

filmy o komputerach

Czy moze podac tytuly filmow o komputerach. Chodzi mi o podobne do
polskiego
"Hakera"....


"Jak naprawilem wentylator na procesorze",
"Dzien floppy-dysku",
"Big mainboard",
"Zaklete sektory",
"Basn o spacki i eskejpie".

 » 

filmy o komputerach

| Czy moze podac tytuly filmow o komputerach. Chodzi mi o podobne do
| polskiego
| "Hakera"....
"Jak naprawilem wentylator na procesorze",
"Dzien floppy-dysku",
"Big mainboard",
"Zaklete sektory",
"Basn o spacki i eskejpie".


A sa juz dostepne DVD ripy? ;)  ...

Pozdr
al4e

"Pieśńo ludziach stąd" dzisiaj w TV -nagra ktoś?


może by ktoś nagrał?
bardzo mi zależy wszak to film A'YOYa i myślę że warto


"| Baśń << o ludziach stąd"

TVP2 22:35  ---------| WARTO!

komedia
reżyseria  Władysław Sikora  występują:   Maciej Stuhr,Małgorzata
Szapował,Stanisław Tym,Joanna Kołaczkowska,Robert Górski,Agnieszka
Litwin,Artur Walaszek
produkcja:   Polska   2003
czas trwania: 0.

Akcja rozgrywa się w świecie slumsów, nędzy i ubóstwa. Rządzi w nim
bezwzględny i chciwy Prezes. Jego ludzie prześladują bandę Kolumba,
ludzi z marginesu utrzymujących się z tego, co wygrzebią ze zwałów
śmieci. Zmuszają ich do płacenia haraczu. Wszystkie cenne rzeczy
znalezione na wysypisku muszą trafiać do prezesowskiej puli, a za
nieprzestrzeganie ustanowionych zasad przewidziano najsurowsze kary.
Poczucie bezpieczeństwa, tylko pozornie, daje biedakom Szkarłatny Leon -
pozujący na bohatera, obrońcę uciśnionych.

ja nie nagram bo mam słaby sygnał z tv ;[

"Pieśńo ludziach stąd" dzisiaj w TV -nagra ktoś?



| może by ktoś nagrał?
| bardzo mi zależy wszak to film A'YOYa i myślę że warto

"| Baśń << o ludziach stąd"

TVP2 22:35  ---------| WARTO!

komedia
reżyseria  Władysław Sikora  występują:   Maciej Stuhr,Małgorzata
Szapował,Stanisław Tym,Joanna Kołaczkowska,Robert Górski,Agnieszka
Litwin,Artur Walaszek
produkcja:   Polska   2003
czas trwania: 0.

Akcja rozgrywa się w świecie slumsów, nędzy i ubóstwa. Rządzi w nim
bezwzględny i chciwy Prezes. Jego ludzie prześladują bandę Kolumba,
ludzi z marginesu utrzymujących się z tego, co wygrzebią ze zwałów
śmieci. Zmuszają ich do płacenia haraczu. Wszystkie cenne rzeczy
znalezione na wysypisku muszą trafiać do prezesowskiej puli, a za
nieprzestrzeganie ustanowionych zasad przewidziano najsurowsze kary.
Poczucie bezpieczeństwa, tylko pozornie, daje biedakom Szkarłatny Leon -
pozujący na bohatera, obrońcę uciśnionych.

ja nie nagram bo mam słaby sygnał z tv ;[


Są chętni? dziwix zrobiony...

bartula

 » 

###off topic?




i moja Pszczyna okazała się być zachwycającą zaledwie
kilkunastominutową
przystanią,doceniłam uroki swojego miasta
masz rację Tomaszku, jest takich niewiele (zaraz idę


na spacer;-)

O tak! Pszczyna nocą, czyli Pless by night - to dopiero
było przeżycie! Podczas nocnego spaceru po bajecznym
pałacowym parku, pośród tych mostków, stawów, gwiazd i
kwitnących krzewów naszło mnie oczywiście to słynne

nadający na innych falach krytyk hobbysta tropię ten
stan bezlitośnie od lat - nie wypada mi już pewnie tego

niepoznaki w jakąś kolejną realną baśń...

...żałuję też ,że nie mogłam Cię posłuchać w tej


trójce nad ranem, może

można jakoś odtworzyć ;-)


No jasne, w każdej chwili spodziewam się telefonu od
prezesa firmy Polskie Radio SA z propozycją intratnego
kontraktu ;-))

Tomaszek

wyznanie Marii

Dziełko jest, powiedzmy, niedoskonałe; słoń (czyli świt) zbliża się
"krokami", a nie dość, że "świt", to jeszcze godziny "nad ranem", bo
czytelnik głupi jest, i raz mu zasygnalizować porę doby mogłoby nie
wystarczyć :-) Podobnie "w wpół (!) do jedenastej" dziecko śpi, ale
koniecznie trzeba jeszcze dodać, że to wieczór, jasność w kwestii czasu być
musi :-) Problem polega na czymś innym; otóż każdy, kto czytał lub
przynajmniej słyszał o "Wpół do jedenastej wieczór, latem", uzna ten wiersz
za twór pasożytniczy, inni rozdziawią usta z zadziwieniem, zachwytem i
podobasiem. Pytanie: na ile nieuczciwa/uczciwa jest Autorka? Liczyła, że
powieść Duras (nawet nie wiem, czy wyszła po polsku; na pewno istnieje
adaptacja sceniczna) jest powszechnie znana, czy może wręcz przeciwnie,
założywszy, że to przecież nie "Stara Baśń", postanowiła ją wycisnąć jak
cytrynę. Weroniko?...

Piosnka W.

wyznanie Marii


 Problem polega na czymś innym; otóż każdy, kto czytał lub

przynajmniej słyszał o "Wpół do jedenastej wieczór, latem", uzna ten
wiersz
za twór pasożytniczy,


nie każdy :)

     inni rozdziawią usta z zadziwieniem, zachwytem i

podobasiem.


ci, co słyszeli, też rozdziawili.

Pytanie: na ile nieuczciwa/uczciwa jest Autorka? Liczyła, że

powieść Duras (nawet nie wiem, czy wyszła po polsku; na pewno istnieje
adaptacja sceniczna) jest powszechnie znana, czy może wręcz przeciwnie,
założywszy, że to przecież nie "Stara Baśń", postanowiła ją wycisnąć jak
cytrynę. Weroniko?...
Piosnka W.


że co proszę? inspiracje literackie też już niedozwolone? proszę o stosowny
paragraf, bo nie znam, a nie chcę jakiegoś przestępstwa niechcący popełnić.

clea

a w lesie...


Robert Holdstock. Dwie części tego wyszły, ale lojalnie ostrzegam, że nie
jest to przepiękna baśń, tylko zabawa archetypami niemożliwie anglosaska
; )
Do tego tłumaczenie takie sobie raczej (tłumaczu, redaktorze, bez obrazy
: )

w.


czytałem dawno temu, ta zabawa archetypami, to w sumie chyba najlepszy atut
książki, dla mnie byla ona
nawet nie co poetycka. ale sam pomysl, tresc i akcja bardzo oryginalne.
o i tak tu pisac o obcej literaturze wcielo mi polskie znaki.

dzieki za przypomnienie

ELMO

nie żyje Jeremi Przybora

polski pisarz i aktor, jeden z najwybitniejszych twórców w historii polskiej
sztuki estradowej po II wojnie światowej. W latach 1937-1939, także po 1948
związany z Polskim Radiem jako spiker, potem twórca licznych cykli programowych
(m.in. Teatrzyk Eterek). Wraz z J. Wasowskim stworzył najsłynniejszy program
rozrywkowy polskiej telewizji: Kabaret Starszych Panów (1958-1970), następnie
Kabaret Jeszcze Starszych Panów (1978-1980).

Jako autor tekstów piosenek stworzył oryginalny styl, pełen wykwintnego humoru,
liryzmu i poetyckich metafor. Język piosenek J. Przybory w znacznej mierze
wpłynął na współczesną polszczyznę. Scenariusze i teksty w wykonaniu wybitnych
aktorów antycypowały późniejsze zjawisko "piosenki aktorskiej" (K. Jędrusik, B.
Krafftówna, I. Kwiatkowska, W. Gołas, W. Michnikowski, B. Łazuka i in.).

Pisał także teksty dla piosenkarzy (m.in. I. Santor, E. Bem, H. Banaszak),
wielokrotnie nagradzane na festiwalach (Opole, Sopot). Autor scenariusza filmu
Upał (1964, reżyseria K. Kutz), libretta lub tekstów piosenek do Symfonii buffo
i in. spektakli teatralnych.

Teksty piosenek i scenariusze, utwory satyryczne itd. ukazały się w wydaniach
książkowych (m.in.: Spacerek przez Eterek, 1957, Baśnie Szeherezadka, 1966,
Kabaret Starszych Panów - Wybór tekstów, Listy z podróży, 1969-1975, 1970-1973,
Dziecko szczęścia, 1975, Divertimento, 1976, Mieszanka firmowa, 1977).
Autobiografia Przymknięte oko opaczności: memuarów część I, wydanie 1994.

(za Wielką Internetową Encyklopedią Multimedialną)

---------
MAG :(

chleptanie


| Nos służy do wąchania, uszy służą do słuchania, ręce służą do chwytania,
| język służy do lizania...
| To niezbyt dokładny cytat z którejś baśni z tysiąca i jednej nocy. Tak
| tłumaczył kalifowi Harunowi pewien nauczyciel, który amputował sobie
organ
| jego zdaniem do niczego niepotrzebny.
| Stasinek

Jakie to proste.....
Ale co sluzy do chleptania?
Czym sie chlepcze?
Marysia


MSZ językiem. W sensie dosłownym. Choć niektóre posty wskazują na to,
że można chłeptać i polskim. ;-)
Stasinek

idiom "byÌ z tej samej ksi¹¿ki" ??


Czy istnieje w języku polskim powyższy idiom? Powinien on oznaczać coś jak
"być z tej samej gliny" i stosować się głównie do charakterów ludzi. Albo
może to jest jakieś takie powiedzonko? Doszły do mnie niejasne słuchy, że ma
to coś wspólnego z Panem Kleksem - jeżeli tak, to czy ktoś mógłby być
bardziej konkretny (która część i może strona?)??
Dziękuję z góry za podpowiedzi,


Ja znam powiedzenie: 'Nie z tej baśni/bajki'.

E. :)

"kwiatki"

Witam

Przede wszystkim ogromne dzieki za wszystkie propozycje
tlumaczeniowe "uwlaszczenia" jakis czas temu - nie sadzilam, ze rozgozeje taka
dyskusja...

Dzisiaj mam problem z tlum:
1.  "love potion" (potion magique): wiem, co to (napoj, wywar, ktorego wypicie
sprawi, ze osoba sie zakocha w tej, ktora mu picie podala; tak jak Tristan i
Izolda), ale nie mam dostepu do jakis basni po polsku, by sprawdzic, jak to
zgrabnie ujac.
2. "supervisor" - w moim kontekscie to ktos, kto przyjmuje na centrali
telefonicznej zgloszenia awarii. Moze nie istnieje specyficzne slowo, moze
przetlumaczyc to na "dyzurny", "kontroler".

Z gory dziekuje za wszelkie propozycje -j.

"kwiatki"


Dzisiaj mam problem z tlum:
1.  "love potion" (potion magique): wiem, co to (napoj, wywar, ktorego wypicie
sprawi, ze osoba sie zakocha w tej, ktora mu picie podala; tak jak Tristan i
Izolda), ale nie mam dostepu do jakis basni po polsku, by sprawdzic, jak to
zgrabnie ujac.


Może LUBCZYK?

2. "supervisor" - w moim kontekscie to ktos, kto przyjmuje na centrali
telefonicznej zgloszenia awarii. Moze nie istnieje specyficzne slowo, moze
przetlumaczyc to na "dyzurny", "kontroler".


Może DYSPOZYTOR?

HTH,

"kwiatki"

Dzisiaj mam problem z tlum:
1.  "love potion" (potion magique): wiem, co to (napoj, wywar, ktorego
wypicie
sprawi, ze osoba sie zakocha w tej, ktora mu picie podala; tak jak Tristan
i
Izolda), ale nie mam dostepu do jakis basni po polsku, by sprawdzic, jak
to
zgrabnie ujac.


Napój miłosny? Niby takie encyklopedyczne, ale swój urok ma... chociaż
kojarzy
mi się raczej z czymś, co piją osoby o już wzajemnie zdeklarowanych
uczuciach.

2. "supervisor" - w moim kontekscie to ktos, kto przyjmuje na centrali
telefonicznej zgloszenia awarii. Moze nie istnieje specyficzne slowo, moze
przetlumaczyc to na "dyzurny", "kontroler".


Najprościej zadzwonić na 914 i zapytać...

Pozdrowienia,
L.L.

"kwiatki"

| |
| Dzisiaj mam problem z tlum:
| 1.  "love potion" (potion magique): wiem, co to (napoj, wywar, ktorego
| wypicie
| sprawi, ze osoba sie zakocha w tej, ktora mu picie podala; tak jak
Tristan
| i
| Izolda), ale nie mam dostepu do jakis basni po polsku, by sprawdzic, jak
| to
| zgrabnie ujac.
|
| Napój miłosny? Niby takie encyklopedyczne, ale swój urok ma... chociaż
| kojarzy
| mi się raczej z czymś, co piją osoby o już wzajemnie zdeklarowanych
| uczuciach.
Dokładnie tak - przynajmniej w tym przekładzie "Tristana i Izoldy", który ja
mam.. A BTW, po co osobom o zdeklarowanych uczuciach jeszcze jakiś napój???
Patrycja
|

"kwiatki"

Zdecydowanie głosuję na napój miłosny.

Klaudia P.




Witam

Przede wszystkim ogromne dzieki za wszystkie propozycje
tlumaczeniowe "uwlaszczenia" jakis czas temu - nie sadzilam, ze rozgozeje
taka
dyskusja...

Dzisiaj mam problem z tlum:
1.  "love potion" (potion magique): wiem, co to (napoj, wywar, ktorego
wypicie
sprawi, ze osoba sie zakocha w tej, ktora mu picie podala; tak jak Tristan
i
Izolda), ale nie mam dostepu do jakis basni po polsku, by sprawdzic, jak
to
zgrabnie ujac.
2. "supervisor" - w moim kontekscie to ktos, kto przyjmuje na centrali
telefonicznej zgloszenia awarii. Moze nie istnieje specyficzne slowo, moze
przetlumaczyc to na "dyzurny", "kontroler".

Z gory dziekuje za wszelkie propozycje -j.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


"kwiatki"

1.  "love potion" (potion magique): wiem, co to (napoj, wywar, ktorego
wypicie
sprawi, ze osoba sie zakocha w tej, ktora mu picie podala; tak jak Tristan i
Izolda), ale nie mam dostepu do jakis basni po polsku, by sprawdzic, jak to
zgrabnie ujac.


Najczesciej chyba uzywa sie zwrotu 'eliksir milosny'
Pozdrowienia
Ewa

"kwiatki"

W sterej pieknej polszczyznie nazywalo sie to "lubczyk". ("Lubczyku
zadać..")

Lubczyk to roslina, ziele, nie pamietam, z jakiego gatunku ale na
wiem.onet.pl znajdziesz, ktoremu przypisywano opisuwane przez Ciebie
wlasciwosci. Pije sie go jako wywar, zatem "love potion" wlasnie do
niego pasuje...
Wladyslaw

| 1.  "love potion" (potion magique): wiem, co to (napoj, wywar, ktorego
wypicie
| sprawi, ze osoba sie zakocha w tej, ktora mu picie podala; tak jak Tristan i
| Izolda), ale nie mam dostepu do jakis basni po polsku, by sprawdzic, jak to
| zgrabnie ujac.

Najczesciej chyba uzywa sie zwrotu 'eliksir milosny'
Pozdrowienia
Ewa

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Rumpelstiltskin

Być może w niemieckim tak to brzmi, nie wiem.

Proszę o podpowiedź.
Basik




| Pomóżcie, proszę!
| Może ktoś zna tytuł baśni braci Grimm, z której pochodzi ta
postać(polski)?
| Basik

Chyba chodzi Ci o "Rumpelstilzchen"
ZZ


EN>PL circle of time

| A nie będzie to czasem "as" w znaczeniu "ponieważ, jako że"?

| No właśnie nie wiem, a z kontekstu nic nei wynika... :)

Skąd my to znamy...

Dobra, spróbuję zaryzykować: MZ "as" znaczy tutaj "jako że", ponieważ
następuje po nim normalny czasownik "appeared" (nie pełniący funkcji
przymiotnika o znaczeniu "pojawiony", nie istniejącego też zresztą w
języku
polskim), a nie imiesłów (Present Participle, OIDP) "appearing". Ale
całego
zdania nie przełożę. Tłumaczu, męcz się sam. ;)


Na razie wymęczyłem coś takiego:

"poematy Chretiena były poważnymi historiami o miłości,
które podstawiają wprawdzie zwierciadło naturze
pojawiającej się w ówczesnych sferach dworskich,
ale bezustannie zbaczają, niestety, z głównego tematu
w stronę krainy baśni".

Nie brzmi to dobrze, więc nadal proszę o pomoc.
Oczywiście, fraza z Szekspira ("podstawić lustro naturze")
musi być za wszelką cenę ocalona.

Bukary

EN-PL The Shoemaker Globins - co to za bajka?

Witam,
Własna pamięć ani Google mi nic nie podpowiada, może PuHaTkom się skojarzy?
Pytanie - jak w tytule: jaki jest polski tytuł tej bajki?

Pojawił się na liście wśród klasycznych baśni i bajek, takich jak baśnie
Andersena, Królewna Śnieżka, Ali Baba i 40 rozbójników itp., ale nie kojarzę
tytułu (w wersji ang. może też być literówka, już parę wyłapałam, poza tym
pisał tę listę Hiszpan; może to bajka znana w Hiszpanii, u nas mniej, której
tytuł sam przetłumaczył na ang.).
Coś mi po głowie kołacze o biednym szewcu, któremu w nocy krasnoludki
pomogły naprawić wszystkie buty, ale to może wcale nie to, zresztą nie o
treść chodzi, lecz wyłącznie o tytuł polski.

Pozdrawiam i thnx from the mountain,
Dora

EN-PL The Shoemaker Globins - co to za bajka?

Witam,
Własna pamięć ani Google mi nic nie podpowiada, może PuHaTkom się
skojarzy?
Pytanie - jak w tytule: jaki jest polski tytuł tej bajki?

Pojawił się na liście wśród klasycznych baśni i bajek, takich jak baśnie
Andersena, Królewna Śnieżka, Ali Baba i 40 rozbójników itp., ale nie
kojarzę
tytułu (w wersji ang. może też być literówka, już parę wyłapałam, poza
tym
pisał tę listę Hiszpan; może to bajka znana w Hiszpanii, u nas mniej,
której
tytuł sam przetłumaczył na ang.).
Coś mi po głowie kołacze o biednym szewcu, któremu w nocy krasnoludki
pomogły naprawić wszystkie buty, ale to może wcale nie to, zresztą nie o
treść chodzi, lecz wyłącznie o tytuł polski.

Pozdrawiam i thnx from the mountain,
Dora


To chyba jest angielskie tłumaczenie z niemieckiego oryginału braci Grimm?

Znam tę bajkę pod tytułem, jaki nadał jej Antoni Marianowicz - "Tańczące
krasnoludki".
Z dzieciństwa dochowała mi się czarna płyta z nagraniem tej bajki.

Cheers,
KM

Test

Powiedzcie mi lepiej, czy ktos widzial 'Ode do radosci' i powie, ze moze
jednak polskie kino? Bo strasznie mnie zaciekawilo pianie z zachwytu w
kazdym medium, z jakim sie stykalem przez ostatni tydzien.

--
Pijotr


E, nie gadaj. To chyba materialy dystrybutora czytasz. W "Filmie" zdecydowanie
na "nie", w "Przekroju" raczej na nie, w "Cinemie" zdecydowanie na "tak",
we "Wprost" chyba na nie, ale im sie tam nie podoba zaden polski film,
nawet "Popiol i diament" i "Ziemia obiecana", w "Gazecie Wyborczej" raczej na
tak, ale im sie tam podoba kazdy polski film, nawet "Quo Vadis" i "Stara basn".

A sam film mi sie calkiem, calkiem. Rzeklbym, ze nawet mile zaskoczyl. To
znaczy oczywiscie kladzie go scenariusz (jesli ktos uwaza, ze to wazne dla
filmu ;) to lojalnie ostrzegam), ktory jest momentami strasznie niedorobiony,
ale na plus niezgrane twarze, pare ladnych scen erotycznych (szczescie, ze nie
wszyscy tu kopiuja Kieslowskiego i Pasikowskiego) i jakas taka emocjonalna
szczerosc. No, z polskich filmow z ostatniego roku to lepszy dla mnie byl tylko
nowy Koterski.

Pozdrawiam
Konrad

Wiedzmin, bez spoilerow


| To 'Lokis' jest niby fantasy? Na tej zasadzie kazdy
| horror z jakims wilkolakiem jest fantasy.

Moment, nie mam pod reka slownika Sluszkiewicza/
Niewiadowskiego, ale z tego co pamietam, kazdy
utwor korzystajacy z basni i legend, gdzie nie
obowiazuje cos takiego jak zdrowa rzeczywistosc,
to fantasty. Or something. W kazdym razie do


     ^^^^^^^^
Fantasty? 8-)

uznania czegos za fantasy nie jest konieczna
obecnosc smoka i rycerza z dlugim mieczem 8)


Ale jezeli zastosujesz taka definicje, to filmem "fantasy" bedzie np.
kazdy film o duchach. I nie bedzie potrzeby dawania "Lokisa" jako
przykladu "polskiego filmu fantasy przed Wiedzminem", bo takich filmow
"korzystajacych z basni" bylo na peczki, z "Kingsajzem" wlacznie.

Zrodla sa raczej zgodne, ze "fantasy" to jest takie cos, co sie dzieje
w basniowym swiecie zblizonym cywilizacyjnie do naszego sredniowiecza,
ale z elementami magii i zaludnionym oprocz ludzi przez stwory typu
elfy, krasnoludy, smoki czy trolle. I wlasnie musi byc ten rycerz na
koniu, elf i smok. Moze nie wszyscy naraz, ale jednak.

Jeden romans z niedzwiedziem (i tez nie wiadomo, czy nie imaginowany)
w XIX w. w jakims majatku na Zmudzi to stanowczo za malo, zeby cos na
miano "fantasy" zasluzylo.

  MJ
PS. Dopisalem sf-f...

Kino po polsku

| Bo to analogiczna sytuacja jak z Ogniem i Mieczem, zapewne patronat
| medialny,

W życiu!


No w przypadku OiM jak najbardziej, a w przypadku Starej Basni zapewne
"wspieramy polskie monumentalne kino" tudziez "polskich rezyserow, ktorzy
kiedys cos potrafili, ale teraz chwilami im nie wychodzi". Jak inaczej to
wylumaczysz, ajk nie odgorna tenedncja? Z calym szacunkiem dla takiego np;
DePalmy, ale nie widze powodow, zeby nie przejechac sie po nim jak po dzikim
osle za takie np. misie na marsie, aczkolwiek wczesniej niewiele do
zarzucenia bylo, ale tkniecie Hoffmanna jest tozsame z herezja. Cosik tu nie
gra, wiec jesli nie wiadomo, o co chodzi, wiadomo, ze  chodzi o pieniadze.
I o ile w przypadku OiM jeszcze bylam w stanie rozgrzeszyc (pierwsza duza
polska produkcja kinowa robiona na kredyt, absolutnie prywatna itp itpd.,
wiec trzeba to wspierac jako inicjatywe), to w przypadku kolejnych wymiekam.
Mozemy wrocic do dyskusji o (nie)wiarygodnosci massmediow, ale mimo wszystko
w tak apolitycznej kwestii jak rozrywka sadze, iz obiektywizm nie jest celem
nieosiagalnym.

Joanna

Kino po polsku


| Bo to analogiczna sytuacja jak z Ogniem i Mieczem, zapewne patronat
| medialny,

| W życiu!

No w przypadku OiM jak najbardziej, a w przypadku Starej Basni zapewne
"wspieramy polskie monumentalne kino" tudziez "polskich rezyserow,
ktorzy kiedys cos potrafili, ale teraz chwilami im nie wychodzi". Jak
inaczej to wylumaczysz, ajk nie odgorna tenedncja?


Oddolną tendencją.

Kino po polsku

-----Original Message-----
From: Joanna.Czaplinska

Sent: Thursday, April 08, 2004 6:47 PM

Subject: Re: Kino po polsku

| Zastanawia natomiast dobry odbior filmu przez Wyborcza (innych nie

| starannym
podejsciu
| (nie chcialbym obejrzec niestarannego), Cesarski dal 4 gwiazdki -
| wiecej
od
| "Pana i Wladcy" i "Rzeki Tajemnic". Nie no, dajcie mi hamulec.

Bo to analogiczna sytuacja jak z Ogniem i Mieczem, zapewne
patronat medialny, poza tym ekranizacja klasyki polskiej
(bueeee), wiec trudno ganic. W przypadku takich filmow nie
uwierze nikomu, a sama na polski film nie pojde*, bo mi
szkoda a)czasu b) nerwow (jakos tak strasznie emocjonalnie
odbieram rozdmuchane medialnie filmy).

*istnieja bardzo nieliczne wyjatki potwierdzajace regule

Joanna


Wyglada na to, ze tendencja sie powoli konczy. Ale mialem nadzieje, ze
"Stara Basn" nie bedzie do tendencji nalezala - bo to naprawde material na
dosc fajny film fantasy (he, he, Wiedzmin tez byl). Ale najwyrazniej
wszystkie dobre sceny wycieto w montazu (he, he, w przypadku Wiedzmina tez
tak myslalem).

Konrad

Nakręćmy film kolejowy! [bylo: napiszmy powieść kolejową]

Mysle ze to powinien byc horror
Cos o pociagu zabojcy
A wiec tak
Pijany nastawniczy powoduje wypadek kolejowy i pociag wraca z zaswiatow aby
sie mscic....
Albo pornol
Ostre j*************e na dachu w kabinie w weglarce na pantografie na
buforach
Albo komedie
Polak Niemiec Rusek podrozuja polskimi kolejami i maja wiele smiesznych
przygod
Albo thriller
Maniak zabojca jezdzi pociagami i zabija ludzi
Albo s3ensacyjny
Talibowie opanowywuja k;luczowe stacje i wezly kolejowe i GROM probuje ich
powstrzymac
Albo dokumentalny
To chyba jasne
Albo dramat
Biedne dzieci podrozuja polskimi kolejami
Albo plitical-fiction
Aws chce przejac cala kolej ale dzielne SLD-UP im w tym przeszkadza
Albo basn
Wiecie jednorozce trolle wszystko jakos powoazane z tematyka kolejowa
Albo S-F atak kosmitow i tak dalej

Plama wraca!


[ciach]

"Szkoda gadać" będzie cotygodniowym, aktualnym i - jak zapewnia nadawca -
nieskrępowanym komentarzem satyrycznym dotyczącym wydarzeń politycznych,
zarówno polskich jak i zagranicznych, kulturalnych, społecznych i
obyczajowych."


I baśnie braci Grimm.

Pioter

jestem wnukiem osoby ktora przez kilka lat byla w Oswiecimiu i stracila przez to zdrowie (zmarla przedwczesnie na gruzlice nabyta w obozie).


| Przy okazji... czy nie uwazasz, ze potomkowie ofiar terrorystycznego
nalotu
| Amerykanów na Drezno tez powinni dochodzic odszkodowania od USA? A czy
masz
| ochote placic ze swoich podatków odszkodowanie dla wnuka jakiegos
Niemca,
| który starcil zdrowie w polskim obozie koncentracyjnym? Tak tak, takie
tez
| byly, i to wcale nie lepsze od niemieckich.

mozesz rozwinac? bo nigdy o tym nie slyszalem


bo o tym nie mówiono.

polecam strony IPNu, chociażby tą o obozie w Swiętochłowicach
http://www.ipn.gov.pl/odd_oboz_swiet_hist.html

Prawda powoli wychodzi na jaw, ostatnio negatywnie zweryfikowano heroiczna
baśń o bohaterskiej obronie przez harcerzy wieży spadochronowej w
Katowicach, coraz więcej się mówi o alianckich zbrodniach wojennych. Moze
wreszcie będzie można zweryfikować także i inne propogandowe kłamstwa... np
to o pochowaniu w zbiorowych gronach Treblince 700,000 ludzi, co równałoby
się w praktyce, co do łącznej objetości rzekomo pochowanych zwłok, zakopaniu
tam średniej wielkości pancernika... i to o wykopaniu i spaleniu potem tych
ciał na stosach, co wymagałoby w najlepszym przypadku wycięcia na opał 2
kilometrów kwadratowych lasu... i to o pakowaniu do komory gazowej 20 osób
na metr kwadratowy... Kurde, nie powinienem czytać tych rewizjonistycznych
książek... zaczynam myśleć, a to niezdrowo.

Na Białoruś alarm!!! :-)

wy tu sie smiejecie ale jakby wam kto powiedzial rok temu ze bedziemy
okupowac czesc iraku a w karbali bedzie nasz gubernator to jakbyscie
zreagowali ?


Niby racja, ale tu jest ostatecznie Europa, a Irak to Ali Baba i 40
rozbojnikow, basnie Tysiaca i Jednej Nocy, Szeherezada, wiadomo, tam sie
wszystko moze zdarzyc, nawet polska strefa okupacyjna...
;-)
PAK

Na Białoruś alarm!!! :-)

| wy tu sie smiejecie ale jakby wam kto powiedzial rok temu ze bedziemy
| okupowac czesc iraku a w karbali bedzie nasz gubernator to jakbyscie
| zreagowali ?

Niby racja, ale tu jest ostatecznie Europa, a Irak to Ali Baba i 40
rozbojnikow, basnie Tysiaca i Jednej Nocy, Szeherezada, wiadomo, tam sie
wszystko moze zdarzyc, nawet polska strefa okupacyjna...
;-)


Tia, a na Bialorusi rzadzi dyktator, Lukaszenka. Ciekawe czy obalenie go tak
jak obalono Saddama, znajduje sie na amerykanskiej "mapie pokoju". No i co w
zamian za Lukaszenke? Wspolnie z Litwa i Ukraina, I Rozbior Bialorusi ? ;-))

Pomysl

Czołem




[...]

czasie wolnym moglbym tym siem zajac.. filozofia zrobic stronke,
mapke
polski.. Ktos klika na Warszawe to wyswietla mu sie spis Nazwisk
ludzi z
warszawy, kazde nazwisko to historia zwyklego-niezwyklego
czlowieka...

Komus sie ten pomysl podoba czy nie?


Mi się podoba, tylko trochę się obawiam apokryficzności tych
wspomnień. Niektórzy na pewno będą chcieli zamieścić baśnie z 1001
nocy... Ale wchodzę, mam coś od babci z Radomska. Przerażające,
szczególnie jakaś lotna brygada kałmuków szukająca spyży...
Daj znać, jak będzie jakiś konkret.

zdrówko
MCorp

Tresc BG R1 dla Uforaporta


| Niech pan cytuje.

Na twoja odpowiedzialnosc. Ale teskty sa dosc dlugie. Uprzedzam.


Hle, hle. Pan chce zrzucic odpowiedzialnosc za swoje dzialania... Nieladnie,
nieladnie.
Mnie dlugosc nie przeszkadza. Przeszkadzac moze innym i o nich niech sie pan
martwi.
Jesli ma to byc po polsku, to nie ma obawy - nie ma polskiej wersji. Bardzo
szybko pan skonczy.

Mowimy o Mahabharacie a nie o Biblii. Kiedy ktos broni Biblii nie powoluje
sie
sie na Mahabharate.


Pokazuje, ze bajkowosc jest wpisana w kazda kulture, w kazde pisanie
uznawane za swiete w religiach. Ani Mahabharata sie tu nie wyroznia ani
Biblia, wiec robienie z tego sensacji jest nie na miejscu.

Owszem w Biblii jest troche opowiesci metaforycznych (bajkowych), ale ich
ilosc jest znikomo mala w stosunku do zalewu bajeczek Mahabharaty.


Zrobil pan jakies procentowe porownania? Ciekaw jestem jak to wyszlo...
Powie pan?

Ale ja wole Sindbada zeglarza i Basnie z 1001 nocy od Mahabharaty.


W takim razie licze na zaprzestanie zajmowania sie Mahabharata przez pana.
Po co sie katowac? No, chyba, ze pan lubi...

strzygi


:

: : Co to są/były strzygi?
: :
: :
: : ludzie, którzy się urodzili z uzębieniem, lub mają dwa rzędy zębów
: :
: Jeżeli to dowcip, to chociaż uśmieszki dodaj. Niektórzy mogą jednak
nie
: wiedzieć nic o strzygach.
:
:
: żaden dowcip.tak mówią polskie legendy

Pytam się grzecznie które? Bo opisu strzygi, jako człowieka urodzonego z
dwoma rzędami zębów nigdzie nie znalazłem.


np 'baśnie i legendy świętokrzyskie" czy jakoś tak. Znajdziesz tam sporo
legend także o różnorakich biesach, diabłach, latawcach, topielicach, i tym
podobnych. Możesz też zabytać osób starszych, może jeszcze po wsiach
opowiadają sobie legendy o różnorakich upiorach...

BTW: prawie każdy człowiek rodzi się z uzębieniem, to jak można go
nazywać strzygą?


skąd. Prawie każdy ząbkuje po jakimś czasie.
Człowiek który rodził się z uzębieniem, uważany był za strzygę

potworki ;-)


mala lista roznych milych stworzonek, dla pobudzenia wyobrazni.


Dodalbym:

Prowadnik - rodzaj niewidzialnego ducha ktory powoduje bladzenie
po normalnie prostej nawigacyjnie i dobrze znanej okolicy w nocy.
Moze wpowadzic czlowieka w bagno. Optymalnym rozwiazaniem jest
modlitwa albo odpoczynek i przeczekanie dzialania prowadnika do
switu. Dziala na bagnach i podmoklych lakach torfowych.

Wierzenie Polskie z okolic Wielunskiego (kolo Sieradza).

Bledne ognie

1. Duchy mierniczych (agronomow) pokutujace po smierci na bagnach
i poprawiajace swoje niepoprawne (z regoly dokonane w celach
przestepczych, swiadomie i w porozumieniu z wladzami lokalnym)
wytycznie terenu.
Wierzenia Polskie z  okolic Rzeszowa.

2. Zle duchy sprowadzajace ofiare na bagna w celu jej utopienia
(bajki Andersena, systemy gier RPG), czesto odbieraja jej energie i
maja nadnaturalne mozliwosci ataku.

Chochliki
Psotne duchy znane np. w Szkocji (np. Trilby Charlsa Nodiera)

Bozatka
Odmiana duchow domowych (pija mleko) pomagajacych gornikom i hutnikom
(popularne w basniach Gustawa Morcinka).

Siekieropsy
Dosc duze zwierzeta podobne do psow, niegrozne ale jadaja wylacznie
trzonki od toporow (wierzenia drwali, USA).

Co na prezent do USA - pomocy...

Ale oni do tego.. khem.. do Trojmiasta przylatuja, tak.. ? ;

--
Pozdrawia m.


Tak, do Trójmiasta - konkretnie do Gdańska ;-) na około tydzień.

Jeżeli chodzi o jacht... pomysł fajny i ciekawy - tylko zapewne trzeba mieć
jakieś uprawnienia i umiejętności w prowadzeniu.. ;-))
Jeżeli chodzi o mnie to muszę raczej ograniczyć się do samochodu bądź ....
rowerku... ;-))
Ślicznie dziękuję za podjęcie wątku i proszę o dalsze rady...
Załóżmy kupuję tą ,,ostatnią wieczerzę'' - rzeźbę, a co dla tych dzieciaków
można kupić takiego i na pamiątkę i żeby miały jakąś radość z tego...
np. Polskie Baśnie dla dziewczynki a dla chłopca ??

Pozdrawiam i czekam na dalsze rady z góry bardzo dziękując !!!

Krzych

Dalsze losy pancernych


[...]
Wobec tego każda powieść jest historyczna(no może a wyjątkiem sf.), czy tak?

Adam


Owszem. Byle roche czasu minelo.
Jesli nawet autor falszuje (swiadomie lub mimowolnie) oraz swojej epoki
taka powiesc staje sie dokumentem mysli historycznej, wizji
rzeczywistosci danej lub dawnej w danej epoce.
"Stara basn" np. nie mowi nam zgola nic o prehistorii ziem polskich, ale
o wizji tej prehistorii obowiazujacej w chwili pisania dziela mowi juz
wiele.

Pozdrawiam
Warcislaw Machura

Eops o Giligiameszu


Po pierwsze, nie eops tylko epos :-)
Po drugie, o Gilgameszu a nie Giligiameszu
Po trzecie, takie z niego zrodlo historyczne jak z bajki o smoku wawelskim
Po czwarte, w kazdej bibliotece znajdziesz ksiazke "Zapomniany swiat
Sumerow" p. Bielickiego (o ile pamietam), ktora jest ogolnie rzecz biorac

jest tez lepsza, ale trudniej dostepna ksiazka "Wielkosc i upadek
Babilonii" p. Saggsa, wyd. w serii ceramowskiej w latach 70.
Zupelnie powaznie, nie wiem kto mogl wpasc na pomysl tematu "Epos o
Gilgameszu jako zrodlo historyczne", bo jest to po prostu mit o herosie
(pol bogu pol czlowieku), jak mity greckie. Ww. Gilgamesz jest krolem i
poszukuje wiecznego zycia, po wielu mrozacych krew w zylach przygodach
dostaje sie do jakiegos boga, ktory daje mu cos, co ma zapewnic zycie
wieczne (jakis kwiatek albo co), ale w drodze powrotnej on to traci, juz

opis potopu, co dawniej wiazano z opisem potopu w biblijnej ksiedze
Rodzaju, ale nie ma to zadnego konkretnego podloza historycznego, tylko
poniewaz ludy te byly blisko spokrewnione, mialy podobne opowiesci ludowe,
tak samo jak sie to zdarza z basniami np. polskimi i rosyjskimi.
Hanka

SLOWIANIE - swiete miejsca!


| A Ostrów Lednicki? :-)
 Ostrow Lednicki to zupelnie inna historia....
jedno z pierwszych centrow panstwowosci polskiej. krotko mowiac - grod na
wyspie z walem ziemnym, z pallatium i kaplica na planie krzyza


lacinskiegp -

Ale ja vide "Stara Baśń" Kraszewskiego. :-)

baśniowość

slowko ktore by mi tu bardziej pasowalo. Uzywa on np slowa 'fable' i
juz mi
sie to zaczyna podobac.


"Fable" to strasznie pojemny termin, bo mieści się w nim pojęcie bajki
dziecięcej, bajki ludowej, baśni, legendy, mitu a nawet potocznej
opowieści, które to gatunki są dość ściśle zdefiniowane (czyli tu wrzuca
się do jednego worka Perraulta, Grimmów, la Fontaine'a, Tolkiena,
Plunketta i Sabałę*). Po polsku to będzie raczej "opowieść", która
zakłada dowolny modus i nie wyklucza fantastyczności.

* pardon za prywatę i podczepianie się do wątku, ale czy ktoś mógłby
podrzucić mi jakiś anglojęzyczny odpowiednik Sabały?

Pozdrawiam

Superman a Batman

On 2006-08-03 18:18:32 +0200, "Michal Radomil Wisniewski"

| No właśnie mi też się jakoś niespecjalnie chce iść do kina (pokaz
| prasowy olałem). A kostium chyba zawsze był anachroniczny bo to
| specjalnie miała być taka baśń o tym, jak dobro może zatriumfować nad
| złem - w odróżnieniu od cenionego przeze mnie za ponurą wizję świata
| Batmana.

To jedna sprawa, ale jednak 20-15 lat temu Supermana w ten sposób nie
odbierałem. Teraz jednak, w czasach postmatrixowego kina superbohaterskiego,
on wygląda jak nie stąd. Powinni mu zmienić ten kostium, nawet w jakimś
komiksie o Supku widziałem coś odpowiedniego.


Tak, w papierowej wersji był jakiś taki zwrot akcji, że już nie jest w
ogóle supermanem tylko jakimś tworem energetycznym czy innym mambo
dżambo. Nie kojarzę dokładnie, bo nie śledzę szczególnie uważnie. Ale
naprawdę w połowie lat 80. nie odbierałeś Supermana jako autoparodii?
Przecież wtedy w polskich kinach był Superman IV, jawnie komediowy
(ktoś tam hackuje jakieś systemy komputerowe, w rezultacie światła na
skrzyżowaniu zmieniają się bez sensu i wynika z tego ogólna bijatyka, w
wyniku której w sygnalizatorze ten stojący czerwony facio zeskakuje do
tego zielonego idącego facia i daje mu w ryja, a ten mu kopa itd.).
Założenia Supermana są tak absurdalne, że bardzo trudno jest to
potraktować serio (kojarzę tylko animowany film Warnerów), samoczynnie
to zjeżdża w jakiś camp czy inną autoparodię, a Batmana można zrobić z
zimnym, poważnym realizmem - jak ten najnowszy czy dwa wielkie
burtonowskie.

ludzie, zanim przeczytacie Zabielle, kupcie wrzesniowy Swiat Nauki

Gdyby ktos przypadkiem ulegl pokusie zastanawiania sie nad trescia listow
pana Zabielly, bardzo polecam zaopatrzenie sie w aktualny numer Swiata
Nauki, w ktorym znajduje sie pouczajacy artykul pod wiele mowiacym tytulem
"15 odpowiedzi na nonsensowne tezy kreacjonistow", wraz z komentarzem pana
Karola Sabatha, znakomitego ewolucjonisty od lat majacego na pienku z
polskimi kreacjonistami...


[..........]

Stronkami tych kreacjonistycznych oszustów i przeciwników nauki, niewielu
się zajmuje - chyba jako ciekawostką natury literatury "fantasy".

Przepraszam, ze ja tu o takich oczywistosciach, ale juz nie moglem sie
powstrzymac...


Po prostu "ciszej nad tą trumną"... szkoda czasu, bo czy ktoś się równie
przejmuje baśniami Andersena? No .. chyba tylko dzieci. :))

Pozdrawiam serdecznie
jarek


LOGICALL,

Ostatni Voyager

To co sie dzieje w serialach, szczegolnie s-f odzwierciedla stan
spoleczenstwa. Star Trek to tego ewidentny przyklad. W oryginalnej serii
mielismy planety robotow, strzelanie z fazerow i walki z Klingonami, w NG -
problemy nieco psychologiczne (problemy Data'y, dylematy dr Crusher) i
naukowe - badanie fenomenow. DS9 przybralo postac basni, pozniej troche sie
poprawilo, a Voyager to smieszny serial o zalodze statku, ktora w odleglym
kwadrancie z byle rasa rozmawia po angielsku (na Canal+ po polsku), a ich
glowny problem to to, ze B'elana ma zle mysli a oni nie moga zlamac
dyrektyw. Nie wspomne juz o problemie Neelixa (Tam nic nie ma... ja sie
zabije...), byl to jedyny watek.
    Mozna przyjac, ze kolejny serial na motywach Star Trek bedzie opowiadal
o biednej betazoidzkiej pani doktor, ktora wlasnie osiedlila sie na jakiejs
kolonizowanej planecie klasy M w kwadrancie delta, przygarnela trojke
bajoranskich dzieci i poznala przystojnego Trilla zafascynowanego kultura
Darmoku. Odkrywac bedzie tajniki zycia intelektualistki w biednej kolonii i
umrze na suchoty.

wplyw wikingów na powstanie panstwa polskiego

Pozdrawiam
Zaczalem wlasnie sluchac wykladów o wikingach i z niejakim zdumieniem
dowiedzialem sie, ze jedne z najstarszych królestw w Europie to nie Francja czy
Niemcy, ale np. Szwecja, czy Norwegia
We wstepie wykladowca (Kenneth W. Harl) powiedzial, ze napady wikinów mialy duzy
wplyw na powstanie królestw, w tym i cesarstwa Franków. W zasadzie to by sie
trzymalo kupy - aby odeprzec ataki wikinów trzeba bylo sie zjednoczyc i
utrzymywac armie.
Tak przy okazji pomyslalem sobie o panstwie Mieszka, w jednym z opracowan
historycznych padlo zdanie, ze panstwo Mieszka "wybuchlo" - tz. ze bardzo szybko
powstalo. Moze wlasnie Wikingowie niejako zmusili do zjednoczenia. Podobna mysl
jest w Starej basni.

Moje pytanie brzmi wiec: jaki wplyw mieli wikingowie na powstanie Polski?

I druga mysl. Mielismy stosunkowo dobre stosunki z wikingami. Mam na mysli
siostre Boleslawa Chrobrego, która byla matka Kanuta Wielkiego, który podbil
Anglie.

Jak wygladaly stosunki polityczne miedzy Polska a wikingami (Dania, Szwecja,
Norwegia i inne)?

Polska Partia Protestujaca

Jako Polak i patriota protestuje przeciwko:

Zniszczeniu prawdziwej kultury polskiej podczas chrztu


Ma Pan moze jakies materialy na temat Polski przedchrzescijańskiej.
Mam "Poczet Krolow Balwochwalcow" Lysiaka ;-)
Fajna rzecz, ale troche nie na serio.
Wszelkie przekazy dotyczace tych czasow pochodza z wiekow o wiele
pozniejszych i maja charakter basni dla grzecznych i niegrzecznych dzieci.
Coż.. W czasch poganskich niepismiennym bylismy narodem, a i zagraniczni
kronikarze jakos do nas nie zachodzili.
Pozdrawiam
Jacek Bialy

ogrzewanie

| Taaaa.... i co moze jeszcze podtarcie wlasnej d*** to homoseksualizm?

Najwyzej masturbacja :-)


Racja... ;))

Natomaist w Texasie siedzi Polak za umycie dziecka gola reka. Byl o tym
program w jednej z polskich TV, matka goscia jest zrozpaczona.. facet
dostal 20-cos lat ciezkiego pierdla.
Podczas procesu jedna z adwokatek (Polka) zaznaczyla, ze w Polsce mycie
dzieci golymi rekami jest norma i nikt nie uwaza tego za zboczenie. Na
to sedzia odpowiedzial "To, ze w jakiejs Polsce obowiazuja barbarzynskie
zasady nie znaczy, ze tak bedzie w Texasie...". Koniec basni.


Nie odpowiedzialem do priva bo nie chce aby cos takiego potem latalo po
glowach tych co to czytaja... bo potem slysze ze w Stanach to jak sie
otworzy drzwi kobiecie to sie dostaje dorzywocie za gwalt...hehe ;))

Z kad ty takie informacje dostales?? podaj mi jakiegos linka...
czy ten facet myl, czy tez moze "myl" dziecko...??

Wewior
www.wewior.org

_________________________________________________________________
Protect your PC - get McAfee.com VirusScan Online
http://clinic.mcafee.com/clinic/ibuy/campaign.asp?cid=3963

zamienie pc na mac :)

Użytkownik "Ferry"

Krzysztof Topolski pisał(a):

| | Nie wiem co jest takiego w tym poscie ale odpowiedzi
| | są pseudo żartobliwie na wyjątkowo niskim poziomie :(
| | Jakiego Macintsh'a chciałbyś za tego PC ale bez szaleńst :)
| | Może lepiej opchnąć PC i kupić na Allegro jakiegoś Mac'a
| | tu jak zresztą widać PC są nisko cenione, w cenie lodówki
| | (dobrze że nie suszarki do włosów).

wiesz, myślałem, że po prostu żartujesz :)
Pytania są 2
+czy miałeś doczynienia z makówkami?
+czy chcesz robić coś konkretnego, czy wszystko (czytaj masz duuuuużo
czasu)

generalnie nie wyzbywaj się peceta by kupić makówkę, nie warto. Ale zobacz
makówkę w sklepie i jeśli Ci się spodoba kup drugą. do konkretnych
zastosowań i powoli ucz się używac jej do innych zastosowań, inaczej
będziesz .(*&^*&^*&$% na czym świat stoi


Witam!
Do kogo to piszesz do mnie???
Żeczywiście mógłbym wymienić swojego PM8500 na jakiegoś
takiego sobie PC, ale nie odwrotnie bo chciałbym kupić jakiegoś
lepszego a nikt nie zamieni się z Maca na starszego Maca :)

Do czynienia z Makówkami mam od 95 r od pierwszego
wydania polskiego MacWorld a kupiłem sobie jako dodatek
do gazety wspaniałego PM6100/66 ;)

Z OSX nie miałem do czynienia więco to co piszecie
o nim dla mnie jest jak jakaś baśn, he he

Pamiętam rozmowę w Cortlandzie z chyba 96
roku, a mianowicie gdyby połączył cechy 2 systemów
Mac OS i Amigi były wspaniały system
czy OSX jest spełnieniemy tych marzeń? ha ha

No i na końcu chciłabym zauważyć że to nie
ja pisałem tego posta o wymianie, bez jaj już po
Wielkanocy, ha ha ale się uśmiałem przepraszam
ale śmiech to zdrowie a tego mi ostanio brakuje ;)

Piotruś forever young


Z dwu zmian w tej zwrotce przyjmuję z wdzięcznością pierwszą, bo pozwala na
wycięcie nadmiarowych "których", natomiast nie bardzo widzę uzasadnienie dla
drugiej. Co komu przeszkadza ostatni wers? Wolałabym go zachować. Napiszesz
jeszcze?


Tak :) Nie ma "pory herbaty"/ Nie ma five o'clocka
Może to po mojej stronie kwestia ekonomiczności wyrażenia. Po polsku
trudno obyć się bez tego cudzysłowu: różnica kulturowa. U nas nie ma
"pory herbaty" - stąd wolałbym zachować pierwotny sens, a on
nieodmiennie łączy się z językiem i kulturą wyspiarską. Takie jest
zresztą źródło. W końcu kanonier Dolas mówił "cholerne fajwokloki" a
nie "cholerni herbaciarze" ;) Z wyjątków, zdecydowanie
'podwieczorek/herbatka u Szalonego Kapelusznika'. Przy Alicji pewnie
bym się nie upierał :) Tu zreszta też się nie upieram, jestem daleki
od akceptacji nieuzasadnionych makaronizmów. Tu - wydawał mi się
bardzo uzasadniony.

| Starałem się jako tako zachować rytm oryginału, stąd niepotrzebne
| wypełniacze. five o'clock obcy, ale w tym wypadku chyba się broni;

Z rytmem śpiewająco :-) Five o'clock broni się w kontekście angielszczyzny,
ale czy musi być?


Nie, nie musi :) Wydawał się zgrabniejszy i do tego adekwatny.

Kiedy właśnie chodzi o ułożone, stałe, a nie o te niebezpieczne, więc De
Laclos na nic.


I tak mi się nie podoba :( A 'ułożone' =(dla Piotrusia)
'niebezpieczne'. Może to kwestia imiesłowu (po mojej)? i potrzeby
rytmicznej (po Twojej), bo przecież 'ułożone' w znaczeniu 'stałe'?

Wiesz, ja też się długo nad tym wahałam, ale w końcu doszłam do takich
wniosków, jak Ty (<-częściowo) - że baśnie to baśnie, stworzone światy, to
stworzone światy, a czytelnicy prawie w całości ci sami.


Pewnie bym nie zauważył, gdyby peel był bardziej widoczny. Kiedy się
chowa za opowiadanym światem/historią, a w ten świat wkracza nagle
świat inny - wtedy trzeba uzasadniać sobie lekturę.

A czy Piotruś i Banderas to aby na pewno są przeciwstawienia?


Nie pytaj mnie ;) To tylko synonimy dla stworzeń nie występujących w
przyrodzie.

w.

......pętla deszczu......


:

:I znowu oplatasz mnie światem Młodej Polski[...]
:Zakończenie też jakoś tak... hmm... brzoza? zetną ją ludzie... a może to
:kwestia zbyt prostego rymu: grudzie - ludzie?
:
:
:często w baśniach nad grobem bohaterów rosło drzewo np: głóg (Tristian i
:Izolda),
:nie chciałem powtarzac motywu, a użyłem brzozy- symbolu polskości
:(Broniewski)
:i smutku, niestety w świecie nie ma baśni! a drzewo zostaje brutalnie
ścięte
:przez ludzi. Sądzę, że po prostu mamy co raz mniej szacunku wobec siebie.

Tak, tak. Wiem. I mnie brzoza kojarzy się z Broniewskim.

:Czy "ludzie" i "grudzie" to potoczny rym???? prawdę mówiąc jakieś 1,5 roku
:temu
:szukanie rymu, przestało byc dla mnie problemem... ot praca,praca,praca!

Samochwała;-)

określeni byłoby również adekwatne. A dlatego właśnie, że używasz rymów
głębokich, odległych, rzadkich a ten... był taki... prosty:-)))

:P.Sjakie milenium... wogóle o nim nie myślałem!

Ale ja myślałam. Mogłam przecież prawda? Dziś każdy wiersz stworzony z
odrobiną dekadenckich treści kojarzy mi się z upływającym tysiącleciem.
Wchodzenie w nowe tysiąclecie to wydarzenie 10 razy rzadsze niż wchodzenie w
nowy wiek, więc może tyleż samo razy bardziej doniosłe?

Nie uświadomiłeś mnie jeszcze jak to jest z tym "zetnę powieki"?

:P.S 2I znowu bardzo dobra krytyka! :) No lubię dziewczynę!

no dziękuję:-))

:P.S 3przeczytaj "Nokturn" nie wstawiłem pod nim daty ale to chyba XII 97r
:"zmierzch bogów" ma klika tygodni!

Przeczytałam. Sam jednak prosiłeś (a raczej narzuciłeś - nie ładnie, nie
ładnie), żeby go nie krytykować. :-)

iola

Motyl


Drogi Andrzeju,

Widze ze nosisz w sobie ogromna doze samokrytyki ale zeby tak
od razu
nazwac siebie baranem ( tu nawiazanie jesli ,o wieszczu ,sie nie
domyslasz "do motyla dla Tomaszka" ) to mysle jedak ze troche
za ostro i
obawiam sie ze jesli nie popracujesz troszke nad soba to grozi
ci
calkowita utrata szacunku :))
Cecha dobrego sic!!! literata jest zdolnosc przeciwstawiania
sie krytyce
a widze  Andrzeju  ze Ty sobie jawnie bimbasz z tej zlotej
zasady.

Tyle celem podniesienia Cie na duchu.

A teraz moja mala rada ( po zapoznaniu sie z twoja tworczoscia
publikowana na lamach grupy ):
      sprobuj moze zainteresowac sie motoryzacja !!!!

Lacze pozdrowienia

--
Ela

P.S. I pamietaj ... " motyle sa wolne "


Droga Elu
Mojej duszy powierniczko.
Nie chcę żaru lać od świecy
Świeca spłonie i po świecy.
Niech Ci żaru wciąż przybywa
Konkretami wiersze Gańcie, albo (Zgaście).
Jak kto woli.
Popatrz kiedy w oko świecy tak na niby
Tak dla hecy tyle światła w nim o zmroku
Ile życia ciepła płynie
Ćma się bawi z cieniem swym
Jeszcze tak przy czyimś boku
Ach te blaski w twoim oku,
Tyle cieni aż do świtu.
Chcesz wejść dalej tylko klaśnij
Wnet wszyściutko szybko zgaśnie.
Mimo wszystko lubię baśnie.
Przykro mi, za ten "knot".
O motoryzacji wolę nie pisać,
Bo może znów bym Ciebie Uraził.
Z poważaniem  TRYK.
AW.

              -~ Wysłano ze strony -

      Na stronie www.com.pl możesz łatwo i szybko ogl dać, dyskutować

      Jest to pierwszy tego typu serwis po Polsku!  Warto zobaczyć!

znacie...

A po co wam ta mitologia? Czy za 1200 lat ktoś będzie szukał przemówień
sejmowych A.Leppera? Myślę, że tyle o niej wiemy, na ile sobie zasłużyła.
Mitologia grecka zostawiła trwałe ślady w kulturze europejskiej a o
słowiańskiej zapomniano... Może nasi praojcowie opowiadali same
brednie...? Nie
można tego wykluczać ;-)


Brawo napisz jeszcze, ze z mitologia to jak z disco-polo. Ten sam poziom, bo
przeciez byla stworzona przez ludy prymitywne - czyli zupelnia jak
wspomniana muzyka.

Zalezy co kogo interesuje. To, ze mitologia slowianska sie nie zaszczepila,
wcale nie oznacza, ze sa to same brednie. Wszystko zalezy od tego, w jakim
kierunku zmierza rozwoj kultorowy danej zbiorowosci. Polacy zawsze byli
otwarci na wplywy zewnetrzne - kultywowali cudze zwyczaje w miejsce wlasnych
(vide: Walentynki - Swieto Kupaly lub  blizej - zwyczaj ubierania choinki -
wieszanie podlazniczki u sufitu. Cierkawe ilu ludzi ma pojecie, kiedy
obchodzimy wlasny Dzien Zakochanych lub czym jest ow dziwolag, ktory na Boze
Narodzenie byl wieszany na wsiach u sufitu?).
Mitologia jest nierozerwalnie zwiazana z kultura danego obszru
etnograficznego. A jej ubogosc swiadczy nierozerwalnie o kulturowym
ubostwie. Zwroc uwage chocby na to, o ile mocnej na Podhalu zachowaly sie
wszelkie basnie i legendy niz na innych obszrach kraju. Tam obce wplywy sa o
wiele mniej zauwazalne niz w innych regionach. Sa, bo i byc musza - kultura
slowacka przenika do polskiej i na odwrot (przyklad). Ale jest to
naturalne - sasiadujace regiony maja zblizona kulture, wzajemnie z niej
czerpia.
Wracajac jednak do meritum - dlaczego mitologia Inkow, kultura Aztekow jest
o wiele popularniejsza od slowianskiej?
Dlatego, ze zawsze byla pielegnowana. Wiec nie masz racji piszac ze nasi
"praojcowie opowiadali same brednie". To ich potomkom odbilo i zaprzepascili
co w Narodzie najcenniejsze.

Anka

Kraszewski - Slowan


czytam teraz Klechdy domowe, gdzie jest też "Pieśń Słowana"
Kraszewskiego. Zrozumiałem, że Słowan to imię męskie. Ale czy
przypadkowe, czy to coś oznacza? Pytam, ponieważ po czesku "Slovan"
oznacza "Słowianina".


Co znaczy "przypadkowe"? Podejrzewam, że Kraszewski je sobie wymyślił
(w "Starej Baśni" tegoż autora też jest taki jeden) i chciał, by tak
właśnie było kojarzone. Mickiewicz wymyślił żeńskie imię "Grażyna",
ale ten wolał wymyślać od czapy, by nikomu z niczym się nie kojarzyło.
No i dzisiaj Grażyna to jedno z popularnych imion, a żywego okazu
Słowana próżno szukać.

Mamy też całkiem sporo Mieczysławów, które to imię utożsamiane jest
z imieniem "Mieszko", co je nosili pierwsi polscy władcy. Ale tu
historia zdaje się być nieco inna. Pierwotnie imię "Mieszko" było
ot po prostu słowiańskie. Skąd się wzięło -- nie wiadomo, może i od
mieszka, takiego do przechowywania różnych różności. Nie ważne. Dopiero
później imię połączono z mieczem, aby brzmiało poważnie i pasowało
do książąt co mieczem wojują. A konstrukcję ma wybitnie słowiańską,
pasuje do innych -sławów.

W ogóle w tej książce są ciekawe słowa, zwroty lub tylko fleksja.
Np. w tymże utworze jest odmiana "Lud u *brzega* ręce łamie". Teraz
dopełniacz brzmi "brzegu", a nie wiem, czy zdanie by raczej nie
brzmiało "lud na brzegu".


Teraz dopełniacz *na ogół* brzmi "brzegu", ale czasem ktoś rzuci
"przykład pierwszy z brzega" i trudno mu mieć to za złe. Stare formy
fleksyjne żyją czasem dłużej, jeśli trafia do związku frazeologicznego.
Podobnie jest w stosowanym czasem wyrażeniu "z kraja", gdzie "kraj"
użyty jest w zanczeniu "brzeg", "granica". Mówimy, że coś jest *z kraju*
kwitnącej wiśni, ale nasza chata *z kraja*. W tym samym znaczeniu co
w przykładzie z chatą rdzeń ten mamy też w słowie "Ukraina".

Czy naprawdę słowo macierz jest wyjatkiem?


piotrpanek:

| Gdzieś mi wpadło w oko, że w "czasach Lecha", było podobnie, jak w
| rosyjskim - "macierzy" było dopełniaczem od "mać".

,,Nie grusti, nie pieczałujsja, matier' Nadieżda'' (Bułat Okudżawa) --
czysta ,,macierz'' w mianowniku (w ros. wołacz nie różni się od
mianownika)...  W normalnym rosyjskim jest oczywiście tak, jak mówisz,
jednak taka forma poetycko-afektowana, czy może uroczysta, jest w
pełni zrozumiała i wywołuje żywą emocję.


Ale czy nie jest analogicznie do polskiego, tj. nie utworzono słowa
"matier'" stosunkowo niedawno (powiedzmy, trzysta lat temu)?
Polska "macierz" (niematematyczna i niebiologiczna) też jest
poetycko-afektowana, zwłaszcza, że raczej odnosi się do metaforycznego
znaczenia słowa "matka", ale to już inna sprawa. W każdym razie, w myśl
wcześniej przytoczonego wywodu, Kraszewski w "Starej Baśni" wkładając w
usta łużyckiego niewolnika Niemców frazę "macierz moja" na słuch
(analogicznie do na widok :-) ) kobiety mówiącej po polsku, popełnił
anachronizm...

A jeszcze w rosyjskim:
  matieriet' == dojrzewać
  matioryj == doświadczony
Czy ,,matura'' ma związek z matką?
  matierik == kontynent


A w polskim "macierzyństwo", "macierzanka" - i co z tego? ;-)

  matierit' == kląć wulgarnie
To ostatnie ma z matką związek niewątpliwy (rzucać potwarze na mamusię
oponenta).


Kiedyś u znajomego Rosjanina wywołałem konfuzję oświadczając, że kogoś
gdzieś "posłałem" ;-)

 - Stefan


pzdr
piotrek

Rumpelstiltskin

Pomóżcie, proszę!
Może ktoś zna tytuł baśni braci Grimm, z której pochodzi ta postać(polski)?
Basik

Rumpelstiltskin

Pomóżcie, proszę!
Może ktoś zna tytuł baśni braci Grimm, z której pochodzi ta
postać(polski)?
Basik


Chyba chodzi Ci o "Rumpelstilzchen"
ZZ

Rumpelstiltskin

Pomóżcie, proszę!
Może ktoś zna tytuł baśni braci Grimm, z której pochodzi ta postać(polski)?
Basik


znalazlem Rumpelstiltskin w "Household Tales" wlasnie pod
tytulem "Rumpelstiltskin"

Pawel

Rumpelstiltskin

Wielkie dzięki wszystkim za pomoc.
Basik




Pomóżcie, proszę!
Może ktoś zna tytuł baśni braci Grimm, z której pochodzi ta
postać(polski)?
Basik


Kino po polsku


Na pierwszy ogien - po polsku. Zeszly rok byl ponoc dobry dla polskiej
kinematografii, ale ja wowczas widzialem tylko "Cialo",
"Superprodukcje" i "Show", wiec trudno bylo mi uwierzyc.


Hm, a ja niby nawet widziałem to, co miało być niby fajne, ale na nic z
tego, co wymieniłeś nie poszedłem, bo...

1. Stara Basn


..pomyślałem, że to jakiś kolejny fekał w stylu "Wiedźmin" meets
"Ogniem i moczem" i szkoda mojej kasy...

Bo poza tym to niestety kaszana. Ja naprawde cenilem Hoffmana,


A ja nie.

jako
czlowieka, ktory jak malo kto kuma w Polsce kino popularne.


E tam.

Zastanawia natomiast dobry odbior filmu przez Wyborcza (innych nie

starannym podejsciu (nie chcialbym obejrzec niestarannego), Cesarski
dal 4 gwiazdki - wiecej od "Pana i Wladcy" i "Rzeki Tajemnic". Nie no,
dajcie mi hamulec.


Dlaczego akurat hamulec?

2. Zurek


..pomyślałem, że to jakiś kolejny fekał w stylu "Zarośnięty Zamachowski
jest zalkoholizowanym inwalidą" i szkoda mojej kasy...

3. Zmruz oczy


..pomyślałem, że to jakiś kolejny fekał w stylu "Zarośnięty Zamachowski
jest zalkoholizowanym inwalidą" i szkoda mojej kasy...

4. Symetria


..pomyślałem, że to jakiś kolejny fekał w stylu "O jejku jejku, jakiś
pan reżyser nas teraz postraszy Szokującymi Scenami Przemocy W
Środowiskach Przestępczych, a nawet swoim Wyjątkowo Ponurym Cynizmem" i
szkoda mojej kasy...

Coz, przede mna jeszcze "Pornografia", "Warszawa" i "Ubu". "Lowcow
skor" sobie chyba daruje. ;-)


Ja do polskiego kina podchodzę z ogromną ostrożnością, nie pójdę póki
nie przeczytam jednogłośnego zachwytu w Usenecie, a wszystkie
wątpliwości rozstrzygam na niekorzyść.

moje piersi

marco:

I dobrze, bo bardzo ładnie Ci to wyszło. Tuwim może teraz spokojnie
nie żyć, tłumaczyć się z życia na język wieczności ;-)


Dzięki Wam, Panie, za dobre słowo, ale porównywanie mnie z Tuwimem
brzmi mi tak surrealistycznie, że od razu zaczynam się zastanawiać, co
chcą ode mnie wycyganić.  Chociaż wyobraźni mi na to nie staje.  Czy w
związku z tym potrzebuję jakiejś Vimagry na wyobraźnię, czy wystarczy
okazyjne zerknięcie w imagineskop?

Co do tłumaczenia, to Tuwim, o ile się dezorientuję, miał problem nie
z dedykacją tylko z dalszą treścią.  Z ,,łukomoriem'' i całym bardzo
bogatym ludowo-rosyjskim światem bajkowym.  Jak to wszystko
opowiedzieć po polsku, żeby rozróżnić /liesziego/ od /kaszczieja/ i od
/kałduna/ i żeby otrzymać uroczą baśń a nie rozprawkę na temat
pierwiastków baśniowych w poezji słowiańskiej?

Ja:

 To Wam, caryce mojej duszy,
 ślicznotki, tylko Wam i już,
 z tych dawno zapomnianych wzruszeń
 i z niewydarzeń ścieram kurz.


marco:

Czy nie sadzisz Stefanie, że lepsze byłoby użycie słowa "królowe"
zamiast "caryce"?

Polakom caryca kojarzy się źle. I jakoś, przynajmniej ci których
znam, nie marzą o niej. Co innego królowa: "królowa snów", "królowa
jednej nocy", "królowa balu", "królowa serca"...  no po prostu -
królowa!


Marco, to nie jest mój wiersz tylko Puszkina.  Ja go tylko
przetłumaczyłem.  A jeśli będę tłumaczył modlitwę Starego Indianina,
to też mam przełożyć Wielkiego Manitou na Boga Jedynego w Trójcy
Przenajświętszej, bo on się lepiej kojarzy Polakom?

Zawsze jest problem przy tłumaczeniu, na ile oddawać sprawiedliwość
autorowi a na ile czytelnikom z innej kultury.  Moje tłumaczenie mówi
głośno: *Puszkin był Rosjaninem* a to anonimowe tłumaczenie znalezione

były ,,władczynie'' duszy (nie chce mi się teraz sprawdzać) i nie było
rymów męskich.  Nie ma rosyjskiego regularnego wiersza bez rymów
męskich!

No, trochę przesadziłem, u współczesnych /bardow/ bym znalazł.  U
Puszkina -- nie jestem pewiem, ale wątpię...

 - Stefan

Spirited Away i My Neighbor Totoro

Michal Radomil Wisniewski powiada :

| BTW, dialogi do polskiego dubbingu ma robić Bartosz Wierzbięta, ten
| koleś od wymyślania dowcipasów:

| Nie marudź. Większość jego dowcipasów po prostu *uwielbiam*.

No to cool, ale nadal pytam - czy potrafi przetłumaczyć normalny film?


Misię bardzo. O wierności tłumaczenia trudno mi cokolwiek powiedzieć,
ale z akcją się zgadzało, brzmienie pasowało do klimatu filmu,
nie zanotowałem żadnych wpadek (w szczególności żadnych wciśniętych
gdzie nie trzeba dowcipasków). A dubbing jest naprawdę świetny.
Oczywiście traci koloryt nippońskiego akcentu, ale takie rzeczy
jak barwa i tembr głosu są IMHO znacznie lepiej dobrane (a już
szczególnie w przypadku Haku i mamy Chihiro). Z innej beczki :
w oryginalnej wersji językowej nie domyśliłem się, że Yubaba
mówi do ,,maleństwa'' po dziecinnemu (z czego wnioskuję, że być
może innych rzeczy również sam nie wyłapałem). No i przede
wszystkim : dubbing był niezbędny, bo to _jest_ film dla dzieci.
Oczywiście nie tylko, baśnie w ogóle są w znakomitej większości
wystarczająco piękne, że nie ma sensu im ograniczać targetu.

| Pytanie - da sobie radę z normalnym filmem? I co on wie o kulturze
| japońskiej?

| Ty, no ale on nie będzie tego robił dla garstki maniakalnych
| hobbystów, tylko dla widowni, która o kulturze japońskiej
| wie tyle co ja, czyli nic.

Miałbyś okazję się dowiedzieć.


No właśnie, jak się IYO powinno tłumaczyć te postaci z drugiego
świata : bogowie/duchy/whatevery ? Nie wiem, czy nie zgrzyta
tu niechcący różnica kulturowa między szinto a mono teizmem.

Piotr Sawicki

Spirited Away i My Neighbor Totoro


Misię bardzo. O wierności tłumaczenia trudno mi cokolwiek powiedzieć,
ale z akcją się zgadzało, brzmienie pasowało do klimatu filmu,
nie zanotowałem żadnych wpadek (w szczególności żadnych wciśniętych
gdzie nie trzeba dowcipasków).


Co do tłumaczenia to do tej pory nie mogę zrozumieć skąd im się tam
wzięły jakieś "kostki ziołowego mydła"...

A dubbing jest naprawdę świetny.
Oczywiście traci koloryt nippońskiego akcentu, ale takie rzeczy
jak barwa i tembr głosu są IMHO znacznie lepiej dobrane (a już
szczególnie w przypadku Haku i mamy Chihiro).


Haku? Haku był drugi od końca jeśli chodzi o dobór polskiego głosu. A może
nawet nie chodziło o sam głos tylko manierę aktora? Drażnił mnie w każdym
razie. Ale naprawdę tragiczne było niemowlę. Chichiro za to świetna.

Z innej beczki :
w oryginalnej wersji językowej nie domyśliłem się, że Yubaba
mówi do ,,maleństwa'' po dziecinnemu (z czego wnioskuję, że być
może innych rzeczy również sam nie wyłapałem). No i przede
wszystkim : dubbing był niezbędny, bo to _jest_ film dla dzieci.


Ale czy to na pewno jest film "bez ograniczeń wiekowych"?

Oczywiście nie tylko, baśnie w ogóle są w znakomitej większości
wystarczająco piękne, że nie ma sensu im ograniczać targetu.


Ale niestety, nie wróżę Monolitowi dużych zysków. W Krakowie film jest w obu
kinach, IIRC po 3 seanse dziennie. Kina te konkurują ze sobą w kategorii
"dalej od czegokolwiek". Na seansie o 17 widzów zebrało się chyba wszystkich

tydzień i miał aż 2 seanse dziennie - o 11 i 14:30 - było lepiej/gorzej, bo
miałam całą salę dla siebie)

Jo'Asia

Spirited Away i My Neighbor Totoro

Jo'Asia powiada :

| nie zanotowałem żadnych wpadek (w szczególności żadnych
| wciśniętych gdzie nie trzeba dowcipasków).

Co do tłumaczenia to do tej pory nie mogę zrozumieć skąd im
się tam wzięły jakieś "kostki ziołowego mydła"...


Ha, przyłapałaś mnie - rzeczywiście zdziwiłem się deczko, ale
wyleciało mi to zupełnie z głowy. Nawet kombinowałem, że doszło
do uproszczenia, żeby w sposób zrozumiały dla dziecka zmieścić
się w timingu - wyjaśnianie wewnętrznego systemu oszczędzania
węgla poprzez rozrachunek bonów na gorącą namydloną wodę byłoby
długie i mętne. A tak : wanna jest brudno, więc idź przynieś mydło
- wuala. No ale z tym soakiem wysherlockowałaś bez pudła, rzeczywiście
wtopa. ATSD, to też niezły przykład różnicy kulturowej - tam takie
pomysły racjonalizatorskie widać muszą być na porządku dziennym,
skoro nikomu nie trzeba specjalnie łumaczyć. U nas skończyłoby się
pewnie jak w Misiu - ,,pani kierowniczko, zima jest od tego,
żeby było zimno'' ;)).

| A dubbing jest naprawdę świetny.
| Oczywiście traci koloryt nippońskiego akcentu, ale takie rzeczy
| jak barwa i tembr głosu są IMHO znacznie lepiej dobrane (a już
| szczególnie w przypadku Haku i mamy Chihiro).

Haku? Haku był drugi od końca jeśli chodzi o dobór polskiego głosu. A może
nawet nie chodziło o sam głos tylko manierę aktora? Drażnił mnie w każdym
razie. Ale naprawdę tragiczne było niemowlę. Chichiro za to świetna.


Niemowlę brzmiało podobnie w wersji oryginalnej. Ogólnie oczywiście DGCC.

| dubbing był niezbędny, bo to _jest_ film dla dzieci.

Ale czy to na pewno jest film "bez ograniczeń wiekowych"?


IMHO jedynym ograniczeniem jest umiejętność wysiedzenia
dwóch godzin w kinie i utrzymywania uwagi na filmie
- a to można ocenić tylko indywidualnie.

| Oczywiście nie tylko, baśnie w ogóle są w znakomitej większości
| wystarczająco piękne, że nie ma sensu im ograniczać targetu.

Ale niestety, nie wróżę Monolitowi dużych zysków. W Krakowie film jest w obu
kinach, IIRC po 3 seanse dziennie. Kina te konkurują ze sobą w kategorii
"dalej od czegokolwiek". Na seansie o 17 widzów zebrało się chyba wszystkich

tydzień i miał aż 2 seanse dziennie - o 11 i 14:30 - było lepiej/gorzej, bo
miałam całą salę dla siebie)


Ano, w defaultCity na pokazie przedpremierowym też były pustki.

Piotr Sawicki

Moje podsumowanie papieza Wojtyly


Szanowny Marku Nowaku,

Nie przypominam sobie, abym w moim tekscie na ktory raczyles
odpowiedziec, stawial jakies pytania o ocene mojej erudycji, stylu,
ortografii, kuchni polskiej, piosenek Shazzy itd itp.

Gdybys zamiast katolickiej pogardy do wszystkiego co Cie przerasta i
czego nie jestes w stanie pojac, przeczytal najpierw tytul, a potem
tresc, nie mialoby sensu wypisywanie bredni jak np.:

I może nie tak ogolnie o wszystkim na raz
czyli o niczym - tylko jeden temat, a dogłębnie ?


Ja zyje w wolnym panstwie, jestem wolnym czlowiekiem, nie ma dla mnie
instytucji ani osob swietych czy wyjetych spod prawa. Dlatego pozwolisz,
ze bede pisal o czym mi sie spodoba, ogolnie lub nie, o niczym, o
wszystkim, na temat i poza tematem, doglebnie lub powierzchownie. Ale to
JA bede decydowac. I wypraszam sobie stosowanie w stosunku do mnie metod
rodem z PRL, gdzie owczesna Jedyna Slusznosc - PZPR - tez wiedziala,
podobnie jak jej dzisiejszy spadkobierca czyli kosciol kat. - co wolno
pisac a czego nie i co poeta mial na mysli.

A temat watku brzmi : "Moje podsumowanie papieza Wojtyly".

"Moje" - czuli takie, jakim JA je widze. "Podsumowanie" z samej
definicji zaklada zgrupowanie, uogolnienie tematu. A wiec w podsumowaniu
nie ma miejsca na rozdzielanie wlosa na czworo.

Dalej,  imputujesz mi nieznajomosc tematu, piszac:

Moze zatem rzeczowa krytyka, a nie spis " sciagnietych
od kolegi "  banalów nt. maly kaziu o papiezu i Kosciele ?


Sciagaja od kolegow rozmaici niechlujni wikarzy w swoim prostackim
belkocie, kiedy nie sa w stanie zdobyc sie na luksus indywidualnego
myslenia, lecz nieustannie musza sie podpierac czy raczej wyslugiwac
slowami kogos innego. Jak nie fragmentami jakichs zydowskich bajek
sprzed paru tysiecy lat (stary testament), to kawalkami przeklamanych,
nieprawdopodobnie znieksztalconych i n,ic z oryginalem wspolnego nie
majacych "ewangelii" ; albo - clou spektaklu - kawalkami bajan Wielkiego
Kremowkarza.

Ja mam nad Toba, Marku N., te przewage, ze jestem bylym etatowym
funkcjonariuszem kosciola kat. (zwanym potocznie "ksiedzem"), a wiec
wiele spraw znam, ze tak powiem, od strony kuchni. Polskiej kuchni,
dodajmy, choc nie tylko - jako ze zyjac w panstwie prawa, nie pozwalam
aby ktokolwiek deptal mi po palcach, stad dwa wygrane procesy z
kosciolem kat., dzieki ktorym do konca zycia nie musze trudzic sie
praca. Przyjdzie czas - predzej niz to sobie wyobrazasz - ze i w Polsce
kosciol przestanie byc traktowany jak swieta krowa, gdy okaze sie ze
krol jest nagi. Ze wszystko to, to tylko jeden wielki biznes, na ktorym

dzieki oparowi kadzidlanych klamstw i basni rodem z azjatyckiego
wybrzeza Morza Srodziemnego sprzed paru tysiecy lat.

Tak wiec pozwolisz - wracajac do tematu watku - ze ja pozostane przy
moich stwierdzeniach dotyczacych podsumowania papieza Karola Wojtyly. A
co do ich weryfikacji, to moze pozostawmy ja biologii. Przed nia ugnie
sie kazde kolano istot ziemskich ;) nawet jezeli owe kolano byloby
posmarowane Kremowkami z Lupiezem.

(c)Maciek

nogawice

heh...

To nie jest "ciemna" ale zwulgaryzowana strona poezji. Może się nie znam, bo
jestem nowy, ale ponoć jeśli ktoś umie TYLKO i wyłącznie przeklinać w swoich
utworach, to marny z niego poeta.

Weźmy takiego Fredrę, który zapewne stał się Twoim (Waszym) mentorem. Otóż
on pisał swoje tzw. świństewka pod wpływem alkoholu (czego jednak nie
potwierdzają źródła) lub po prostu dla żartu i rozrywki (jedno wiąże się
zresztą z drugim w polskiej mentalności czasów upadłego sarmatyzmu :)). I to
właśnie było TO w jego twórczości, która za żadną ciemną stronę przecież nie
uchodzi. On oprócz tego umiał jeszcze wiele innych, pożytecznych rzeczy, co
widać nawet w samej "Baśni..." czy "XIII Księdze" (która nota bene jest mu
TYLKO przypisywana). Tam jest poezja, a nie same rymowanki z bluzgami (ile
dałbym by zapomnieć te wszystkie bluzgi złe które rażą mnie bo chcę... :-)).
Proponuję tworzenie hip-hopu, na czym jeszcze można dość dobrze zarobić
(chyba, że będzie to prawdziwy hh wtedy jedno PODOBNO wyklucza drugie).

Dla kontrastu chciałbym przedstawić tutaj postać Markiza De Sade. Otóż po
przeczytaniu jednej z jego książek (nie pamiętam akurat tytułu) miałem,
podobnie jak wielu przede mną, wrażenie że cała twórczość tego gościa była
jednym wielkim żartem, a on sam protestował w ten sposób przeciwko panującym
konwenansom i dążności do uświęcenia człowieka przez kościół (choć było to
już po czasie rewolucji francuskiej, zapowiadającej przecież wolność,
równość i braterstwo). Potem wziąłem się za kolejną książkę, potem jeszcze
jedną, potem kupiłem sobie trzy na własność. Co stało się po piątej z kolei,
to chyba łatwo przewidzieć (nie, nie zgwałciłem siostry krucyfiksem...).
Otóż doszedłem do wniosku, że coś chyba z markizem było nie tak. Każda jego
powiastka była powtarzaniem tego samego tematu, język właściwie stanowił
kserokopię poprzednich dzieł, a poszczególne wątki stawały się nader
przewidywalne, aż w rezultacie nudne. Postanowiłem zatem przeczytać jego w
miarę możliwości wiarygodną biografię, by rozwiać watpliwości na temat
zdrowia psychicznego autora. Po przeczytaniu sześciu i wyłapaniu podobieństw
doszedłem do wniosku, że ten facet musiał być jednak chory psychicznie
("zdrowo pierdolnięty na łbie", jak wtedy mi przyszło do głowy, przy czym
pragnę jednocześnie przeprosić za słowo), a jego grafomania podszyta
wybujałą wyobraźnią i niezaspokojoną żądzą sprowadziła więcej złego niż
można było przypuszczać po pierwszej lekturze. Spaliłem zapobiegawczo całego
De Sade'a, którego miałem u siebie zyskując najlepsze, co było w jego
dziełach- ciepło bijące wtedy od kominka. Jakoś chyba niedawno pojawił się
film "Quill - zatrute pióro" właśnie o markizie. Ale z recenzji, które
czytałem wynikało, że nie warto...

zmieniać świat w sposób ogólnie pojmowany za błędny. Niczego nie chciałbym
sugerować, ale po każdym takim utworze jak ten, który tutaj przeczytałem (i
jakich sporo na tej stronie dwajpanowietrzej) warto choćby dla

tak nie robicie, tylko pewnie wstydzicie się do tego przyznać). No i to moja
opinia. Bo śmiesznym to to może się wydawać jakimś gimnazjalistom w za
szerokich spodniach, ale na pewno nie ludziom, którzy lubią i troszczą się o
ogólnie pojmowaną poezję.

Pozdrawiam,
Aaron.

nogawice

Aaron starozytnie, chcialem powiedziec staroswiecko:

To nie jest "ciemna" ale zwulgaryzowana strona poezji.


Aaronie, czy to jest komplement czy krytyka?
Pytam, zeby dwaj panowie trzej wiedzial jak zareagowac.

Może się nie znam, bo jestem nowy, ale ponoć jeśli
ktoś umie TYLKO i wyłącznie przeklinać w swoich
utworach, to marny z niego poeta.


Moze nie umiesz liczyc? W calym utworze jest tylko
poltora brzydkiego slowa: jedna kurwa i jedno
wdupienie.

Poniewaz piszesz o calosci tworczosci dwaj panowie trzeja,
to na pewno wiesz, ze "nogawice" sa jednym z cyklu
pastiszy wierszy Tuwima dla dzieci (moze tez innych klasykow
poezji dla dzieci--ze smutkiem przyznaje, ze nie jestem az
takim specjalista jak Ty, zeby forowac opinie ogolna o tej
tworczosci).

Skoro tak, to przyznasz, ze "TYLKO" bylo z Twojej
strony bledne.

Kto wiele pisze, ten pisze na ogol raz lepiej, raz gorzej.

lepiej niz gorzej. Dostarczyl mi milej rozrywki, jakby
masazu intelelelelelektualnego. Uwazam ten lekki, zywy,
pelen humoru utwor, z bogatym i ciekawym slownictwem
(lacznie z neologizmami :-), chyba dwoma) za udany.

Pozdrawiam,

    Wlodek

Weźmy takiego Fredrę, który zapewne stał się Twoim (Waszym) mentorem. Otóż
on pisał swoje tzw. świństewka pod wpływem alkoholu (czego jednak nie
potwierdzają źródła) lub po prostu dla żartu i rozrywki (jedno wiąże się
zresztą z drugim w polskiej mentalności czasów upadłego sarmatyzmu :)). I to
właśnie było TO w jego twórczości, która za żadną ciemną stronę przecież nie
uchodzi. On oprócz tego umiał jeszcze wiele innych, pożytecznych rzeczy, co
widać nawet w samej "Baśni..." czy "XIII Księdze" (która nota bene jest mu
TYLKO przypisywana). Tam jest poezja, a nie same rymowanki z bluzgami (ile
dałbym by zapomnieć te wszystkie bluzgi złe które rażą mnie bo chcę... :-)).
Proponuję tworzenie hip-hopu, na czym jeszcze można dość dobrze zarobić
(chyba, że będzie to prawdziwy hh wtedy jedno PODOBNO wyklucza drugie).

Dla kontrastu chciałbym przedstawić tutaj postać Markiza De Sade. Otóż po
przeczytaniu jednej z jego książek (nie pamiętam akurat tytułu) miałem,
podobnie jak wielu przede mną, wrażenie że cała twórczość tego gościa była
jednym wielkim żartem, a on sam protestował w ten sposób przeciwko panującym
konwenansom i dążności do uświęcenia człowieka przez kościół (choć było to
już po czasie rewolucji francuskiej, zapowiadającej przecież wolność,
równość i braterstwo). Potem wziąłem się za kolejną książkę, potem jeszcze
jedną, potem kupiłem sobie trzy na własność. Co stało się po piątej z kolei,
to chyba łatwo przewidzieć (nie, nie zgwałciłem siostry krucyfiksem...).
Otóż doszedłem do wniosku, że coś chyba z markizem było nie tak. Każda jego
powiastka była powtarzaniem tego samego tematu, język właściwie stanowił
kserokopię poprzednich dzieł, a poszczególne wątki stawały się nader
przewidywalne, aż w rezultacie nudne. Postanowiłem zatem przeczytać jego w
miarę możliwości wiarygodną biografię, by rozwiać watpliwości na temat
zdrowia psychicznego autora. Po przeczytaniu sześciu i wyłapaniu podobieństw
doszedłem do wniosku, że ten facet musiał być jednak chory psychicznie
("zdrowo pierdolnięty na łbie", jak wtedy mi przyszło do głowy, przy czym
pragnę jednocześnie przeprosić za słowo), a jego grafomania podszyta
wybujałą wyobraźnią i niezaspokojoną żądzą sprowadziła więcej złego niż
można było przypuszczać po pierwszej lekturze. Spaliłem zapobiegawczo całego
De Sade'a, którego miałem u siebie zyskując najlepsze, co było w jego
dziełach- ciepło bijące wtedy od kominka. Jakoś chyba niedawno pojawił się
film "Quill - zatrute pióro" właśnie o markizie. Ale z recenzji, które
czytałem wynikało, że nie warto...

zmieniać świat w sposób ogólnie pojmowany za błędny. Niczego nie chciałbym
sugerować, ale po każdym takim utworze jak ten, który tutaj przeczytałem (i
jakich sporo na tej stronie dwajpanowietrzej) warto choćby dla

tak nie robicie, tylko pewnie wstydzicie się do tego przyznać). No i to moja
opinia. Bo śmiesznym to to może się wydawać jakimś gimnazjalistom w za
szerokich spodniach, ale na pewno nie ludziom, którzy lubią i troszczą się o
ogólnie pojmowaną poezję.

Pozdrawiam,
Aaron.


--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

Re-PZPRrowski agitator


Przepraszam bo juz pozno, a ja jestem troche zmeczony. Ale sprubuje :

Ano w latach 60-70tych gro mlodziezy akademickiej emocjonowalo sie
teatrem /np. Grotowski i Akademia Ruchu/ literatura np. moda na
Ulissesa i literature Latynoamerykanska np. Cortazar.


I mlodziez akademicka, a scislej mlodziez uniwersytecka dalej to robi.
Ale to zaledwie promile calej mlodziezy.

Pojawiala sie i
rozwijala ideologia hipisowska, ale raczej w obszarze robmy milosc
nie wojne - u nas na szczescie bez narkotykow ( nie wystepowaly w
Polsce w znaczacych ilosciach) Wysoki patriotyzm mlodziezy wyrazal
sie w "nocnych Polakow rozmowach" gdzie doglebnie walkowano sprawy
polskiej historii, barw polityki wojenno-powojennej, gromadnie wrecz
manifestacyjnie, uczestniczono we wszystkich swietach koscielnych.


I teraz jest pewna czesc mlodziezy akademickiej zaangazowana
politycznie, o metodach nieco bardziej parlamentarnych niz Liga
Republikanska. Ja codziennie przechodze obok zaproszen na dyskusje,
seminariow, moge poczytac pisma o tematyce spoleczno-politycznej i
studenckiej. Ale to znow niewielki procent. Istnieja rowniez organizacje
takie jak NZS, odpowiedniki organizajci mlodziezowych w latach PRL.

Po
ulicach mozna bylo wloczyc sie do rana bez narazania sie na kontakt z
bandziorem. Na meczach i innych zawodach nie bylo ofiar i watach
zdziczalych "kibicow".


A to juz jest problem nieakademicki - problem braku poszanowania dla
prawa i policji. I znow problem sportowy dotyczy setek osob w skali
Polski, wiec to znow niewielki procent.

Dzieci zachwycaly sie basniami Disney`a a nie glupkowata krwiozercza
japonska manga.


Dzis dzieci rowniez chodza na filmy Disneya i czytaja komiksy tego
wydawnictwa. Oczywiscie rowniez graja w gry komputerowe czy konsole, ale
otrzymuja takze interesujace multimedialne komputerowe historie,
encyklopedie, programy edukacyjne. Tu juz mowimy o procentach, ale znow
nie jest to calosc, a tylko czesc.

Muzyka 15-20 lat temu byla jednak jakosciowo lepsza skoro wiodace
swiatowe zespoly przetrwaly do dzisiaj, a przynajmniej wiekszosc ich
utworow. Slowa piosenek zawieraly jakis sens i nie byly przesaczone
wulgaryzmami.


Zespol, ktory przetrwal juz znacznie dluzej to na przyklad The Doors.
Nie sadze, by akurat byl on dobrym wzorcem do wychowania dzieci czy
mlodziezy. I jaki procent zespolow przetrwal przez powiedzmy 20 lat?
Sadze, ze z tych, ktore powstaly w drugiej polowie lata 90-tych przetrwa
tez podobna liczba: kilkanascie, moze kilkadziesiat, na tysiace znanych
na swiecie grup i wykonawcow.

Dzisiaj nie ma muzyki mlodziezowej


Jesli chodzi o polska muzyke, to (pozostajac przy paniach chociazby z
racji ich niedawnego swieta) warto posluchac: Anite Lipnicka, Edyte
Bartosiewicz, Kasie Kowalska, takze Justyne Steczkowska. A poza paniami
- moze takze Elektryczne Gitary? To jest muzyka, ktora sluchaja mlodzi
ludzie. Oczywiscie tez nie wszyscy, ale nie jest z polska muzyka
mlodziezowa tak zle, ze sklada sie tylko z disco polo i wulgaryzmow.

Kiedys szczytem oczekiwan widzow bylo kilka
zachodnich teledyskow puszczonych w ramach muzycznego programu,

To kiedys to 10 lat temu, juz za okresu intensywnego schamiania
narodu.


Tak, wczesniej wogole nie bylo teledyskow...

Wlasnie "kultura masowa" to jest ten chlam ktory zabija inteligencje
jednostki i podaje polmozglym idiotom przezuta papke, kolejne
pokolenia moga juz nie byc w stanie myslec samodzielnie.


Kultura masowa to nic innego niz mozliwosc szybkiego i szerokiego
przekazywania roznego typu zdarzen kulturalnych na caly swiat. I mozna
tak przekazywac muzyke, film, wystawiac sztuki, tworzyc wystawy bardzo
rozne. Istnieje pewna grupa mlodych ludzi, ktora pojdzie na "Casablanke"
i inna - ktora obejrzy "Piaty Element". A najwazniejsze jest to, ze do
jednego i drugiego filmu mamy dostep - dzieki wielu kanalom filmowych,
wypozyczalniom wideo, sieci kin, telewizjom kablowym, a w niedalekiej
przyszlosci (mam nadzieje) video-on-demand.

Z samodzielnm mysleniem to jest tak, ze czlowiek-pracownik w XXI wieku
nie bedzie sie mogl bez niego obyc, wiec ci, ktorzy nie beda potrafili
tego robic, albo w krotkim czasie nie wycwicza tego, to po prostu umra z
glodu. A to jest dosc silna motywacja.

Co do kultury masowej - mamy jeszcze (od wcale niedawna, w postaci
masowej mniej niz dziesiec lat) Internet. Internet, ktorego w Polsce
uzytkownikow jest ponad milion, a wiekszosc z nich to ludzie mlodzi. I
jest w nim polityka i komercja i projekty kulturalne, wspolpraca i
wymiana idei. I te pokolenia wychowane na Internecie - nie sadze, by
byly gorsze od tych sprzed 20 lat.

Jaroslaw Zielinski

KONSUL

W przerwie- Przypowiesc z gatunku
basni o zelaznym wilku:

W latach trzydziestych w sowietach do NKWD przychodzily zony
z podaniami o odnalezienie swoich mezow w lagrach.
W scianie bylo male okienko gdzie nalezalo przedstawic
papier. A po drugiej stronie brali papier i buch pieczec:
*Sprawdzono, poszukiwany ma sie dobrze*

No w sowietach to byly jeszcze drewniane okiennice.
W Krakowie to pewno jakas elegancka kratka..
(BTW czyzby to znowu jaskrawy akt antypolonizmu:-))))

Serdecznie pozdrawiam
Jacek Gancarczyk
http://home3.swipnet.se/~w-30417/----------

| ćmne: Re: KONSUL
| Datum: 7 november 1997 15:33
|
|
|

|
| I co Panstwo na to ?
|
|
|
| Witam !
|
| Wracam wlasnie z Krakowa po nieudanej probie uzyskania wizy do
| USA.
|
| "artkul 214(b) - Wymaga, aby osoba ubiegajaca sie o wize
| nieimigracyjna udowodnila, ze kwalifikuje sie do uzyskania
| statusu nieimigranta zgodnie z paragraem 101(a)(15). Nie zdolal
| Pan/Pani tego udowodnic poniewaz:
| Nie wykazal sie Pan/Pani, ze ma na tyle silne wiezi rodzinne,
| spoleczne lub ekonomiczne z miejscem pobytu stalego, aby
| przekonac konsula, ze pobyt planowany w Stanach Zjednoczonych
| bedzie tymczasowy"
| Pytam wiec: jakim prawem traktuje sie tak ludzi?
| Nie wspomne, ze "rozmowa" odbyla sie poprzez cos w stylu okienka
| kasowego! Zburzylo to moje wyobrazenie, ze zasiade przy biurku
| vis a vis Konsula i wtedy wlasnie bede probowal Go przekonac.
| Po prostu poczulem sie jak czlowiek nizszej (bo polskiej?)
| kategorii majacego za szyba okienka swojego Boga i Zbawce -
| Pania Konsul.
| Chcialbym odwolac sie od tej decyzji lub chociaz zlozyc gdzies
| pisemny protest przeciwko takiemu traktowaniu obywateli
| polskich.
| Jezeli wiec macie jakies propozycje gdzie to wyslac i jak ma to
| wygladac to bardzo prosze o odpowiedz.
| Chodzi przeciez o polskich obywateli (bo nie ja jeden zostalem
| odeslany z niczym).
|
| Serdecznie pozdrawiam
| Sebastian Karpowicz

| tel. +48757754615
| cell +48602334364
|
|
| Tak sie akurat zlozylo, ze krakowski dziennikarz p. Zbigniew Ringer,
| przeprowadzil rozmowe z Markiem Tonerem - konsulem d/s kultury i prasy w
| Konsulacie generalnym. Poprzednio wyszla drukiem inna rozmowa, chyba z
| konsulem generalnym, krakowskim ale nie pamietam dokladnie. Obie w tonie
| dosc optymistycznym.
| Nie pamietam dokladnie tytulu rozmowy ale brzmial optymistycznie (moze
| ktos pamieta, albo ma ten numer bardzo niedawny).
|
| W zwiazku z tym ze nas tu w Stanach przekonuje sie raczej o
uproszczeniach

| listu do
| Nowego Dziennika z opisem swojej sytuacji
|

|
|
| Wiza jest sprawa oczywiscie uznaniowa, ale nie powinno byc az tyle
| mglawicowych spraw przy staraniu sie o nia. Kryteria powinny byc tym
| prostsze im bardziej ostre staly sie obecnie przepisy imigracyjne w USA
| zwiazane z przekroczeniem terminow pobytu.
| Moze ktorys z uczestnikow tej listy ma jeszcze inne pomysly nie tyle moze
| interwencji bowiem stad w tej sprawie interweniowac np. u kongresmana.
| nie mozna, bo nie ma podstaw.
| Ale klaniaja sie tu takze prawa czlowieka, wiec moze komisja praw
| czlowieka moglaby wprost porozmawiac o tej sprawie z konsulatem
| krakowskim. Jest tez MSZ.
| Obecny uklad wladzy napawa pewnym optymizmem, wiec moze w terazniejszym
| MSZ mozna bedzie zalatwic podobne sprawy na przyszlosc: aby polski
| obywatel spelniajacy wymogi formalne nie byl narazony na "widzimisie",
| Bo w istocie, jak czlowiek ma udowodnic
| jadac po prostu do USA, ze "nie jest wielbladem" i chce pojechac ot tak
| sobie na wycieczke lub do znajomych, zamiast zostawac by tyrac za
| pieniadze juz nie liczace sie specjalnie w Polsce (moze konsulowie nie
| zdaja sobie sprawy ze spadku tzw. przelicznika dolarowego i nadal sadza
ze
| Ameryka to dla Polaka z Polski obecnej - Eldorado).
|
| Dziwne sa przeprawy z amerykanskimi konsulatami.
| Moj wlasny syn ktory przyjechal studia letnie i otrzymal wize o...
| kilka dni krosza niz czas nauki. Poniewaz w jego planach byl takze wyjazd
| naukowy na kilka dni, wszystkie plany runely narazajac mnie na spore
| wydatki a jego na glebokie rozczarowanie urzednikami i Stanami.
|
| Wize ostatecznie wbija nie konsul a urzednik na granicy. Wyszlo tak ze
| dziewczyna mojego syna otrzymala wize 10 letnia a na granicy 2 letnia, on
| zas niespelna 6 tygodniowa, taka jak opisalam.
| Poprzednio zawsze wracal do Polski o czasie, nigdy nie dopuscil sie
| przekrocznia ani o dzien.
| Tymczasem moj znajomy ktory nielegalnie i na dziko byl tu 10 lat, zostal
w
| ub. r "spisany" na granicy jako osoba przebywajaca w USA z niewazna wiza
-
| przyjechal sobie normalnie niedawno i jeszcze ma zamiar przyjechac.
|
| Wspolczuje gleboko tego co sie wydarzylo. Zostal Pan in spe i zupelnie
| jakby niezasluzenie zakwalifikowany do grupy ludzi ktorzy przekroczyli
| przepisy.
|
| Daniela
|

Irak

 "Piotr Jan Piguła" :

Wszystko piknie, tylko USA straszą że Saddam ma takie uzbrojenie i
kupował
na Białorusi S-300 a tu wszystkie samoloty całe i nawet obrona
p-plot nie
reagowała jak 100 złowrogich sępów nadleciało po padlinę. Nawet
ręcznych
rakiet nie odpalili chyba wszyscy spali lub po prostu nic nie maja a
pewnie
tak jest skoro 0 strat!


Ha - otoz to wlasnie ! Moze w koncu etatowi amerykano-file z tej grupy
zrozumieja w koncu ze wszystkie te wypowiedzi USmanow jakoby "Irak byl
gotowy do agresji itp. itd." to bzdura wyssana z palca majaca na celu
tylko i wylacznie usprawiedliwenie wlasnej agresji.

Zresztą fajnie USA maja od 10 lat taki ładny poligon i nie trzeba
uważać aby
coś źle nie trafiło. Nic tylko bombardować i strzelać, aż będzie
taki ładny
krajobraz jak w Afganistanie. Może testują wytrzymałość psychiczną
Irakijczyków na ekstremalne doznania czy cuś takiego?


E, po prostu robia co chca bo im na to reszta swiata pozwala, liczac
na ochlapy oczywiscie. Polska rowniez oczywiscie.

BTW, brechtalem dzis z 10 minut z naszego premiera ktory na pytanie o
"polskie oddzialy" w zatoce odpowiedzial ze nic mu na ten temat nie
wiadomo :))) Po pierwsze - zla odpowiedz wybral bo jak jest premierem
to MUSI cos wiedziec wiec to zla wymowka a po drugie polewalem z niego
bo widac bylo ze go o malo co duma nie rozerwala na kawalki :)

Facet byl wniebowziety ze go o to pytaja :) Oto pytaja Pana Premiera o
Potezne Polskie Sily Zbrojne wspierajace Amerykanow - kurwa smiech na
sali :) Raptem 25 kolesi na jednym okrecie logistycznym, no mamy byc z
czego dumni.

Ale to standard w naszym kraju. Nie dalej jak .. chyba z 10 dni temu
ogladalem taki programik w 1TVP (albo w dwojce) z jakichs manewrow,
chyba kawaleria pow. tam cwiczyla. Ludzie, radzieckie filmy
propagandowe z lat 60-tych byly mniej klamliwe. Przeciez oni tam
kreuja tak koszmarnie falszywy obraz naszej armii ze az glowa boli od
nadmiaru klamstw. Puszczaja rockowa muzyczke, pokazuja ze 4 stare
smiglowce i paru kolesi z kalaszami jak zjezdzaja po linach, jakies
swiece dymne i inne takie sprawy. Co chwile ten pokaz przerywany jest
wypowiedziami generalow i ludzikow z ministerstwa i rozplywaja sie tam
w zachwytach nad tym wszystkim rownoczesnie opowiadajac basnie (bo tak
to trzeba nazwac) o przyszlej nowoczesnej i silnej naszej armii. O tym
jakie to bedziemy miec samoloty, a jakie smiglowce, a jakie wozy
bojowe, och ach. Nic tylko orgazmu dostac.

Oni sobie, rzeczywistosc sobie. A jaka jest rzeczywistosc polskiej
armii to chyba spora czesc tej grupy wie.

Kurde, zgubilem watek - sorry :)

RED BARON

***********************************************
Ziemia jest pieklem innej planety
***********************************************

wystawa foto "Czeczenia - ostateczne rozwiązanie"

Pare slow RAZ-a na temat tej wystawy

http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news?inf=723214

Świat się dowiedział, nic nie powiedział
01.03.2006 06:01

Rafał A. Ziemkiewicz / INTERIA.PL

Krąży po Polsce wystawa "Czeczenia - ostateczne rozwiązanie". W tej
chwili jest do obejrzenia w Warszawie. Za jakiś czas pojedzie pewnie do
innych polskich miast, ciągnąc za sobą ogon oficjalnych protestów
moskiewskiej ambasady i szeptanego potępienia miejscowych agentów wpływu
oraz pożytecznych idiotów, powtarzających, że stosunki z Rosją są dla
nas zbyt cenne, by je niepotrzebnie narażać, jeszcze dla byle pastuchów.

Wcale państwa nie namawiam, żeby tę wystawę oglądać. Po pierwsze -
trzeba mieć mocne nerwy. Zbyt wiele na tych zdjęciach krwi,
potrzaskanych kości, rozpryskanego mózgu; nie efektów specjalnych z
hollywodzkiej tandety, ale sądowego dokumentu straszliwych zbrodni,
jakich codziennie dopuszczają się w małym kaukaskim kraju okupacyjne wojska.

Po drugie - ta wystawa jest jak Wielka Księga z bajki Eugeniusza Szwarca
- kto ją zna? - "Smok". Jak wielka księga, w której dzień po dniu
zapisują się niegodziwości i podłości tego świata, i którą, wedle tejże
baśni, kto raz nieopatrznie weźmie do ręki, raz zajrzy na jej karty, ten
nigdy już nie zmruży spokojnie oka, nigdy już nie będzie w stanie
zaśmiać się beztrosko.

Zdjęcia, imiona i nazwiska, daty zaginięcia, daty odnalezienia
storturowanych zwłok, opisy kolejnych "zaczystek", fakty, fakty,
fakty... Kosztem uporczywej pracy garstki szaleńców bożych
udokumentowany został na tej wystawie holocaust małego, górskiego
narodu, który musi zginąć, bo odważył się stanąć na drodze ruskiej dumy
z imperium. Bo taka jest, w gruncie rzeczy, główna przyczyna
niewiarygodnego okrucieństwa i zawziętości, z jakim naród ten jest
systematycznie tępiony przez Rosjan.

Czeczeni na początku lat dziewięćdziesiątych wygrali z Rosjanami wojnę.
Obnażyli nieudolność jej generałów, zacofanie i bałagan panujące w ich
armii, głupotę rosyjskich przywódców. Czeczeni upokorzyli Rosję - za to
muszą zostać do ostatniego wymordowani. Tak, jak zostali wymordowani
polscy oficerowie w Katyniu - za to samo, za to, że upokorzyli Rosję,
spuszczając krasnoj armiji łomot w 1920.

To wszystko dzieje się o dwie godziny lotu samolotem od Warszawy. To
wszystko dzieje się na oczach Zachodu, który ma męczeństwo Czeczenów
głęboko w dupie. Zachodnie pajace od "obrony praw człowieka" - nasze
zresztą też - mają ważniejsze zmartwienia.

Zachłystują się oburzeniem, że w Guantanamo ktoś spuścił w kiblu Koran.
Że w Bagdadzie brytyjscy żołnierze nakopali gówniarzom, którzy rzucali w
nich kamieniami. Że w Poznaniu jakiś chuligan naubliżał pedałom od
pedałów. Że w Klewkach być może lądował samolot CIA, być może ze
złapanym terrorysta na pokładzie.

Proszę wybaczyć - nie chce mi się pisać dalej. Chce mi się płakać z
bezsilności i rzygać z odrazy.

Tyle na dziś.

Rafał A. Ziemkiewicz

wystawa foto "Czeczenia - ostateczne rozwiązanie"

no wlasnie stad sie dowiedzialem  o wystawie i zaczalem szperac w necie.
chris

Pare slow RAZ-a na temat tej wystawy

http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news?inf=723214

Świat się dowiedział, nic nie powiedział
01.03.2006 06:01

Rafał A. Ziemkiewicz / INTERIA.PL

Krąży po Polsce wystawa "Czeczenia - ostateczne rozwiązanie". W tej chwili
jest do obejrzenia w Warszawie. Za jakiś czas pojedzie pewnie do innych
polskich miast, ciągnąc za sobą ogon oficjalnych protestów moskiewskiej
ambasady i szeptanego potępienia miejscowych agentów wpływu oraz
pożytecznych idiotów, powtarzających, że stosunki z Rosją są dla nas zbyt
cenne, by je niepotrzebnie narażać, jeszcze dla byle pastuchów.

Wcale państwa nie namawiam, żeby tę wystawę oglądać. Po pierwsze - trzeba
mieć mocne nerwy. Zbyt wiele na tych zdjęciach krwi, potrzaskanych kości,
rozpryskanego mózgu; nie efektów specjalnych z hollywodzkiej tandety, ale
sądowego dokumentu straszliwych zbrodni, jakich codziennie dopuszczają się
w małym kaukaskim kraju okupacyjne wojska.

Po drugie - ta wystawa jest jak Wielka Księga z bajki Eugeniusza Szwarca -
kto ją zna? - "Smok". Jak wielka księga, w której dzień po dniu zapisują
się niegodziwości i podłości tego świata, i którą, wedle tejże baśni, kto
raz nieopatrznie weźmie do ręki, raz zajrzy na jej karty, ten nigdy już
nie zmruży spokojnie oka, nigdy już nie będzie w stanie zaśmiać się
beztrosko.

Zdjęcia, imiona i nazwiska, daty zaginięcia, daty odnalezienia
storturowanych zwłok, opisy kolejnych "zaczystek", fakty, fakty, fakty...
Kosztem uporczywej pracy garstki szaleńców bożych udokumentowany został na
tej wystawie holocaust małego, górskiego narodu, który musi zginąć, bo
odważył się stanąć na drodze ruskiej dumy z imperium. Bo taka jest, w
gruncie rzeczy, główna przyczyna niewiarygodnego okrucieństwa i
zawziętości, z jakim naród ten jest systematycznie tępiony przez Rosjan.

Czeczeni na początku lat dziewięćdziesiątych wygrali z Rosjanami wojnę.
Obnażyli nieudolność jej generałów, zacofanie i bałagan panujące w ich
armii, głupotę rosyjskich przywódców. Czeczeni upokorzyli Rosję - za to
muszą zostać do ostatniego wymordowani. Tak, jak zostali wymordowani
polscy oficerowie w Katyniu - za to samo, za to, że upokorzyli Rosję,
spuszczając krasnoj armiji łomot w 1920.

To wszystko dzieje się o dwie godziny lotu samolotem od Warszawy. To
wszystko dzieje się na oczach Zachodu, który ma męczeństwo Czeczenów
głęboko w dupie. Zachodnie pajace od "obrony praw człowieka" - nasze
zresztą też - mają ważniejsze zmartwienia.

Zachłystują się oburzeniem, że w Guantanamo ktoś spuścił w kiblu Koran. Że
w Bagdadzie brytyjscy żołnierze nakopali gówniarzom, którzy rzucali w nich
kamieniami. Że w Poznaniu jakiś chuligan naubliżał pedałom od pedałów. Że
w Klewkach być może lądował samolot CIA, być może ze złapanym terrorysta
na pokładzie.

Proszę wybaczyć - nie chce mi się pisać dalej. Chce mi się płakać z
bezsilności i rzygać z odrazy.

Tyle na dziś.

Rafał A. Ziemkiewicz

--
pozdrawiam
barney

4 8 15 16 23 42 EXECUTE