Oglądasz posty znalezione dla zapytania: Baśniowy Świat 5

BIG NTG ale jaka radocha :)

jeszce cos napisze
w sumie to ten text jest smiszno co nie
no ale kurde jak ja na to patrze to jest to z letka problemem
kiedys bylem w sklepie nie pamietam jakim
aaa juz wiem z mama w jakims z ciuchami i kurde tam bylo male dziecko
nie wiem mo 5 lat
i w tym sklepie byla taka jakby studzienka
 no wiecie jak w wannie taki otwor do splywania wody
no i to dziecko tam siedzialo przy tym otworze i wolalo:
"żółwie! żółwie! turtlesy! michealangelo!"
a tym czasie kiedy to bylo to byly wlasnie popularne zolwie ninja
a jak wiadomo turtlesy w tej bajce mieszkaly w kanalach
i co wy na to
tu widac jak to bajka wplywa na psychike i wyobraznie dziecka
wiec !!!moze!!! i harry potter jakos tak sobie wplywa
w kazdym badz razie jest to wazne zeby przemyslec tom ksiazke
mowie tutaj o ksiazce (nie czytaem a ni filmu nie ogladalem, ale sprawe
znam)
bo mi sie wydaje ze tamten swiat basniowy inaczej przedstawiony jest
w ksiazce a inaczej w filmie
mimo to uwazam ze ksieza z letka przesadzaja
uch ale duzo

wodniq

 » 

Prośba

a swoją drogą, jak to ma być tak, jak sobie wyobrażasz, to znaczy, że
możesz
puścić wodze fantazji i opisać krainę królowej śniegu i św. Mikołaja
jak w
bajce, a nie jak jest, po co Ci strona?


Po prawdzie, to rzeczywiście. W końcu to ma być utwór poetycki, a nie
dokumentalny :)
Witkacy też pisał: "Tak wyobrażam sobie Kielce". Co prawda chodziło Mu
o Kielce, ale równie dobrze można w ten sposób opisać inny region
świata. Z resztą nie koniecznie w formie baśni. Po prostu opisać myśli
i wrażenia, jakie przychodzą do głowy, gdy myślę o tych obszarach.
Dziękuję Wam za pomysły.

Pozdrawiam,
    Hubert

Prośba


| a swoją drogą, jak to ma być tak, jak sobie wyobrażasz, to znaczy, że

możesz

| puścić wodze fantazji i opisać krainę królowej śniegu i św. Mikołaja

jak w

| bajce, a nie jak jest, po co Ci strona?

Po prawdzie, to rzeczywiście. W końcu to ma być utwór poetycki, a nie
dokumentalny :)
Witkacy też pisał: "Tak wyobrażam sobie Kielce". Co prawda chodziło Mu
o Kielce, ale równie dobrze można w ten sposób opisać inny region
świata. Z resztą nie koniecznie w formie baśni. Po prostu opisać myśli
i wrażenia, jakie przychodzą do głowy, gdy myślę o tych obszarach.
Dziękuję Wam za pomysły.

Pozdrawiam,
    Hubert


Echo Reply działa? Hubert, rence, nogi i pozostałe członki mi przez
acana opadają... jak mawiał swego czasu Mr.Vegetable, wątek /czy tutaj
bardziej na miejscu wontek/ z Tobą nie jest niestety tak porywający jak
seks z piękną kobietą - potrafisz zaradzić najtwardszej erekcji :(

_
/Uprasza się o nienadsyłanie żadnych pism odręcznych ni maszynowych,
gdyż z powodu oderwania Mistrza od bezpośrednio danej rzeczywistości
takowe z pewnością z należytą uwagą odczytane nie będą./

*** (przypływ zabiera...)

Wiewiórka:

P.S.Co robisz w wigilję Jana? Ja będę oglądać ognie na brzegach Dunajca.
Cudowne pogańskie wianki.Powodzenia, w taka noc pełną pokus...:-)


Naprawdę zazdroszczę. Ja będę ogniskować nad brzegiem Odry, ale właśnie,
właśnie przypomniała mi się piosenka z dzieciństwa, z bajki muzycznej na
takiej czarnej płycie "Poszukiwacze złota". Akcja baśni rozgrywa się  w
okolichach Ślęży w noc Sobótki, a piosenka była taka:

"Noc sobótkowa - jedna w roku,
gdy zdarza się niejeden cud...
I dziwy znajdziesz w niej co kroku,
tak od stuleci wierzy lud...
Noc sobótkowa - to ta właśnie,
kiedy paproci kwitnie kwiat.
Otwiera się, nim księżyc zgaśnie,
zaczarowanych baśni świat..."

Pamiętam to dokładnie do dzisiaj, słuchało się tego godzinami, w kółko, zanim
jeszcze rozumiałam sens... Jakoś smutno jednak, a teraz dzieci oglądają
Pokemony :-(
M.

 » 

tren każdy inny kwiatku mój

Użytkownik "T. Chłopczyk"

| tren każdy inny kwiatku mój
| ----------------------------------

| kwiatku mój tylko świerszcz rudek rudek świerszcz
| a 56 schodów od bramy do drzwi a każdy inny

| a widok nie zawierał elementów gry w klasy ene due ra bee
| pod cyrku kopułą klaun szczery uśmiech miał na trzy znika
| entliczek wypada na starca pentliczek nie nie kuś mnie nie
| kuś gdy serce z piernika z twoich rąk umyka handlarz
| lizaków sprzedawca misiów hen hen w dole głębokim
| głębokim to ciało co z dwóch jednym się stało uniosę
| ponad orawskie maje w furkcie wstąg daleko stąd a

| tylko świerszcz rudek rudek świerszcz kwiatku mój
| od drzwi do bramy schodów 56 a każdy inny

Jest to więc nie "tren", ale "lada chwila tren",
i to wygłoszony przez swój własny przedmiot-podmiot.

Nie jestem w pełni zadowolony z takiego odczytania


nie mam wątpliwości że ból może doprowadzić matkę (siostrę, ...)
do granicy szaleństwa, szaleństwo jest becne, jest głównym tematem,
pomieszanie świata żywych (juz tylko wspmnienia) oraz świata rzeczy martwych
i przedmiotów,
peel stoi na granicy życia i śmierci, realnie i mentalnie,

odrostek

ps
z braku innych wskazań uznałbym 'orawskie maje' 'kuś-skuś' 'rudek,
świerszcz' itp
za obiekty basniowe, przeżywane dawniej intensywnie przez dziecko i

Dla wszystkich !!!


[...]

Nie ma siły, nasze społeczeństwo jest za słabe, tracimy więzi z naszą
przeszłością i kulturą (Kościół prawdopodobnie też cholera weźmie),
ślepota ot
co i głupota, bo ludzie nie wiedzą ile tracą...


[...]

Może niedużo jest takich, co tracą "coś". Ja tracę.
A kwiat paproci - to syf, jest chroniony, więc nie da się z niego
wycisnąć pieniędzy;-)

Noc Świętojańska - noc z 23/24 czerwca, najkrótsza noc w roku, robaczki
świętojańskie świecą wtedy w lesie, jak baśniowe elfy.
Piszę o tym dlatego, że w rozmowie na ten temat koleżanka powiedziała
mi, że nie zna takiego święta i nie ma pojęcia kiedy ono jest. :-)
KasiaKam

Dla wszystkich !!!

Witaj kimkolwiek jesteś...

 22 I 1999, jeden z cieni przybył z informacją, że Kasiakam
 jest w pałacu z taką wieścią:

 KMoże niedużo jest takich, co tracą "coś". Ja tracę.
 KA kwiat paproci - to syf, jest chroniony, więc nie da się z niego
 Kwycisnąć pieniędzy;-)
 Mam taki mały lasek niedaleko domu, rośnie tam dużo paproci, w najbliższą Noc
Świętojańską wybieram się. :)

 KNoc Świętojańska - noc z 23/24 czerwca, najkrótsza noc w roku,
 Krobaczki świętojańskie świecą wtedy w lesie, jak baśniowe elfy.
 KPiszę o tym dlatego, że w rozmowie na ten temat koleżanka powiedziała
 Kmi, że nie zna takiego święta i nie ma pojęcia kiedy ono jest. :-)
 Smutne. Ale chyba najbardziej pożądam Dziadów, stare, pogańskie święto duchów.
Tylko część związana z tym świętem mi się spodobała w 'Panu Tadeuszu', to chyba
nie ładnie, ale to prawda. :)

                                                      <ane

"alchemik" P. Coelho

    Wiem, że jest to grupa  o poezji, lecz myślę, że warto polecić (tym
którzy jeszcze nie czytali - ja, pięć minut temu skończyłem), książkę
niezwykłą, czarodziejską; brazylijskiego pisarza, Paulo Coelho pt.
"Alchemik".

Jestem jeszcze pod urokiem przeczytanej lektury, więc pozwolę zacytować
sobie wydawcę.

"Alchemik" otwiera te drzwi w naszej duszy, o których istnieniu wolelibyśmy


czasami zapomnieć. Każe marzyć, podążać za własnym powołaniem, podejmować
ryzyko, pójść w świat i wrócić wystarczająco śmiałym by stawić czoła
wszelkim przeszkodom. Baśniowa, alegoryczna opowieść o wędrówce
andaluzyjskiego pastarza, jest tłem do medytacji nad tym, jak ominąć życiowe
pułapki by dotrzeć do samego siebie. Alchemia Paula Coelho to tajemna wiedza
o prawdzie i jej dwu obliczach.<

Książka jest naprawdę warta poznania, gdyż ma w sobie coś o czym człowiek
nie powinien zapomnieć, nawet w tym skomputeryzowanym i szybkim świecie, w
jakim przyszło nam żyć. Jeśli mogę coś polecić, to chciałbym prosić ludzi,
którzy "Alchemika" nie czytali, a to zrobią, by skończyli lekturę przed
epilogiem, gdyż z jakiś powodów autor zamącił to co było przez cały czas
magią, z tym co jest materią (w każdym razie dla mnie).

A. Black

*** (jestem rzeką)

Mi rowniez sie podoba-ciekawe przenosnie,a poza tym  przenosza  w swiat
basni:)zeby tak sie dalo wzyciu- Meg

"makan"

| jestem rzeką.
| płyniesz przeze mnie
| dżonką wspomnień.
| na brzegu tańczą leśne elfy
| w dzbankach herbaty.
| wiosłem rozgarniasz fale smutku.
| słońca promień
| zwielokrotniony w twoich oczach
| flirtuje z nurtem.

| wpływamy w mgłę.
| znaczenia słów się rozmywają.
| perliście drży melodia cytry.
| zanurzasz w wodzie dłonie.
| wyławiasz zatopione myśli.
| kroplami srebrzę twoje rzęsy.
| patrzysz chłodniej. milczysz.
| odwracasz wzrok od głębin.

| kończy się dzień.
| łagodnym zmierzchem
| kołyszę twoje bose stopy.
| słońca promień
| osunął się po żagla wątku
| i zniknął w toni.

| nim świt wyostrzy
| półsenny kontur łodzi z mroku
| zapytam wiatru
| może zechce
| popchnąć cię ze mną
| w nową podróż.

Ładny. Czy za słodki? :-) Dla mnie akurat.
Ja lubię słodkości. Czuję też, że ten wiersz jest mi dziwnie bliski.
Cieszę się, że do niego wróciłem bo jednego razu było mało ;-)

serdeczne
seth


*** (jestem rzeką)

Mi rowniez sie podoba-ciekawe przenosnie,a poza tym  przenosza  w swiat
basni:)zeby tak sie dalo wzyciu- Meg
| | "makan"

| jestem rzeką.
| płyniesz przeze mnie
| dżonką wspomnień.
| na brzegu tańczą leśne elfy
| w dzbankach herbaty.
| wiosłem rozgarniasz fale smutku.
| słońca promień
| zwielokrotniony w twoich oczach
| flirtuje z nurtem.

| wpływamy w mgłę.
| znaczenia słów się rozmywają.
| perliście drży melodia cytry.
| zanurzasz w wodzie dłonie.
| wyławiasz zatopione myśli.
| kroplami srebrzę twoje rzęsy.
| patrzysz chłodniej. milczysz.
| odwracasz wzrok od głębin.

| kończy się dzień.
| łagodnym zmierzchem
| kołyszę twoje bose stopy.
| słońca promień
| osunął się po żagla wątku
| i zniknął w toni.

| nim świt wyostrzy
| półsenny kontur łodzi z mroku
| zapytam wiatru
| może zechce
| popchnąć cię ze mną
| w nową podróż.

| Ładny. Czy za słodki? :-) Dla mnie akurat.
| Ja lubię słodkości. Czuję też, że ten wiersz jest mi dziwnie bliski.
| Cieszę się, że do niego wróciłem bo jednego razu było mało ;-)

| serdeczne
| seth


Nie spodziewałam się, że jeszcze ktoś do niego zajrzy. Dziękuję, cieszę się,
że się spodobał.

Pozdrawiam.

Makan.



--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

sonety mazowieckie :-)


:             dziwność
:             ~~~~~~~
:
[...]
::
:                kapliczka
:                ~~~~~~~~
:
[...]:
:                skądś dziwne głosy zaklęcia mamroczą.
:                I nie wiesz - śnisz gdzieś, że tu jesteś właśnie...
:                Wszedłeś do baśni, czy też w Ciebie... baśnie?
:

Pięknie marco, naprawdę pięknie. Dla Ciebie mazowieckie, dla mnie
świętokrzyskie bardziej, kieleckie. Dlatego pewnie, że tamte drogi,
tamte wsie znam bardziej, są mi bliższe a jednocześnie tak bardzo
podobne do Twoich z sonetów. Naprawdę świetnie oddałeś klimat zapadłej
wsi, gdzie kobiety w ostatnich promieniach słońca wygrzewają łokcie na
płotach, a kapliczki na nieostrożnych drzewach ostrzegają przed nagłym
zakrętem. I nie wiem czy baśń o tej spokojnej wsi jest we mnie, czy to
ja wchodzę w jej świat. Ładne zapytanie. Wygląda może tak jakbym

stało się tak, że poczułam zapach tej przedwieczornej wsi, cudowny
wewnętrzny spokój... lubię takie czytać takie wiersze. Po lekki
emocjonalnym rozdygotaniu tego dnia, kiedy nawet aura nie potrafi się
ustabilizować... spokój...

pozdrawiam cieplutko:-)))

iola

łodyga fasoli


Bo wiecie co? Z tym humorem to jest tak, że ja się na
śmierci w ogóle nie znam. Nigdy nie straciłam nikogo
bliskiego i dlatego pozwoliłam sobie na taką żartobliwą
wersję. Póki mogę.


MAG i tego ci życzę. oby jak najdłużej... potem potrafi się tak wiele
rzeczy zmienić.. i stracić sens...

Myślę, że ze sprawą śmierci wcześniej czy później każdy się zmierzy.
Ładnie zaszyłaś problem w baśni, która nagle wyrasta z realnego świata.
Nabiera sporej lekkości. Ja się nabrałem do samego końca ;)

pozdrowionka,
bee

łodyga fasoli

bee:
(...)

Ładnie zaszyłaś problem w baśni, która nagle wyrasta z realnego świata.


Baśniowa retoryka chyba nie tylko dzieciom pomaga pogodzić się ze stratą.
Tylko skąd wytrzasnąć taką wykwalifikowaną piastunkę, która w potrzebie
potrafiłaby kojącą opowieścią przeprowadzić nas za rękę przez śmierć?
(nie każdy zna Mary :)

Nabiera sporej lekkości. Ja się nabrałem do samego końca ;)


Zatem element zaskoczenia zadziałał. Można odhaczyć :)

pozdrowionka,
bee


Dzięki za komentarz. Serdeczności
- MAG :)

ten wiersz jest cool, choć nic a nic nie zrozumiałem

hula-hoop
--------------

chowam się za drzwiami i naśladuję kukułkę. czasem
wchodzisz pod stół i bawimy się w chowanego. udajemy.
przez ażurowe oczka nic a nic nie widać. zabawa.

łuk należy do twego wnuka. obiecaj że wrócisz.
pozostanę żywy jak drzewo wokół którego toczy się świat.
wspieraj mnie dopóki nie wypełnię przeznaczenia.


[...]

Tytuł postu jest adekwatny do moich odczuć;-)
Bardzo mi się podoba, choć nie wiem dlaczego i nic nie zrozumiałam, no,
prawie nic;-)

Pięknie przeplatają się fantazje, wyobraźnia rozpędza się i kluczy jak po
ledwie widzialnych śladach. Baśniowo jest i ruchliwie jest. Jak wówczas, gdy
się przebiega na palcach po okruszynach snów, jaw, przewidzeń.

KasiaKam

pęknięcia


[...]

Baśniowa to opowieść, przetykana jakimś latynoskim półświatłem, fantazją
poetycką o silnym oddziaływaniu na wyobraźnię, na tyle, by zatopić się w
nią i dać się jej ponieść. Ale, nie ukrywam, trudno mi dotrzeć do sedna.


Dziękuję Ci Kasiu za Twoją wyobraźnię, która tak często
potrafi współgrać ze światem mojej fantazji.

Być może to tylko sztuka dla sztuki i nie należy poszukiwać tu ani
filozoficznych ech ani nawet moralnych pouczeń. Jedno pewne: tytuł
doskonały.


Myślę, że można odbierać go na płaszczyźnie
dosłownej, ale również filozoficznej i eschatologicznej,
czy też ontologicznej. Jak zwykle zahaczam też
o metafizykę, co jet taką moją niewinną słabością.

jakiś traktat filozoficzny, albo opowiastkę dydaktyczną.
Gdyż takiego podejścia do poezji wręcz nie cierpię
(co nie znaczy, że czasami nie _popełnię_ czegoś
w tym stylu).

W tym wierszu najważniejsze są prawdopodobnie właśnie owe
pęknięcia, liczne pęknięcia, z których istnienia nie zdajemy sobie na
ogół sprawy. A życie zbudowane jest z 'pęknięć'. I przepełnione
hochsztaplerami;-)


Oczywiście, pęknięcia są tu kluczem
otwierającym wiele bram interpretacji.

KasiaKam


pozdrawiam
melancholijnie i jesiennie
DarekS

#Zielony Dom - na Święta.

http://republika.pl/zieldom

W Zielonym Domu - świąteczne zmiany.
Za oknami już pełnia zimy, Kraina Prawdziwych Baśni iskrzy się
przysypana śniegiem, pejzaże bielą się i złocą w słońcu.
Na półkach zapasy z jesieni - czerwone muchomory w zalewie słońca,
pajęczyny polukrowane porankiem, ptaki i owady zatrzymane w
czarodziejskich kryształach.
I oczywiście wiersze - Tomaszka i moje. W wierszach - refleksje,
wzruszenia, tajemnice, pytania i próby odpowiedzi. Na Święta wracają
dziecinne wspomnienia i wzruszenia, dlatego znalazło się tam również
kilka wierszyków z niewielkiego zbiorku wydanego, gdy byłam jeszcze w
szkole podstawowej.

Wszystkim Sympatykom Zielonego Domu
Baśniowych Świąt, radości i szczęścia
oraz najpiękniejszych Miejsc i Chwil
życzą
Autorka i Współlokator :)

#Zielony Dom - na Święta.

http://republika.pl/zieldom

W Zielonym Domu - świąteczne zmiany.
Za oknami już pełnia zimy, Kraina Prawdziwych Baśni iskrzy się
przysypana śniegiem, pejzaże bielą się i złocą w słońcu.
Na półkach zapasy z jesieni - czerwone muchomory w zalewie słońca,
pajęczyny polukrowane porankiem, ptaki i owady zatrzymane w
czarodziejskich kryształach.
I oczywiście wiersze - Tomaszka i moje. W wierszach - refleksje,
wzruszenia, tajemnice, pytania i próby odpowiedzi. Na Święta wracają
dziecinne wspomnienia i wzruszenia, dlatego znalazło się tam również
kilka wierszyków z niewielkiego zbiorku wydanego, gdy byłam jeszcze w
szkole podstawowej.

Wszystkim Sympatykom Zielonego Domu
Baśniowych Świąt, radości i szczęścia
oraz najpiękniejszych Miejsc i Chwil
życzą
Autorka i Współlokator :)


Dziękuję za Zaproszenie :)
Wiersze i zdjęcia - jedne piękniejsze od drugich. Aż nie wiadomo co wybrać.
Dobrze przynajmniej, że w Święta jest tyle wolnego czasu i jakoś to wszystko w sobie upcham,
oczywiście kosztem takiego samego kawalka siebie ;)

Pozdrawiam serdecznie
marco

coś wigilijnego

Kosieczyńska ulica wigilijną nocą:
gdy śnieg pstrzy się złotawo w latarni szeregach
blask zamyka się w płotów podniesionych brzegach
za którymi przez okna wzruszenia się złocą.

Pachnie świerkiem w powietrzu. Od pól wieje śniegiem.
Milczą pod naszym domem snem sękate drzewa
i głos dzwoni w ulicy. Czy to blask tak śpiewa,
czy to znów świat się rodzi nowych godzin biegiem?

Znów - wracamy... Spóźnieni, mali latarnicy,
z dawnych snów pamiętamy, że w światłach śnieg pada,
że świerk świąteczne baśnie nocą opowiada
w kosieczyńską Wigilię, na mojej ulicy...

Znów - słuchamy... Lecz nasze płyną w nocy słowa,
to my własnie idziemy ulicą świetlistą...
Nam to dzisiaj w tej baśni tak prosto i czysto?
Czy to my - tacy mali jak szyszka świerkowa?

Wczoraj o 2 w nocy pisane, po powrocie z pogańskiego spaceru do lasu.
Wszędzie śnieg i śnieg, i pada teraz też.
A to po tej ulicy właśnie chodzą od sierpnia źli latarnicy, i do bram...
Śniegowych Świąt...
Marta.

coś wigilijnego

Kosieczyńska ulica wigilijną nocą:
gdy śnieg pstrzy się złotawo w latarni szeregach
blask zamyka się w płotów podniesionych brzegach
za którymi przez okna wzruszenia się złocą.

Pachnie świerkiem w powietrzu. Od pól wieje śniegiem.
Milczą pod naszym domem snem sękate drzewa
i głos dzwoni w ulicy. Czy to blask tak śpiewa,
czy to znów świat się rodzi nowych godzin biegiem?

Znów - wracamy... Spóźnieni, mali latarnicy,
z dawnych snów pamiętamy, że w światłach śnieg pada,
że świerk świąteczne baśnie nocą opowiada
w kosieczyńską Wigilię, na mojej ulicy...

Znów - słuchamy... Lecz nasze płyną w nocy słowa,
to my własnie idziemy ulicą świetlistą...
Nam to dzisiaj w tej baśni tak prosto i czysto?
Czy to my - tacy mali jak szyszka świerkowa?

Wczoraj o 2 w nocy pisane, po powrocie z pogańskiego spaceru do lasu.
Wszędzie śnieg i śnieg, i pada teraz też.
A to po tej ulicy właśnie chodzą od sierpnia źli latarnicy, i do bram...
Śniegowych Świąt...
Marta.


oj, zazdroszczę ci Marto tego spaceru :-)
mam blisko domu taki park sosnowy, który był kiedyś lasem
teraz światła miasta rozświetlają niebo i jest w nim tak jasno jak w dzień,
a niebo jest takie granatowe na horyzoncie za miastem
ale pewnie to nie to co twoja kosieczyńska hosanna :)

pozdrawiam świątecznie

Krzysztof

coś wigilijnego


message

Kosieczyńska ulica wigilijną nocą:
gdy śnieg pstrzy się złotawo w latarni szeregach
blask zamyka się w płotów podniesionych brzegach
za którymi przez okna wzruszenia się złocą.

Pachnie świerkiem w powietrzu. Od pól wieje śniegiem.
Milczą pod naszym domem snem sękate drzewa
i głos dzwoni w ulicy. Czy to blask tak śpiewa,
czy to znów świat się rodzi nowych godzin biegiem?

Znów - wracamy... Spóźnieni, mali latarnicy,
z dawnych snów pamiętamy, że w światłach śnieg pada,
że świerk świąteczne baśnie nocą opowiada
w kosieczyńską Wigilię, na mojej ulicy...

Znów - słuchamy... Lecz nasze płyną w nocy słowa,
to my własnie idziemy ulicą świetlistą...
Nam to dzisiaj w tej baśni tak prosto i czysto?
Czy to my - tacy mali jak szyszka świerkowa?

Wczoraj o 2 w nocy pisane, po powrocie z pogańskiego
spaceru do lasu.
Wszędzie śnieg i śnieg, i pada teraz też.
A to po tej ulicy właśnie chodzą od sierpnia źli


latarnicy, i do bram...

Śniegowych Świąt...


Analizę wiersza, jak i odautorskiego komentarza,
powierzam natychmiast profesjonalnym łapom swojego
prawnika.

Tomaszek

;)

mgnienie


mgnienie
________

akanaea diablica o zielonych oczach i figlarnym spojrzeniu
kandiliosa niespostrzeżenie uwiodła mimowolnym gestem
odbierajÂąc mu rozum - resztkę myÂśli - oraz Âświat pełen przedmiotów
przykrywajÂąc go delikatnie czarnoksięskÂą pelerynÂą nocy

kandilios niecierpliwie poszukujÂąc dziur w magicznym płaszczu
nie mogÂąc się podeprzeć szorstkimi filarami Âświata
przewracał się spadajÂąc w przepaÂść umykajÂącej przestrzeni
zmierzajÂąc powoli na obrzeża do siódmej granicy

tam znajdował akanaei rysy piękne i szalone
wyrzeÄ˝bione we wszystkich punktach - w każdym błysku Âświecy
uwięziony w obrazie - zastygł w nim na chwilę
która trwała i trwała nigdy się nie kończÂąc


Fantastyczne, baśniowe obrazy, gra świateł uczuć i szlachetnych blasków
boskości...  Podoba mi się.
M.

baj-durzenie

baj-durzenie

w świecie baśni nie ma krwi
ani kupulujących kochanków
smok pokonany przez dzielnego rycerza
umiera łagodnie i bez bólu

a tylko niekiedy
księżniczka pocałowawszy księcia
zmienia się w obrzydliwą ropuchę

no i jeszcze te niesforne krasnoludki
co przeszkadzają chodząc po garbatym nosie

baj-durzenie


W sumie, gdyby nie "kopulujący" byłoby na bajeczkę dla dzieci,
a tak to jest dla dorosłych, i już. :o)

gabcia

baj-durzenie

w świecie baśni nie ma krwi
ani kupulujących kochanków
smok pokonany przez dzielnego rycerza
umiera łagodnie i bez bólu

a tylko niekiedy
księżniczka pocałowawszy księcia
zmienia się w obrzydliwą ropuchę

no i jeszcze te niesforne krasnoludki
co przeszkadzają chodząc po garbatym nosie


baj-durzenie


w świecie baśni nie ma krwi
ani kupulujących kochanków
smok pokonany przez dzielnego rycerza
umiera łagodnie i bez bólu

a tylko niekiedy
księżniczka pocałowawszy księcia
zmienia się w obrzydliwą ropuchę

no i jeszcze te niesforne krasnoludki
co przeszkadzają chodząc po garbatym nosie


a jednak czym byśmy byli bez świata baśni
- dobrze ze mamy go w sobie

a.

"święta, święta... idę dalej"

    "święta, święta... idę dalej"

    baśniowa łagodność rozejdzie się w domach
    przy drzewku zatańczy poczciwy aniołek
    i dzieci pobiegną do łóżek wieczorem
    i gwiazdka zamruga jak stara znajoma

    śnieżynki! mamusiu! śnieżynki są słodkie!
    rumiane twarzyczki zaśmieją się nocą
    i niebo w dół sypnie puszystą dobrocią
    mikołaj zdyszany zapuka do okien

    opłatkiem się dzielą? czy dzielą się niebem?
    pękają życzenia, pękają prezenty
    potrawy, potrawy, melodia kolędy
    i Janek Kalina idący przed siebie

    chodnikiem, po śniegu, z rękami w kieszeniach
    odejdzie cichutko i wsunie się w księżyc
    i wierszem zapłacze i rymem zabrzęczy
    w tęsknocie młodzieńczej, w szczeniackich marzeniach

"święta, święta... idę dalej"


   "święta, święta... idę dalej"

   baśniowa łagodność rozejdzie się w domach


                          [...]

   w tęsknocie młodzieńczej, w szczeniackich marzeniach


Dzień Dobry Janku!
Śliczny!
Rzeczywiście czytelnik idzie Twoim śladem.
Ale chyba najbardziej mi się podoba gdy nie wiem jak mi się podoba...
Więc niech tak zostanie -po prostu śliczny!
Dziękuje za pozytywną świąteczną myśl ,która mi się nasunęła mimo pochmurnej
soboty.
Pozdrawiam
Jagoda

droga do tesco


:droga do tesco
:
:
:
:   pojadę wielkim waranem
:   na parking tam zostanę zrzucony
[...]
:

We wszystkich tych sarkastycznych przeciwieństwach najbardziej spodobał mi
się pomysł z waranem. I od razu rozśmieszył mnie bardzo obraz "galopującego"
warana, i chociaż wcześniej nieco cieplej, tuż przy śnie w kupie liści
jesiennych (czy one nie są na wagę?) pomyślałam, że może nawet lepiej, że
tak powolnie, że tak jak dzisiejsze wieczory, ciężko.
Wplotłeś to czego nie cierpię we współczesnym w świecie w taki świat
baśniowy i nie wiem teraz czy to dobrze, czy źle. Pierwszy raz ktoś poplątał
mi myśli aż tak, żebym nie wiedziała, czy to możliwe. Taka "nigdy
niekończąca się historia" uwspółcześniona o te niezwykle tajemnicze budowle,
o te korytarze i zakamarki z mrożonym indykiem w wielkiej zamrażarce zaraz
koło kolorowych półek z lodami a za nimi mleko i margaryna "do pieczywa i
ciepłych zastosowań kuchennych".
Jak zwykle Twój wiersz zaskakuje pomysłowością. Nie raz już pisałam (pewnie
dawno temu, więc przypominam), że jesteś jednym z najświetniejszych znanych
mi zapisywaczy obserwacji. Jednak niebanalności, oryginalności - to jeszcze
nie wszystko. Więc nie wszystko mi się w tym wierszu podoba, może to być
kwestia wewnętrznej kłótni, którą zastaję w sobie po przeczytaniu. Nie taki
lubię świat.
Ale umieć wpleść to wielkie globalne barachło w bajkę - !. ale... i tak bez
przerwy od wczoraj. ale, ale. Kiedyś rozpiszę do końca wszystkie przeciw i
wszystkie za.

iola

droga do tesco

Olgierd Cybulski:

droga do tesco

   pojadę wielkim waranem
   na parking tam zostanę zrzucony
   i usnę w warana cieniu na liści kupie
   między ikeą a macro a kiedy się obudzę
   wykradnę z carrefoura dziewczę sprzedające pizzę
   i pogalopujemy waranem przez tesco
   przez klasztorów ruiny przez niedokończone mosty
   skryte w szuwarach rzeki przez estakady obwodowych traktów
   w zachodzie słońca na wagę w blasku księżyca przez łąkę
   przez beczki wiadra puszki udamy się do zamku na osiedlu piastów
   przyjmie nas książę zmienimy warana a gdy ze snu przebudzona
   zaczniesz marudzić że zimno oddam cię dziewczę światu
   oddam cię na wagę oddam a sam zostanę w powietrzu
   w słodkim śnie w liści kupie wśród jeży z pchłami
   pośród zielonych kasztanowych mszyc


Urzeka. Aż mi dech zaparło, poważnie, czytałem na jednym oddechu. I wiesz,
jakis taki niewymagający jestem. Chcę od wiersza jedynie "tego czegoś",
niekoniecznie związanego z arcyważnym przekazem. A tu to otrzymuję. Dziwi
mnie trochę przejmujące poczucie obcowania z czymś starym. Starożytnym
nawet. Czytam tesco, czytam macro - a gdzieś tam roi mi się itaka, troja.
Tak, chyba to właśnie podoba mi się w tym wierszu - mgliście splątane wątki
dawnej baśni, mitu, starożytności, westernu, współczesności. Wyzierająca z
tego splątania trwałość. Ludzka trwałość.

Łukasz

Propozycja

Mam propozycję dla Szanownych Grupowiczów:

Czekam na propozycje!
[..............]
Pozdrawiam śniegowo (zasypało mi cały samochód!)

Ambiento


Kantyczka

Szaro, szaro szaruteńko
przyjdź, zimeńko.

Szaro, nic się nie chce zmienić
od jesieni.

Szaro, buro i paskudnie.
Gdzie te grudnie?

Gdzie są niegdysiejsze śniegi?
Dziś pepegi

nosić możesz całą zimę;
(z nudów zginę).

Posyp wreszcie dobry Boże.
jak tak możesz?

Choć się modlić niezbyt umiem,
Ty zrozumiesz.

Teraz już zamykam oczy.
Rano zoczyć

bym tu chciała białe pola
(Twoja wola)

Weźże się postaraj trochę,
zrób radochę

dzieciom, starcom, ptakom, ludziom,
niech się zbudzą

w kraju baśni. Wnet kolędą
chwalić będą.

Wysłuchaj mnie, dobry Panie.
Niech się stanie!

święta

kiedy przyjedziesz tym razem
wejdziesz, pociągniesz nosem i powiesz
to tu?
a gdzie zapach perfum, gdzie kadzidełka?
gdzie t e n zapach?
nic z tego, nie tym razem
tak, to tu, ale teraz:
pasztet
karp
barszcz
kapusta z grzybami
makowiec
choinka

to też jest dom

Edgar Degas &#8211; Akt

weronika:

    [...]

  tę chwilę będę czcić gdy założą mi czepek
  obetną warkocz i powloką w mgliste światy
  śpiewając : ach kochany Augustynie, wszystko minie minie minie


Zatrzymał mnie Twój wiersz. Akty Degasa i komentarz z Andersena.
Książe - świniopas wraca do swojego królestwa "zatrzasnąwszy i zaryglowawszy"
drzwi przed nosem dumnej księżniczki, a ona czeka na tę upragnioną chwilę?
Być może Twój wcześniejszy wiersz o słowiku nasunął mi to skojarzenie, ale
sięgnęłam po Andersena, żeby znaleźć jakąś analogię :)
Nie wiem czy to było zamierzone, ale i w tej baśni występuje żywy słowik,
którego jedyną wadą jest właśnie to, że jest żywy.

Zdecydowanie wolę czytać niż pisać komentarze, ale jakoś nie mogłam się
powtrzymać.

Ładnie opowiadasz, Weroniko.

Pozdrawiam

agaska

nic nie mówiący tytuł - aleja


:A Twoje dokonczenie wiersza podoba mi sie. Szczegoolnie uzyty wnim wyraz
:'jutrznia'. Twoich wierszy jednak nie da sie pomylic z innymi. Masz
:niesamowita (dla mnie) zdolnosc uzywania sloow, o ktoorych zapomnialo sie,
:ze istnieja. Piekne :)
: Nie chwal dnia przed zachodem slonca, kobiety przed smiercia (z tym akurat
: sie nie zgadzam - przyp.moj), Erina z Thar przed pelnia.

: Fajnie sie czyta takie mile slowa, ale trudno sie je przyjmuje, bo ja to
: tak: z jednej strony... kolko wzajemnej adoracji? nieeeeee, skad! to takie
: warsztaty poetyckie... a potem slodkie slowka w slodkie uszka ;)

mi sposoob uzywania starych pieknych sloow. Nie daje to jednak gwarancji, ze
kazdy wiersz bedzie swietny. Niektoore Twoje wiersze maja bardzo
nostalgiczny i magiczny charakter. Cos jak ze starych basni czytanych w
dziecinstwie. Czasem zapominam, ze taki swiat istnieje, ze kiedys w nim
zylam. W swiecie, gdzie glupi Jasio zdobywa to, co najlepsze a zly wielkolud
zostaje pokonany, wszystko na szczycie szklanej goory.

        pozdrawiam, Atena

PS. Jestes juz druga osoba, ktoora narzeka, ze chwale. Jesli chwale, robie
to dlatego, ze cos mi sie podoba. Jak jednak zaczynam sie przekonywac
pochwala moze byc roownie zle przyjmowana jak negatywna krytyka. Smutne.

nic nie mówiący tytuł - aleja



mi sposoob uzywania starych pieknych sloow. Nie daje to jednak gwarancji,
ze
kazdy wiersz bedzie swietny. Niektoore Twoje wiersze maja bardzo
nostalgiczny i magiczny charakter. Cos jak ze starych basni czytanych w
dziecinstwie. Czasem zapominam, ze taki swiat istnieje, ze kiedys w nim
zylam. W swiecie, gdzie glupi Jasio zdobywa to, co najlepsze a zly
wielkolud
zostaje pokonany, wszystko na szczycie szklanej goory.

pozdrawiam, Atena

PS. Jestes juz druga osoba, ktoora narzeka, ze chwale. Jesli chwale, robie
to dlatego, ze cos mi sie podoba. Jak jednak zaczynam sie przekonywac
pochwala moze byc roownie zle przyjmowana jak negatywna krytyka. Smutne.


Ops, przepraszam w takim razie. Co jak co, ale zasmucic nie chcialem. Nie
narzekam, hmm, moze troche. Naprawde bardzo mnie ucieszylo to, ze
dostrzegasz cos pieknego i magicznego w tym co pisze. Musialem jakos na to
zareagowac, najlepiej tak, zeby mi woda sodowa do glowy nie uderzyla.

Pozdrawiam,
Erin z Tharu

za pamiec swiat

ellu bi-s :

za pamiec swiat


(...)

Moim zdaniem - okropny tak, ze nie powinien powstac.

od banalu o choinkach, przez zmylkowo basniowy klimat
"przyjaciela wiatru" , po fakt drastyczny i wstrzasajacy;
obudowalas go taka nibymitologia wyjasniajaca, a od poczatku
nieadekwatna : gdzie jednorazowe szalenstwo umierajacych choinek , a
gdzie tajfun ? Nie, nie, nie - zdarzenie prawdziwe, faktogonia falszywa,
wiersz niedobry.

Grazyna

historia pewnej pielgrzymki


A co to za muzyka Cię tak porusza?


taka grupa z Finlandii, miesza się folk z mistycyzmem, wszystko przybarwione
głosem
Pani, która powinna śpiewać arie, a całe tło muzyczne to garkotłuki i
zawrotna szybkość, a jednak wszystko
w ogólnym odbiorze wydaje się delikatne, subtelne, nawet wiosenne, jej głos,
jej głos mnie zniewala, z baśni
wyskoczyła czy co?

Nightwish - naprawdę, muzyka inaczej.

Co do wiersza:
Nie jest to pielgrzymka w dosłownym znaczeniu.
Miał to być wiersz o zafascynowaniu pewnym zjawiskiem w zaciszu
własnego świata. Zafascynowaniu na tyle dużym, iż wydawało się
że nikt inny nie może pełniej zidentyfikować się z przedmiotem fascynacji.
Dopiero wyjście na zewnątrz, wielki spęd pod jednym szyldem
dało wiedzę o tym jak jest wielu podobnych.


tak odebrałem, bo w wierszu brak kierunku na religijność, zamodlenie i coś
tam jeszcze.
to takie wędrowanie-odkrywanie, coś obciąć przestawić i jest gotowy pełny
wiersz.

P.S.  Tak w ogóle to były wspomnienia.


to podstawa do pisania wierszy obserwacja i wspomnienia, wspomnienia są
ciekawsze bo można fabularyzować:))

ELMO

ps. słówko i płyta jest u Ciebie.

Kay


...
ja - Kay
spojrzałem na kalendarz


pomysł może i dobry, chyba już był na grupie
ale poniże mamy oczywistości, o których nie wiem
czy aż należy pisać wiersze czyli

więc to już listopad
drzewa gubiąc liście
zapowiadają nadejście zimy


to jeżeli chodzi o rzeczywistość,
wkraczając w świat baśni pl sugeruje
zimę w swym sercu

choć tak naprawdę
Królowa Śniegu
rządzi światem od dawna
przebiła me serce


Królowa Śniegu i to przebite serce w ogóle słowo serce
jest kolejnym doczepionym towarowym wagonem:(

swym lodowym spojrzeniem


lodowate spojrzenie oczywiście byłoby kolejnym banałem,
więc i tak nic nas nie  ratuje przed wciskającymi się
w nasz bijący rytmicznie organ - gałkami truskawkowych lodów;-)

czekam na Ciebie
Gerdo!


wiersz niestety nie podoba MI się. chociaż Mirku pomysł naprawdę nie jest
zły, w ogóle to kocham baśnie, dlatego zwróciłem uwagę, a moje uwagi - to
tak dla wniosków.

życzę miłego dnia

IDEA psia krew

ELMO, ELMO oczywiście

@ Niby o

"Łukasz Orzechowski"
...
Powiało jakoś tak baśniowo i magicznie. Zauroczony las, kto wie na
jakiej planecie, w jakim alternatywnym świecie (rym wkradł się
nieproszony).
Piękna panorama obrazów, które pogłębiają się i zwężają
jak wirujący tunel wiodący czytelnika w nieznane.
"Centrum puszczy" - stanowczo nie; tylko w bezdusznym mieście może
być centrum. W puszczy sa ostępy, głębie, knieje, mateczniki... czy ja
wiem - serce nawet. Ale tytuł nie nadaje się do treści. Leśne
metamorfozy...coś w tym rodzaju?


Masz racje co do centrum, dziekuje za zwrocenie uwagi. Poprawie. Tytul
wlasnie tak - niby o, bo niby o czyms ale (dziekuje Kasiu)...

Wstęp do dłuższej opowiesci?


Ciagu dalszego nie bedzie.

pozdrawiam
Lukasz

życzenia należy składać z uśmiechem na twarzy!!


ps. co? za wcześniej?


Skądże : ) A ja Ci życzę, Moja Poetko Droga, rozbłysków przy stole, na łące,
w pościeli; rozbłysków za zasłoną i w południowym słońcu. Nóg splątanych i
czułych dłoni; baśni niespełnionych i chwili na oddech. Ciepłych Świąt,
Jasny Aniele ; )

w.

życzenia należy składać z uśmiechem na twarzy!!

wilczysko
----------------

A ja Ci życzę, Moja Poetko Droga, rozbłysków przy stole, na łące,
w pościeli; rozbłysków za zasłoną i w południowym słońcu. Nóg splątanych i
czułych dłoni; baśni niespełnionych i chwili na oddech. Ciepłych Świąt,
Jasny Aniele ; )


oo!!
chyba się rumienię.

dziękuję A.   :)

EN>PL circle of time

Bukary:

Na razie wymęczyłem coś takiego:

"poematy Chretiena były poważnymi historiami o miłości,
które podstawiają wprawdzie zwierciadło naturze
pojawiającej się w ówczesnych sferach dworskich,
ale bezustannie zbaczają, niestety, z głównego tematu
w stronę krainy baśni".

Nie brzmi to dobrze, więc nadal proszę o pomoc.



Jego poematy były poważnymi opowieściami o miłości, służącymi za zwierciadło
ludzkiej naturze - takiej, jaką można było obserwować w kręgach dworskich owych
czasów; niestety, we wszystkich kluczowych momentach były one przerywane
baśniowymi dygresjami,  nieistotnymi dla treści utworu.

Oczywiście, fraza z Szekspira ("podstawić lustro naturze")
musi być za wszelką cenę ocalona.


Zachować cytat z Hamleta - OK, ale w czyim tłumaczeniu?
Bo było ich już, AFAIK, ze dwadzieścia kilka...
Ja np. spotkałem się raczej ze "służeniem za zwierciadło naturze", a
nie "podstawianiem zwierciadła". Jak tutaj:
"niejako służyć za zwierciadło naturze, pokazywać cnocie własne jej rysy,
złości żywy jej obraz, a światu i duchowi wieku: postać ich i piętno"
(Ale nie mogę sprawdzić, bo, wstyd się przyznać, nie mam pod ręką Hamleta w
porządnym tłumaczeniu, tylko jakieś takie koślawą prozą &#8211; za to dwujęzyczne.)

AdamS

Czy Gwiezdne Wojny to X muza? co na to Bergman...

Czesc wszystkim.

Po raz pierwszy otworzylem sobie ta grupe i co widze? Dyskusja o moim
ulubionym filmie. Co prawda Epizod I obejrze najwczesniej w poniedzialek,
jednak cos od siebie chcialbym dorzucic.

zwrocilem uwage na jedna istotna rzecz, ktorej wymagamy od sztuki
filmowej - wg mnie film ma "pokazywac", roztaczac jakas wizje, nie
koniecznie "opowiadac", choc bez "opowiadania" zwykle film sie obejsc
nie moze, ale przede wszystkiem ma kreowac swiat, ktory bedziemy mogli
zobaczyc "na oczy"... realny lub fantastyczny - nie ma to znaczenia...


Zgadzam sie z szanownym przedmowca. Gwiezdne Wojny to po prostu KINO.
Wspaniale oppwiedziany i pokazany inny swiat, swiat zupelnie basniowy, w
ktorym mozna sie zatracic bez reszty. Ostatnio ogladalem sobie po raz
kolejny "Piaty Element" i mysle, ze pod wieloma wzgledami te filmy sa bardzo
podobne. Mimo ze to gatunrk s-f, opowiedziana historia jest niesamowicie
wiarygodna, a przy tym plastyczna i taka bajeczna.
A dzisiaj poraz kolejny ogladalem "Imperium Kontratakuje" - rewelka.
Szkosa ze Lukas nie chce nakrecic ostatniej trylogii (czesci 7,8,9).

Wiedzmin, bez spoilerow


| To 'Lokis' jest niby fantasy? Na tej zasadzie kazdy
| horror z jakims wilkolakiem jest fantasy.

Moment, nie mam pod reka slownika Sluszkiewicza/
Niewiadowskiego, ale z tego co pamietam, kazdy
utwor korzystajacy z basni i legend, gdzie nie
obowiazuje cos takiego jak zdrowa rzeczywistosc,
to fantasty. Or something. W kazdym razie do


     ^^^^^^^^
Fantasty? 8-)

uznania czegos za fantasy nie jest konieczna
obecnosc smoka i rycerza z dlugim mieczem 8)


Ale jezeli zastosujesz taka definicje, to filmem "fantasy" bedzie np.
kazdy film o duchach. I nie bedzie potrzeby dawania "Lokisa" jako
przykladu "polskiego filmu fantasy przed Wiedzminem", bo takich filmow
"korzystajacych z basni" bylo na peczki, z "Kingsajzem" wlacznie.

Zrodla sa raczej zgodne, ze "fantasy" to jest takie cos, co sie dzieje
w basniowym swiecie zblizonym cywilizacyjnie do naszego sredniowiecza,
ale z elementami magii i zaludnionym oprocz ludzi przez stwory typu
elfy, krasnoludy, smoki czy trolle. I wlasnie musi byc ten rycerz na
koniu, elf i smok. Moze nie wszyscy naraz, ale jednak.

Jeden romans z niedzwiedziem (i tez nie wiadomo, czy nie imaginowany)
w XIX w. w jakims majatku na Zmudzi to stanowczo za malo, zeby cos na
miano "fantasy" zasluzylo.

  MJ
PS. Dopisalem sf-f...

nieprzygotowanie społeczne

Zamykam oczy i słucham, co też za piosenki śpiewają tamte dziewczynki
w białych fartuszkach. I wcale mi nie przeszkadza, że po niemiecku.
Ani one, ani ta pani z wózkiem, nie wiedzą, że pod alejkami są podziemia.
Poniemiecki schron przeciwlotniczy. Jest prawie tak stary jak ten plac.
Ja o tym wiem, ale co mi tam. Nigdy się nie przydał. Nie powiem im.
Lepiej posłucham jak śpiewają. I popatrzę jak rosną drzewa.


Słuchałam wczoraj m.in baśni warszawskich. I w sumie teraz już wiem, czemu
odkąd tu mieszkam, zawsze czułam się jak u siebie - to była jedna z moich
ulubionych płyt.
"Jam warszawska Syrena, urodziła mnie Wisła, ja warszawska dziewczyna, tak
jak Wisła srebrzysta".
Za 100 lat, jeśli świat będzie istniał, ktoś siądzie na ławce, na której
teraz ja siedzę i będzie zdziwiony, kiedy ktoś mu powie, ze sto lat
wcześniej ludzie śnili i marzyli dokładnie o tym samym.

[REQ][BLOG] niebieska kredka?

Wiem, że NTG, ale mogę powiedzieć, że piętnuję swoją sklerozę
byłem na "opowieściach z Narnii", z radością w sercu i szczątkami powieści z
dzieciństwa
kojarzyłem, że lew, dzieci, szafa i niebieska kredka
"jaka kredka" zapytacie
i tu jest problem - bo nie wiem jaka
kojarzy mi się kredka, czy może kuleczki (nie, nie te trzy z dowcipu),
niebieskie, a może nie niebieskie tylko kolorowe, które otwierały baśniowy
świat, czy coś takiego
tylko ni chu chu nie mogę sobie przypomnieć o jaką książkę chodziło :-/
i tu prośba do grupowiczów - pomóżcie :-(
ja wiem, że dawno mnie nie było, ale kto <wazelinajeśli nie Wy </wazelina
może pomóc?

pozdrawiam

Irek/kajus44

Straty usa w iraku wyzsze niz w wietnamie ? ( link , pol )

| Cel strategiczny, czyli obrona południa kraju przed rządami komunistów
| osiągnięty nie został. Wręcz przeciwnie.

ze stratą dla Wietnamczyków
SJS


Akurat tego wiedzieć nie możesz.
No chyba żeś prorok jaki czy co.
A jeśli Ci się wydaje, że pod rządami
południa była sielanka to żyj dalej w swoim świecie baśni.
Nie mierz każdego narodu jedną miarą.

Grzechotnik

Straty usa w iraku wyzsze niz w wietnamie ? ( link , pol )

Akurat tego wiedzieć nie możesz.
No chyba żeś prorok jaki czy co.
A jeśli Ci się wydaje, że pod rządami
południa była sielanka to żyj dalej w swoim świecie baśni.
Nie mierz każdego narodu jedną miarą.

Grzechotnik


Poczytaj o tym ilu ludzi uciekło z Północy na Południe po zakończeniu wojny
z Francuzami, następnie poczytaj o boat people. I skonfrontuj to z tym, jak
wyjątkową sprawą w tradycji wietnamskiej było zawsze porzucenie rodzinnej
ziemii.
A poza tym pod rządami tego brutalnego reżimu z Sajgonu, w warunkach wojny,
liczba ludności powiększyła się, zwiększyła się produkcja ryżu. Itd, itp.
PAK

Drugie życie we śnie?

Aloha!


Nie za duzo filmow? Spanie to spanie i tyle, Nie Ma Zadnej Lini ... Linia
byla tylko w fillmie z Julia Roberts.


A chcialoby sie...linie poprowadzic, to jest, tego nie ma.
Jak o czyms film nakrecili to tego nie ma?
Jak nakrecili to jest?
:)
Sa na ziemi rzeczy...
:)
Mowa zreszta nie o linii, tylko o sznurze:)
Jest taka teoria(przez niektorych doswiadczona), ze cialo Astralne laczy sie z
cialem fizycznym za posrednictwem srebrnego sznura, o nieskonczonej
elastycznosci.Mowa o swiecie astralnym, a
to dosc bajkowa kraina. Jedni mysla ze to bajka, inni doswiadczaja basni.

Albo sie budzisz albo nie. Ciekawe kto moze wejsc na moje miejsce jak spie ?
A moze ja moge wejsc na czyjes?
A moze jak sie dogadamy to sie mozna zamienic na chwilke ? To nie bylo by
takie zle.


Nie o tym tak do konca mowa:)
Bardziej o duchach, mysloksztaltach etc.
Ale podejrzewam, ze psychika osoby ktora przeniosla sie do innego ciala by nie
wytrzymala.
Cialo rownierz. Nawet zakladajac ze Umysl jest oddzielny od ciala trzeba wziasc
pod uwage,
ze cialo od poczecia(czy wstapienia w plod) bylo formowane pod konkretny rodzaj

Dlatego watpie zeby taka zamiana komukolwiek sie podobala :)
To akurat chyba na filmie wyglada lepiej.

Blessed be,
misiek

Sny a stan faktyczny naszej przyszłości

Zgadza sie

 Las to jest jedna z najpiekniejszych rzeczy na swiecie!

Poniewaz mam zwyczaj nalogowego biegania (od wielu lat -  aby sie
odstresowac )
, zwykle wieczorem, trafilem pewnego razu ( bylo to w Niemczech
niedaleko Schwarcy) na okres gdy zaczynaja wylatywac Swietliki -
niesamowite wrazenia, czulem "surrealistyczny efekt teleportacji" do
jakiejs nierealnej basni - snu na jawie.

Pozdr.

Sny a stan faktyczny naszej przyszłości


Zgadza sie

 Las to jest jedna z najpiekniejszych rzeczy na swiecie!

Poniewaz mam zwyczaj nalogowego biegania (od wielu lat -  aby sie
odstresowac )
, zwykle wieczorem, trafilem pewnego razu ( bylo to w Niemczech
niedaleko Schwarcy) na okres gdy zaczynaja wylatywac Swietliki -
niesamowite wrazenia, czulem "surrealistyczny efekt teleportacji" do
jakiejs nierealnej basni - snu na jawie.

Pozdr.


P.s

Bardzo podobne wrazenia ( moze nawet bardziej intensywne ) wystepuja
podczas nocnych nurkowan w cieplych morzach.

Zwykle na wiosne ( maj, czerwiec ) nastepuje rozwoj specyficznych
mikroorganizmow,
ktore zaczynaja swiecic swiatlem fluorescencyjnym w momencie ich
pobudzenia
( gwaltowny ruch wody ) w efekcie nurek porusza sie otoczony nierealna
poswiata, kazdy bardziej gwaltowny ruch jest doslownie " zamieniany "
na "wygasajace smugi swietlne "

Efekt jest niesamowity tym bardziej, ze pod powierzchnia wody panuje
prawie absolutna cisza ( na czestotliwosciach odbieranych przez ludzkie
zmysly ).

Podobnie sporo zwierzat morskich przetwarza swoje stany uczuciowe na
kolory wlasnego ciala w ulamku sekundy ( najbardziej widoczne jest to u
glowonogow takich jak squity lub osmiornicegdzie gama kolorow jest
niesamowit ), potrafia zmiana kolorow sygnalizowac agresje - czerwien ,
strach - biel , zaciekawienie - zielen czy nawet wscieklosc squity
zaczynaja swiecic swiatlem fluorescencyjnym )

Pozdr.

telenowela w rytmie disco-polo

 a_r :

A snic mu sie bedzie jak wbija w samo sedno jej
kobiecosci swoja dzide pożadania.


"Jesteś w błędzie-rzekła łamiącym się głosem-odbierając mu
resztkę złudzeń i sprawiając,że nadzieje na balsam kojący
jego umęczoną duszę rozwiały się jak dym."

Sa jeszcze socjologiczne [socjologia kultury] pozytki
czytania harlequinow, szczegolnie ich formy najwyzszej:
tzw. harlequinow medycznych.


Nie prowokuj, nie prowokuj ! Kompensacyjny i terapeutyczny
charakter tekstów dających stabilny obraz świata dzięki
formuliczności podtrzymujacej tradycje baśni i
folkloru.....:)))

A propos socjologii kultury:
Harlequiny -inaczej niz reszta masowej kultury opanowanej
kultem młodości- preferują bardzo owłosione męskie klatki
piersiowe,a nie nastoletnio nagie torsy.
A to tylko jeden z aspektów undergroundowej głębi tej
kontrkultury.
Chłe.
g.

telenowela w rytmie disco-polo

Grażyna Leśniak:

 Sa jeszcze socjologiczne [socjologia kultury] pozytki
| czytania harlequinow, szczegolnie ich formy najwyzszej:
| tzw. harlequinow medycznych.

Nie prowokuj, nie prowokuj ! Kompensacyjny i terapeutyczny
charakter tekstów dających stabilny obraz świata dzięki
formuliczności podtrzymujacej tradycje baśni i
folkloru.....:)))


b a j k i  [--Propp]

A propos socjologii kultury:
Harlequiny -inaczej niz reszta masowej kultury opanowanej
kultem młodości- preferują bardzo owłosione męskie klatki
piersiowe,a nie nastoletnio nagie torsy.
A to tylko jeden z aspektów undergroundowej głębi tej
kontrkultury.


Owłosiona klata i minimum 35. Harlequiny wymyslono
przed najazdem socjobiologii, ale to jeden pies (który
wie swoje -- raczej nie za dużo). Mlody facet musi byc
co najmniej wicehrabia z gwarancja sukcesji, inaczej
homeostaza nie dosc przekonujaca.

Chłe.


pcz?
-A.R.

obława


To cud, że widzę Twoją wypowiedź.
Cieszy, bo długo czekałam:-)
I jeszcze pochwała z Twoich ust.
Dziękuję.


Troszkę mi głupio. Ale wiesz co? to chyba to o czym pisała Anna. W
pewnym momencie z własnej woli zamykami się szczelnie we własnych
szkatułkach, z pretensjami do świata że nie rozdaje za darmo podniet.
Zmęczeni, zniechęceni i samotni. A tu ciągle trzeba szukać, nie tylko
we własnym lesie, nie tylko w ogrodzie, nie tylko w strzelistości flar
gotyku, ale również tam, gdzie nie przyszłoby nam do głowy zajrzeć.

Cierpimy na niedostatek historyjek, historii, baśni i bajań. Co
więcej, sami nie mamy juz siły ich tworzyć. Więc gdy raz na jakiś czas

przerwę. Magazyny wystarczą jeszcze na długo, a do wierszy przyszłych
kolekcjonuję przebłyski i lśnienia. Tylko że co do tych magazynów
zaglądam, okazuje się że technikalia w porządku, ale duszy brak.

Przecie nie odkrywam Ameryki ;) Raz jest lepiej a raz nie.

A wątpliwość, (o której wspomniałeś) czytam tak:
zabrali - i przepadł, jak kamień (na dnie) do rzeki (wrzucony), gdzie wir...


Poczekam do jutra, niechże się uleży :) Jeżeli wątpliwości zostaną,
odezwę się.

.

Halloween zbliza sie...


W naszej kulturze (ostatnich 1000 lat) nie wystepowalo pojecie zabawy z
okazji dnia zmarlych w stylu amerykanskim.
Bawta sie jak chceta i jeszcze jeden dzien dluzej -:)


:o)) Oj Szuwi :o)

Sprawa sie raczej imho miala tak, ze sie bawiono. Jak to zwykle slowianie
potrafia, wiec napewno nie po hamerykansku. Ciezko teraz powiedziec czy
byla to zabawa wesola czy smutna... Jakby ktos sie chcial przekonac (w
uproszczeniu i skrocie) jak wygladal np. pogrzeb 1000 lat temu, to polecam
opis pogrzebu starego Wisza w "Starej Basni".

W sumie to wogle ci nasi przodkowie to za kolnierz nie wylewali. Czego
akurat archeolodzy dowodza na kazdym kroku.
Moze to stad wuasnie ta niechec do abstynentow w naszym narodzie? :o))

A apropos watku. Co nam po Samhain, co my? Wlasnych swiat nie mamy? Od
Celtow musimy sie uczyc? Nasza kultura byla barwniejsza :o))

Pzdr ;o)

Aksjomat Okulewicza


Pozniej ci Przesle .Czy to zdanie [(p=q)i q]=p nie mozna przetlumaczyc tak
zalozenie jest prawdziwe ,bo wniosek jest prawdziwy?


...czyli "skutki pociagaja za soba przyczyny". Czytalem jedna ksiazke,
w ktorej mlody naukowiec badal logike rzadzaca mitami i legendami,
redukowal ja do zbioru formul w jezyku I rzedu (chyba), siadal za
biurkiem, gapil sie w te formuly i w ten sposob przenosil sie do
swiata basni...

Jednym z tych praw bylo wlasnie q, p=q |- p.

On twierdzi jeszcze takie cos:
Nie jest mozliwe zebysmy z prawdziwego zalozenia otrzymali falsz.Z


No, tu ma racje...

prawidlowych zalozen mozemy dostac falszywy wynik.Jak z takim czlowiekiem


...a tu sam sobie przeczy. Ale - na pocieszenie - bardzo bliski jest
calkowicie prawdziwego (i znanego wszystkim matematykom i jeszcze
wielu innym osobom) stwierdzenia: "Z prawidlowych zalozen mozemy
dostac zupelnie nieprzydatny wynik; najczesciej wcale nie to, co bysmy
chcieli. Co za swiat".

dyskutowac i jak mu to wytlumaczyc?


Jak z pinopa: cierpliwie, lagodnie, uzywajac duzej ilosci argumentow
merytorycznych.

Maciej Bójko

Aksjomat Okulewicza





| Pozniej ci Przesle .Czy to zdanie [(p=q)i q]=p nie mozna przetlumaczyc
tak
| zalozenie jest prawdziwe ,bo wniosek jest prawdziwy?

...czyli "skutki pociagaja za soba przyczyny". Czytalem jedna ksiazke,
w ktorej mlody naukowiec badal logike rzadzaca mitami i legendami,
redukowal ja do zbioru formul w jezyku I rzedu (chyba), siadal za
biurkiem, gapil sie w te formuly i w ten sposob przenosil sie do
swiata basni...

Jednym z tych praw bylo wlasnie q, p=q |- p.

| On twierdzi jeszcze takie cos:
| Nie jest mozliwe zebysmy z prawdziwego zalozenia otrzymali falsz.Z

No, tu ma racje...


Racja moje przejezyczenie. Powinno byc

On twierdzi ,ze nie jest mozliwe zebysmy z falszywego zalozenia otrzymali
prawde

Miro

baśniowość

Dostałem nieco więcej kontekstu - zapodaję od razu.

"Poszczególne wiersze i zagadnienia interpretowane są przez pryzmat
baśniowości, która jest główną cechą stylu poety. Termin baśniowość
określa fantastyczną licencję przedstawiania świata, wątki i motywy
zaczerpnięte z baśni, swoisty język oraz wszystkie zabiegi odrealniające -
niejasność, oniryzm, nadrealizm, nadmiar metafor."


Zanim dorzuce kolejne trzy grosze musze przyznac racje Hani - a takze dodac,
ze ja ani tlumaczem nie jestem, ani polonistka, ale Baczynskiego lubie i
dlatego ten watek mnie zainteresowal. Dla mnie fairy tales (pisane osobno)
to bajki - dla dzieci. Jak commedia dell arte maja swoja strukture i
wewnetrzne prawa ktorych musza sie trzymac. Za diabla mi to do Baczynskiego
nie pasuje. Folk tale to znowuz opowiesci o madrym chlopie i glupim
diable...

Tym niemniej...

Przypomnialam sobie, ze mam ksiazke Maxa Luthi "The Fairytale as Art Form
and Portrait of Man" i teraz ja przegladam usilujac cos wylowic, jakies
slowko ktore by mi tu bardziej pasowalo. Uzywa on np slowa 'fable' i juz mi
sie to zaczyna podobac. Uzywa slow typu 'motifs' i 'themes' i 'enchanted'.
Odroznia on kilka typow fairytales, np farce fairytale czy fairytale of
magic. Co bys powiedzial na 'Fairytale motifs in the poetry of...'?

Z ciekawosci zapytam - tlumaczysz cala dysertacje czy tylko tytul?

Ania
(zmien ombre na omberis)

Z innej beczki.....


[cyk]

Byłam wczoraj na promocji książki Neala Stephensona organizowanej przez
wydawnictwo MAG w Wilanowie.
Miałam okazję obejrzeć sale,które nie są udostępniane zwiedzającym.
Pogadałam z wydawcami,tłumaczem i wierzcie mi te półtorej godziny w
towarzystwie ludzi z zupełnie odmiennego świata-wydawców,reklamy dała mi
zastrzyk pozytywnej energii.Może pani Katarzyna zjawi się na naszym
najbliższym spotkaniu??
Pozdrawiam
Halina


Witam!

cyberpunku, a nie tych bajek i basni...

Uklony

kpawlak

MATURA

1. Analiza i interpretacja porównawcza wiersza Julii Hartwig "Kot Maurycy" i
wiersza Wisławy Szymborskiej "Kot w mieszkaniu" lub analiza i interpretacja
wiersza Julii Hartwig "Kot Maurycy".
2. Jakie są Twoim zdaniem źródła popularności motywów alternatywnych światów
w kulturze (na przykład: tajemniczych wysp, baśniowych krain, mitycznych
miejsc, utopii....)?. Rozwiń temat odwołując się do różnych tekstów
literackich.
3. Odczytaj i skomentuj sens myśli Josepha Conrada, "Człowiek musi wierzyć w
parę prostych pojęć, jeśli chce żyć przyzwoicie". Rozwijając temat odnieś
się do losów wybranych bohaterów literackich.
4. Rozumienie czytanego tekstu. Pisanie wypracowania. Tekst Małgorzaty
Łukasiewicz pt. "Koniec książki". Wypracowanie "dopiero poznanie zakończenia
pozwala zrozumieć cały utwór". Rozwiń prawdziwość tej tezy na podstawie
dwóch, trzech tekstów.

Pozdrawiam

Magda

MATURA


1. Analiza i interpretacja porównawcza wiersza Julii Hartwig "Kot
Maurycy" i wiersza Wisławy Szymborskiej "Kot w mieszkaniu" lub
analiza i interpretacja wiersza Julii Hartwig "Kot Maurycy".
2. Jakie są Twoim zdaniem źródła popularności motywów alternatywnych
światów w kulturze (na przykład: tajemniczych wysp, baśniowych krain,
mitycznych miejsc, utopii....)?. Rozwiń temat odwołując się do
różnych tekstów literackich.
3. Odczytaj i skomentuj sens myśli Josepha Conrada, "Człowiek musi
wierzyć w parę prostych pojęć, jeśli chce żyć przyzwoicie".
Rozwijając temat odnieś się do losów wybranych bohaterów literackich.
4. Rozumienie czytanego tekstu. Pisanie wypracowania. Tekst Małgorzaty
Łukasiewicz pt. "Koniec książki". Wypracowanie "dopiero poznanie
zakończenia pozwala zrozumieć cały utwór". Rozwiń prawdziwość tej
tezy na podstawie dwóch, trzech tekstów.


To maja byc eseje na 2 i 3?
Jesli tak, to ten 3 jest bajecznie prosty!

Wiek

Marek P.:

A jeżeli dziewczyna peela była z tego gatunku, dla którego nawet
starszy jest za młody?


-- Za młody?!  No to ile mam mieć lat,
żebyś mi chciała użyczyć swych wdzięków?

Pamiętam, szedłem powoli przez świat
wśród krwi, pożogi i historii wirów.
Trzymając na mym ramieniu swą rękę,
podążał pieszo Wernyhora ślepy,
bawił kozackie kurenie swą lirą
i rzucał wieszczby w zaporoskie stepy...

A teraz pytam drżącym głosem starczym:
czy lat czterysta tobie nie wystarczy?!

A kiedyś... miesiąc szalonej pogoni,
kołczan mnie walił w krzyże obolałe,
z konia do jurty, i znowu na konia,
na zachód!  A tam miasto dumne stało
...iść cicho, żeby nie zbudzić rycerzy...
To ja pierzastą wypuściłem strzałę
w gardło trębacza na kościelnej wieży.
Za późno: hejnał i odwrót spod grodu...

Lecz nikt nie twierdził, że jestem za młody!

W Szecherezadzie łatwom dostrzegł talent,
ale nie chciałem jej przewrócić w głowie --
poetów trzeba straszyć a nie chwalić --
więc udawałem, że ze mnie okrutnik
i że jak zaraz baśni nie opowie,
to o świtaniu kat głowę jej utnie.
Włos by jej nie spadł.  I dziewczyna płocha
musiała wiedzieć, jak bardzo ją kocham...

Przeżyłem królów, cesarzy i bogów,
czasem na szczycie, częściej w krwi i w pyle...
Jak w masło wszedł mój naostrzony sztylet
w trzewia Cezara pod szkarłatną togą,
i mój pędzelek wiernie dzień po dniu
dla Mistrza Konga spisywał Lun-Ju,
a jeszcze wcześniej w opary poranne
wywiodłem z dżungli pozbawionej wody
stado małp ludzkich prosto na sawannę...

Ale dla ciebie wciąż jestem za młody?!

 - Stefan

Wiek

Stefan:

- Za młody?!  No to ile mam mieć lat,


żebyś mi chciała użyczyć swych wdzięków?

Pamiętam, szedłem powoli przez świat
wśród krwi, pożogi i historii wirów.
Trzymając na mym ramieniu swą rękę,
podążał pieszo Wernyhora ślepy,
bawił kozackie kurenie swą lirą
i rzucał wieszczby w zaporoskie stepy...

A teraz pytam drżącym głosem starczym:
czy lat czterysta tobie nie wystarczy?!

A kiedyś... miesiąc szalonej pogoni,
kołczan mnie walił w krzyże obolałe,
z konia do jurty, i znowu na konia,
na zachód!  A tam miasto dumne stało
..iść cicho, żeby nie zbudzić rycerzy...
To ja pierzastą wypuściłem strzałę
w gardło trębacza na kościelnej wieży.
Za późno: hejnał i odwrót spod grodu...

Lecz nikt nie twierdził, że jestem za młody!

W Szecherezadzie łatwom dostrzegł talent,
ale nie chciałem jej przewrócić w głowie --
poetów trzeba straszyć a nie chwalić --
więc udawałem, że ze mnie okrutnik
i że jak zaraz baśni nie opowie,
to o świtaniu kat głowę jej utnie.
Włos by jej nie spadł.  I dziewczyna płocha
musiała wiedzieć, jak bardzo ją kocham...

Przeżyłem królów, cesarzy i bogów,
czasem na szczycie, częściej w krwi i w pyle...
Jak w masło wszedł mój naostrzony sztylet
w trzewia Cezara pod szkarłatną togą,
i mój pędzelek wiernie dzień po dniu
dla Mistrza Konga spisywał Lun-Ju,
a jeszcze wcześniej w opary poranne
wywiodłem z dżungli pozbawionej wody
stado małp ludzkich prosto na sawannę...

Ale dla ciebie wciąż jestem za młody?!

bo nosisz w sobie coś niegotowego -
jak mały chłopiec ukryty pod zbroją
przez wichry dziejów do miasta wiecznego
biegniesz krwią znacząc ślady swoje

przeżyłeś królów cesarzy i bogów
byłeś na szczycie ale częściej na dnie
twa siła budzi we mnie trwogę
i wzrusza mnie do łez bezradność

z jaką próbujesz mnie przekonać...

imb.

Baśń.

Asasello

: samego zamysłu jestem umiarkowanym zwolennikiem, bo piękno w czystej
: naturalnej postaci trudno opisać bez patosu i miodzenia (a tu jak na
: złość jeszcze o pszczołach mowa ;)
: moim zdaniem jest kilka słów wyglądających jak te słonie pomiędzy
: porcelaną (Elefant i Peter&100 słoni - wybaczcie i... gdzieście?;-)
: np. trawiaste dywany, pszczele królestwo, połacie brzęczą,
: są kłody składniowe np. w pierwszej strofie 'otwiera się' kraina od
: kuchennej, żeby nie powiedzieć od d. strony.
: druga strofa posiada ciekawa metaforyczność
: całość wibruje dość młodzieńczym natchnieniem

Witaj, a.

Dziękuję, za komentarz. Cieszę się, że reagujesz na moje produkcje.

"Baśń" jest wierszem, nad którym pracowałem chyba najdłużej na świecie
(kilkanaście miesięcy) i już chyba sam nie wiedziałem o co mi chodzi ;) Dlatego
chciałbym może coś powiedzieć na obronę "patosu" i "kiczyku" (bardzo trafne
określenie). Moją intencją było osiągnięcie konwencji baśni, tajemniczego i
nie do końca rozszyfrowanego mitu jakiejś wyimaginowanej kultury. Stąd być może
taka spiżowa przyciężkawość i znaczeniowe zadęcie. Chcialem opisać odczucia
człowieka, który przeniósł się w świat, gdzie wszystko jest nacechowane
symbolicznie i piękne, jakby odlane ze złota (El Dorado owadów=pszczele
królestwo).

"dusza z ciała wyleciała
na zielonej łące stała"

Baśń jako gatunek literacki, w podobny sposób grubo ciosa swe treści.
I jakoś nie czuję Twojej uwagi o kłodzie językowej. Moim zdaniem - to gra.
Nnno... nie razi aż tak bardzo by od razu się z d. kojarzyło. :-))))

dziękuję i (śc)iskam
RainDog

Piotruś forever young


Piotruś forever young

huśtając się na sierpie ogląda obie strony
z których wybiera jasną a przynajmniej tak sądzi
tu nikt nie przypomina o ułożonych związkach
nie ma pory herbaty wolno tłuc porcelanę

można snuć opowieści których nikt nie wysłucha
mocno wierzyć w odkrycia nieznanych jeszcze lądów
do których się żegluje bez pośpiechu i mapy

nie opadają liście mijających jesieni
każde drzewo jak mallorn zapomina o czasie
tylko złoto ciemniejąc pokazuje zbyt późno
po której stronie tarczy pochował się przed światem

--
elka-one


Czytam:

 huśtając się na sierpie ogląda obie strony
 zawsze wybiera jasną a przynajmniej tak sądzi
 tu nikt nie przypomina o ułożonych związkach
 nie ma też five o'clocka wolno tłuc porcelanę
 
 można snuć opowieści choć nikt ich nie wysłucha
 mocno wierzyć w odkrycia nieznanych jeszcze lądów
 do których się żegluje bez mapy i pośpiechu

Starałem się jako tako zachować rytm oryginału, stąd niepotrzebne
wypełniacze. five o'clock obcy, ale w tym wypadku chyba się broni;
wyrugowałem 'z których, których'; przestawiłem pospiech i mapę, bo
wydaje się bardziej niespodziankowe. Nie zmieniałem 'ułożonych
związków', choć mi sie nie podobają. Laclos wykorzystał niestety
najbardziej oczywistą podmiankę :)

 nie opadają liście mijających jesieni
 każde drzewo jak mallorn zapomina o czasie
 tylko złoto ciemniejąc pokazuje zbyt późno
 po której stronie tarczy pochował się przed światem

A tu nie miałem pomysłu. Najpierw wydało mi się bardzo nieoczywiste
umieszczanie obok siebie dwóch różnych światów; później próbowałem się
przekonywać, że to ta sama mityczno-baśniowa przestrzeń, bo obaj
autorzy bardzo mocno korzystają z konkretnych geograficznych
umiejscowień i obaj są tak bardzo angielscy. Jeszcze później, już nie
wiedziałem co mysleć :)

Pozostałem po lekturze z tym samym pytaniem, które przesladowało mnie
już wcześniej [nie ma na nie jednej odpowiedzi, proszę nie tłumaczyć
;)] To jak to jest w końcu z tymi kobietami? Piotruś czy Banderas. Nie
można zjeść ciastko i mieć ciastko [cytat, cytat :)].

w.

Propozycja

Dziękuję za przesłane wiersze!

Oto utwory, które zostaną opublikowane:

1.
śnienie

jesień zzimiała - sypie przenikliwym wiatrem
po szczelinach ciała niedokrytych płaszczem
a pogięte fale włosów na kosmyki  kruszy
zatuleniem zatraceniem w puchu kusi kusi

zadymić widzenie zamglić wszystkie szyby
stworzyć pozór baśni choćby tak na niby

niechże wycieraczki chłoną płatki śniegu
które coraz gęściej ścielą ściany niebu

{krys}

2.
       ten nowoczesny grudzień

jak w  makutrze kołuje świat
rozgniatając ziarenka po drodze

porwane ułudą słodyczy
i twardsze poddać się muszą
masie zalewającej świąteczne formy
myślami na styku z ziemią

i wokół stołów

przy których tylko niewtarci
poczują babcinego ducha
w bieli adamaszku na sianku
śpiewając zapomnianej dziecinie
gloria in excelsis Deo

{Rosa}

3.
      święta

kiedy przyjedziesz tym razem
wejdziesz, pociągniesz nosem i powiesz
to tu?
a gdzie zapach perfum, gdzie kadzidełka?
gdzie t e n zapach?
nic z tego, nie tym razem
tak, to tu, ale teraz:
pasztet
karp
barszcz
kapusta z grzybami
makowiec
choinka

to też jest dom

{elka-one}

4.
     ****

Może będzie biało
może śniegu mało
może plucha z deszczem
nie wiadomo jeszcze
nieważne
czy stajenki deski
czy też stołu blat
będzie blask niebieski
wigilijnych łask
i nagle wiesz wszystko
w przypływie czułości
gdy jesteśmy blisko
to chwile wieczności
na jawie się skrzą.

{Maria Komor}

5.
        Pierwszy

Przyszedł niespodziewanie
z dzieciarni gromkim śmiechem.
Stukotem kopyt końskich
niesionych wokół echem.

Niedługo jak mówią starsi
zdejmie puszystą szatę.
Wdzieje na dni świąteczne

{Andrzej}

++++++++++++
Jeśli Autor życzy sobie podpisania wiersza [prawdziwymi] imieniem i

informacji, to podpisy będą jak powyżej. Uprzejmie proszę o przesłanie mi
adresów pocztowych, na które prześlę autorskie numery gazety, która ma
ukazać się ok. 15-go grudnia. Danych nie użyję do jakichkolwiek akcji
marketingowych :o).

Proszę o "zagłosowanie" na powyższe wiersze. Wybieramy dwa naj... Nie
głosujemy na swój. Wystarczy wpisać numerki. Głosować mogą również inni
uczestnicy grupy.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję!
Ambiento

......pętla deszczu......


:

:I znowu oplatasz mnie światem Młodej Polski[...]
:Zakończenie też jakoś tak... hmm... brzoza? zetną ją ludzie... a może to
:kwestia zbyt prostego rymu: grudzie - ludzie?
:
:
:często w baśniach nad grobem bohaterów rosło drzewo np: głóg (Tristian i
:Izolda),
:nie chciałem powtarzac motywu, a użyłem brzozy- symbolu polskości
:(Broniewski)
:i smutku, niestety w świecie nie ma baśni! a drzewo zostaje brutalnie
ścięte
:przez ludzi. Sądzę, że po prostu mamy co raz mniej szacunku wobec siebie.

Tak, tak. Wiem. I mnie brzoza kojarzy się z Broniewskim.

:Czy "ludzie" i "grudzie" to potoczny rym???? prawdę mówiąc jakieś 1,5 roku
:temu
:szukanie rymu, przestało byc dla mnie problemem... ot praca,praca,praca!

Samochwała;-)

określeni byłoby również adekwatne. A dlatego właśnie, że używasz rymów
głębokich, odległych, rzadkich a ten... był taki... prosty:-)))

:P.Sjakie milenium... wogóle o nim nie myślałem!

Ale ja myślałam. Mogłam przecież prawda? Dziś każdy wiersz stworzony z
odrobiną dekadenckich treści kojarzy mi się z upływającym tysiącleciem.
Wchodzenie w nowe tysiąclecie to wydarzenie 10 razy rzadsze niż wchodzenie w
nowy wiek, więc może tyleż samo razy bardziej doniosłe?

Nie uświadomiłeś mnie jeszcze jak to jest z tym "zetnę powieki"?

:P.S 2I znowu bardzo dobra krytyka! :) No lubię dziewczynę!

no dziękuję:-))

:P.S 3przeczytaj "Nokturn" nie wstawiłem pod nim daty ale to chyba XII 97r
:"zmierzch bogów" ma klika tygodni!

Przeczytałam. Sam jednak prosiłeś (a raczej narzuciłeś - nie ładnie, nie
ładnie), żeby go nie krytykować. :-)

iola

i wtedy sen cię zawłaszczy

Krystyna

ellu bi-s
| poniżej stropu gliniastych korytarzy
| ziemia jest chłodna od środka
| i pełna powietrza a nawet przeciągów
| korzenie kołyszą się w przejściu
| po udeptanych podłogach wędrują liście
| cały system tuneli i nor
| a w każdej ktoś mieszka i boi się oddychać

| Przyznaje ze skruchą, że nie umiem sobie tego wyobrazić: co mamy na
| pewno to gliniaste korytarze.
Elu, zbyt dosłownie poczytałaś, więc nie dziwię się, że trudno dojść


ładu.

Wiem, wiem, że dosłownie. Celowo to zrobiłam. Żeby wniknąć w metaforę,
wyższe piętro poezji, muszę najpierw na parterze dojść do ładu z tym co
mi tu przedstawiasz, czyli wyobrazić to sobie. Metafora musi być tak
utrafiona, żeby nie stwarzała trudności z punktu widzenia logiki. Jak to
jest przedstawione bez zarzutu, to wnika samo z siebie w czytelnika i
wtedy od razu przeskakujemy na to wyższe piętro. Bez zbędnego gmerania
na parterze.

Ale częściowo możesz mieć rację. Choćby niektóre wampiry mieszkają pod
cmentarzami, w katakumbach, tunelach, wnękach podziemnych.


Mieszkają jak mieszkają ;). Opowiadania Poe'go mówią, że mieszkają,
niektóre baśnie, niektóre wiersze... ale ja muszę wiedzieć z tekstu
opowiadania/baśni/wiersza w jakiej konwencji się poruszam, czyli w co
się bawimy. Bardzo jestem poddatna na wampiry (dlatego mam wianuszek
czosnku w kuchni na widocznym miejscu ;)), ale najpierw muszę wiedzieć z
jakichś przesłanek, że oto wchodzimy w świat wampirów. Z wiersza się
tego nie dowiedziałam.

sen = życie, a klaustrofobiczne podziemia, korytarze, wreszcie nory =
szuflandia. Kajub ładnie przeczytała, myślę, że blisko.


No, niby tak, czytałam, ale nie o to mi chodzi, żeby się doszukiwać
głębiej, jeśli po wierzchu nie mogę się zorientować. Ciągle nie wiem,
dlaczego "ziemia jest pełna powietrza a nawet przeciągów" (itd.). Wiesz,
tu chodzi o logikę w wierszu w danej, zaproponowanej przez Ciebie
konwencji. Nie wiem, czy wyrażam się dość jasno, ale piszę na jednej
nodze ;).

mimo wszystko dziękuję za komentarz.


Cała przyjemność po mojej stronie :) e.

@ Niby o

"Łukasz Orzechowski"
...

Kiedy się tak idzie w ciemnym, wrześniowym lesie trzymając się
cykania świerszczy, trzeba iść prosto, nie patrząc na zawiłe tańce
świetlików, na  księżycowe po brzegach liście, posrebrzane, o tak
ostrych krawędziach wskazujących północ.

Bo kiedy wybija północ las się zmienia. Ścieżka świerszczy cichnie i
prowadzenie obejmują sowy, przemykając cichymi kłębkami puchu przez las i


wypatrując zagubionych wędrowców.

Wtedy wszystko wygładza się, tak jak powierzchnia stawu gdy ustaną


powiewy wiatru. Zaczyna być coraz ciszej i ciszej, puszyście, puchowo.

Nie wolno w takiej chwili zasnąć - bo można obudzić się w dziupli dębu -
Rosochatka - w centrum puszczy i już do końca życia zamiatać rudą
kitką gałęzie okolicznych drzew. Zapytaj kiedyś wiewiórki, kim była
przedtem. Kto wie, jakie mogłaby opowiedzieć historie?

Kupiec, zapatrzony w sowie oczy? Sowa, zapatrzona w oczy kupca?
Niejeden już wyszedł z tego lasu odmieniony, cichy...

Później malował, pisał muzykę, wiersze. A w nocy siadał przy oknie i
wpatrywał się w ciemność - tak bardzo chciałaby jego sowia dusza
wrócić do puchatego od nocnych lotów lasu...

Dlatego, jeśli słyszę uderzenie puchatych skrzydeł w nocy, cichutko sobie


myślę...
*       *       *

Powiało jakoś tak baśniowo i magicznie. Zauroczony las, kto wie na
jakiej planecie, w jakim alternatywnym świecie (rym wkradł się nieproszony).
Piękna panorama obrazów, które pogłębiają się i zwężają
jak wirujący tunel wiodący czytelnika w nieznane.
"Centrum puszczy" - stanowczo nie; tylko w bezdusznym mieście może
być centrum. W puszczy sa ostępy, głębie, knieje, mateczniki... czy ja
wiem - serce nawet. Ale tytuł nie nadaje się do treści. Leśne
metamorfozy...coś w tym rodzaju?

Wstęp do dłuższej opowiesci?

Pozdrowienia

Stefan

LEPRECHAUN ang->pol

WMK:


| Najbliższy polskiemu byłby chyba skrzat, choć spotakłem się z
tłumaczeniem
| 'leprikon'  i 'leprinokonus'
| Ostatnio także "leprokonus" - w "Czarze Ognia" (Potter).

Taka kalka z angielskiego przypomina mi niewydarzone tłumaczenie Kubusia
Puchatka jako "Fizi Phi-Phi".


Chyba trochę poplątały Ci się książki z dzieciństwa :-)
Owa żałosna przemądrzała wersja tłumaczenia  Kubusia brzmiała "Fredzia Phi-Phi"
(wywodzone rzekomo od imienia Winifreda, co zresztą okazało się niezgodne z
zamysłem Milne'a), natomiast Fizia to pierwotna polska wersja Pippi
Pończoszanki.

Problem z polskimi krasnoludkami i skrzatami polega na tym, że z natury były
(są?) to poczciwe stworzenia a nie ponurzy złośliwcy jak w Irlandii.


W samej rzeczy! Dlatego też wydaje mi się, że lepiej nazywać leprechauna
inaczej - tyle, że raczej nie ma on odpowiednika w naszych rodzimych legendach.

Kłopot ze znalezieniem polskiej nazwy dla tego złośliwego diabelstwa wynika
chyba z braku odwagi  i fantazji nazewniczej.
Czy nawet w tej baśniowej terminologii musimy niewolniczo naśladować
Anglosasów?


Mam odmienne zdanie. Jaki sens ma mnożenie bytów słowotwórczych, utrudniających
identyfikację ich treści (choćby Polakom chcącym czytać angielskie książki w
oryginale, a nie będącym tłumaczami - specjalistami od terminologii
fantastycznej)?
Co inego, gdy chodzi o wypieranie z naszej mowy rodzimych słów przez ich
angielskie odpowiedniki - ta maniera mnie razi i warto sięjej nie poddawać. Ale
uważam, że neologizmy powinny być (na całym świecie) jak najbardziej zbliżone
do obcych pierwowzorów, albo brzmieniem, albo (ewentualnie) etymologicznie
treścią (chociaż to ociera się często o kalkę). Myślę o neologizmach
określających treści nowe w ogóle lub nowe w naszym kręgu kulturowym.

Pozdrówko
AdamS

Biblia - jako ksiazka o UFO i obcych cywilizacjach. (cz. I)


Zauwazcie, że Biblia nie była pisana jako kronika wydarzeń, ani traktat
naukowy, ale jako KATECHEZA, dlatego tez należy ją odczytywac przede
wszystkim jako KATECHEZĘ.


Skad to wiadomo, skad ta pewnosc? Masz jakies przekonywujace
umotywowanei tego, ze biblia to katecheza??

Dlatego piękne i barwne opowiadania należy
odczytywać jako odpowiedzi na proste pytania do starszych lub przełożonych,
nauczycieli, kapłanów itp. np.


Dlaczego akurat tak nalezy odczytywac???

dlatego odpowiedź była taka: aby do gościa dotarła: "Bóg stwarzał swiat
przez sześć dni, a siódmego odpoczął i uświęcił Bóg dzień siódmy.


A dlaczego np. nie dziewieciodniowy tydzien? Albo dziesiecio?
Dlaczego Bog akurat 7 dniowy tydzien stworzyl???

A skoro
Bóg uświęcił dzień siódmy to i ty masz go uświęcić i dlatego nie będziesz
pracował dnia siódmego ty sam, ani twój syn, ani twój niewolnik, ani twoje
zwierzę itd." na taką odpowiedź nie było argumentów kontra. Bóg tak
powiedział i koniec.


Argumentacja iscie doskonala - tak ma byc i koniec. A dlaczego tak?

  Owszem mogą i są zawarte w Bibli informacje o epoce, o nadzwyczajnych
wydarzeniach (niewytłumaczalnych przez ówczesnych ludzi), a także wizje
różnych mistyków w szczególności proroków, ale do tego wszystkiego trzeba
podchodzić z dużą rezerwą i zdrowym, krytycznym rozsądkiem, aby elementów
nawet baśniowych nie wziąć za opis rzeczywistych wydarzeń, bo celem pisania
poszczególnych ksiąg nie była chęć uwiecznienia w pamięci ludzkiej biegu
wydarzeń, ale (jescze raz powtarzam) KATECHEZA!!!!!.


Dlaczego wiec uzywanop takich, a nie innych opisow? Dlaczego tak
szczegolowo np. Ezechiel opisuje swoja "wizje" jak piszesz? I dlaczego
tak bardzo stara sie opisowo to traktowac???

No i skad wiadomo, ze Stary Testament to nie relacja historyczna, tylko
KATECHEZA? Skad taki wniosek - poprosimy o poparcie tego stosownymi
argumentami.

  z pozdowieniami wielkanocnymi


... wlasnie - swieto Paschy? swieto zmartwychwstania? Dokladna data??

  Barnaba


--
      Szanowanko!
     -+= McKey =+-
Forum Nowej Cywilizacji

+++ Wiersze miesiąca - Kwiecień 2004

| w tej baśni umieram na widok światła,


ojej,
przepraszam - oczywiście powinien to być inny tekst,
bo ten powyżej to wiersz supay "w tej baśni" z 4.04
który chciałem zgłosić za najlepszy 'psychologizm'
ale można tylko trzy :( a był już przygotowany skopiowany)
więc musiałem wybrać no i jednak wybrałem Kajubową prozę
i z rozpedu wkleiła się supay. obie przepraszam za kiks
a Kano i innych za zamieszanie.

oto właściwy tekst:

między (refleksja cała w lotkach)

***

schowam się za chmurę gdy nadejdą nowi. chcę być niewidzialna
i nie będę szurać. nowi gdy tu wchodzą zawsze cicho płaczą. trochę
ich się boję. są tak bezszelestni. w ślad za nimi wsiąka cichosina mgła.
czuję wtedy zimno. moje białe lotki skleja silny dreszcz. myślę
że to dziwne. przecież wszyscy nowi pachną jeszcze ciepłem.

nie lubię ich wspomnień. drgają światłoczule plamkami kolorów. tak to jest
z nowymi. we włosach im świecą pasma. cieniutkie jak sznurki. na nich
nawleczone są paciorki myśli. kiedy przesuwają między nimi palce
spuszczam nisko głowę. lecz i tak czasami dojrzewają we mnie obce mi
obrazy. czytam je z ich źrenic kiedy błądzą wzrokiem szukającym wyjścia.
czuję się inaczej. nigdy nie poznałam co to jest tęsknota. mieszkam tu
od zawsze. jestem białą pustką a więc nic nie tracę. a nowi też się boją.

mówią że już nigdy nie będą prawdziwi i że nie chcą krążyć między
niebempiekłem. nie wiem co to znaczy. w świecie nieskrzydlatym nigdy
nie mieszkałam. przeplatanie łzami trochę mnie już drażni. muszę ich nauczyć
jak co dzień myć oczy żeby to co teraz zobaczyć wyrażnie. aż przestaną
uciekać za zamknięcie powiek. tak nie lubię gdy szepczą że to wszystko
snem jest a anioł najbardziej. ja nie jestem na niby. jestem - lecz inaczej.

nowi mogą już fruwać. jednak jeszcze nie wiedzą jak igra się z wiatrem.
gdy mnie już polubią to im wytłumaczę jak rozwijać skrzydła i jak na nich
wznosić modlitwy za żywych.  kiedy już samemu jest się dawno zmarłym.

moje piersi

marco:

I dobrze, bo bardzo ładnie Ci to wyszło. Tuwim może teraz spokojnie
nie żyć, tłumaczyć się z życia na język wieczności ;-)


Dzięki Wam, Panie, za dobre słowo, ale porównywanie mnie z Tuwimem
brzmi mi tak surrealistycznie, że od razu zaczynam się zastanawiać, co
chcą ode mnie wycyganić.  Chociaż wyobraźni mi na to nie staje.  Czy w
związku z tym potrzebuję jakiejś Vimagry na wyobraźnię, czy wystarczy
okazyjne zerknięcie w imagineskop?

Co do tłumaczenia, to Tuwim, o ile się dezorientuję, miał problem nie
z dedykacją tylko z dalszą treścią.  Z ,,łukomoriem'' i całym bardzo
bogatym ludowo-rosyjskim światem bajkowym.  Jak to wszystko
opowiedzieć po polsku, żeby rozróżnić /liesziego/ od /kaszczieja/ i od
/kałduna/ i żeby otrzymać uroczą baśń a nie rozprawkę na temat
pierwiastków baśniowych w poezji słowiańskiej?

Ja:

 To Wam, caryce mojej duszy,
 ślicznotki, tylko Wam i już,
 z tych dawno zapomnianych wzruszeń
 i z niewydarzeń ścieram kurz.


marco:

Czy nie sadzisz Stefanie, że lepsze byłoby użycie słowa "królowe"
zamiast "caryce"?

Polakom caryca kojarzy się źle. I jakoś, przynajmniej ci których
znam, nie marzą o niej. Co innego królowa: "królowa snów", "królowa
jednej nocy", "królowa balu", "królowa serca"...  no po prostu -
królowa!


Marco, to nie jest mój wiersz tylko Puszkina.  Ja go tylko
przetłumaczyłem.  A jeśli będę tłumaczył modlitwę Starego Indianina,
to też mam przełożyć Wielkiego Manitou na Boga Jedynego w Trójcy
Przenajświętszej, bo on się lepiej kojarzy Polakom?

Zawsze jest problem przy tłumaczeniu, na ile oddawać sprawiedliwość
autorowi a na ile czytelnikom z innej kultury.  Moje tłumaczenie mówi
głośno: *Puszkin był Rosjaninem* a to anonimowe tłumaczenie znalezione

były ,,władczynie'' duszy (nie chce mi się teraz sprawdzać) i nie było
rymów męskich.  Nie ma rosyjskiego regularnego wiersza bez rymów
męskich!

No, trochę przesadziłem, u współczesnych /bardow/ bym znalazł.  U
Puszkina -- nie jestem pewiem, ale wątpię...

 - Stefan

Najpiękniejszy zakątek stolicy


Ja akurat bardzo ale to bardzo lubię w ciepłe, letnie noce chadzać po
Bielanach. Szczególnie mam tu na myśli okolice ulic Cegłowskiej,
Grembałowskiej.
Zachowało się tam autentyczne przedwojenne budownictwo jednorodzinne a same
ulice oświetlone są gazowymi(!) latarenkami.


[ciach]

Inne takie miejsce to Kolonia Staszica (Ochota).Choc nie wiem czy sa tam
jeszcze gazowe latarnie.  Ale jest np., niestety popadajaca w ruine, willa
Wojciechowskiego.

Pozostale moje typy to:

1. Pałacyck Ostrogskich i park na jego tyłach
2. Schodki na Skarpie laczace (łączące) ul. Bartoszewicza z ul. Dynasy
3. Inne urokliwe miejsca w Srodmiesciu ktore mozna odnalezc na szlaku biegnacym
wzdłuz Skarpy
3. Mostek w Ogrodzie Ujazdowskim
4. ul. Bednarska, Mariensztat i okolica
5. Al. Ujazdowskie zimowym wieczorem po godzinach szczytu komunikacyjnego i pod
warunkiem, ze sie nie patrzy na aa (ambasade amerykanska).  Dwa razy mnie ta
ulica wprost oczarowala.  W zimie, kiedy ulica byla biala po opadach sniegu, a
drzewa scial szron i drugim razem w srodku nocy, przy niesamowitej mgle
rozswietlanej latarniami.  Z jednej strony zabytkowa zabudowa, z drugiej
mroczna zadrzewiona aleja, wszystko w oparach mgly ... Baśniowo.
I bardziej autentycznie niz na Nowym Swiecie.

6. No i bajeczne sa wschody i zachody slonca nad Warszawa.  Te ogladam z moich
okien :-)

Pozdrawiam
Elka

              -~ Wysłano ze strony -

      Na stronie www.com.pl możesz łatwo i szybko oglądać, dyskutować

      Jest to pierwszy tego typu serwis po Polsku!  Warto zobaczyć!

Najpiękniejszy zakątek stolicy


| ulice oświetlone są gazowymi(!) latarenkami.

[ciach]

Inne takie miejsce to Kolonia Staszica (Ochota).Choc nie wiem czy sa tam
jeszcze gazowe latarnie.  Ale jest np., niestety popadajaca w ruine, willa
Wojciechowskiego.


a ja mieszkam w tej kolonii, w samym środku. O willi nie wiem nic, gdzie to
jest? Latarnie niedawno wymienili na jakieś takie dziwnawe, secesyjne. I
często siadają...Jest tak ciemno, że aż dreszcz człowieka przenika i robi
się jakoś nieswojo...

Pozostale moje typy to:

1. Pałacyck Ostrogskich i park na jego tyłach
2. Schodki na Skarpie laczace (łączące) ul. Bartoszewicza z ul. Dynasy
3. Inne urokliwe miejsca w Srodmiesciu ktore mozna odnalezc na szlaku
biegnacym
wzdłuz Skarpy


oj, a ile tego! Tyz znam.

3. Mostek w Ogrodzie Ujazdowskim
4. ul. Bednarska, Mariensztat i okolica


tyz uwielbiam, mój brat chodził tam do ogólniaka

5. Al. Ujazdowskie zimowym wieczorem po godzinach szczytu komunikacyjnego i
pod
warunkiem, ze sie nie patrzy na aa (ambasade amerykanska).  Dwa razy mnie
ta
ulica wprost oczarowala.  W zimie, kiedy ulica byla biala po opadach
sniegu, a
drzewa scial szron i drugim razem w srodku nocy, przy niesamowitej mgle
rozswietlanej latarniami.  Z jednej strony zabytkowa zabudowa, z drugiej
mroczna zadrzewiona aleja, wszystko w oparach mgly ... Baśniowo.
I bardziej autentycznie niz na Nowym Swiecie.


a to kiedyś wpadnę...

6. No i bajeczne sa wschody i zachody slonca nad Warszawa.  Te ogladam z
moich
okien :-)


ja na dachu oglądam, gdy jest wiosna i lato...;-)

Pozdrawiam
Elka


ewka (nie mylić mnie z powyżej podpisaną!) ;-)))

Jedwabnym szlakiem suną... komputery

Znacie dokładną trase w polsce? Pewnie D29-2...

Siedem stref czasowych, sześć krajów, pięćdziesiat wagonów ciągniętych
przez dwie lokomotywy, ponad 10 tysięcy kilometrów trasy wiodącej
miedzy innymi przez pustynię Gobi, brzegami największego jeziora
świata i góry Ural w czasie 17 dni podróży - to robi wrażenie!
Początek tej przygody, nastąpi dziś wieczorem.

FSC - jeden z czołowych europejskich producentów sprzętu
komputerowego, jako pierwsza na świecie firma zdecydowała się na
uruchomienie stałego połączenia towarowego relacji Hamburg - Xiangtan.
Transportowane nim będą podzespoły elektroniczne wyrabiane w Chinach
do fabryk Fujitsu Siemens Computers w Niemczech, gdzie składane są
gotowe komputery.

Przy współpracy logistycznej z Deutsche Bahne Shenker - niemieckim
odpowiednikiem PKP Cargo - w porozumieniu z lokalnymi przewoźnikami,
przygotowano trasę z Chin, przez Mongolię, Rosję, Białoruś i Polskę,
do terminalu w Hamburgu. Tym szlakiem od 19 września do 6 października
przejedzie pierwszy olbrzymi skład kontenerów z elektroniką i
monitorami.

O bezpieczeństwo delikatnego ładunku, narażonego na drastyczne zmiany
klimatu, temperatury (osiagające na pustyni Gobi rząd kilkudziesięciu
stopni w ciagu doby), wilgoć oraz nieuniknione wstrząsy zadba
specjalny system monitoringu GPS, dodatkowo sprawujący pieczę nad
parametrami takimi jak wibracje, wstrząsy, temperatura, wilgotność
ładunku czy nieuatoryzowane otwarcie drzwi wagonu.

Nie zdano się wyłącznie na elektronikę - cennego ładunku, podobnie jak
w czasach karawan z baśni 1001 nocy, strzec będą także uzbrojeni
strażnicy....

Więcej
http://www.rynek-kolejowy.pl/9487/Jedwabnym%2Bszlakiem%2Bsun%25B1...%...

Felieton F. Łobodzińskiego w Gazecie Telewizyjnej

http://www.gazeta.pl/tv/1,47860,1935323.html

Styczny eszelon

Filip Łobodziński 27-02-2004

Miewamy w dzieciństwie różne fascynacje, które z czasem ulatują - zwłaszcza
gdy dotyczą rzeczywistości baśniowych - czasem zaś pozostają z nami także w
wieku dojrzałym. Mnie od małego wsysał świat o bardzo konkretnej kolorystyce
i zapachu: świat kolei żelaznej.

Nigdy nie zostałem znawcą kolejnictwa, moje zaczarowanie było wyłącznie
estetyczne. I zostało mi to do dziś. Nie rozkład jazdy linii Jabłonowo
Pomorskie - Grudziądz, nie typy lokomotyw czy też znaczenie tajemniczych
grypsów na wagonach towarowych. Żadnej wiedzy, czyste doznanie. A więc:
kolory i układ rozkładu jazdy, zderzaki, bocznice i ślepe tory (i cała ich
metafizyka), szlabany (niegdyś z charakterystycznymi dzwonkami), porzucone
na bocznych torach wagony, chaszcze na pordzewiałych torowiskach, tabliczki

stukotu kół na moście podczas mijania innego pociągu, w przegubie między
wagonami i w toalecie, dalej: sterty podkładów na peryferiach dworców,
zapomniane poczekalnie, pompy do parowozów, plątanina torowisk na węzłach,
tablica "Posterunek rozgałęźny", dziwne urządzenia przypominające zwierzęta
z płaskimi, kwadratowymi głowami, tajemnicze grypsy na wagonach towarowych,
wszechobecna woń kolei i obowiązkowo ten facet, co łazi wzdłuż pociągu
podczas postoju i stuka sztabą w podwozia. Kiedyś sądziłem, że on to robi z
przyzwyczajenia, bo już i tak zapomniał, czemu to służy.

Raz miałem sposobność jechać pociągiem w kabinie maszynisty. Wówczas
pojąłem, że ta rzeczywistość istnieje sama w sobie, że życie pozakolejowe
nie jest jej potrzebne, że to odrębny wymiar. W tym świecie miasta są tylko
dodatkami do dworców, drogi i rzeki - sprawnie pokonanymi przeszkodami, a
przyroda - otuliną i pasem granicznym. Pracownik kolei patrzy na świat
poprzez sieć torów, po których jeżdżą pociągi.

(...)

pieklo

| Zastanawia mnie fakt skad w religii katolickiej wzial sie przesad o piekle?
| Z jednej strony to prawda bo wnetrze ziemi jest bardzo gorace, ale jak
| ludzie do tego doszli tysiące lat temu??
To akurat proste, tylko mieszkasz w złym miejsce.
Wystarczy spojrzeć na wulkan.
Nie dziwota, że religia z Włoch ma piekło.
Gdyby chrześcijaństwo powstało w Polsce albo w Izraelu, nie było
by niczego takiego jak piekło.


1. Islam za swoją świętą relikwię uznaje Ka`abę, `czarny kamień z
kosmosu` i islamiści modlą się m.in. do Ka`aby. Naukowcy zachodniego
świata stwierdzili, że to kawałek meteorytu ... To make a long story
short - na tej podstawie można pomyśleć, że islam na ponad tysiąc lat
przed Nauką doszedł do wniosku, że dzięki ciału niebieskiemu ludzie
wywalczyli panowanie nad Ziemią [bo gdyby Dinos nie wyginęły po
walnięciu komety, to by było z homnidami cienko ...].

Oczywiście nie jest to prawdą, islam nie uznaje Darwina, ewolucji itp.
Tak samo Chrz. nie mieli pojęcia o temperat. we wnętrzu naszej planety
[chociaż dzięki swemu mądremu bogu wiedzieli, że ziemia jest płaska, a
wszystko krąży wokół niej ;)) ].

2. Wulkan nie ma nic wspólnego z "piekłem" ogólnie [obecne w 90
procentach religii na całym świecie, podobnie jak jego opozycja Kraina
Wiecznych Łowów dla tych "dobrych" ludzi...] - a już z pewnością nie
ma nic wspólnego, ze specyfiką chrześ. baśni o piekle.

3. Chrześ. powstało ... w Izraelu :)  [ale rozumiem, że Autorowi
chodziło o podkreślenie faktu, iż rozwinęło się w Europie.]

4. Chrz. jest Wielką Kradzieżą koncepcji judaizmu - i podobnie jest z
piekłem. W okresie Drugiej Świątyni [kilkaset lat - do 70 r. n.e.]
koncepcja piekła była już stałą i dobrze utrwaloną wśród Żydów. Jak
wiemy Jezus i jego uczniowie byli Żydami - po prostu uznali tę
koncepcję za naturalną ...

5. W katolicyzmie piekło stanowiło przez wieki jeden z głównych
powodów wiary - jest nawet powiedzenie "odbierz katolikowi wiarę w
piekło, a przestanie być katolikiem" :)

6. Jeśli chodzi o sam Judaizm, to koncepcja piekła "pojawiła się" -
nie jest obecna w początkowym okresie judaizmu. Kapłanom i rabinom
chodziło o skuteczne wymuszenie posłuchu, wśród swoich owieczek.

 PUMA, agnostyk.

" W Kościele ożywia się dyskusja o systemie jego finansowania. Nic nie
jest przesądzone, ale przybywa zwolenników modelu mieszanego: wolne
datki na tacę plus jakiś rodzaj podatku [...] Szacuje się, że dałoby
ono Kościołowi ok. 100 mln zł rocznie. Tak głęboka przebudowa
kościelnych finansów wymaga zgody Episkopatu< i państwa. " - Raport
Polityki, numer 28.

Stałe podatki dla Kościoła - fajny pomysł :)

pieklo


1. Islam za swoją świętą relikwię uznaje Ka`abę, `czarny kamień z
kosmosu` i islamiści modlą się m.in. do Ka`aby. Naukowcy zachodniego
świata stwierdzili, że to kawałek meteorytu ... To make a long story
short - na tej podstawie można pomyśleć, że islam na ponad tysiąc lat
przed Nauką doszedł do wniosku, że dzięki ciału niebieskiemu ludzie
wywalczyli panowanie nad Ziemią [bo gdyby Dinos nie wyginęły po
walnięciu komety, to by było z homnidami cienko ...].

Oczywiście nie jest to prawdą, islam nie uznaje Darwina, ewolucji itp.
Tak samo Chrz. nie mieli pojęcia o temperat. we wnętrzu naszej planety
[chociaż dzięki swemu mądremu bogu wiedzieli, że ziemia jest płaska, a
wszystko krąży wokół niej ;)) ].

2. Wulkan nie ma nic wspólnego z "piekłem" ogólnie [obecne w 90
procentach religii na całym świecie, podobnie jak jego opozycja Kraina
Wiecznych Łowów dla tych "dobrych" ludzi...] - a już z pewnością nie
ma nic wspólnego, ze specyfiką chrześ. baśni o piekle.


Ma, ma.
To, że pod Ziemią jest gorąco było wiadome już w starożytności,
na podstawie wulkanów i innych takich.

3. Chrześ. powstało ... w Izraelu :)  [ale rozumiem, że Autorowi
chodziło o podkreślenie faktu, iż rozwinęło się w Europie.]


Wcale nie.
To co powstało w Izraelu ma niewiele wspólnego z tym, co
się nazywa teraz Chrześcijaństwem. A już na pewno cała
mitologia chrześcijańska (piekło itd.) powstało w Europie.

4. Chrz. jest Wielką Kradzieżą koncepcji judaizmu - i podobnie jest z
piekłem. W okresie Drugiej Świątyni [kilkaset lat - do 70 r. n.e.]
koncepcja piekła była już stałą i dobrze utrwaloną wśród Żydów. Jak
wiemy Jezus i jego uczniowie byli Żydami - po prostu uznali tę
koncepcję za naturalną ...


Takiego gorącego piekła ?
Gdzie ?

Bo religijne pojęcie piekła to jedno,
a mi chodzi tylko o to skąd się wziął obraz piekła jako
gorącego miejsca pod Ziemią.

A.
    pod Ziemią, no bo gdzieś materialnie trzeba było je umieścić,
    a na górze było Niebo.
B.
    gorące, bo pod Ziemią.

5. W katolicyzmie piekło stanowiło przez wieki jeden z głównych
powodów wiary - jest nawet powiedzenie "odbierz katolikowi wiarę w
piekło, a przestanie być katolikiem" :)

6. Jeśli chodzi o sam Judaizm, to koncepcja piekła "pojawiła się" -
nie jest obecna w początkowym okresie judaizmu. Kapłanom i rabinom
chodziło o skuteczne wymuszenie posłuchu, wśród swoich owieczek.

 PUMA, agnostyk.

" W Kościele ożywia się dyskusja o systemie jego finansowania. Nic nie
jest przesądzone, ale przybywa zwolenników modelu mieszanego: wolne
datki na tacę plus jakiś rodzaj podatku [...] Szacuje się, że dałoby
ono Kościołowi ok. 100 mln zł rocznie. Tak głęboka przebudowa
kościelnych finansów wymaga zgody Episkopatu< i państwa. " - Raport
Polityki, numer 28.

Stałe podatki dla Kościoła - fajny pomysł :)


Fajny, ale w Strassburgu nie przejdzie.

Moje podsumowanie papieza Wojtyly


Szanowny Marku Nowaku,

Nie przypominam sobie, abym w moim tekscie na ktory raczyles
odpowiedziec, stawial jakies pytania o ocene mojej erudycji, stylu,
ortografii, kuchni polskiej, piosenek Shazzy itd itp.

Gdybys zamiast katolickiej pogardy do wszystkiego co Cie przerasta i
czego nie jestes w stanie pojac, przeczytal najpierw tytul, a potem
tresc, nie mialoby sensu wypisywanie bredni jak np.:

I może nie tak ogolnie o wszystkim na raz
czyli o niczym - tylko jeden temat, a dogłębnie ?


Ja zyje w wolnym panstwie, jestem wolnym czlowiekiem, nie ma dla mnie
instytucji ani osob swietych czy wyjetych spod prawa. Dlatego pozwolisz,
ze bede pisal o czym mi sie spodoba, ogolnie lub nie, o niczym, o
wszystkim, na temat i poza tematem, doglebnie lub powierzchownie. Ale to
JA bede decydowac. I wypraszam sobie stosowanie w stosunku do mnie metod
rodem z PRL, gdzie owczesna Jedyna Slusznosc - PZPR - tez wiedziala,
podobnie jak jej dzisiejszy spadkobierca czyli kosciol kat. - co wolno
pisac a czego nie i co poeta mial na mysli.

A temat watku brzmi : "Moje podsumowanie papieza Wojtyly".

"Moje" - czuli takie, jakim JA je widze. "Podsumowanie" z samej
definicji zaklada zgrupowanie, uogolnienie tematu. A wiec w podsumowaniu
nie ma miejsca na rozdzielanie wlosa na czworo.

Dalej,  imputujesz mi nieznajomosc tematu, piszac:

Moze zatem rzeczowa krytyka, a nie spis " sciagnietych
od kolegi "  banalów nt. maly kaziu o papiezu i Kosciele ?


Sciagaja od kolegow rozmaici niechlujni wikarzy w swoim prostackim
belkocie, kiedy nie sa w stanie zdobyc sie na luksus indywidualnego
myslenia, lecz nieustannie musza sie podpierac czy raczej wyslugiwac
slowami kogos innego. Jak nie fragmentami jakichs zydowskich bajek
sprzed paru tysiecy lat (stary testament), to kawalkami przeklamanych,
nieprawdopodobnie znieksztalconych i n,ic z oryginalem wspolnego nie
majacych "ewangelii" ; albo - clou spektaklu - kawalkami bajan Wielkiego
Kremowkarza.

Ja mam nad Toba, Marku N., te przewage, ze jestem bylym etatowym
funkcjonariuszem kosciola kat. (zwanym potocznie "ksiedzem"), a wiec
wiele spraw znam, ze tak powiem, od strony kuchni. Polskiej kuchni,
dodajmy, choc nie tylko - jako ze zyjac w panstwie prawa, nie pozwalam
aby ktokolwiek deptal mi po palcach, stad dwa wygrane procesy z
kosciolem kat., dzieki ktorym do konca zycia nie musze trudzic sie
praca. Przyjdzie czas - predzej niz to sobie wyobrazasz - ze i w Polsce
kosciol przestanie byc traktowany jak swieta krowa, gdy okaze sie ze
krol jest nagi. Ze wszystko to, to tylko jeden wielki biznes, na ktorym

dzieki oparowi kadzidlanych klamstw i basni rodem z azjatyckiego
wybrzeza Morza Srodziemnego sprzed paru tysiecy lat.

Tak wiec pozwolisz - wracajac do tematu watku - ze ja pozostane przy
moich stwierdzeniach dotyczacych podsumowania papieza Karola Wojtyly. A
co do ich weryfikacji, to moze pozostawmy ja biologii. Przed nia ugnie
sie kazde kolano istot ziemskich ;) nawet jezeli owe kolano byloby
posmarowane Kremowkami z Lupiezem.

(c)Maciek

kiedy wyznac, ze serce zabilo....


mam pytanko odnosnie wyznania dziewczynie tego co do niej czuje.


Po co chcesz wyznawac to, co czujesz? Myslisz, ze po wyznaniu tego ona
rzuci Ci sie w ramiona? Tak sie zdarza, owszem. Ale najczesciej tylko w
filmach i w basniowej literaturze.

Króciutko:
Poznalem kogos , kto nie wiem do konca co o mnie mysli,   troche mnie tez
oniesmiela , ogolnie jednym slowem  bardzo mi sie podoba .


Na Twoim miejscu bym nieco ochlonal. Jesli bedziesz nia az tak
zauroczony, to przestaniesz trzezwo myslec i zaczniesz byc zbyt mily,
zbyt przyjazny, a to tylko spowoduje, ze dowiesz sie, iz mozecie zostac
co najwyzej przyjaciolmi.

Bylo to pierwsze
spotkanie ,a juz mnie wzielo i dzisiaj mam co "iles tam minut" dola , gdzy
wydaje mi sie , ze nie uda mi sie , choc zaznaczam , ze osoba ta (
dziewczyna) nie dala mi zadnych sugestii ku temu , abym tak myslal


Jesli bedziesz sie tym zbyt przejmowal i myslal w taki sposob, to Twoje
czarne przepowiednie zaczna sie spelniac. Znaczne lepsze podejscie to
podejscie takie, w ktorym zakladasz, ze wszystko jest OK i na dobrej
drodze. Takie podejscie, w ktorym zakladasz, ze jestes dla niej kims
wyjatkowym i ze ona to dostrzega.

Nie dala jednak tez mi zadnych znakow ,ze jej zalezy , od tak , zaznaczala
,ze jest ok i odczulem , ze moze jej pasuje ,choc jak wyzej sam nie wiem


A jakie miala Ci dac znaki? Kobiety wysylaja wiele sygnalow, tylko
faceci najczesciej ich nie dostrzegaja. Jesli bedziesz mial w wolnej
chwili chec, to poczytaj cos na temat mowy ciala... Z tego osobiscie
wyczytuje najwiecej i dzieki temu wiem, co ktos czuje zanim to wypowie.
Dzieki temu mozna jeszcze wplynac na druga osobe, zanim przypieczetuje
cos wypowiadajac swoja opinie glosno i wyraznie.

Do czego zmierzam ...., a wiec do tego , abyscie powiedzieli mi czy tez
bardziej poradzili czy zwierzyc sie jej do konca juz teraz i powiedziec ,ze
zaczyna byc mi zle ,


Nie. Wezmie Cie za napalonego frustrata.

ze cholernie mi na niej zalezy  


Nie. W ogole tego najlepiej nie mowic. Jesli komus za bardzo zalezy, to
kobieta zada sobie pytanie, 'Dlaczego mu az tak zalezy? Zadna go nie
chce? Nie moze znalezc sobie dziewczyny? Moze jest jakis dziwny? Chyba
lepiej dac sobie z nim spokoj, bo sie za bardzo wszystkim przejmuje.'

W obecnym swiecie nie wygrywaja kolesie, ktorzy wzdychaja mocno i
przewracaja maslanymi oczami juz na pierwszym, czy drugim spotkaniu.

Z
drugiej strony , jak nie powiem , to moze jej sei zdawac ,ze ja cos nie tak


Jak jej powiesz, to bedzie myslec, ze cos nie tak z Toba.

itd. Poza tym nie wiem do konca tak naprawde czy dziewczyna oczekuje od razu
szczerych zwierzen  czy tez chce ,aby facet  robil to powoli nieco
tajemniczo.


Kobiety na pewno nie oczekuja zwierzen od facetow, ktorych znaja od
niedawna. Jak bedziesz z nia dobrze postepowal, to sama zacznie o tym
wspominac. Sama zacznie przebakiwac o tym, co dla Ciebie znaczy, czego
od niej oczekujesz, jak sie z nia czujesz itd.

Wiem , ze za pierwszym razem to w ogole cos ciezko   powiedziec ,ale caly
dzien jednak dal mi sporo do myslenia i wydaje mi sie ,ze jest to osoba ,
ktorej szukam . Dreszcze , ciarki itp . :-)


Wyluzuj. Bo jak za bardzo Ci bedzie zalezec, to kobieta szybko ucieknie.

Moje osobiste zachowanie jest takie: zawsze zakladam na wstepie, ze sie
kobiecie podobam. Zawsze zakladam na wstepie, ze to ona mnie uwodzi. I
zachowuje sie tak i rozmawiam z nia tak, jakbym znal ja od dawna. To
wlasnie daje najlepsze rezultaty.

..:: fabio